Obserwuj nas

Rozgrywki

Taki remis to jak w d… p*nis – Widzew – Radomiak 0:0

W świecie piłkarskim często docenia się remis. Zawsze ten jeden punkt jest lepszy niż nic. Z perspektywy Widzewa, rezultat w meczu z Radomiakiem trzeba jednak traktować jak kolejny policzek. Już trzeci w tym tygodniu.

Gdzie to szczęście?

Mówi się, że suma szczęścia równa się zero. Jeśli to powiedzenie jest prawdą, to w przyszłości Widzew zakręci się wokół finału Ligi Mistrzów. O poprzednim sezonie i liczbie mokrych szmat otrzymanych od rywali w końcówkach, nie ma co się dłużej rozwodzić. W nowych rozgrywkach miało być inaczej, a jest jeszcze gorzej.

Nie licząc meczu z Jagiellonią, RTS gra totalny piach. Nie ma pomysłu na grę, z akcji nic nie wynika. Gdyby nie obrony wielu ,,setek” Drągowskiego; wchodzenie głową Wiśniewskiego, tam gdzie inni baliby się wejść nogą czy dryblingi ,,danza kuduro” Kapuadiego, to mielibyśmy obok Rakowa kolejną czerwoną latarnię ligi. Trochę mało jak na zespół, który od roku jest doinwestowywany milionami.

1 punkt i bez pucharu

Ostatni tydzień był dla Widzewa bardzo intensywny. Na start spotkanie z Lechem, który nie zamierza oddawać tanio mistrza Polski. Po 20 minutach wydawało się, że będzie po meczu. Później poznańska lokomotywa nieco się wykoleiła i zespół gospodarzy zdołał wyrównać. Przy okazji Drągowski znowu wybronił ,,setkę”. Jeden punkt z takim rywalem jak Lech wydawał się solidnym wynikiem. Chociaż na Widzewie nie może być normalnie, więc w jednej z ostatnich akcji Drągowski musiał wyjść po piłkę i minąć się z nią. Skończyło się porażką 2:3. Później Korona w Pucharze Polski. Kolejna szansa na przełamanie – niewykorzystana. Słupek po strzale Widzewiaka, do tego nieuznany gol ze spalonego, a Scyzoryki ze zdobytą bramką. Efekt? RTS out z Pucharu Polski. Dobra, ale z Radomiakiem to już trzeba wygrać, prawda?

Jako że nadzieja matką głupich, to skończyło się obrzydliwym remisem. Obrzydliwym, bo znowu Widzew grał bezbarwnie. No nie może być tak, że przyjeżdża Radomiak na twoje boisko i robi sobie małą gierkę w twoim polu karnym. Gdyby nie Drągowski, to w 14. minucie byłby gol po strzale Wolskiego. Po długim czasie nudy, aż gospodarzy w 78. minucie prawie ukarał… Wiśniewski. Obrońca zapakował piłkę do własnej bramki. Na szczęście dla RTS goście rozpoczęli swoją akcję po faulu na pomocniku Łodzian.

Vuko out?

Po roku wymieniania trenerów i piłkarzy, na Widzewie chcą pójść w stronę stabilizacji. Inaczej nie umiem usprawiedliwić faktu, że trener Vuković pozostaje na swoim stanowisku. Drużyna nic nie prezentuje, od patrzenia na jej grę bolą oczy. Częste granie defensywki przy takim potencjale kadrowym – piłkarzach, którzy naprawdę umieją grać w piłkę, to jest nieporozumienie. Dodatkowo ktoś musi zmienić tym zawodnikom mental. Od wielu miesięcy problemem Widzewa jest brak pójścia za ciosem. W sytuacji, gdy drużyna ma zadowalający ją wynik, wchodzi w obronę, gra z kontry. Gdyby to jeszcze było skuteczne, to ok. Problem w tym, że później kończy się strachem do ostatnich chwil, wymęczonymi punktami albo golem rywali w końcówkach. To nie jest gra o TOP3, o czym wspominał trener.

Tu trzeba pomysłu

W Widzewie nie trzeba już nowej krwi. Wagon piłkarzy, którzy zaczynają się mylić kibicom czy drzwi obrotowe w pokoju trenera – to nie jest droga, którą kroczy zdrowo zarządzany klub. Trzeba pomysłu. Jeśli ma przyjść kolejny szkoleniowiec dla zasady, to osobiście podziękuję za tę zmianę. W klubie muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: jaki ten Widzew ma być? Najlepiej grający piłką, ściągający sprawdzonych zawodników z Ekstraklasy i dominujący na swoim terenie przynajmniej z taką drużynę jak Radomiak.

Kibic. Piłka Nożna: od A-Klasy do Ekstraklasy.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Rozgrywki