Obserwuj nas

Rozgrywki

Wielki pech Strączka

Transfer Rafała Strączka do Girondins Bordeaux miał być wielką szansą dla polskiego bramkarza. Uznana marka, przejęcie schedy po Benoicie Costilu i gra w topowej lidze działały na wyobraźnię. Niestety, francuski klub właśnie został zdegradowany do trzeciego poziomu rozgrywkowego i wszelkie plany spaliły na panewce.  

Wielkie nadzieje 

Rafał Strączek okazał się jednym z najlepszych bramkarzy minionego sezonu Ekstraklasy. Rewelacja sezonu szybko zwróciła na siebie uwagę europejskich klubów. Po bardzo udanej rundzie jesiennej wróżono wówczas piłkarzowi Stali Mielec przenosiny do lepszego zespołu. W lutym potwierdzono, że na zasadzie wolnego transferu 23-latek przejdzie do francuskiego Girondins Bordeaux. Wówczas wydawało się to idealnym momentem i miejscem na kolejny krok w karierze Strączka.  

Kiedy polski zawodnik teoretycznie mógł otwierać szampana po sfinalizowaniu transakcji, okazało się, że może być na to za wcześnie. Żyrondyści nie radzili sobie w lidze i przez cały sezon ocierali się o strefę spadkową. Ostatecznie zmiana trenera i zimowe transfery nie zdały egzaminu. Zawodnicy o przeciętnej jakości, często sprowadzani bez większego planu, nie dali rady uratować utrzymania klubowi, z którym się nie utożsamiali. Wielka europejska marka pożegnała się z elitą po latach świetności. I pomyśleć, że w sezonie 2009/2010 Bordeaux grało w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. 

Problemy na wszystkich płaszczyznach

Na południu Francji od jakiegoś czasu było gorąco. Kiedy Żyrondyści spisywali się przeciętnie i zajmowali środek tabeli, w „L’Equipe” pisano o niekończącym się konflikcie kibiców z właścicielami. W 2018 roku klub przejęli Amerykanie, którzy nie znali się na prowadzeniu klubu. Skupiono się na ekspozycji klubu na zagraniczne rynki, ale zapominano o tym, co najważniejsze, czyli aspektach sportowych i finansowych. 

https://twitter.com/Trojkolorowa_/status/1528119481192665088?s=20&t=yXuNdUmv7BdD5Tfcq8Yd6A

Zwiększenie kosztów odbiło się na funkcjonowaniu zespołu, a swoje trzy grosze dołożyła także pandemia. Z tego względu zdecydowano się na opuszczenie klubu przez ówczesnych właścicieli jeszcze przed końcem kadencji. W kwietniu 2021 firma inwestycyjna King Street wycofała się z finansowania Żyrondystów, co oznaczało, że klub znalazł się na granicy bankructwa. Mistrzowie Francji z 2009 roku zostali tymczasowo zdegradowani do Ligue 2, ale komisja odwoławcza zmieniła decyzję po przejęciu klubu przez Gerarda Lopeza.  

Były właściciel Lille nie zmienił jednak sytuacji na lepsze, a jedynie odroczył spadek o jeden sezon. W klubie nie było widać jakiejkolwiek poprawy, a Lopez swoimi działaniami tylko jeszcze bardziej poróżnił kibiców. Nawet zatrudnienie fachowca w postaci Vladimira Petkovicia nie zdało egzaminu, skoro latem nie zatroszczono się o jakościowe transfery. 91 straconych bramek mówi wszystko.  

Co teraz? 

Bordeaux spadło z ligi, ale na tym nie koniec. Ze względu na problemy finansowe klubowi groziła karna degradacja do trzeciej ligi. Tylko w poprzednim sezonie utytułowany klub zanotował 40 milionów euro straty. Gerard Lopez złożył odwołanie do komisji apelacyjnej francuskiej federacji. Nie udało się jednak uratować Żyrondystów przed kolejnym spadkiem.  

Francuzom po degradacji grozi bankructwo. Uratować ich może jedynie wykupienie przez nowego właściciela, aczkolwiek musiałoby do tego dojść przed rozpoczęciem kolejnych rozgrywek. Jeśli do tego nie dojdzie, Bordeaux będzie podejmować zmagania w piątej lidze, czyli tam, gdzie obecnie występują klubowe rezerwy.  

Rafał Strączek, jak i Stal Mielec, nie mieli w tym przypadku szczęścia. Polski bramkarz trenuje z nową drużyną, ale jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Jacek Klimek, prezes Stali Mielec, w rozmowie z “Przeglądem Sportowym” zdradził, że bramkarz miał ofertę z topowego zespołu Ekstraklasy, ale uparł się na zagraniczny transfer. Z tego też powodu nie wiadomo, czy Bordeaux będzie w stanie wypłacić Stali kilkaset tysięcy euro, czyli ekwiwalent za wyszkolenie golkipera.  

Najlepszym dla piłkarza w obecnej sytuacji byłoby ogłoszenie upadłości przez klub. Wówczas Strączek miałby możliwość szukania nowego zespołu do gry. Jeśli jednak zdecyduje się zostać, może stać się jedną z twarzy odbudowy Bordeaux od podstaw. Na pewno nie takich perspektyw wypatrywał 23-latek, podpisując w lutym umowę z francuskim zespołem. Na własnym przykładzie przekonał się, ile może zmienić się w piłce przez kilka miesięcy…

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki