
Dzisiaj na tapetę wrzucamy polskich trenerów. Chciałbym tutaj bardziej poruszyć problem, jakim jest ich brak w zagranicznych ligach. Polski rynek trenerów nie jest zbytnio pożądany przez pozostałe ligi, nie wliczając do tego lig egzotycznych, w których to jedzie się na wakacje, a do tego zarobić duże pieniądze.
Nasi rodacy głównie okupują rodzimy rynek. Do najlepszych obecnych trenerów możemy zaliczyć: Marka Papszuna, Czesława Michniewicza, Adama Nawałkę, Michała Probierza, Macieja Skorże czy Tomasza Kaczmarka. Doliczając jeszcze emerytowanych: Kazimierza Górskiego, Andrzeja Strejlaua, Henryka Kasperczaka, Jacka Gmocha, Wojciecha Łazarka, Janusza Wójcika czy Pawła Janasa.
Kto osiągnął największy sukces za granicą?
Mam tutaj trzech kandydatów: Henryka Kasperczak, Kazimierza Górskiego oraz Jacka Gmocha.
Henryk Kasperczak jest głównie kojarzony z Francją, gdzie prowadził: Metz (1979-84), Saint-Etienne (1984-87), Strasbourg (1987-88), Racing Club de France (1989-90), Montpellier (1990-92) oraz Lille (1993). Z Metz zdobył w 1984 Puchar Francji, natomiast z Montpellier dotarł do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1991. W 1990 roku został wybrany trenerem roku we Francji przez magazyn „France Football”. Kasperczak odnosił też świetne wyniki w Afryce. W PNA wraz z Wybrzeżem Kości Słoniowej zajął 3. miejsce w 1994 roku, dwa lata później z Tunezją został wicemistrzem Czarnego Lądu, a w 1998 roku zaprowadził ją (po 20-letniej przerwie) na mistrzostwa świata. Jako selekcjoner Mali w 2002 roku zajął w Pucharze Narodów Afryki czwartą lokatę.
Kazimierz Górski, mamy tutaj do czynienia z klubami greckimi. Prowadził min. Panathinaikos (1976-78), AGS Kastoria (1978-80), Olympiakos Pireus (1980-81, 1983), Ethnikos Pireus (1983-85). W Grecji radził sobie bardzo dobrze. Zdobył tam aż 4 mistrzostwa (3 x Olympiakos Pireus oraz 1x Panathinaikos) i 2 krajowe puchary (1x Olympiakos Pireus oraz Panathinaikos).
Jacek Gmoch, tak samo, jak „Kaziu” trenował zespoły z Grecji z krótką przygodą w Norwegii, jak i na Cyprze. Skeid Fotball (Norwegia, 1979), PAS Janina (Grecja, 1979-81), Apollon Smyrnis (Grecja, 1981-82), AE Larisa (Grecja, 1982-83, 1986-88, 1993), Panathinaikos (Grecja, 1983-85, 2010), AEK Ateny (Grecja, 1985-86), Olympiakos Pireus (Grecja, 1988-89), Aris FC (Grecja, 1990-91), APOEL (Cypr, 1991-93, 1996-97), Athinaikos (Grecja, 1994-95), Ethnikos Pireus (Grecja, 1995), AO Ionikos (Grecja, 1997-98, 2002-03), PS Kalamata (Grecja, 1998-99, 2001), Panionios GSS (Grecja, 1999). W porównaniu do poprzedników trenował wiele więcej zespołów. Mówimy to o ponad 20 latach prawie że nieustannej pracy w Grecji. Do swoich osiągnięć może zaliczyć: 2 mistrzostwa Grecji (AE Larisa i Panathinaikos), Puchar Grecji (Panathinaikos), a także mistrzostwo i 2x Puchar Cypru (APOEL).
Aktualne poczynania
Przejdźmy do trenerów, którzy aktualnie występują za granicami naszego kraju. Większość z nich trenuje kluby w Niemczech, niestety nie jest to Bundesliga, jak i nawet 2. Bundesliga. Najbardziej rozpoznawalny powinien być były reprezentant Polski, Eugen Polanski. Aktualnie trenuje rezerwy Borussia Mönchengladbach (4.liga). Może on podglądać, jak treningi prowadzi trener „Źrebaków” Daniel Farke. Mógłbym tutaj jeszcze dorzucić dwóch Polaków trenujących zespoły młodzieżowe, Sławomira Czarnieckiego (Bayer 04 Leverkusen) oraz Marka Rzepeckiego (Red Bull Salzburg).
Dlaczego polscy trenerzy nie pracują za granicą?
Niestety występy polskich szkoleniowców za granicą to tylko sporadyczne przygody i głównie w egzotycznych ligach. Polscy trenerzy stanowczo odbiegają od swoich kolegów mowa tutaj o Niemcach, Włochach, Anglikach, Holendrach, Hiszpanach czy Portugalczykach. Dysponują zupełnie innymi myślami szkoleniowymi, dlatego to oni narzucają trendy i uczą, jak grać w piłkę na najwyższym poziomie. Polska liga sama stanowi obrzeża poważnego futbolu (zaledwie 28. miejsce). Dlatego też większość ludzi patrzy na nas z przymrużeniem oka, więc szkoleniowiec z mniej oczywistej nacji musi być już mocno związany z daną ligą/klubem. Co ostatecznie doprowadzi go w dużym stopniu do łatwiejszego znalezienia posady. Warto też dodać, że polscy trenerzy nie mają wyrobionej dobrej opinii za granicą. W ostatnich latach nie było żadnego trenera, który osiągnąłby coś w poważnej lidze.
Pora na lepsze czasy?
Moim zdaniem, najbliżej 5/10 lat, będzie to progres, jeśli chodzi o polski trenerów. Coraz więcej polskich piłkarzy zostaje przy sporcie i zaczyna robić kursy trenerskie. Niewątpliwie jest to bardzo dobra decyzja. Jeśli występowali wcześniej w dobrych klubach za granicą i wyrabiali sobie renomę po ukończeniu takiego kursu będą oni na pewno łakomym kąskiem na rynku szkoleniowców.
Kandydaci na dobrych trenerów
Jest tutaj kilku kandydatów m.in. Łukasz Piszczek (aktualnie grający trener w III lidze), Sebastian Mila czy Sławomir Peszko. Doliczyłbym też tutaj zawodników, którzy powoli zaczynają kończyć swoje kariery np. Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak oraz Robert Lewandowski. Głównymi kandydatami będą Robert Lewandowski oraz Łukasz Piszczek. Robertowi do tej roli jeszcze daleko, ponieważ ostatnio co trafił do FC Barcelony i mimo 34 lat na karku fizycznie prezentuje się niesamowicie. Doświadczenie jakie nabył u najlepszych trenerów na świecie, na pewno zaowocuje w przyszłości. Natomiast Łukasz zakończył już swoją profesjonalną przygodę z poważną piłką i aktualnie robi kursy trenerskie UEFA B+A. Tutaj upatruje dużych szans na prowadzenie zespołu z Bundesligi, w której to spędził praktycznie całą karierę.
Na koniec jeszcze małe podsumowanie narodowościowe trenerów z TOP 5
21 – Włochy
17 – Hiszpania
14 – Francja
13 – Niemcy
5 – Anglia
4 – Portugalia
3 – Chorwacja, Szwajcaria, USA
1 – Dania, Austria, Irlandia Północna, Szkocja, Walia, Chile, Meksyk, Serbia, Dania, Austria, Armenia, Belgia