Obserwuj nas

Rozgrywki

Kolejny dzień w biurze – Lech wygrywa z Górnikiem!

W meczu trzynastej kolejki Ekstraklasy Górnik Zabrze podejmował na własnym obiekcie poznańskiego Lecha. Spotkanie to przed jego rozpoczęciem dla przeciętnego kibica nie zapowiadało się jakoś bardzo ciekawie. Ponieważ jak wiemy post pucharowe mecze Kolejorza zwykle mają jeden, ten sam przebieg. Duma Wielkopolski mimo przeciętnej gry dowozi zwycięstwo bez znaczącego oporu rywala. Tym razem było jednak trochę inaczej.

Mikael Ishak – prawdziwy lider

W ostatnich tygodniach wiele dyskutowano na temat formy Mikaela Ishaka. Część kibiców uważała, że po serii słabszych spotkań powinien usiąść na ławce rezerwowych. Ja, jednak uważam, że patrzenie na same bramki to jest bardzo duże uproszczenie roli napastnika. Oczywiście jest to ważna statystyka, ale nie oddaje ona pracy wykonanej przez zawodnika na boisku. A taką niewątpliwie Szwed wykonywał. Jak widać John van den Brom miał takie samo zdanie i umieścił kapitana drużyny w pierwszej jedenastce na ten mecz. I był to traf w dziesiątkę. 29-latek zdobył dwie bramki i poprowadził zespół po raz kolejny do wygranej. Niestety po sezonie najprawdopodobniej pożegna się on z naszą ligę i pójdzie zarabiać grube miliony na dalekim wschodzie. Imponować może również ta cała „aura” pewności jaką Szwed wnosi do drużyny. Zachowuje się on jak prawdziwy kapitan drużyny. Zarówno na placu gry jak i po za nim.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1581687566926897152?s=20&t=5HC4b_lcZRkWjaf2-XMW4Q

Bartosz Frankowski – ulubiony sędzia kibiców Legii i Lecha

Tak szybko jak goście objęli prowadzenie, to tak szybko je stracili. Miało to miejsce w bardzo absurdalnych okolicznościach. Bowiem sędzia podyktował rzut karny z gatunku bardzo „miękkich”. Otóż Lukas Podolski wbiegł w pole karne i przewrócił się. Arbiter stwierdził, że było to kontakcie z Miliciem. Jednak, moim zdaniem, Niemiec polskiego pochodzenia przewrócił się przed zderzeniem ze stoperem. Zresztą to „przewinienie” nie miało bezpośredniego wpływu na akcję, ponieważ piłka przeszła do Polaka, a ten oddał uderzenie. Dlatego nie rozumiem podstaw do podyktowania „jedenastki”. Takowa mimo wszystko była i została wykorzystana przez wcześniej wspomnianego 19-latka. Filip Bednarek był wyczuł intencje zawodnika, ale koniec końców gol padł.

Drugą kontrowersją była sytuacja, dzięki której goście otrzymali rzut karny w drugiej połowie. Ta była tylko trochę mniej dziwna niż pierwsza. Otóż do lecącej piłki wyskoczył Milić, ale Chorwata łokciem przyblokował Jensen. Zawodnik Kolejorza po tym wydarzeniu się przewrócił i przez pewien czas trzymał się za twarz. O ile wiadomo, że upadł on przez to zachowanie, to uważam, że 28-latek sporo dołożył od siebie. Zapewne sędzia wyszedł z założenia, że gdyby nie odgwizdał faulu to nagonka na niego przez kibiców z Poznania byłaby jeszcze większa, więc uległ on presji i podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Ishak.

https://twitter.com/DDawcioo/status/1581687863388778497?s=20&t=5HC4b_lcZRkWjaf2-XMW4Q

Górnik się postawił

Mimo przegranej Górnik rozegrał bardzo solidny mecz. Patrząc na to jaką formę reprezentowali oni w ostatnich tygodniach, to ich postawa w tym spotkaniu była naprawdę zaskakująca. W końcu z roli lidera wywiązał się Podolski, który rozegrał bardzo dobre spotkanie. Często oddawał groźne uderzenia z dystansu i brał grę na siebie. Warto również podkreślić postawę Bielicy, który wrócił do „klatki” Górnika z racji na słabą postawę Brolla w ostatnich tygodniach. Gdyby Górnik aż tak nie osłabił się w letnim okienku transferowym, to mógłby być „czarnym koniem” obecnych rozgrywek.

 Powrót Ba Loui

Warto odnotować powrót do pierwszego składu Adriela Ba Loui. Iworyjczyk ostatni raz był widziany na boisku w lipcu. Od tego momentu musiał on leczyć kontuzję. Spora część kibiców czekała na niego, ponieważ forma skrzydłowych w ostatnich tygodniach nie powalała. Zarówno Gio jaki Velde przeplatali słabe mecze z przyzwoitymi. 26-latek nie zagrał fenomenalnie, ale jak na tak długą przerwę to było nieźle. Imponować mogło to szukanie okazji, a nie granie na alibi w stylu Filipa Marchwińskiego.

Filip Marchwiński – osąd bohatera

No właśnie – Filip Marchwiński. Polak ma za sobą kolejne strasznie anemiczne spotkanie. Każda zagranie w poprzek lub do najbliższego kolegi z drużyny. Jego gra to antonim gry ofensywnego pomocnika. „Dziesiątka” musi szukać progresywnych podań, brać grę na siebie, a tego tutaj nie ma. Zresztą przytoczę kompromitującą dla 20-latka statystykę. Otóż w Zabrzu wykonał on 26 podań, a taki Kvekveskiri 61. To chyba mówi samo za siebie.

https://twitter.com/DDawcioo/status/1581702215135244288?s=20&t=5HC4b_lcZRkWjaf2-XMW4Q

Bednarek? Top

Na koniec chciałbym uhonorować jednego z dwóch najlepszych zawodników Kolejorza w tym spotkaniu czyli Filipa Bednarka. Gdyby nie on to Lech z pewnością nie wywiózłby z Zabrza korzystnego wyniku. W ogóle to co najbardziej mi w nim imponuje w jego grze, to bijąca od niego pewność. Nie jest to już bramkarz elektryczny, który jest największym „zapalnikiem” drużyny.

 

Moje noty (w skali od 1 do 10):

Bednarek – 9

Rebocho – 6

Milić – 6

Satka – 6

Czerwiński – 5

Murawski – 6

Kvekveskiri – 6

Velde – 3

Marchwiński – 1

Ba Loua – 6

Ishak – 9

 

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki