
W poniedziałek Raków Częstochowa, jak to ma w zwyczaju o godzinie 19:21, ogłosił transfer zawodnika, który wzmocni drużynę Mistrza Polski od przyszłego sezonu. Nowym nabytkiem częstochowskiego klubu okazał się Łukasz Zwoliński, któremu w czerwcu skończy się kontrakt z Lechią Gdańsk. Łukasz Zwoliński podpisał umowę na okres trzech lat. Zastąpi on na pozycji napastnika Sebastiana Musiolika, który odchodzi z klubu po sezonie. Zawodnika Lechii Raków chciał pozyskać już zimą, wtedy jednak Zwoliński liczył na transfer za granicę, co uniemożliwił mu gdański klub.
Wymarzone wzmocnienie
Napastnicy Rakowa często stanowią obiekt szyderczych komentarzy postronnych kibiców oraz fanów Medalików. Przyjęło się, że są wysocy, drewniani i nieskuteczni. W odniesieniu do sezonu 2021/2022, gdy na pozycji tej konkurowali Vladislavs Gutkovskis, Sebastian Musiolik oraz Jakub Arak, było to niewątpliwie zasłużone. Dość powiedzieć, że sympatyczny Łotysz był wtedy bez wątpienia najlepszy napastnikiem Rakowa (prezentował się dużo lepiej niż w trwającym sezonie). O kadrowym rozwoju Rakowa najlepiej może świadczyć fakt, że w następnym sezonie, Gutkovskis będzie prawdopodobnie najsłabszym z jego napastników. Nie można na 100% stwierdzić kto wygra rywalizację na pozycji „pierwszego” napastnika. Wraz z odejściem Papszuna immunitet, którym cieszył się „Gutek” może zostać podważony przez Dawida Szwargę. Natomiast forma i pozycja Zwolińskiego wskazywałyby, że powinien bezapelacyjnie rozpocząć sezon jako „jedynka”. Poważna rywalizacja najpewniej rozgorzeje o pozycję napastnika nr 2, między Gutkovskisem a Fabianem Piaseckim. Obserwując obu przez ostatni sezon, wydaje mi się, że większe szanse ma tu „Piasek”.
Pożegnanie z Musiolem
Sebastian Musiolik rozegrał w barwach Rakowa 139 spotkań, w których zdobył 18 bramek i 2 asysty. Był bardzo przydatny na początku przygody Rakowa w I lidze 2018/2019 oraz Ekstraklasie 2019/2020, zdobywając w sumie 13 goli. Poprzedni sezon 2021/2022 to już tylko 4 gole (3 w ESA), a ten jest całkowitą porażką – 1 gol z Motorem Lublin w Pucharze Polski. Biorąc pod uwagę, że przychodzący za niego Zwoliński dość regularnie zdobywa około 15 bramek w sezonie – jakościowa przepaść. Trudno jednak mówić o rozczarowaniu zawodnikiem. Od dłuższego czasu było widać, że dla Sebastiana Raków to już trochę za wysokie progi. Bardziej mogło irytować usilne stawianie na niego przez Marka Papszuna. Wystawienie go w pierwszym składzie w meczach ze Slavią Praga oraz Legią Warszawa, w którym nie pokazywał absolutnie nic. Ze strony kibiców Rakowa Musiolikowi należą się podziękowania za poprzednie sezony i życzenia powodzenia.