Obserwuj nas

Rozgrywki

W Kielcach grali o podium ligowej tabeli!

W Kielcach odbył się mecz dwóch drużyn, które w tym sezonie radzą sobie nadspodziewanie dobrze, miejscowa Korona podejmowała Arkę Gdynia. Obie ekipy przed sezonem były skazywane na spadek. Tymczasem jedna z nich może znaleźć się po dzisiejszym meczu w pierwszej trójce polskiej Ekstraklasy.

W porównaniu do ostatniego meczu, w Koronie doszło do kilku zmian. Od początku zagrał Miguel Palanca i wracający po kontuzji Nabil Aankour. Nie zagrał natomiast Rafał Grzelak, który musi pauzować za nadmiar żółtych kartek. Z powodu kontuzji nie pojawił się także Jacek Kiełb. W zespole z Gdyni z powodu kontuzji nie zagrał najlepszy strzelec Arki – Marcus da Silva.

Mecz odbył się w bardzo ciepły i słoneczny dzień. W sporej liczbie pojawili się kibice gości. Pierwsze minuty meczu należały raczej do Korony, która częściej utrzymywała się przy piłce i czasami próbowała prostopadłych piłek do osamotnionego na szpicy Łukasza Sekulskiego.  Arka starała się odebrać piłkę  i spróbować akcji z kontrataku. Często grali wysokim pressingiem, nie unikając przy tym fauli na zawodnikach Korony.

Z czasem więcej gry było w środku pola. Obie drużyny czekały na swoją szansę. W 39. minucie fantastyczną akcją popisała się kielecka ofensywa. Miguel Palanca z Nabilem Aankourem akcją kombinacyjną rozmontowali obronę Arki, a formalności dopełnił niezawodny w tym sezonie Łukasz Sekulski i Korona objęła prowadzenie. Sekulski trafił z dosłownie kilku metrów, ale w bramce stało dwóch rosłych obrońców Arki.

Chwilę po golu, drużyna gości rzuciła się do odrabiania strat, lecz w pierwszej połowie to się nie udało. Pierwsza część meczu na korzyść Korony. W drugiej połowie odwrotna sytuacja – to Korona raczej czekała w defensywie na błąd zawodników Arki i możliwość wyjścia z kontrą. Wszystkie rzuty wolne czy rożne wykonywał Miguel Palanca. Po kilku było bardzo blisko drugiego gola dla Korony. Arka kilkukrotnie próbowała strzałów z dystansu. Raz piłka trafiła w słupek, a następne uderzenia bardzo dobrze bronił Maciej Gostomski.

W ostatnim kwadransie Korona ograniczyła się tylko do wybijania piłki na oślep. Arka natomiast rozpaczliwie próbowała konstruować akcje w poszukiwaniu tej jednej okazji, która dałaby jej wyrównanie. Ostatecznie Korona Kielce utrzymała wynik tego meczu i cieszy się z 3 zdobytych punktów. Póki co, zespół z Kielc zostaje wiceliderem Ekstraklasy.

[vc_row][vc_column][vc_single_image image=”13409″ img_size=”full” onclick=”link_image” title=”Statystyki EkstraStats.pl”][/vc_column][/vc_row]

Po meczu powiedzieli:

Grzegorz Niciński – trener Arki: Gratuluję trenerowi Korony zwycięstwa. Nie jesteśmy zadowoleni z tego meczu. Mieliśmy trochę sytuacji, ale nie udało się nawet zremisować. Myślimy teraz tylko o następnym meczu z Cracovią. Nie jestem zadowolony z całego meczu, choć w drugiej połowie bardzo walczyliśmy o remis. Sami prosiliśmy się o stratę tej bramki. Lepsza druga połowa to było za mało na drużynę Korony.

Tomasz Wilman – trener Korony: Trudne spotkanie, tak jak się spodziewaliśmy. Arka pokazała, że jest mocną drużyną. Strzeliliśmy gola po bardzo składnej akcji. Widać, że chłopcy bardzo zdeterminowanie bronili, żeby nie stracić gola. Myślimy już o następnym meczu.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki