Obserwuj nas

Lechia Gdańsk

Lechia i jej śląsko-wielkopolskie pokłosie

Po zeszłotygodniowej porażce z Lechem Poznań, Lechia miała już tylko 1 punkt przewagi nad drugą Jagiellonią. Jednak z kolejnego meczu wyjazdowego gdańszczanie nie przywożą żadnych punktów. Przegrana z Ruchem Chorzów pokazuje, że coś zaczyna się psuć, a i pozycja w tabeli z goła inna, niż ta, do której Lechia przyzwyczajała.

Pierwsza połowa spotkania na Cichej

Na stadionie miejskim w Chorzowie podopieczni Piotra Nowaka musieli radzić sobie bez Grzegorza Kuświka. Zgodnie z decyzją Komisji Ligi, na boisku zabrakło również Sławomira Peszki, który został zdyskwalifikowany na 3 spotkania. Poza potyczką z Ruchem, popularnego “Peszkina” nie zobaczymy w starciu z Legią Warszawa i z Zagłębiem Lubin.

W składzie ekipy z Trójmiasta od pierwszych minut pojawił się reprezentant Curacao – Gino van Kessel. Wypożyczony z ligi czeskiej, nowy napastnik biało-zielonych był bardzo aktywny, szybko się nie męczył, często wchodził z rywalami w pojedynki jeden na jednego. Poza nim, grę na siebie brał Rafał Wolski, który czuje się coraz lepiej na boiskach Ekstraklasy. Były gracz m.in. Fiorentiny stwarzał wiele sytuacji podbramkowych i mógł poszczycić się dużym procentem celnych podań.

Lechia, mimo przewagi, dawała sobie wchodzić na głowę dwójce młodziaków. Wypożyczony z Legii, Jarosław Niezgoda oraz Patryk Lipski nieźle mieszali w defensywie dowodzonej przez Mario Malocę. Nieźle prezentował się również Miłosz Przybecki. Mimo paru dogodnych sytuacji obydwu drużyn, na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.

Klątwa Lechii

Powiedzieć, że ekipa z Gdańska nie radzi sobie na wyjazdach, to nic nie powiedzieć. Ostatnie zwycięstwo Lechia zanotowała w październiku ubiegłego roku. Z piłkarzami Waldemara Fornalika nie było lepiej. Wrzutkę Patryka Lipskiego na gola zamienił… Paweł Stolarski – wahadłowy gdańskiej ekipy. Ponad 7 tysięcy kibiców nie cieszyło się jednak długo z prowadzenia gospodarzy. Parę minut później Milos Krasic podał idealnie w tempo do Lukasa Haraslina na prawe skrzydło, a ten celnym podaniem obsłużył wracającego po kontuzji Marco Paixao. Była to ósma bramka Portugalczyka w Ekstraklasie, ale warto dodać, że Haraslin jak i strzelec gola  weszli na boisko krótko przed tą akcją.

Lechia mocno atakowała Ruch, lecz bramkarz niebieskich – Libor Hrdlicka jak zwykle bronił fenomenalnie, zresztą tak samo jak Dusan Kuciak. Gdyby nie bramkarze, wynik byłby na pewno wyższy z obu stron. Spokój gości zburzyło słabe podanie Krasica i szybka kontra Ruchu, zakończona rykoszetem i bramką Niezgody. Piotr Nowak na ratunek rzucił na murawę Sebastiana Milę. Po byłym reprezentancie Polski widać, że umiejętności technicznych się nie zapomina, ale to i tak nie pomogło. Lechia znów daje ciała na wyjeździe i po zwycięstwach Lecha i Jagiellonii spada na trzecią lokatę w tabeli.

Co dalej z marzeniami o mistrzostwie?

Najwyraźniej na chwilę obecną Lech wydaje się zbyt mocny, aby mówić o nawiązaniu walki, zaś przeskoczyć Jagę na pewno się da. Coraz mocniej do czołówki zbliża się Legia. Pewne jest tylko to, że liga zostanie podzielona na dwie grupy, a liczba punktów również podzielona na pół. W grupie mistrzowskiej wszystko będzie się dało odrobić, ale największym problemem jest miejsce jakie Lechia Gdańsk zajmie po rundzie zasadniczej. Najlepiej zająć jak najwyższe, bo to decyduje, z jakimi rywalami biało-zieloni zagrają u siebie. Tendencja wyjazdowa w osiągnięciu celu nie pomaga, szczególnie, że przewaga stopniała, więc teraz zostało już tylko gonić Kolejorza i ekipę Michała Probierza.

 

Uczę się pisać o piłce kopanej, czasami coś wrzucę na moją stronę, kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Aktualnie w @esa_nazywo

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lechia Gdańsk