Connect with us

Wisła Kraków

Wisła – Termalica to była męczarnia…

Wisła Termalica

„W piątkowym spotkaniu rozgrywanym w Krakowie, na stadionie przy ulicy Reymonta 22, pomiędzy miejscową Wisłą, a Termalicą, wygrali gospodarze, po bramce w końcówce, której autorem był Petar Brlek. To jego drugie trafienie w tym sezonie. Wyrasta on…” Bla, bla, bla… Takie smuty o suchych faktach niech sobie piszą ludzie, którzy na pisaniu zarabiają. Ja jak już pewnie wiecie z pierwszego tekstu, piszę, bo żona mi kazała, poza tym większość moich tekstów czytają ludzie, którzy mecz oglądali i wiedzą o nim wszystko, a tutaj zapodziali się… w sumie nie wiem po co… może, żeby zobaczyć mój punkt widzenia! 🙂 No, to część oficjalną mamy za sobą, przejdźmy więc do części nieoficjalnej.


Gdybym miał jednym słowem określić piątkowe spotkanie to byłoby to słowo: męka. I męką będzie też czytanie tego tekstu, bo jaka gra, taki tekst. To będzie coś pomiędzy „panie, kto to panu tak spierdolił”, a „nic nie poradzimy, rzeźbimy z tego, co mamy”.

***

Męczyli się wszyscy, począwszy od samych piłkarzy, których największym przeciwnikiem byli oni sami, przez komentatorów, aż po kibiców, którzy musieli na to patrzeć i próbować nie usnąć.

Termali… (kurwa, jak to się odmienia!) Bruk-betu w piątek nie było. Nie istnieli w żadnym aspekcie gry. Dominacja Wisły była w moim przekonaniu miażdżąca, tyle że nic z tego nie wynikało. Gdyby tylko mieli odrobinę więcej spokoju przy rozegraniu i mniej kombinowali pod bramką, to mogłoby się skończyć pogromem. Tyle, że nasi piłkarze wyglądali, jakby jeden drugiemu chciał udowodnić, że jest najlepszy i to on będzie liderem w nadchodzącym sezonie. Z tego zmęczenia komentator NC+, „Cezary Pazura” kilka razy zwolnił Kiko Ramireza i zatrudnił w jego miejsce Kiko Gonzaleza. W to wszystko wmieszał się sędzia Przybył, który oznajmił wszem i wobec: Przybyłem, w nudnym meczu 11 żółtych kartek wlepiłem, wybyłem.


Kilka luźnych spostrzeżeń odnośnie naszej kadry…

Nie wiem ile i komu pan Manuel posmarował za to, żeby Carlitos grał u nas, ale bardzo chętnie dorzucę się do następnej koperty. Widać, że gość jest nauczony innego grania. Przyjęcie „zewniakiem”, luz w dryblingu, błyskawiczna zmiana decyzji na korzystniejszą. Reszta chłopaków, musi się jeszcze co prawda nauczyć jego grania, bo widać, że on szybciej myśli niż inni, ale idzie to w dobrym kierunku.

Wiem natomiast (chuja tam wiem, tak myślę po prostu :D), że w momencie, kiedy Llonch wróci do pierwszego składu, zaczniemy grać w systemie 4-5-1, z dwoma defensywnymi (Velez, Llonch) Brlekiem przed nimi i Carlitosem w napadzie.

Z całym szacunkiem, ale Brleka w tym meczu nie było widać, do momentu, aż zaczął grać bliżej bramki, co skutkowało golem. Szkoda go marnować w tyłach. Przewiduję, że będziemy grać jednym napastnikiem, bo tak po prawdzie, na chwilę obecną mamy jednego napastnika. Paweł ciągle w mega formie z poprzedniego sezonu, a Zdenek to może i bardzo pozytywny gość, ale w napadzie jest tak przydatny póki co, jak krosta na przyrodzeniu. W ogóle to mam teorię, że Zdenek cierpi na syndrom Biblijnego Samsona, tyle że odwrotnie. Jak nie miał włosów, to strzelał, jak włosy zapuścił, tak przestał. A jak już jesteśmy przy włosach, to sugerowałbym Kamilowi Wojtkowskiemu ściąć je w pizdu jak najszybciej, bo fryzura a’la Daniel Sikorski nic dobrego nie wróży.


***

Korzystając z okazji, chciałbym ostrzec wszystkich piłkarzy grających w Ekstraklasie, także tłumaczcie to na tyle języków na ile potrzeba: Panowie, sędzia Przybył wlepił w piątek kartkę Pawłowi Brożkowi za używanie przekleństw. Od następnego meczu będzie sprawdzał stan uzębienia, zeszyty do religii, czy macie aktualne szczepienia, czy myjecie ręce po siku i czy obgryzacie paznokcie (te u nóg też). Także, pilnujcie się, bo jak nie to żółta murowana!

PS Ostatni mój tekst o liście Krzysia do Miodka spotkał się, ku mojemu zaskoczeniu, z dosyć sporym odbiorem. Dostałem bardzo dużo pozytywnych komentarzy. Za wszystkie serdecznie dziękuję. Zwłaszcza jeden komentarz utkwił mi w pamięci.

Użytkownik Twittera, zapewne sympatyzujący z „tym klubem”, zostawił komentarz: „Sympatyczny ból dupy”. I teraz mam dysonans i nie wiem jak się do tego odnieść. Czy podziękować (bo sympatyczny), czy jednak kazać spierdalać (bo jednak ból dupy)?
Ocenę zostawiam wam.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Wisła Kraków