Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Jagiellonio wypolerować diament i utrzymać się w czołówce!

Za nami cały Ekstraklasowy weekend. Biorąc pod uwagę nie tylko piątkowe spotkanie Jagiellonii z Lechem, ale też całą resztę pojedynków na dole i szczycie tabeli zarówno Jaga jak i cała reszta zespołów (może poza Górnikiem Zabrze i Zagłębiem) wydają się być bez wyrazistego stylu. Czegoś co odróżniałoby je od reszty stawki. Oczywiście kilka ekip nie dorobiło się jeszcze dwucyfrowego dorobku punktowego, a część z nich znajduje się w czubie. Usprawiedliwmy to jednak pierwiastkiem szczęścia, a fakt miałkości ligi w sezonie 17/18 różnicą 6 punktów między 1 i 12 miejscem. Przyjrzyjmy się jednak Jagiellonii. Dlaczego mimo tak dorodnego dorobku w tabeli nadal można mieć jej sporo do zarzucenia?

Jagiellonio po co ten minimalizm?

Cernych Jagiellonia

fot. Michał Janucik

Pierwsze o czym często wspominałem to irytujący momentami minimalizm. W 12 dotychczasowych ligowych spotkaniach Jagiellonia 7 razy trafiała do bramki raz, a 2 razy nie potrafiła znaleźć drogi do siatki w ogóle. Zespół z Białegostoku beznadziejnie radzi sobie też z wykorzystywaniem stałych fragmentów gry. To co było atutem w pierwszych spotkaniach Ligi Europy zawodzi w Ekstraklasie. Przez 12 kolejek tylko raz gol padł niebezpośrednio po rzucie wolnym. 3 karne nie przynoszą ogromnej chluby tej statystyce, a główek i przedłużeń po rzutach różnych można szukać ze świecą. Średnia ogólnie zdobytych goli to 1,25. W sumie taką liczbę notuje obecnie 5 ekip. Ponad tą grupę wyróżnia się tylko trójka najbardziej imponująca ofensywnie w tym sezonie, czyli Górnik, Zagłębie i Lech (szczególnie Ci pierwsi). Wniosek jest taki, że następni po trójce irytują wspomnianym minimalizmem, a jeszcze kolejni strzelają zwyczajnie słabo.

Jagiellonio brak tutaj lidera!
Jagiellonia Lech

fot. Michał Janucik

Kolejny z ważnych aspektów to brak lidera, gwiazdy, wiodącego strzelca, kogoś spajającego wyraźnie grupę zawodników z Białegostoku. Drużyny budowane przez Probierza szczególnie za drugiej kadencji miały kogoś, kto zdobywał cały czas bramki i stwarzał niesamowite problemy dla przeciwników. Byli to po kolei Quintana, Piątkowski, Tuszyński w sezonie 14/15, w kolejnym zastój połączył się z brakiem lidera. W sezonie 16/17 prym wiedli Vassiljev, a po przerwie Sheridan. Trener Mamrot prowadząc Chrobrego Głogów zawsze chciał tworzyć monolit i nie skupiać się na indywidualnościach. Widać, że podobna wizja sprawdza się w Jadze. Minimalizm przekłada się na rozproszenie indywidualnych osiągnięć. 3 gole ma na koncie Cillian Sheridan, 2 Fedor Cernych i 2 Łukasz Sekulski. Poza nimi jest jeszcze pięciu zawodników z jednym golem na koncie. Identycznie sprawa ma się z asystami. Jedynie Fedor Cernych zanotował 2, natomiast sześciu zawodników ma zaledwie po jednej. Ciężko żeby nowy trener nagle ogołocił Irlandczyka z umiejętności trafiania do siatki. Jak wspominałem wcześniej w jednym z artykułów Cillian przez prawie całą swoją karierę nigdy wybitnym goleadorem nie był.

Trudna taktyka Mamrota

Może jednak zawodnicy wciąż oswajają się z taktyką Mamrota i jeśli brak jej egzekwowania daje bardzo dobry rezultat to niesamowite wyniki przyjdą z czasem? Tomasz Wieszczycki w Lidze+ Ekstra pokazał w analizie mocną ospałość Pospisila, który nie mógł wypatrzeć wybiegającego kilka razy na wolne pole Sheridana. Na logikę można wywnioskować, że znajdując go z 3 razy stwarzane sytuacje dałyby mu kolejną zdobytą bramkę i to nie tylko w tym, ale chociażby w meczach w których zabrakło szczęścia. Cillian już bez pomocy Czecha znajduje się w czubie zawodników uczestniczących w dogodnych sytuacjach podbramkowych. Z 8 sytuacjami jest na 4 miejscu w Ekstraklasie. Wyprzedzają go tylko Marco Paixao, Świerczok i Angulo. Dostając przez tyle rozegranych meczy kilka lepszych podań byłby absolutnym liderem tej klasyfikacji.

Jagiellonio czego ci braku?

Podsumowując jeśli Jagiellonia chce dominować (a może skoro jest w czubie i nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału) to musi znaleźć lidera, odpowiednią osobę na pozycji środkowego napastnika i załapać do końca pomysł trenera Mamrota. Obrona popełnia w Białymstoku mało błędów, a w meczach granych na zero z tyłu zawodnicy formacji defensywnej notują wysokie Instatowe współczynniki, więc nie ma do czego się przyczepić. Jak zwykle kolejny mecz pokaże ile z błędów wyciągnie szkoleniowiec Jagiellonii.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok