Zdjęcie: flickr.com

Piątek, godz. 18.00 i mecz Sandecja-Jagiellonia. Niestety na stadionie w Niecieczy stawili się tylko najwytrwalsi kibice gospodarzy. Samo przyjście na mecz było dla nich porażką, bo ich drużyna po nudnym meczu przegrała z wicemistrzem Polski.  

 

Najpierw Teleexpress, potem wyjazd na mecz Ekstraklasy

Od lat rozmawiamy o sposobach na podniesienie poziomu, od tygodni o powiększaniu ligi, a najbardziej paląca kwestia jest odstawiana na boczny tor. Piątek godz. 18.00 to najgorszy możliwy termin do rozgrywania meczu Ekstraklasy. W tym momencie apeluję do włodarzy naszej ligi: dajcie ludziom spokojnie i w całości obejrzeć Teleexpress!

Wojciech Trochim, czyli powiew wielkiego futbolu w Ekstraklasie

Człowiek nigdy nie widzący Wojciecha Trochima w „akcji” na boisku, pewnie przyporządkowałby go do pozycji obrońcy. Wygląda groźnie, ma mobilność pociągu z wagonem wypełnionym węglem i jest tak drewniany, że inne kraje powinny go skupywać w zimowy okienku transferowym. Jednak Ekstraklasa ma to do siebie, że łamie wszystkie konwenanse i na jej boiskach taki piłkarz gra na napadzie. Ba, pokazuje nam  nawet tricki rodem z Ameryki.

W meczu z Jagiellonią Trochim znowu zaprezentował zwód i powiało wielką piłką. Gdy napastnik Sandecji znajdował się w polu karnym przeciwnika, wkręcił obrońców nabierając ich na tzw. zamach. Następnie z kilku metrów uderzył w poprzeczkę… Cóż, zdarza się nawet najlepszym.

Oprócz bycia gwiazdą na boisku Wojciech Trochim przykuwa wzrok kamer siedząc na ławce rezerwowych. Podczas poprzedniego meczu z Legią zniszczył fotel. Wielu zapewne liczyło, że jego ofiarą padnie kolejny. Dlatego po tym jak w 67 minucie Jagiellonia, która od początku spotkania dominowała, wywalczyła rzut karny, kamery powędrowały w stronę ławki. Z rzeczy mniej ważnych: Novikovas wykorzystał karnego i wyprowadził Jagiellonią na prowadzenie.

Goście zdołali utrzymać korzystny wynik do końca meczu, mimo że Sandecja po 10 minutach mogła wyrównać z 11 metrów. Niestety wykonanie karnego było tak śmieszne i niedołężne jak gra obu drużyn. Oczywiście, przed tym jak Kolev ustawił piłkę na jedenastym metrze mogliśmy ujrzeć posągową twarz Wojciecha Trochima… Później się zaczęła się zabawa. Najpierw Kolev strzelił na idealnej wysokości dla Kelemena, który odbył piłkę. Ta z kolei została uderzona w poprzeczkę przez któregoś z nowosądeczan, a następnie powędrowała na górną siatkę, po tym jak gospodarze chcieli każdym sposobem wbić ją do bramki.

Pod koniec spotkania Tomasz Brzyski chciał pomóc faulowanemu koledze z przeciwnej drużyny – Frankowskiemu, poprzez szybkie podniesie go z murawy. Wywiązała się szamotanina i przez moment piłkarze pieścili nasze uczy tzw. przecinkiem polskim.

W tym momencie można chyba tylko radzić Brzyskiemu, żeby  zapisał się do PCK. Były piłkarz Cracovii dostanie kartę członkowską i jeszcze będzie mógł wspomóc ludzi, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here