Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Mamrot najlepszy na ławce – jak w „Ranczo”

ireneusz mamrot

Uwielbiam kolejki, w których Wisła gra w poniedziałek. Wiem, że mam wtedy wolny weekend, nie muszę się stresować i układać dnia pod transmisję. Chciałbym z tego miejsca podziękować dwóm osobom: Panu, który wymyślił by grać od piątku do poniedziałku oraz drugiemu Panu, który ustalił terminarz. Mam nadzieję, że obaj szanowni dżentelmeni dostali wysokie bonusy pieniężne oraz nagrody rzeczowe… Bla, bla, bla…

Dobra, wydaje mi się, że jest już bezpiecznie. Wstęp był na tyle długi, że jeśli przypadkiem wlazł tu jakiś działacz, to przeczytał tylko kawałek i odszedł nie spodziewając się niczego złego.

Jak ja kurwa nienawidzę kiedy Wisła gra w poniedziałki! Kto to w ogóle wymyślił? Ja wiem, że ludzie mają ukryte zapędy masochistyczne, ale żeby rozwlekać ekstraklasę na 4 dni i przedłużać cierpienie niewinnym istotom? Po to jest weekend, żeby grać w weekend. Zdaję sobie sprawę, że Panom w krawatach to nie przeszkadza, bo oni mają wiecznie wolne, ale przypominam, że piłka nożna nie jest tylko dla nich, ale przede wszystkim dla kibiców, a kibice w poniedziałek o godzinie osiemnastej są W PRACY!!!

Mam nadzieję, że następne władze PZPN będą naciskać na zarządzających ekstraklasą, żeby wycofali się z projektu ESA37 oraz wrócili do rozgrywania całej ligowej kolejki tylko w sobotę i niedzielę. Mamy osiem spotkań w kolejce. Nawet biorąc przykład z Premier League czy La Liga, możemy zacząć grać o 13:00, by skończyć ostatni mecz o godzinie 21.00. Wprawdzie Pan Marciniak będzie miał mniej czasu antenowego na swoją Ligę+Extra, ale to akurat może wyjść jedynie na dobre temu programowi, bo będzie mniej zapychaczy czasu, a więcej konkretów.

Dwa zdania o wszystkim, co obok meczu

Postarali się w Białymstoku. Murawa nie wyglądała jak ciasto kiwi posypane cukrem pudrem, nie było też zamarzniętych placków. Żaden piłkarz nie utonął w błotnej kałuży a trawa nie uciekała spod nóg przy każdym mocniejszym nadepnięciu. Mówiąc najkrócej jak można: Ewentualnego blamażu nie można zwalić na stan boiska i złe warunku pogodowe. Oglądałem mecz z powtórki, czego nienawidzę, więc pominąłem wszystkie przedmeczowe spekulacje ustawienia, wywiady. Trochę żałuję, bo widziałem, że w studio był Pan Andrzej Strejlau, a jego zawsze fajnie posłuchać, no ale czas gonił, bo rano trzeba wstać.

Dopiero po pierwszym gwizdku uświadomiłem sobie, że wszyscy jak tutaj siedzimy, na Twitterze czy innych portalach, gówno się znamy na piłce. Jeśli ktokolwiek trafił jak będzie wyglądała linia obrony Wisły wraz z pierwszym gwizdkiem, to bardzo proszę o screena, stawiam browara (Trenerze Carillo, pan w tej zabawie nie może brać udziału). Jeszcze bardziej skołowany byłem w ósmej minucie, kiedy Wasyl opuścił boisko. Spodziewałem się wprowadzenia obrońcy, nie Brleka, ale trener sprzątając klubowe biurko znalazł gdzieś chyba pamiętnik Kiko Ramireza, w którym to były trener opisywał swój genialny pomysł wystawiania Cywki na prawej obronie. Obecny szkoleniowiec nie skonsultował tego z nikim i wdrożył plan w życie. Jedną zmianą chciał ogarnąć pół boiska. Mam nadzieję, że widząc, jak padła pierwsza bramka dla Jagi, już więcej do tego pamiętnika nie wróci.

Trzy zdania o piłkarzach

Dużo osób chciało Brleka w podstawowym składzie, ja chciałem, żeby Wojtkowski zagrał za Mitrovicia. I znowu wyszło, że nadajemy się wszyscy do tarcia chrzanu, a co lepsi, to do machania pielgrzymce przez okno. Brlek mnie nie zachwycił. Nie wjechał na białym koniu, z mieczem w dłoni, nie wskazał na Pawełka z okrzykiem „Na nich!”. Widać po nim, że trenował z lepszymi od siebie, ma spokój i opanowanie, kiedy jest atakowany czy podwajany. Balansem ciała wyprowadza przeciwnika w pole, zagrywa na jeden kontakt. Niestety cudów nie ma, i prędzej czy później wyjdzie bokiem fakt, że nie grał regularnie. Miał kilka głupich strat i wyglądał, jakby nie bardzo chciał się spocić w tym meczu. Trzeba się modlić, żebyśmy się utrzymali w grupie mistrzowskiej, bo on z kilka meczów dojdzie do formy, a wtedy będzie bardzo duży skok jakościowy.

Oni mi w ogóle chyba na złość robią! Mówię o piłkarzach Wisły. Narzekałem na Mitrovicia, chciałem go sadzać na ławkę, a on we wczorajszym meczu dawał takie dokładne piłki, że przecierałem oczy z niedowierzania. Gdyby tylko Carlitos skupił się na graniu w piłkę, a nie modelowaniu fryzury, to mecz mógłby zakończyć się inaczej. Niestety to jest nasza wina. Tak szybko wkupił się w nasze serca, tak bardzo go chwaliliśmy, utwierdzaliśmy go w przekonaniu, że wciągnął tę ligę nosem z taką samą łatwością jak Krzysztof Krawczyk…opowiada o Trubadurach, że on sam w to za bardzo uwierzył. Każdego przeciwnika trzeba okiwać, na spalone mnie nie można łapać, każde dotknięcie to żółta kartka, bo jam jest Carlitos z Allicante.

No nie podoba mi się to i mówię o tym głośno. W ramach ustawienia do pionu, posadziłbym go na ławce na jedno spotkanie, albo chociaż połówkę. Tyle, że nie ma kogo wstawić za niego, a on to skubaniec wie. Szkoda mi bardzo Wojtkowskiego, bo chciałem, żeby zagrał, a tak, to wyszło, że przegrał rywalizację z niegrającym od pół roku w piłkę Brlekiem. Jak teraz zmotywować tego chłopaka do treningów? Niesprawiedliwe podeście moim zdaniem i tyle. Nieszczęście jednych, to fart drugich. Nie wiem jak wam, ale Palcić mi się bardzo podobał na lewej obronie, nawet nie wiem czy nie wyglądał lepiej niż z prawej strony. Podłączał się do ataków, szarpał grę, a większych błędów z jego strony nie zauważyłem.

Półtora zdania o spotkaniu

Wbrew krążącej opinii, nie uważam, że zagraliśmy wczoraj mega słabe spotkanie. Jagiellonia miała z nami dużo problemów. Stawiam śmiałą tezę, że gdyby nie kontuzja Wasilewskiego, która wymusiła przesunięcie Cywki na prawą obronę, to pierwsza bramka by nie padła. Mitrović nie miałby też tyle swobody przy Wasylu, ile miał przy Velezie strzelając drugiego gola. Zagraliśmy w takim zestawieniu w obronie a nie innym i skończyło się tak, a nie inaczej. Nie przegraliśmy z ogórkami, czy innymi kaczanami kukurydzy, ale z liderem ekstraklasy. Liderem który kilka dni wcześniej, tanecznym krokiem wkroczył do Warszawy. A potem przeorał boisko przy Łazienkowskiej zabierając ze sobą trzy punkty. Nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, ze graliśmy źle, bo myślę, że gdyby zamiast Jagi, był słabszy zespół, to dalibyśmy radę. Wstydu moim zdaniem piłkarze nie przynieśli.

Oksymoron, przenośnia, paralela i jeszcze kilka innych mądrych słów, których znaczenia nie znam, o trenerze gospodarzy

Słowa uznania należą się trenerowi Mamrotowi. Szkoleniowiec o nazwisku, które w sekundę przywołuje w mózgu serial Ranczo i widok trzech bohaterów degustujących tanie wino, pokazuje, że po ogrodniku Michale jest życie w Jagiellonii. Trener nie puszy się na konferencjach, nie pajacuje, nie poucza innych tylko robi swoje i robi to dobrze.

Zobrazowałbym to w następujący sposób:
Trener może nie ma najdroższej gitary marki Gibson lecz raczej tanio kupionego Stratocastera. Zainwestował jednak w struny i poświęcił czas na ustawienie menzury. Dostroił wszystko wedle klucza, który najbardziej mu odpowiada i teraz, w dniu koncertu, wypada naprawdę świetnie. Jeśli Jagiellonia nie spuści z tonu, to Lech z Legią mogą już jej nie dogonić..

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok