Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Nadchodzi Puchar Maja, więc Pokażmy Jaja!

dla Jagiellonii

Będę może bardzo telewizyjny w opinii, bo infekcja nie pozwoliła mi na obejrzenie spotkania z Wisłą na żywo, ale pewnym jest fakt, że i kibice i ekipa prowadzona przez trenera Mamrota dostała w sobotę potężny cios pod żebra. Skruszone kości jednych i drugich nie bronią przed kontynuowaniem gry, ale muszą wyzwolić chęci, determinację i agresję. Tylko te trzy cechy dadzą Jagiellonii mistrzostwo Polski. Wszystko zmieszane z wiarą we własne umiejętności wrzucą ekipę trenera Mamrota z powrotem na właściwy tor.

Nie jesteś ekspertem, to nie graj eksperta

Kibice, eksperci i „eksperci” mnożą się w diagnozach obecnego stanu. Tak jak już kiedyś pisałem jakieś 90% z wszystkich opiniujących nigdy nie przeczytało nawet kartki o teorii przygotowania fizycznego, podobnie jest z szeroko pojętą wiedzą o piłce i taktyce. Ja nie mam absolutnie wiedzy na żaden z wymienionych tematów. My, obserwatorzy patrzymy na to troszkę z perspektywy kobiet oglądających kuchnia.tv i wypowiadających się wśród koleżanek na temat jakości serwowanego jedzenia.

Przeciętny zjadacz ma swoją opinię, ale żadna z tych Pań nie wie zbyt dużo na temat jakości, czy pochodzeniu produktów, a także naukowego spojrzenia na gotowanie. Tak samo jest z piłką nożną. Każdy, dosłownie każdy komentując udaje, że się na niej zna. Często też wytyka się oponentowi, że na danym aspekcie się nie zna pisząc głupoty. Obiektywnie przypomina to zarzucanie kogoś nieumiejętność w smażeniu naleśników. Obojętny jest fakt, czy ktoś smaży naleśniki przez 20 lat, czy zabrał się do nich 2 lata temu. Dajmy sobie spokój z wzajemnym ocenianiem piłkarskiej wiedzy i opierajmy opinie na faktach, a nie przypuszczeniach.

Głowa jest najważniejsza

Pierwszym wartym analizy przed rundą finałową aspektów jest głowa i stosunek zawodników do nie tylko osiągnięć Jagiellonii, ale też ich motywacja na ostatniej prostej. Dlaczego Łukasz Burliga trzy razy spóźnił się do zawodników zdobywających gole w meczach z Zagłębiem i Wisłą Płock? Czy zabrakło mu sił, motywacji, skupienia? Co zadecydowało o błędach? Czy Filip Starzyński i Reca są zawodnikami przekraczającymi jego indywidualne możliwości obronne?

Nie i raczej każdy o tym wie. Łukasz jeszcze niedawno w Studiu1920 wspominał, że najprzyjemniejszym momentem jego kariery było zwycięstwo przy Łazienkowskiej w lutym. Co sprawia, że zawodnicy tracą zdolność projekcji odtwarzania ruchów na najwyższym możliwym dla siebie poziomie w tak kluczowych momentach? Dlaczego powtarzalność na przestrzeni kilku tygodni zatracił Novikovas i Frankowski a także co było powodem tego, że  do bramki w kilku stuprocentowych okazjach nie trafił Bezjak? Nikt raczej nie udzieli odpowiedzi na te pytania.

Sztab najlepiej wie co w trawie piszczy

To wiedzą tylko sami zawodnicy włącznie ze sztabem szkoleniowym. Piotr Wlazło już któryś raz z rzędu odstaje grając na pozycji w środku uznanej przez trenera Mamrota za tą bardziej ofensywną niż ta na której znajduje się Taras Romanczuk. Bardzo też ciężko stwierdzić czy znajduje się w dołku formy (grając jeszcze w Wiśle Płock bez większego problemu potrafił „robić liczby”) czy granie o najwyższe cele zwyczajnie tego zawodnika przerasta. Dawid Szymonowicz według trenera Mamrota rywalizuje o miejsce w składzie z Tarasem. Czy niedawno debiutujący w reprezentacji Polski zawodnik nie byłby na pozycji okupowanej przez Wlazło o wiele lepszy i nie mógłby zwolnić „szóstki” dla Szymonowicza?

Podsumowując warto zaznaczy, że za brak powtarzalności elementów, które dany zawodnik powinien mieć, tj. wykończenie, odbiory i timing praktycznie zawsze w teorii odpowiedzialna jest głowa. Czy odpowiedzialność na finiszu rundy zasadniczej przerosła zawodników Jagiellonii, która przegrała z Lechem, z Arką w heroiczny sposób doprowadziła do zwycięstwa (tutaj straciłem wątpliwości co do głowy), z Zagłębiem przegrała w okolicznościach dość dziwnych, bo cytując za trenerem Mamrotem „(…) W Poznaniu i Lubinie przyczyny naszej słabszej dyspozycji były zupełnie różne, ale pewne rzeczy trzeba zostawić dla siebie. Znam je i choć kibice chcieliby wszystko wiedzieć, to proszę uwierzyć, że my już tak nie zagramy. Zawsze można przegrać, ale nie możemy wyglądać tak, jak w pierwszej połowie w Lubinie”.

Nie chcę wywoływać burzy w internecie i specjalnie trzymałem ten cytat do dnia bezpośrednio po meczu z Wisłą Płock. Sporo ludzi domyśla się podanych okoliczności i moje pytanie jest dość proste. Po co w ogóle wspominać o czymś takim w oficjalnej wypowiedzi i zarzekać się, że taka gra się nie powtórzy, kiedy po tygodniu zespół wychodzi naprzeciw przebojowej Wiśle Płock i dostaje gongi po stałych fragmentach (które w przegranych meczach były wcześniej piętnowane) i daje sobie celnie strzelić na bramkę aż 7 razy mimo większego posiadania piłki po stronie Jagiellonii. Przecież trener Mamrot nie ma do końca wpływu na to jak  jego zespół wypadnie ostatecznie w kolejnych spotkaniach, bo to nie on kopie piłkę. Pomijam już okoliczności, które wpłynęły na mecz w Lubinie.

Nie będę już wspominał o przygotowaniu fizycznym. Ocenić obiektywnie będzie się dało dopiero po rozegraniu przez zespół rundy finałowej. Zarzucę tylko kolejnym cytatem z rozmowy z trenerem Jankowiczem po pięciu genialnych spotkaniach z początku rundy

„Z trenerem Mamrotem zaplanowaliśmy sobie, że chcemy wystartować jak najmocniej, te pierwsze mecze były priorytetem pod kątem gry, formy fizycznej i piłkarskiej. Wszystko w przygotowaniach było podporządkowane temu, by od początku rundy być w stuprocentowej dyspozycji. Myślę więc, że Jagiellonia jest wyjątkiem, a to jest związane z pracą trenerską. Osiągnęliśmy konsensus odnośnie planowania treningów, to też największy sukces. Ściśle trzymaliśmy się pewnych rzeczy, dostosowywałem motorykę do tego, co trener planował pod kątem piłkarskim. Odpowiednio wcześnie wiedziałem, co będzie chciał robić, więc ja mogłem zaplanować i wpasować swoją pracę tak, by efekt był całościowy.”

Jeżeli Jagiellonia nie pociągnie rundy finałowej to spełni się teoria, że zespół zagrał na 110% na początku rundy i teraz brakuje powtarzalności, a same spotkania dzielą się na dobre i słabe połowy. Jeśli zespół poradzi sobie wydolnościowo na ostatniej prostej to okaże się, że moja teoria jest wyssana z palca. Wszystko wyjaśni się 20 maja.

Odrzucając wszelkie niedogodności kieruje się z odezwą do wszystkich ludzi związanych z Jagiellonią jak także i piłkarzy. Pokażmy jaja. Pokażmy, że jesteśmy w stanie walczyć o mistrzostwo na najwyższym możliwym poziomie. Pokażmy, że potrafimy zapełnić stadion przy super warunkach pogodowych i dopingować zespół od pierwszej do ostatniej minuty. Pokażmy się jako zgrana, porządna ekipa wyjazdowa na meczach w Kielcach, Poznaniu i Lubinie! Pokażmy jaja i tak zostańmy zapamiętani! Wszyscy w jakiś sposób piszemy historię!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok