Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Falstart żółto-czerwonych

Rewolucja w Krakowie

Minęło kilka dni od meczu z Lechią, więc spokojnie można wziąć się za ocenę spotkania. Nowy sezon i nadzieję, stare grzechy i nawyki. Tak pokrótce można opisać spotkanie żòłto-czerwonych z Lechią Gdańsk przy Słonecznej.

Wyjściowa jedenastka trenera Mamrota nie zaskoczyła. No może poza brakiem Machaja, którego spodziewałem się kosztem Wlazły. Od początku spotkania było natomiast widać, że największy problem będzie na bokach. Skrzydła Lechii były bardzo aktywne, a Wójcicki nie dawał rady, mimo, że miał wsparcie Frankowskiego. Choć tego drugiego wolelibyśmy widzieć więcej w ataku niż obronie.

***

Jak mawia piłkarskie powiedzenie „szybko stracona bramka ustawiła mecz”, a Jaga raziła niemocą w ofensywie. Pospisil miał grać tuż za Sheridanem, a zamiast tego biegał gdzieś między obrońcami, Wlazło a Tarasem. Stąd duża luka między napadem a pomocą. Często osamotniony w polu karnym Irlandczyk musiał sam walczyć z obrońcami Lechii. W dodatku często pojawiały się stołki oraz faule, lecz sędzia tego nie widział.

Jeśli dodamy do tego zbyt statyczną grę, bez podejmowania żadnego ryzyka oraz ruchu do piłki, to nie sposób dziwić się, że nie strzelamy bramek. Sam Novikovas meczu nam nie wygra, choćby starał się jak mógł. Nie pomagał też Wlazło, który w środku był mocno hamulcowym. Swoją drogą szkoda, że latem nie poszedł na wypożyczenie, a było ponoć blisko finalizacji.

***

Fajne zmiany natomiast dali Bartek Kwiecień oraz wcześniej wspomniany Machaj, pozyskany z Głogowa. Pierwszy walczył, starał się. Drugi pokazał, że potrafi fajnie wyjść z pod pressingu i rozegrać piłkę. Powinien mieć także asystę, po niezłym odegraniu do Runje, lecz niestety Chorwat przestrzelił.

Mankamentów w naszej grze było więcej. Zbyt duża ilość piłkarzy w momencie rozegrania akcji była na naszej połowie. Ciężko jest wtedy rozegrać piłkę i przenieść się pod bramkę  rywala. Może gdyby Sheridan miał od początku meczu obok siebie Bezjaka lub Machaja, wygralibyśmy ten mecz? Sądzę, że ktoś musi być zawsze przy Sheridanie odciążając go, ewentualnie dokładając nogę, gdy ten odegra piłkę.

Osobna historia to Frankowski. On po przerwie powinien zejść do szatni. Nic nie dawał w ofensywie, a gołym okiem było widać, że partnerzy unikają z nim gry. Chłop już myślami jest za granicą.

***

Z gry zatem nie mogę być zadowolony, z wyniku także. Jestem pewny, gdy do składu wskoczą Burliga, Machaj oraz Bezjak, że wszystko będzie wyglądało lepiej. Grając w środku z Wlazło i na skrzydle z Frankiem, w tym sezonie dużo nie zadziałamy. Dodatkowo dużym atutem będzie Machaj. Potrafi rozegrać piłkę i dograć dokładnie do partnerów. Stałe Fragmenty gry wykonuje też naprawdę dobrze. Póki co, podoba mi się ten transfer i liczę, że z Rio Ave Machaj zagra od 1 minuty.

Jeśli z porażki trener Mamrot wyciągnie odpowiednie wnioski, to jestem niemal pewny, że po meczach z Rio Ave i Arką, będziemy w lepszych humorach, czego sobie i wszystkim sympatykom żòłto-czerwonych życzę.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok