Obserwuj nas

Legia Warszawa

NASZA Legia Warszawa

Rewolucja w Krakowie

Ja pier…, choć to słowo jest chyba zbyt łagodne jednak. Człowiek się stara, tłumaczy, analizuje, wpiera znajomym i rodzinie, że… to nie tak… to nie jest tak jak mówicie, ta nasza to naprawdę jest dobra, fajna liga!

Ależ jestem …! – Znacie to słowo schowane za kropkami bardzo dobrze, zwłaszcza teraz. Będę tych kropek dziś używał – BARDZO CZĘSTO.

Jeden NASZ klub

W necie dalej się …, czytam, … się, czytam, … się i tak w koło. Staram się bronić: drużynę, klub, chyba wszystkich. Przed głupią, niemerytoryczną krytyką, przed wojenkami policzonymi na kliki, odsłuchy czy komentarze. Robię to, bo to jeden klub. Jeden klub dla nas wszystkich, dla starych, dla młodych, dla piknika, dla ultrasa. Jeden NASZ klub.

Staram się uczestniczyć w dyskusjach, szukać rozwiązania problemów np. dlaczego tak mało ludzi przychodzi na stadion?

Przecież jest świetna atmosfera. Są miejsca gdzie można kibicować z całą energią, na stojąco zedrzeć gardło. Są miejsca gdzie można zwyczajnie siedzieć, klaskać i śpiewać nie angażując się specjalnie w doping, po prostu cieszyć oczy grą. Są i na koniec takie, gdzie można przyjść z dzieckiem, w końcu jest dla nich masa atrakcji. Jest naprawdę piękny stadion, generalnie wszystko jest, naprawdę jest wszystko czego potrzeba, więc dalej dyskutuję zastanawiam się. Dlaczego … ludzie nie chodzą na mecze?

Zmiany zaczynaj od siebie

Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Kilka dni namawiania żony, dziecko zawiezione do dziadków (21 to jeszcze nie pora dla niej na kilkunastokilometrowe wycieczki), żona załatwiła sobie urlop w pracy na drugi dzień żeby odespać. I co? I siedzę teraz o szóstej rano, po 4 godzinach snu, znów się … i zastanawiam, jak jej wynagrodzić zmarnowany wieczór? Ja pewnie coś wymyślę, ale dwa krzesełka obok nas siedział ojciec z, jak sądzę, 10-11 letnim synem. Chłopak od 75 minut po prostu płakał, siedział z twarzą w dłoniach i płakał. Nawet dziecko widziało wczoraj totalną bezradność piłkarzy Legii. Mógłbym napisać więcej niż bezradność, ale ten tekst ma wystarczająco dużo wykropkowań. Bezradność na każdym kroku, w każdej formacji i w każdym zagraniu.

No nie dał rady ten trener, nie dał

Zazwyczaj jestem optymistą i dość często zdarzało mi się brać udział w dyskusjach  pełnych emocji, gdzie broniłem zawodników lub trenera przed nieuzasadnionym według mnie hejtem. Swojego pierwszego i jak dotąd jedynego bana na TT dostałem właśnie podczas jednej z takich dyskusji (pozdrawiam Turi).  Ale teraz… teraz dam sobie spokój. Przy całej sympatii do trenera uważam, że po prostu nie dał rady, nie potrafił przygotować zespołu do sezonu. Wszystkie spotkania łącznie ze sparingami to dramat. Gołym okiem widać, że niemal każdy z zawodników gra poniżej swojego potencjału.

Pytanie tylko co teraz? Kolejna, czwarta w ciągu roku już orka i zaczynanie od nowa z nowym trenerem i nowym sztabem? Doszliśmy do strasznego miejsca gdzie nienormalne rozwiązanie wydaje się być jedyną rozsądną decyzją.

Nawałka? No nie wiem

Nie jestem fanem Adama Nawałki. Bez wątpienia z reprezentacją odniósł sukces, ale wszyscy zgodzą się, że kadra i klub to dwie zupełnie różne bajki. Nie wydaje mi się, żeby prezes Mioduski wysupłał kolejne setki tysięcy Euro na zawodników, których trener Nawałka chciał by u siebie mieć. No bo niby czemu miałby mieć gorszy komfort pracy od poprzedników? Natomiast jeśli miałby pracować z tymi zawodnikami, którzy są na miejscu, to za chwilę zacznie się kręcenie doskonale znanej historii pod tytułem „nie miałem kim grać!”.

Mam nadzieję, że się mylę i były selekcjoner (o ile zostanie wybrany) sprawi, że ta drużyna zacznie grać na miarę naszych oczekiwań. Nie piszę tutaj o laniu wszystkich po trzy – cztery do zera, czy zdobywaniu mistrza już w kwietniu. Piszę o Legii, o której trener przeciwników na odprawie przedmeczowej mówi: „To zespół, który walczy do ostatniej minuty. Trzeba być skoncentrowanym do ostatniego momentu, bo ta maszyna zatrzymuje się dopiero po ostatnim gwizdku sędziego”. Takiej, o której jej kibice powiedzą po przegranym meczu: Trudno, dziś po prostu dziś przeciwnik był lepszy.

O takiej Legii marzę, a w naszych warunkach nie jest to chyba wygórowane życzenie?

2 komentarze

2 Comments

  1. Avatar

    Krzysztof Sasin

    25 lipca w 16:17

    Sorry, ale to tylko mecz i nic więcej
    Tez kibicuje Legii od lat, ale naprawdę bezradność ma swoje inne oblicza naprawdę bolesne, przy których wczorajszy mecz to pestka.
    wczoraj piłkarze dostali w dupę. trochę się pokalają, kibice poklną. a za kilka dni kolejny mecz, kolejna szansa.
    Nie zawsze ma się tę kolejną szansę…

  2. Avatar

    Kibic L

    25 lipca w 18:15

    Prawda jesf taka, że p. Mioduski chciał przyekonomić i zostawił Klafuricia, Legi potrzebny jest trener w stylu Czerczesowa – może nie grali wtedy pięknej piłki ale byli wybiegani i kondycją nadrabiali, to że w tym sezonie niebędzie nawet ligi europy to wina tylko i wyłącznie pana Prezesa, tylko problem jest w tym jeśliMioduski nie dołoży środków do budżetu, zacznie się wyprzedaż piłkarzy żeby załatać dziurę, a wtedy niestety parę lat straconych. Przykre ale niestety taka rzeczywistość, ekonomii nie oszuka

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa