Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Pszczoły wypunktowały Górnika | Podlasie o Ekstraklasie #1

Białostockie pszczoły wypunktowały Górnika | Podlasie o Ekstraklasie #1

Igor Angulo już po raz szósty wpakował piłkę do siatki w pojedynkach przeciwko Jadze, a mimo to białostockie pszczoły poradziły sobie z zabrzańską młodzieżą. Jagiellonia swoją grą wprawdzie nie porywała, ale zapisała na swoim koncie kolejne 3 punkty. A przecież wygrywanie takich właśnie meczów jest domeną drużyn dojrzałych.

DJ-owi z Irlandii zarysowała się płyta

Za Cillianem Sheridanem latem chodziły problemy (więcej tutaj). A to brak formy, a to niepewność co do swojej przyszłości i wreszcie nieudany transfer do Rosji. Ostatecznie pozostał w klubie i gdy trafił dwukrotnie do siatki w meczu z Cracovią, kibice uwierzyli w powrót starego dobrego DJ-a, który rozkręci każdą, nawet najbardziej denną, ekstraklasową imprezę. W niedzielę jednak jego rolę musiał przejąć Roman Bezjak bowiem Irlandczykowi… popsuł się sprzęt.

O jego absencji dowiedzieliśmy się krótko przed meczem. Dwóch innych zawodników – borykającego się z kontuzją kręgosłupa, Romańczuka i niepewnego w defensywie Wójcickiego mieli zastąpić Kwiecień i Burliga.

Skrzydlate pszczoły

Bzyczenie, które słyszymy, gdy w pobliżu znajduje się pszczoła, to nic innego jak efekt poruszającego się dzięki skrzydłom powietrza. Sądząc po tym ile wiatru narobili w niedzielę Novikovas i Frankowski, pewnie niektórzy obrońcy Górnika po dziś dzień słyszą ten dźwięk w uszach.

Litwin co prawda przyzwyczaił nas do nadużywania dryblingu, ale nie jest to jednak w realiach naszej ligi wielkim grzechem. Oczywiście, jeśli weźmiemy pod uwagę, że mało kto tego w ogóle próbuje, a jeszcze mniejszej grupce to wychodzi. W porównaniu z nimi Novikovas, czy też nieobecny w niedzielę Żurkowski, to Panowie Piłkarze. „Arviemu” w 1. połowie nie udawało się praktycznie nic i choć jest to mój ulubiony zawodnik, irytował mnie prawie tak mocno, jak przed trzema tygodniami w  Płocku, w słynnej już kłótni z Bezjakiem o karnego.

Kiedy wydawało się, że snickersy – które otrzymał Novikovas w ramach walki z gwiazdorzeniem – nie pomagają, pokazał, że umiejętnościami przewyższa tę ligę co najmniej o klasę. Kilka minut po zmianie stron rozpoczął akcję dalekim przerzutem do niezawodnego Guilherme, a ten sprytnie podał do Bezjaka. Chwilę później, pozostawiony bez opieki zszedł spokojnie bliżej środka boiska i jego płaskiego uderzenia nie obronił elektryczny Tomasz Loska.

Trzecia bramka to dla odmiany zasługa Frankowskiego. Niedoszły zawodnik Lokeren przez cały mecz próbował, z lepszym lub gorszym skutkiem, szarpać, ale dopiero w końcówce udało się ustalić wynik spotkania po brawurowej akcji przeprowadzonej wespół z Bezjakiem.

Patrząc na boki pomocy jest więcej niż dobrze. A przecież do listy bocznych pomocników musimy jeszcze dopisać Mile Savkovicia, który porażał skutecznością w lidze serbskiej i europejskich pucharach. Jaga skrzydłowymi stoi, tym bardziej że na tej pozycji grać może także wciąż młody Świderski, w którym włodarze z  Jurowieckiej pokładają wielkie nadzieje.

Środek pola – Olaboga!

Gdy w Białymstoku dowodził jeszcze Michał Probierz, u boku Góralskiego po cichu rósł Taras Romańczuk. Gdy zarówno Probierz, jak i Góral opuścili Podlasie, dla pochodzącego z Ukrainy zawodnika poszukiwany był partner do środka pola. Idealną opcją wydawał się Wlazło, ale nie wypaliło wybitnie. Bartosz Kwiecień momentami pokazywał, że potrafi być twardy i nieustępliwy w obronie, ale bardziej jednak można go niestety kojarzyć z licznymi kontuzjami i błędami takimi jak w niedzielnym meczu.

Od Kwietnia poziomem nie odbiegał także Mateusz Machaj. Z przodu stać go było tylko na uderzenia zza pola karnego, a w tyłach był nieporadny, co były zawodnik Korony. Po niezwykle udanym początku sezonu król strzelców I ligi notuje coraz to gorsze występy. Nieco lepsze wrażenie w środku pola sprawiał Pospisil. To właśnie po jego odbiorze piłki stuprocentową sytuację, jeszcze w 1. połowie zmarnował Bezjak. Czech był z pewnością bardziej dynamiczny i agresywny niż jego koledzy z pomocy, aczkolwiek błędów się nie ustrzegł. To jeszcze nie ta najlepsza wersja Pospisila.

Poletanović zbawieniem?

Wobec kontuzji Tarasa Romańczuka Jaga zdecydowała się na transfer Marko Poletnovicia. Ma on za sobą pojedyncze występy w KAA Gent i aż 94 w barwach Vojvodiny Nowy Sad i Crvenej Zvezdy. W ubiegłym sezonie zdobył nawet z FK Tosno Puchar Rosji, lecz wskutek rozwiązania klubu, zamienił Rosję na Polskę. Jeśli potwierdzi swoją wartość, może okazać się dla Jagiellonii nieocenionym wzmocnieniem zawodzącego w tym sezonie środka pola.

Zaczyna się gorąca jesień przy Słonecznej

Ivan Runje w charakterystycznym tak dla Chorwatów, jak i Polaków, bardzo żywiołowym stylu komentuje skok Jagiellonii na pozycję lidera. Najbliższe tygodnie powinny być przymiarką do wielkich jesiennych hitów. One tak jak i rok temu odbędą się na stadionie w Białymstoku. Spotkania ze Śląskiem i Pogonią u siebie oraz z Koroną na wyjeździe mają więc wystraszyć Lecha i Legię. Medaliści pojawią się na Podlasiu na przełomie października i listopada. A gdy krzesełka na stadionie osiągną krytycznie niską temperaturę, wicemistrzowie Polski zmierzą się z prawie całą ligową czołówką. Do Białegostoku przyjedzie Zagłębie Lubin, a Jaga wyruszy do Gdańska, Gliwic i Krakowa (na mecz przy Reymonta).

Pozostaje też kwestia zaniedbywanego w Białymstoku od kilku lat Pucharu Polski. Już w najbliższą środę żółto-czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Lechią Dzierżoniów w 1/32 finału. Wielu kibiców chciałoby by gra w „pucharze tysiąca drużyn” nie skończyła się znów na 1/16 lub 1/8 finału. Osiągnięcia w tych rozgrywkach chyba choć trochę zobowiązują…

Na kolejną część jagiellońskich rozmyślań w ramach cyklu „Podlasie o Ekstraklasie” zapraszamy już na początku następnego tygodnia. O meczu ze Śląskiem, ale i z Lechią Dzierżoniów opowie Maciej Rogowski.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok