Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Poniedziałkowy wstrząs przy Słonecznej | Podlasie o Ekstraklasie #2

Absolutnie nikt nie spodziewał się wstrząsu, który miał miejsce w poniedziałek przy ulicy Słonecznej. Obserwatorzy byli zszokowani, kibice przybici, a zawodnicy Jagiellonii bezzębni. Z punktu widzenia atmosfery, wokół ekipy prowadzonej przez Ireneusza Mamrota, można powiedzieć, że poza trzema punktami stracili też święty spokój i zaufanie wśród kibiców. Niedzielny mecz z Koroną zagrają pod zdecydowanie większą presją niż dotychczas.

Preludium klęski

W środku tygodnia Jagiellonia zainaugurowała swoją przygodę w Pucharze Polski, wygrywając na wyjeździe z trzecioligową Lechią Dzierżoniów. Spotkania nie oglądałem i nigdy nie wypowiadam się na temat czegokolwiek na podstawie skrótu. Relacje z wielu stron i urywki świadczą jednak o występie bardzo poniżej przeciętnej. Ekipa z 4 klasy rozgrywkowej była bliska osiągnięcia historycznego i sensacyjnego rezultatu. Tworzyli bardzo groźne sytuacje i na dobrą sprawę mecz i awans uratował Jagiellonii Grzegorz Sandomierski. Krytyka pojawiała się już po tym spotkaniu. Jako że większość nie widziała jednak spotkania na własne oczy, to nie osiągnęła wtedy rozmiarów, które miały dopiero nadejść.

Nie lubię poniedziałków

Ekstraklasowe poniedziałki w wykonaniu Jagi były rzadkością. Termin nie pozwala na dojechanie w bliższy lub dalszy obszar Polski, a moje położenie już od ponad 2 lat nie daje mi możliwości pojawienia się w tym czasie nawet na meczu domowym. Scenografia poniedziałkowego wieczoru ograniczona została więc do kablówki i komentującego Andrzeja Strejlaua.

Opisywanie spotkań, które widział każdy, jest zupełnie bez sensu. Najważniejsze wydają się wrażenia. Jagiellonia w poniedziałek była swoim najgorszym i najbardziej nieznośnym bliźniakiem. Pojawiły się demony przeszłości. Dziury na skrzydłach, a z przodu, mimo znanych każdemu możliwości ofensywnych, nie kleiło się zupełnie nic. Już po pierwszej połowie można było przewidzieć, że albo ten mecz skończy się bezbramkowym remisem, albo, że będzie bardzo słabo.

Zmiennicy nie wnieśli do gry dużo więcej niż podstawowa jedenastka. Pech chciał, że wchodzącymi na boisko byli stygmatyzowani telefonem i samochodem Karol Świderski i Patryk Klimala. Obydwaj, mimo że grają mało, mogą mieć za jakiś czas problem zbliżony do tego, z którym zmaga się w klubie Przemek Frankowski. Wydaje się, że tylko bramki i asysty sprawią, że wyżej wymienione atrybuty odejdą w zapomnienie. Na mnie osobiście nie robią one większego wrażenia, ale opinia publiczna rządzi się swoimi prawami.

Jedyne co pewne to niska temperatura

Wyjazd do Kielc będzie dla Jagiellonii jednym z najcięższych od dawna. Korona przegrała w tym sezonie ligowym tylko z Lechią i Legia. Dodatkowo podrażnieni sensacyjną porażką w Sandomierzu będą chcieli mocno zamazać złe wrażenie. Oczywiście ktoś powie, że Jagiellonia jest w dokładnie tej samej sytuacji. Wydaje mi się jednak, że zespół prowadzony przez Ireneusza Mamrota znajduje się na krawędzi kryzysu i obojętnie jaka porażka spowoduje ogromne napięcie na linii drużyna-kibice. Sądzę, iż piłkarze są tego bardziej świadomi, niż kiedy indziej.

Wszystko może jednak zniknąć jak za dotknięciem magicznej różdżki. Polska liga, będąc najbardziej nieprzewidywalną we wszechświecie, jak zwykle zagwarantuje nam ponadprzeciętne emocje, a kolejną kolejkę w wykonaniu Jagi skomentuje Marcin Malawko.

Ja z mojej strony jeszcze raz dziękuję portalowi Watch Ekstraklasa za 2 lata ciekawej współpracy. Życzę całej ekipie powodzenia i rozwoju, a także wiernej, zaczytanej i zaciekawionej publiczności. Do zobaczenia.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok