Obserwuj nas

Wisła Kraków

Święta Wojna

derby krakowa

Święta Wojna – nazwa zastrzeżona dla spotkania pomiędzy Wisłą a Cracovią. Najstarsze derby Polski. Mecz, o którym myśli się miesiąc przed terminem, tydzień przed już się o nim mówi, a w dniu spotkania nie ma nic ważniejszego. Kibic, nieważne z której strony Błoń, pod ten dzień układa cały swój terminarz. Nie oddala się zbytnio od miejsca, w którym będzie oglądał widowisko. Na wszelki wypadek, żeby mieć wystarczająco czasu, by dobiec przed rozpoczęciem spotkania, gdyby zepsuło się auto czy tramwaj. Każde derby przechodzą do historii. Jeśli nie dzięki dobrej grze, to dzięki wynikowi, albo strzelcowi gola. Jedni chcą o nich pamiętać, drudzy zapomnieć. Nie inaczej było tym razem, chociaż ta Święta Wojna zostanie zapamiętana z innego powodu.

Najmniej istotne sprawy

Samo spotkanie było słabe, żeby nie powiedzieć beznadziejne. Strata goniła stratę, popędzana przez niedokładność. Owiane sławą rozgrywanie piłki „na 7” było do bólu wykorzystywane przez obie drużyny. Czy Wisła zagrała lepiej niż pasy? Niekoniecznie. Co więcej, jestem skłonny przyznać rację temu, kto powie, że drużyna ze stadionu przy ul. Kałuży prezentowała się lepiej i spokojnie mogła ugrać co najmniej jeden punkt. Wisła po dwóch szybkich i — nie bójmy się tego słowa — przypadkowych golach przestała nawet udawać, że chce grać w piłkę. Wyrachowanie wzięło górę i przyniosło efekt, ale nie jestem przekonany, że z lepszym zespołem dowieźlibyśmy wynik do końca.

To, że Biała Gwiazda, prezentując się bardzo słabo, potrafiła dowieźć satysfakcjonujący wynik do końca to duży plus. Tak grają najlepsi. Nie udałoby się to jednak gdyby nie trójka bohaterów, którzy ewidentnie ciągnęli ten zespół za uszy.

Pan Jesus już się zbliża

Niekwestionowany bohater tego spotkania. Król derbów. Pan Jesus Imaz. Jak jego bardziej sławny imiennik, tak i on wziął swoich 11 kompanów i pokazał im drogę, którą trzeba kroczyć, by wygrać i doznać chwały. Idąc dalej tropem religijnym, prorok Stolarczyk zapowiedział na konferencji, ze Imaz zacznie strzelać już niebawem. Wszystko jak w przepowiedni.

Wczorajszy Wiślacki Twitter stanął na wysokości zadania. Wszak Święta Wojna to nie tylko walka na boisku. Ten wpis poniżej umiłowałem sobie jednak najbardziej:

https://twitter.com/ZetWuuEee/status/1048994312279736320

Jeśli chodzi o proroków, to mamy w redakcji jeszcze jednego. To Daniel Kazała

Ci, którzy czytali wczorajsze #PoKrakosku, wynik znali zatem już wcześniej. Tych, którzy mają zaległości, zapraszam do wątku o przewidywaniu wyniku.

Zoran Arsenić

Gdybym był trenerem Probierzem, to pomiędzy jednym łykiem Whiskey a drugim, ustawiałbym zespół do gry właśnie na niego. Chłopak nie na swojej pozycji, dopiero wracający do rytmu meczowego po kontuzji. Ku naszemu zaskoczeniu, Zoran zabawił się w straż graniczną, zamknął szlaban na prawej stronie i zawracał każdego, kto chciał nielegalnie przedostać się pod nasze pole karne.

Trener będzie miał teraz całkiem przyjemny ból głowy, jeśli wszyscy obrońcy zgłoszą zdolność do gry. Ktoś będzie musiał wypaść ze składu, a na razie nie widzę chętnego do oddania miejsca. Jest jeszcze opcja, że trener zmieni ustawienie na 5-4-1 i  wszyscy zainteresowani znajdą się na boisku, ale to już chyba zbyt duże Sience-Fiction w moim wykonaniu…

Mateusz Lis

Tak sobie myślę, że jeszcze parę takich występów i Mateusz będzie musiał zmienić nazwisko na Kot.

Dlaczego? Już argumentuję. Po pierwsze ma super refleks. Podkreślam to za każdym razem, bo jestem pod mega wrażeniem, jak on reaguje na strzał. W ułamku sekundy leci do piłki. Gdyby Buchalik miał taką reakcję, to pewnie w tym momencie witałby się z chłopakami na zgrupowaniu kadry.

Po drugie, zawsze spada na cztery łapy. Normalnie jak w czepku urodzony. Tego się nie da wytrenować, to po prostu trzeba mieć. Jeśli zawiedzie obrona, braknie umiejętności czysto bramkarskich, nie pomoże refleks, to do gry wchodzi fart i piłka, która mijała Lisa, zamiast w bramce ląduje na poprzeczce.

Po trzecie: błyskawicznie wznawia grę. Mówcie co chcecie, ale wyprowadzenie piłki ma chyba najlepsze w lidze, jeśli chodzi o bramkarzy. Wiadomo, że zdarzają się błędy, ale gra obiema nogami, a piłkę wykopuje daleko i celnie. Już dwa razy udało się zaskoczyć rywala i zdobyć bramkę po jego dalekim wybiciu. Młody nie panikuje, co też potwierdza moją tezę, że to bardziej kot, nie lis.

Bardzo podobała mi się jego gra w derbach. Widać było, że walczy ze swoimi demonami, które każą mu zostawać na linii i wychodził do dośrodkowań kilka razy. Że już nie wspomnę tej szarży za pole karne, przy której nawet Wasyl się „przypocił” tu i ówdzie z nerwów.

I co teraz? Zmieniać czy dać się ogrywać? Jeden mecz zawalił, ale drugi wybronił. To tak samo, jak Buchalik, Załuska i Miśkiewicz w poprzednich sezonach. To jest widocznie wpisane w zawód bramkarza Wisły, że dobre mecze przeplata się słabymi.

Derby z Klasą…

To mogło być coś, za co byłbym w stanie pochwalić klub, którego zazwyczaj nie chwalę.

Ze względu na wydarzenia z poprzednich derbów, „Kaufland Arena” miała być zamknięta, a sam mecz rozegrany za karę w ciszy. Zamykać stadion, na który nikt nie chodzi, to tak jakby zakazać normalnym ludziom chodzić do gejowskiego klubu. No wielka mi kara. Nieważne. Wracając do tematu.

Pewne stowarzyszenie czy fundacja wywalczyła, by, zamiast zamykać stadion, pozwolić obejrzeć mecz dzieciom i młodzieży. Dodam tylko, że pomysł świetny, który powinien być wdrażany za każdym razem, kiedy jakiś stadion jest zamknięty za karę.

Udało się, miejsca zostały wypełnione przez dzieciaki, które nieskażone tą szaleńczą nienawiścią usiadły sobie wymieszane, nie patrząc, kto komu kibicuje. Zaczął się mecz a wraz z nim doping, a wraz z nim wydarzenia, które sprawiły, że i ta Święta Wojna będzie zapamiętana jeszcze bardzo długo.

Szybko okazało się, które dzieci mają większy kontakt z kibicowaniem i który klub jest dumą tego miasta. Piłkarze mogli poczuć się jakby grali u siebie, bo z trybun przy ul. Kałuży słychać było głośne „Wisła, Wisła”. Nie ukrywam, że było to bardzo nietypowe doznanie, o czym postanowiłem napisać na Twitterze.

Zaistniała sytuacja nie była na rękę gospodarzom, więc zaczęli propagandową akcję. Stewardzi chodzili i zabraniali dzieciakom wspierać Wisłę, a osoba odpowiedzialna za obsługę audio, starała się zagłuszyć ich doping, nagraniem przyśpiewek, puszczonych ze stadionowego nagłośnienia.

…ale pasy bez klasy

Nie mówię w tym momencie o kibicach sąsiadki, bo oni pewnie też zachwyceni nie byli, że z ich klubu wszyscy będą drzeć łacha. Mówię o osobach, które w tym klubie rządzą i do nich skieruję kilka poniższych słów.

Mogliście stworzyć precedens, od którego mogło coś drgnąć w relacjach między zwaśnionymi klubami. Mieliście szansę, by pokazać całej lidze, że można normalnie i kulturalnie obejrzeć mecz, nie obrzucając się przy tym gównem. Że można siedzieć obok siebie, nie robiąc sobie krzywdy, i docenić, kiedy przeciwnik jest lepszy, głośniejszy, bardziej zorganizowany. Od takiej małej rzeczy mogliście zacząć lawinę zmian, po której moglibyśmy się wzajemnie szanować, dalej nie pałając do siebie sympatią.

Mieliście szanse, żeby przekierować rywalizację z chorej na zdrową:

„Cholera, sąsiadka zrobiła takie kulturalne derby dla dzieci, nie było żadnej nienawiści. My też musimy, musimy być lepsi!”

I co? I zjebaliście!

Po raz kolejny wyszła z Was ta zawzięta, zakompleksiona, wredna natura, która sprawia, że prawie cała kibicowska Polska nazywa was tak, a nie inaczej. Puszczać nagrania dopingu z mp3, bo Wiślackie dzieci głośniej dopingowały? Wy śmieszne ludki! Trzeba było pójść dalej w zakrzywianiu rzeczywistości i pokazać na telebimie tabelę z FIFY, w której jesteście na pierwszym miejscu. Idealnie by to pasowało pod waszą wczorajszą akcję. Ciekawe czy w waszej klubowej telewizji będziecie tak montować skrót meczu, żeby wyszło, że wygraliście po heroicznym boju. Chociaż wiecie co? W ogóle mnie to nie interesuje.

Wiem jedno, od wczoraj powinniście zmienić ostatni wers swojego hymnu z „Nigdy nie zejdę na psy” na „Nigdy nie zejdę z mp3”.

https://twitter.com/BydlaQ182/status/1048996476947521536

WISŁA PANY!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Wisła Kraków