Obserwuj nas

Wisła Kraków

#PoKrakosku odc. 22 | Legia po „wszechsezon”, Wisła po swoje

#PoKrakosku

Lubię, kiedy najważniejsze spotkania następują jeden po drugim. Święta Wojna została wygrana, choć nie do końca zasłużenie. Mija kilka kolejnych dni i mamy Derby Polski, czyli potyczkę Wisły z Legią. Nie będę ukrywał – nie mogę się doczekać niedzieli. Wisła nie jest taka słaba, jak przewidywaliśmy przed sezonem, a i Legia jest w zasięgu, bo jeszcze nie otrząsnęła się do końca, po roku grania bez trenera. Obie drużyny są w czubie tabeli i mają realną szansę na objęcie pozycji lidera, co powinno wyzwolić dodatkową porcję motywacji. Zapraszamy na PoKrakosku odc. 22.

Mecz szczególny to i #PoKrakosku odc. 22 będzie nietypowe. Szukałem po Twitterze jednego odważnego człowieka z Warszawy, który chciałby wziąć udział w naszym cyklu. Niestety, strasznie wstydliwi są kibice Legii. Zwróciłem się więc do naszego redakcyjnego kolegi — Dawida. Brawa dla niego, że nie odmówił. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dobrze będzie spojrzeć na ten mecz również z perspektywy fana Stołecznej drużyny.

Krakowski punkt widzenia

Maciek: Jakiś czas minął, a ja w dalszym ciągu jestem w transie po wygranej w derbach. Danielu — nasz Ty redakcyjny proroku. Skąd wiedziałeś, że Imaz tak odpali?

Daniel: Ja mam podobnie. Trzecie z rzędu zwycięstwo nad sąsiadka, nad Probierzem. Coś pięknego. Pamiętajmy, że wygraliśmy także na trybunach, a to jest chyba nawet istotniejsze niż wynik meczu.

Skąd wiedziałem? To dobry piłkarz, a w tym sezonie nic mu nie wchodzi do bramki. Mając w pamięci jego ostatni mecz przy Kałuży, pomyślałem sobie, że kiedy jak nie w derbach? Teraz przed nami drugi najważniejszy przeciwnik. Ostatni mecz  przy Łazienkowskiej był zdecydowanie pod nasze dyktando, teraz już może nie być tak łatwo. Cieszy mnie, że powoli wraca klimat meczów sprzed kilku ładnych lat. Obie drużyny w czubie tabeli, do tego kilku Wiślaków w składzie Legii. Już nie mogę się doczekać!

Maciek: Ja też już przebieram nogami. Żałuję bardzo, że mecz jest w niedzielę. Nie ma opcji, żeby mocniej „świętować”, po spotkaniu, niezależnie od wyniku. Legia to groźny rywal, niezależnie od formy i miejsca w tabeli. Wprawdzie z drużynami z czuba tabeli wyniki osiągamy całkiem niezłe, ale trzeba być czujnym do końca i nie brać nic za pewnik. Pojedynek Carlitos — Ondrasek. Pół roku temu nie do pomyślenia, że takie coś może mieć miejsce i że to Zdenek będzie startował z pozycji lidera strzelców.

Daniel: Bardzo lubię mecze z Legią. Od kilku lat oni są Goliatem a my Dawidem. Trzeba to niestety przyznać, ale tak jak w ubiegłym sezonie mamy chwilę radości. Nadchodzący mecz to tak jak mówisz pojedynek Carlitosa z Ondraskiem. I o dziwo to ten drugi jest w zdecydowanie lepszej formie. Tak jak wielu kibiców Wisły się spodziewało, Hiszpan miał jeden sezon życia. Los chciał, że trafiło akurat na pobyt w Krakowie. Oczywiście jest jeszcze mnóstwo kolejek do końca i Księciunio może odpalić, ale szczerze nie sądzę. Ty jak uważasz? 

***

Maciek: Dzisiaj uważam, że sprzedaż Carlitosa to był dobry ruch, chociaż nie ukrywam, żałowałem, że odchodzi. Ewidentnie nie radzi sobie z presją i walką o miejsce w składzie. Legia może sobie pozwolić na trzymanie go na ławce, ma w odwodzie jeszcze skutecznego Kante. Jeśli chodzi o mecze z topowymi zespołami, mówię stanowcze: jak najwięcej. Jestem orędownikiem ligi składającej się z 12 zespołów i grania 3 rund. Wolę oglądać po 3 mecze z Legią i Lechem niż 2 z Niecieczą i Nowym Sączem. Nie przekonują mnie głosy, że prędzej czy później by się to przejadło. Nie zdarzyło mi się zasnąć na meczu z silnym przeciwnikiem, natomiast byłem bardzo bliski, by to zrobić, kiedy graliśmy z ogonem ligi. Legia idzie po „wszechsezon”, a Wisła idzie po swoje. Kto ma bliżej do celu?

Daniel: Przejadłoby się. No i derby kilka razy w sezonie mogłyby spowodować, że szybko osiwieję :). Temat na osobną dyskusję.

Wisła idzie po swoje, czyli w moim przekonaniu o gwarantowane miejsce w pierwszej ósemce. Za dużo się dzieje wokół klubu, by liczyć na coś więcej. Może będziemy mądrzejsi po zimowym okienku transferowym. „Wszechsezon” zobowiązuje Legię do wygrywania każdego kolejnego meczu, a my po wygranych derbach mamy dobrą energię i wysokie morale w drużynie. Wierzę, że jesteśmy w stanie zagrać tam dobry mecz, a co z tego wyjdzie? Liczę, że minimum remis. Szkoda, że Cierzniak złapał kontuzję, a Mączyński tuła się w rezerwach, bo mogliśmy mieć czterech wiślaków w Legii, co nie zdarza się zbyt często.

Maciek: Nasz redakcyjny kolega powiedział mi, że słyszał coś o temacie powrotu Krzysia do Krakowa. Co o tym sądzisz?

Daniel: Dla mnie powrót Krzyśka do Krakowa to totalna abstrakcja i mogę się założyć, że do tego nie dojdzie. On już stracił szacunek, kto z klubu zaryzykuje swój?

Maciek: Wracając do niedzielnego spotkania, przewidujesz jakieś zmiany w podstawowym składzie?

Daniel: Stolarczyk dokonuje zmian w składzie, tylko jeśli musi. Wszyscy zdrowi, nikt nie pauzuje za kartki. Gdzieś przeczytałem, że bliski gry w Warszawie jest Wojo, ale nie sądzę. U nas bez zmian jak u Smudy na Euro.

Maciek: Chętnie zobaczyłbym Wojtkowskiego na boisku od pierwszej minuty, zwłaszcza z tak dobrym przeciwnikiem. On musi w końcu odpalić!

To jest ten czas, kiedy poproszę cię o wyciągnięcie swej szklanej kuli i podanie wyniku i bohatera spotkania.

Daniel: Strzeli Carlitos i Strzeli Cobra. Jaki będzie wynik? Obstawiam 2-2, po fajnym meczu.

Maciek: Ja obstawiam 0-2 i zdania nie zmienię. Może być nawet po równie beznadziejnej grze, jak w derbach. Liczą się punkty.

Warszawski punkt widzenia

Witaj w #PoKrakosku. Czuj się jak u siebie. Siadaj wygodnie i jedziemy z tematem. Zanim przejdziemy do właściwej części naszej rozmówki, odpowiedz mi na pytanie: Czy ten Wasz Sa Pinto nie przypomina ci trochę Księcia z Bajki, z drugiej części Shreka?

Dawid: Wyglądem może odrobinę przypomina, natomiast jest sporo wyższy. Osobiście bardziej przypomina mi Tarzana.

Maciek: To nawet dobrze się składa, bo postaci różne i zakończenia ich historii też zgoła inne. Jak myślisz, jaki będzie finał Portugalskiego trenera w Legii? Będzie wielbiony przez wszystkich, jak Tarzan, czy raczej skończy w paszczy smoka jak Książę?

Dawid: To jest typ trenera, u którego trzeba bardzo mocno pracować. Bazuje na przygotowaniu fizycznym. Na taktykę jeszcze nie było czasu, bo rok bez trenera zrobił swoje. Prawdziwą Legię Sa Pinto zobaczymy dopiero na wiosnę. Facet ma wszystko, co predysponuje go, do bycia dobrym trenerem. W polskiej lidze wystarczy dobrze biegać i czasem prosto kopnąć w piłkę, aby osiągać sukcesy. Uważam, że podzieli los Tarzana, a później pójdzie dalej w Świat.

Maciek: Też uważam, że nasze ligowe „gwiazdy” muszą dostać zdrowo po dupach, żeby jako tako wyglądali. Trener Stolarczyk również zawodowo zajmuje się tresurą dzikiej i leniwej zwierzyny, więc określenie „Starcie Tytanów”, jak reklamuje niedzielny mecz Legia, pasuje chyba idealnie. Dodam tylko, że grafik ekipy z Warszawy wykonał świetną robotę. Gratulacje!

Drużyny pójdą na noże, czy raczej pokażą nam nudną partię ekstraklasowych szachów?

Dawid: Myślę, że pierwsza połowa to będą klasyczne szachy. Odważniej będzie w drugiej połowie. Uczciwie informuję: Legia będzie bardzo groźna w ostatnich 15 minutach. Fajerwerków się nie spodziewam, ale jeśli chodzi o poziom, jestem dobrej myśli. Martwić raczej będę się poziomem sędziowania.

Maciek: Sędziów zostawmy, bo to temat poboczny, a poza tym i tak macie ich po swojej stronie, więc to raczej ja powinienem się bać :-P. Co się dzieje z Carlitosem? U nas walił gola za golem, natomiast w Legii ładuje, ale raczej browar za browarem w kałdun. Wyjdzie na Wisłę w pierwszym składzie, żeby coś udowodnić, czy nie odklei się od ławki?

Dawid: Na pewno wystąpi od pierwszej minuty. Z tym ładowaniem pizzy i browarów bym się nie rozpędzał. Pięć goli i cztery asysty to nie jest tak zły wynik. Profil drużyny się zmienił i zmienił się też sposób gry. W Wiśle wszystko było ustawione pod niego, w Legii wszystko wygląda inaczej. Mniej gry z kontry, więcej posiadania piłki. Moim zdaniem Carlitos musi mieć partnera w ataku, bo sam nie najlepiej gra tyłem do bramki. Musi mieć kogoś, kto w tym systemie zajmie się przeciwnikami, weźmie na plecy obrońcę, żeby Carlitos miał więcej miejsca.

Wisła w Legii

Maciek: Cierzniak, Carlitos, Stolarski, Mączyński. Całkiem przyzwoity Wiślacki zaciąg macie w drużynie. Wiecie, co dobre. Między kibicami Wisły panuje opinia, że istnieje coś takiego jak „Krakowska Klątwa”. Żaden piłkarz, który uciekł z Wisły, nie rozwinął skrzydeł na miarę swojego potencjału, nie spełniał oczekiwań w nowym klubie. Prędzej czy później dopada go wredna karma.

Za przykład mojej tezy niech posłuży Emilian Dolha, czy właśnie Mączyński, który kopię się po czole w Waszych rezerwach. Nie ukrywam, że chętnie widziałbym ich wszystkich w składzie, w niedzielę. Powiedz, jakie nastroje panują wśród kibiców Legii? Kolejny krok do „wszechsezonu”, czy raczej trudna przeprawa przez amazońską dżunglę?

Dawid: Radek nie zagra przez kontuzje. Trochę szkoda, bo grał nieźle. Stolarski śmiało wchodzi do drużyny, Carlitos jeszcze się rozkręci. Nigdy nie byłem zwolennikiem Mączyńskiego, fenomen wokół niego stworzył Nawałka. Ot, przeciętny ligowiec, który przychodząc do Legii, zaczął odcinać kupony. Nie podciągałbym tego pod klątwę. Ostatnio mówiło się co nieco o jego powrocie do Wisły. Jak się na to zapatrujesz? Co do samego meczu to nie będzie łatwa przeprawa, ale Legia z tygodnia na tydzień wygląda co raz to lepiej. Skromne 2:0 będzie w sam raz.

Maciek: Mączyński do Wisły? Nie ma takiej możliwości. Kibice pamiętają, jak kłamał w żywe oczy, a „WIERNOŚĆ” to nie jest tylko pusty slogan w naszych kręgach. Poza tym my stawiamy teraz na młodych, perspektywicznych, wszakże trzeba szukać pieniędzy, choćby na końcu tęczy. Wracając do Kłamliwego Krzysia. Niech siedzi tam, gdzie chciał. Cóż, też uważam, że będzie 2-0, chociaż bardziej powinienem napisać 0-2. Liczę na dobry mecz i jakby nie patrzeć małą niespodziankę.

Typowanie wyniku

Dawid: O dobry wynik dla Wisły w Warszawie będzie bardzo Ciężko. Legia nie przegrała od 26 sierpnia. Gramy u siebie, więc na Twoim miejscu remis brałbym w ciemno.

Maciek: Nie ma opcji! Jedziemy po swoje!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Wisła Kraków