Obserwuj nas

Wisła Kraków

Co wiemy po #LEGWIS? 6 wniosków kibica Wisły

Po Derbach Krakowa czas ocenić Derby Polski w wykonaniu piłkarzy Wisły. W prestiżowych delegacjach w tym sezonie Wiślacy pozytywnie zaskakują, o czym przekonały się drużyna Lecha, Cracovii, a wczoraj Legii. Zatem co wiemy po #LEGWIS?

Ligowy klasyk na miarę oczekiwań

To nie jest tak, że szumnie zapowiadane starcia w Ekstraklasie zawodzą. Wszystkie ekstraklasowe spotkania po prostu zawodzą spragnionych dobrego futbolu kibiców polskiej piłki. Wydawało się, że i tym razem przy rywalizacji obydwu 13-krotnych Mistrzów Polski nie będzie nam dane zbytnio się emocjonować.

Pierwsza połowa w wykonaniu Legii była fantastyczna i gdyby Carlitos miał nieco więcej szczęścia, zakończyłaby się pogromem. Los uśmiechnął się jednak w stronę Wisły. Po raz wtóry pokazała, że żaden wynik nie jest w stanie podciąć im skrzydeł. W ciągu 5 minut duet Kostal-Imaz szybko uciszył warszawskie trybuny. Zdobyte w tak krótkim czasie trzy bramki przy Łazienkowskiej będą wspominane jeszcze przez lata. Ostatni akcent należał jednak do głównego aktora tego widowiska, czyli Carlitosa (ponad 30 pojedynków Hiszpana w tym meczu), który swoją akcję znaną z Krakowa, zagrał tym razem w koszulce Wojskowych.

Rozczarował za to sędzia Frankowski, który w pewnym momencie stracił kontrolę nad meczem i popełnił sporo błędów w obie strony. Obie drużyny zostały nagrodzone punktem (a raczej skarcone dwoma straconymi) i dzięki temu utrzymały się w czołówce ligowej stawki. Najważniejsze jednak dla kibiców obu drużyn jest fakt, że zarówno Legia z pierwszej połowy, jak i Wisła z drugiej, powinny w tym ścisłym topie się utrzymać.

Arsenic nie jest chodzącym ideałem

Wisła zaczęła gubić punkty i tracić bramki. Wszyscy spodziewali się zmian w formacji najlepiej obsadzonej w krakowskiej drużynie – defensywie. I rzeczywiście trener Stolarczyk dał znów szansę Arsenicowi na prawej obronie (w derbach zagrał z powodu kontuzji Bartkowskiego).

Chorwat już w drugiej minucie pomógł Nagy’emu zdobyć gola. Nie tylko odbijając piłkę na niekorzyść Lisa, ale także brakiem krycia Węgra. Trzeba napisać wprost: obrona obudziła się dopiero po drugim golu Legii. Nie mały udział miał w tym Basha, który często nie nadążał z kryciem, a po jego stratach w środku pola Wisła straciła 2 bramki.

Wracając jednak do Zorana, trochę brakowało go z przodu. Podobnie jednak jak cała drużyna wraz z upływem czasu stawał się coraz pewniejszym i trudniejszym rywalem dla Legionistów. Jak podał Janekx89, podczas derbów Polski, Arsenic był obserwowany przez m.in. scoutów Werderu Brema. Czy tym występem przekonał ich do wyłożenia ponad miliona euro na jego transfer? Chyba trudno zawyrokować.

Strzelać przeciwko Wiśle jest łatwiej niż dla niej.

Jeśli przypisać pierwszą bramkę meczu Arsenicowi, gole strzelali w tym meczu tylko obecni bądź byli gracze Wisły. Co jest dość dziwne, bo padło przecież aż 6 bramek, a spotkanie zakończyło się remisem. Na nasze nieszczęście w tym sezonie skuteczni są gracze, którzy jeszcze niedawno grali w naszym klubie. Bramką w Pucharze Polski przypomniał się kibicom Wisły Michał Nalepa. W Szczecinie zwycięstwo gospodarzom dał Adam Buksa, a w Warszawie remis uratował Carlitos. W sumie 5 trafień ex-wiślaków w bezpośrednim starciu na samym starcie rozgrywek nie jest niczym chwalebnym. Warto też dodać, że już w najbliższej kolejce do Krakowa przyjedzie Zagłębie Sosnowiec – trzeba uważać na Adama Kokoszkę.

Przebudzenie Kostala

Tydzień temu wypominałem na łamach naszego portalu Martinowi Kostalowi miesiąc bez bramki czy asysty. Trzeba oddać Słowakowi, że odpowiedział niezwykle udanie. Przepiękne trafienie dające remis i równie cudowne późniejsze podanie do Imaza, dzięki któremu wyszliśmy na prowadzenie. Szkoda ostatniej sytuacji Martina, kiedy nie oddał najlepszego strzału ze swojej gorszej, lewej nogi, bo najprawdopodobniej pozwoliłoby Wiśle dowieść zwycięstwo. Mając w pamięci pierwszy dobry występ w koszulce z białą gwiazdą na piersi, ten w Poznaniu, nasuwa się pewne skojarzenie. Wówczas słowacki gracz również zaliczył gola i asystę na wyjeździe, a w następnym meczu powtórzył wyczyn w meczu z Górnikiem. Gdyby znów zaliczył taką serię, nikt w Krakowie nie miałby nic przeciwko.

Ondrasek dziękuję Jesusowi

Zaciął się nasz goleador. Strzelecka ligowa passa zakończyła się w Szczecinie i od tego czasu Czech nie był w stanie umieścić piki w siatce w czterech kolejnych spotkaniach. Na pomoc jemu i całej drużynie przyszedł Jesus Imaz. Hiszpan przełamał się w meczu z… Pogonią, strzelając po raz pierwszy w tym sezonie, a w dwóch ostatnich meczach uraczył nas już dwoma dubletami i z postaci drugoplanowej wyrósł na kluczowego gracza.

Hiszpan, który w poprzednim sezonie był zawsze w cieniu Carlitosa, a na początku obecnej kampanii kojarzony głównie ze zmarnowanymi sytuacjami, wreszcie został liderem, mającym decydujący wpływ na przebieg spotkania. W Warszawie mieliśmy więc starcie Robina z Batmanem, które zakończyło się rezultatem 2:2.

Wybory w Krakowie

Nie da się ukryć, że w najbliższym czasie mieszkańcy Krakowa staną przed ważnym wyborem. Chociaż jak pokazał ostatni mecz: wyjątkowo prostym. Tak więc mając do wyboru pójście na mecz Wisły w najbliższy poniedziałek, a obejrzenie go w telewizji, zdecydowanie namawiam na opcję numer jeden.

Ekipa Stolarczyka po raz kolejny udowodniła, że potrafi zdobywać punkty nawet z silnymi rywalami i z klasą wychodzić z tarapatów. Tym razem wyzwanie — przynajmniej z pozoru — wydaje się łatwe. W Krakowie zamelduje się drużyna Zagłębia Sosnowiec, która zajmuje 14. miejsce. Rywal z dołu tabeli, przyjmowany na własnym terenie, powinien zostać przez graczy Białej Gwiazdy odprawiony z bagażem goli. Tak jak w ostatnim ligowym starciu obydwu drużyn, które miało miejsce…10 lat temu! Wówczas do bramki rywali dwa razy trafił Paweł Brożek, a w zakończonym 4-0 spotkaniu w obronie Wisły zagrał wspomniany już wyżej Adam Kokoszka. Był to też ostatni mecz sezonu 2007/08, który krakowska drużyna zakończyła z 14 punktową przewagą nad 13-krotnym Mistrzem Polski, Legią Warszawą.

Futbolowy entuzjasta i amator najlepszej ligi świata.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Wisła Kraków