Obserwuj nas

Zagłębie Lubin

Zagłębie beznamiętności

Zgodnie z tradycją (właśnie przeze mnie zadekretowaną) w zapowiedziach meczowych nie będę pisał o meczach. Jeśli się nad tym dłużej zastanowicie, spostrzeżecie w tym pewną logikę. Po co pisać o meczu, który zasadniczo prawie nikogo nie interesuje? Jak to możliwe spytacie? Nie wiem. Autentycznie nie wiem, jak można tak spektakularnie zaryć dziobem o dno, w tak krótkim czasie. A jednak się udało, mimo że w tabeli bywało już znacznie gorzej, niż jest obecnie. Jedno wielkie Zagłębie beznamiętności.

1. Beznamiętne spotkanie

Dawno już spotkanie Zagłębia nie było dla mnie tak zupełnie beznamiętne. Od czasu ostatniego meczu Miedziowych, prawie w ogóle nie oglądałem piłki. Nawet mecze reprezentacji mnie nie skusiły, co jak się później okazało, było dobrym wyborem. Liczyłem na to, że taka „kuracja” przyniesie mityczny „głód piłki” i nie będę mógł się doczekać tej kolejki.

Cóż, bez zbędnego owijania w bawełnę, nie przyniosła. W piątek nawet na minutę nie włączyłem meczu, w sobotę zrobiłem dokładnie tak samo. Jutro pojawię się przy Skłodowskiej-Curie chyba tylko po to, aby napisać później, że znów był paździerz.

No, chyba że przestrzelę po raz kolejny i będziemy mieć festiwal piłkarski z masą emocji, bramek i zwrotów akcji.

2. Trener, który zaraz wyleci

Prezes Mateusz Dróżdż ma już dość „legendy” klubu na stołku trenera. Miało być super. Plan zdawał się przemyślany. PR zgadzał się przez chwilę, a potem wszystko się ze… psuło. Nagle okazało się, że bycie prezesem nie jest takie fajne, jak wydawało się na początku. Ot, proza życia.

Postanowiono więc zmienić trenera. Nie od dziś bowiem wiadomo, że wszystko, co najgorsze w polskiej piłce, zawdzięczamy nieudolnym trenerom. Takim bez pojęcia o taktyce, przygotowaniu fizycznym, kompletnie niezorientowanych w najnowszych metodach treningowych i kompletnie nieradzących sobie w zarządzaniu grupą ludzi. Nie będę nawet wspominał już o doświadczeniu piłkarskim, bo to przecież żadnego wpływu nie ma.

Gdyby tylko w Lotto Ekstraklasie była kasa na Kloppa, Guardiolę czy innego Pochettino, to Zagłębie byłoby Mistrzem Świata i okolicy, a Legia, Lech i inne kluby grałyby w Super Lidze, o której stworzeniu myśli się od jakiegoś czasu. I byłby to plan minimum!

3. Kibice, którzy mają już to gdzieś

Nie jest żadną tajemnicą, że Zagłębie klubem medialnym nie jest, nigdy nie był i z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że nigdy nie będzie. Taka już uroda klubu z małego miasta, które dzięki temu, co skrywa ziemia, ma trochę więcej miedzi niż inne przybliżonej wielkości miasta w Polsce (dosłownie i w przenośni). Mimo tego mecze pierwszej drużyny przyciągały na trybuny około 5-7 tysięcy kibiców, a gdy szło lepiej i graliśmy z zespołem z topu, bywało i 12 tysięcy.

Sytuacja uległa jednak zmianie. Frekwencja zaklinowała się chyba w stadionowych kołowrotkach, bo o ile na derbach nie było jeszcze tragedii, tak ostatnie spotkanie, z liczbą 3 tysięcy kibiców na trybunach jest już powodem do wstydu. Tylu widzów na mecze przychodziło w Niecieczy, a to wioska mająca 700 mieszkańców!

Jest dramatycznie, a w dodatku na meczu z Nafciarzami spodziewam się, że może być jeszcze gorzej. Doszło bowiem do tego, że ludzie, których i tak wielu nie było, mają lepsze pomysły na spędzenie czasu, niż udawanie się w weekend na stadion Zagłębia.

I wiece co? Wcale im się nie dziwę!

4. Jedna wielka przeciętność

Wszystko to powoduje, że jesteśmy, gdzie jesteśmy. Od dawna nie zrobiliśmy nawet kroczku do przodu, a wszyscy wiemy, co to oznacza. Piłkarsko jesteśmy słabi, nawet jak na realia naszej ligi (tabela kłamie, wierzcie mi). Wizerunkowo popełniliśmy ostatnio tyle gaf, że aby się wygrzebać, trzeba by zatrudnić rosyjskich speleologów, którzy badali jaskinię Wieriowkina. Wszystko oczywiście z hasłem „W Zagłębiu nie ma miejsca na przeciętność”, które z każdym kolejnym dniem brzmi jak coraz większa farsa.

Pół roku to wystarczający czas, aby wprowadzić zmiany i udowodnić, że odwołanie poprzedniego prezesa miało sens. Niestety wszystko, co dzieje się ostatnio wokół klubu powoduje, że coraz więcej kibiców odwraca się od Zagłębia. Jest to ostateczny i najbardziej drastyczny z możliwych sygnałów ostrzegawczych. Zwrócono mi nawet ostatnio uwagę, że bardzo mało krytycznie (zupełnie jak nie ja) podchodzę od jakiegoś czasu do Zagłębia. Z uporem godnym lepszej sprawy odpowiadałem, że nie czas, ani miejsce, aby urządzać polowanie na czarownice.

Tylko że nawet ja, mam swoją granicę tolerancji.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Zagłębie Lubin

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie tradycji

    „Witajcie w piekle” napisał ostatnio mój redakcyjny kolega, opisując wygraną Wisły Kraków nad Legią...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie zmartwień

    Nie potrafię powiedzieć Wam co stało się z Zagłębiem od meczu w Szczecinie. Prawda...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Cel uświęca środki?

    Łatwo wygłaszać popularne opinie. Wystarczy przyłożyć ucho w jedno bądź dwa miejsca, by wiedzieć,...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie senności

    Jeśli taki mecz miał nam się przydarzyć to po prostu musiał to być mecz...