Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Dziś Jaga na Legię będzie patrzeć z góry | Podlasie o Ekstraklasie #4

Kapitan Jagiellonia

W Warszawie w niektórych kręgach przyjęło się mówić, że Białystok patrzy na nich z dołu — wszak ma kompleks niższości. I choć kibice Jagiellonii mają na ten temat nieco inne zdanie, to niepodważalnym faktem w piątek będzie pozycja lidera żółto-czerwonych. Wylosowali bowiem na ligowym kole fortuny najwyższą stawkę, przeskakując nieporadnych ostatnio rywali. W piątek na Legię, tak jak to sobie wymarzyli, będą więc patrzeć z góry.

Wreszcie Jaga grała w piłkę.

W spotkaniu przeciwko Pogoni było równie dużo sytuacji komicznych, jak i przesłanek lepszej formy niż ta sprzed przerwy reprezentacyjnej. Jedno było jednak widoczne gołym okiem: drużyna wreszcie uskuteczniała grę w piłkę, szczególnie w drugiej połowie.

Pierwsza stała pod znakiem kuriozalnych błędów, jak i zmarnowanych „setek”. Piłkę w spektakularny sposób tracili zawodnicy obu drużyn i tylko bramkarze ratowali kolegów z tarapatów. Po przerwie jednak świeżość odzyskał Przemysław Frankowski. Piłkę do siatki wpakował dwukrotnie, jednak za drugim razem ze spalonego. Wynik ustalił Runje po asyście Machaja, natomiast jedyny gol dla Pogoni padł po błędzie Kwietnia, Poletnovicia i obu stoperów.

Dzisiaj środek pola w całość spróbuje złożyć powracający do składu Taras Romańczuk. Obok niego wystąpić może albo zawsze niepewny Kwiecień, albo będący, na razie niewiadomą Poletanović. Zadanie nie będzie jednak najłatwiejsze. Sebastian Szymański, Cafu, Andre Martins czy Carlitos mogą być ogromną zmorą, szczególnie na początku meczu.

Z góry wiadomo, że będzie afera

Tradycyjnie w karcie dań hitu Jagiellonii z Legią znajduje się też konflikt, a później zapewne też afera, pod bramą. Sytuacja nie służy nikomu, ale nie jest też czarno-biała. Władze wicemistrzów Polski robią wszystko, aby kibice Wojskowych na stadionie pojawić się nie mogli, ale też wspomniani fani aniołkami nie są. Mamy więc odkładanie w czasie problemu przez włodarzy Jagi, którzy zakazem wnoszenia barw przez warszawiaków tylko się kompromitują.

Recepta na rozwiązanie problemu z perspektywy warszawskiej jest więc prosta — wpuścić. Co, gdyby jednak legioniści przemycili na stadion flagi gospodarzy, chcąc je podpalić? Przecież to organizatorzy meczu odpowiedzialni są za bezpieczeństwo. Rozwiązanie jest jedno — stawić czoła problemowi, zadbać o bezpieczeństwo, wpuścić kibiców z Warszawy i mieć to już za sobą. Taki scenariusz byłby właściwy, choć na pewno nie będzie zrealizowany w dzisiejszym meczu. A każda kolejna powtórka znanej już wszystkim afery wcale nie ułatwia białostocczanom życia, przy okazji poważnie nadszarpując budowany od lat pozytywny wizerunek klubu.

Byle nie spaść z góry

Każdy klub ma swój kod DNA, swoją indywidualną cechę, tak w stylu gry, jak i mentalności. Jak wspomina Wojciech Szczęsny, w Juventusie naturalny jest zapach zwycięstwa, zdobywania kolejnych trofeów. Wszak, gdy klub ma ich już tak wiele, nikt nie chce stać się tym, który przyczyni się do porażki. Nikt nie chce być winnym jakiegokolwiek pustego miejsca w gablocie.

Przypadłość Jagiellonii jest zgoła inna. Od kilku lat dobra gra nie przynosi wyników, a zespół wywraca się wtedy, gdy jest na czele wyścigu i może zacząć dublować najsłabszych rywali. Tak było za Probierza, gdy po piorunującej rundzie jesiennej mistrzowskie zapędy zgasiła słaba wiosna. Podobnie zresztą w ostatnich dwóch sezonach. Wystarczyło strzelić gola na 3:2 z Lechem, a rok temu wykorzystać karnego w kluczowym meczu z Wisłą. Także w tym sezonie, Jaga liderowała i mogła uciec na kilka punktów od największych rywali. Efekt? Porażka 0:4 ze Śląskiem Wrocław.

Celem na mecz z Legią powinno być więc utrzymanie pozycji lidera i powtórzenie stylu gry z przedostatniego meczu z mistrzami Polski. W tym ostatnim, zremisowanym 0:0 w Białymstoku Jaga nie potrafiła znaleźć sposobu na pozbawioną kreatywności Legię Klafuricia. Choć tym razem rywale głównie za sprawą powracającego do formy Szymańskiego i Nagy’a na brak jakości narzekać nie mogą, w Białymstoku wszyscy liczą na wielki triumf.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok