Obserwuj nas

Wisła Kraków

#PoKrakosku #33 | mecz Korony z Wisłą

Jest takie polskie powiedzenie, że piździ jak w Kieleckiem i u mnie tak właśnie dzisiaj wieje. Pogoda więc idealna, żeby wziąć na tapet mecz Korony z Wisłą. W Irlandii mówią, że przy wietrznej pogodzie popełnianych jest najwięcej samobójstw. Nie wiem, czy to prawda, ale mam nadzieję, że trener Stolarczyk tak ustawi drużynę, by nie popełniła ona boiskowego harakiri. Pociąg ze stacji runda zasadnicza w kierunku grupa mistrzowska już nam praktycznie odjechał, ale znamy trenera Maćka. Jeśli nie da się PKP, pojedziemy PKS-em, albo uberem. A że w tej lidze nie ma mocnych drużyn i każdy może pokonać każdego, pokazał choćby wynik wczorajszego spotkania Śląska z Jagiellonią. Lotto ekstraklasa ma się dobrze i idealnie wpisuje się w sektor pracy totalizatora sportowego.

#PrawdziwaWisła #PrawdziweBarwy

Zauważyliście zapewne, że dzisiejsza grafika nie jest tą, którą możecie podziwiać z okazji czytania #PoKrakosku. Zdecydowaliśmy się użyć tej pięknej grafiki, którą przygotował nasz zacny kolega, którego imienia nie mogę przywołać, gdyż mówi, że robi to dla idei, nie dla „fejmu”. Dlaczego? Od czasów przejęcia sterów w Wiśle, każda grafika promocyjna opatrzona jest barwami, niestety nie Wiślackimi, a Górnika Zabrze. Nasz cykl ma dostarczać rozrywki, ale i powinien pełnić również funkcję dydaktyczną. Przypominamy zatem, że kolejność barw ma znaczenie! Wracamy do tego, co nas obecnie grzeje, czyli mecz Korony z Wisłą.

Wojtkowski — marzenia wciąż żywe czy już pogrzebane?

Staszek: Za wcześnie uznaliśmy go za przyszłą gwiazdę ligi, ale też nie ma sensu za wcześnie go skreślać. Chociaż zarówno to pierwsze, jak i drugie jest wyjątkowo łatwe. W Wiśle dopiero od niedawna stawia się na młodszych zawodników, więc też dopiero musimy się przyzwyczajać, że nie zawsze każdy z tych graczy szybko zapracuje na transfer do zachodniej ligi. Nie da się jednak ukryć, że Kamil w Krakowie jest już ponad 2 lata, a sam skończył 21 i jeszcze nie zagrał żadnego świetnego meczu. Ba, on nawet nigdy nie zagrał dwóch dobrych z rzędu. Wpływ na to miały kontuzje. Teraz złapie rytm meczowy, bo będzie grał więcej, zgra się z nowymi kolegami i na koniec rundy każdy będzie zadowolony z jego gry. Piątek dopiero w wieku 23 lat wyjechał z Polski, także myślę, że jeszcze będzie miał czas na swoje marzenia. Musi jednak pracować, bo nic w życiu nie dostaje się za darmo.

Daniel: Z Maćkiem od pierwszego #PoKrakosku jesteśmy wyznawcami #wojonabojo. Niestety każdy kolejny mecz udowadnia, że Kamil ma problemy inne niż piłkarskie. Coś musi być nie tak z jego podejściem mentalnym. Chciałbym się mylić, ale to może być ostatnia jego runda w barwach Wisły.

Maciek: Marzenia jedną nogą w trumnie, a drugą na skórce od banana. Tli się we mnie nadzieja, że Kamil odnajdzie wreszcie swoje miejsce na boisku i będzie nas zachwycał swoją techniką, którą niewątpliwie ma. Życzę mu zdrowia i samodyscypliny, ale w obecnej chwili wyżej cenię sobie Plewkę. Dlaczego? Ponieważ, gdy drybluje, robi to w kierunku bramki, nie w poprzek boiska.

Mecz Korony z Wisłą to mecz o przedłużenie szans na górną ósemkę. Jak zagralibyście w tym spotkaniu? Odważnie Buksą lub Balickim czy bezpiecznie Kolarem albo Drzazgą?

Staszek: Ostrożnie podchodziłbym do Buksy. Pamiętam, jak blisko pierwszego składu był Kacper Chorążka, według wielu wielki bramkarski talent. Skończyło się tym, że nie zdążył rozegrać jednego meczu w Ekstraklasie, a po przegranej rywalizacji w Częstochowie, wylądował w Hutniku. Także czasem medialny potencjał nie jest współmierny do obecnych umiejętności gracza. Co do Balickiego mam nieco inne zdanie, bo ten chłopak trochę pograł w seniorskiej piłce i pokazał się z niej z dobrej strony. Ma też odpowiednie warunki fizyczne, w przeciwieństwie do młodszego o 3 lata Buksy. Moim zdaniem gorszy niż Kolar nie będzie, ale wpierw dałbym jeszcze jedną szansę Drzazdze. Po pierwsze, przez ostatnie pół roku grał w 2, a nie 3 lidze jak Balicki, a po drugie strzelił w niej więcej bramek. Za szybkie wpuszczenie Balickiego mogłoby go spalić.

Daniel: Dotychczasowe mecze pokazały, że z Kolarem i Drzazgą nic nie ugramy. Buksa pokazał się w sparingach z dobrej strony. Szkoda, że złapał kontuzje, bo myślę, że byłby ciekawą opcją dla Stolarczyka. Kolar niestety zawodzi kolejny raz, naprawdę trudno być optymistą patrząc na jego nazwisko w wyjściowym składzie Białej Gwiazdy.

Maciek: Niewiele mamy do stracenia, a do zyskania bardzo dużo. Grałbym odważnie i dał każdemu z nich po połowie. Powiedzmy, że Balickiemu pierwszą połowę, a Buksy drugą. Granie bez klasycznego napastnika w ustawieniu, które wymaga takiego gracza na placu, jest prezentem dla przeciwnika. Ja lubię się dzielić i dawać prezenty, ale nie w lidze. Drzazga i Kolar mieli już kilka spotkań, żeby się wykazać. Nie udało się, więc trzeba szukać dalej.

Arek Głowacki zrezygnował z funkcji dyrektora sportowego. Kogo widzielibyście na jego miejscu?

Staszek: Dużo mówi się o Stolarczyku, który miałby być menadżerem w angielskim stylu. Poszerzenie jego kompetencji sprawiłoby, że miałby najwięcej do powiedzenia w sprawie transferów — co powiedzmy sobie szczerze — nie jest normą w Ekstraklasie. Jego atutem jest doświadczenie, które wyniósł ze Szczecina, gdzie pełnił funkcję dyrektora sportowego Pogoni. Jestem za tym, by w ten sposób rozwiązać ten problem. Dzięki temu Stolarczyk miałby mocną pozycję, a w naszej mizernej sytuacji kadrowej potrzeba rządów silnej ręki, by szybko zbudować nowy zespół.

Daniel: Nie mam pojęcia, kto byłby dobrym dyrektorem sportowym, bo znany piłkarz nie zawsze równa się dobry dyrektor/manager/trener. Coś mi się wydaje, że nasze zarządzające królewskie trio mocno nas zaskoczy nominacją na to stanowisko… czy pozytywnie? Okaże się w najbliższych tygodniach…

Maciek: Arkadiusza Głowackiego. Jeśli mamy budować klub na legendach, to nie widzę konkretniejszej osoby na to miejsce. Arkadiusz jest inteligentny, wyważony, uprzejmy. To są cechy, które gwarantują, że żaden manager nie będzie upychał swoich graczy tylnymi drzwiami. A jeśli nie Arek? To mogę i ja zostać.

Marcin Wasilewski — chwilowa zniżka formy, czy może to już pierwsze sygnały, by zawiesić buty na kołku?

Staszek: Z bólem serca trzeba przyznać, że Marcin Wasilewski jest ostatnio jednym z najmniej pewnych punktów w drużynie Białej Gwiazdy. Ryzykowne straty, złe decyzje, niecelne podania i notorycznie przegrywane pojedynki, jasno wskazują, że Wasyl ma dużo szczęścia, że nie za bardzo jest ktoś, kto mógłby go zmienić. Na miejscu trenera zastanowiłbym się, czy nie dać już szansy komuś młodszemu — na przykład Kacprowi Laskosiowi czy Danielowi Hoyko-Kowalskiemu. Myślę, że już jesienna runda była słaba w wykonaniu Wasyla, ale początek wiosennej jest prawdziwym dramatem. Starość nie radość, kariery Wasilewskiemu każdy może pozazdrościć i znając jego charakter, będzie chciał zejść ze sceny, tak by zostać zapamiętanym z najlepszej strony. Skoro mamy kierować się dobrem klubu, to jeśli ktoś ma popełniać błędy w obronie, to lepiej by był to jakiś junior, niż Wasyl, który młodszy nie będzie. Chociaż oczywiście, życzę Wasylowi jak najlepiej.

Daniel: Wasyl pokazał klasę podczas kambodżańskiego zamieszania. Kibice Wisły zawsze darzyli go szacunkiem, w ostatnich tygodniach tylko potwierdził, że na to zasłużył. Co do postawy na boisku… mentalnie jest na pewno nie do zastąpienia, jeśli chodzi o formę, niestety chyba jest już u schyłku kariery i kto wie, czy to nie są ostatnie mecze w jego wykonaniu i w czerwcu przyjdzie mu zakończyć karierę. Na pewno będziemy musieli zastąpić go jakimś charakternym piłkarzem, bo z takimi cechami zostanie nam tylko Sadlok.

Maciek: Nie uważam, by Wasyl grał słabo. Pisałem już kilka razy, że jeśli z jednej strony jest Palčič, który lepiej atakuje niż broni, a z drugiej dwóch lewych obrońców, to nie jesteś w komfortowej sytuacji. Trochę tak, jakbyś miał w półprzysiadzie pracować w call center. Wasyl jest jedynym środkowym obrońcą i dlatego są momenty, w których jest tak pochłonięty łataniem dziur po innych, że brakuje mu czasu łatać swoje. Oj przydałby się Arsenić, przydałby…

Szanse na pierwszą ósemkę maleją. Wierzycie, że w niej zagramy?

Staszek: Nie ma żadnego racjonalnego argumentu za tym, byśmy w maju grali w górnej ósemce. Tylko cud mógłby sprawić, że nasza drużyna nagle odzyskałaby formę — a rozpędzeni rywale; Pogoń, Cracovia, Zagłębie, zaczęliby tracić punkty. Jedyne szczęście to fakt, że nasz terminarz składa się praktycznie z pojedynkami z głównymi pretendentami. Najpierw Korona, później Derby, kończymy z Zagłębiem Lubin. Także możemy w bezpośrednich starciach zadecydować o swoim losie, co jest w sumie całkiem sprawiedliwą opcją.

Daniel: Jako wieczny optymista uważam, że dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Kluczem jest zwycięstwo w Kielcach, o które będzie niezwykle ciężko, oraz wygrana w Derbach. Zakładając te dwa zwycięstwa, myślę, że wejdziemy do ósemki, a piłkarze złapią pozytywny flow. Kluczem są jednak dwa najbliższe zwycięstwa.

Maciek: Wiara nie ma nic do tego. Wszystko zależy jakie wyniki wylosuje Lotto Ekstraklasa. Możemy dzisiaj wygrać, poprawić w derbach, z rozpędu pogonić Legię i włączyć się do gry o puchary. Z drugiej strony możemy nie ugrać żadnego punktu do końca rundy i modlić się, by nie wmieszać się w walkę o utrzymanie. Rozwiązanie? Znaleźć kogoś z zezem, co ogarnie górną połówkę, a i dolnej przypilnuje.

Korona ma opinię drużyny grającej toporny futbol. Udowadniają jednak, że nie potrzeba wielkich nazwisk, by grać skutecznie. Jak ich pokonać?

Staszek: Drużyna toporna, ale za to biegająca. Wbrew pozorom taktycznie są poukładani, na co zwracał uwagę przed meczem Stolarczyk. Myślę, że to nie problem w przeciwnikach, tylko w nas. Jeśli zagramy dobry mecz, jesteśmy w stanie pokonać każdego. To tylko Ekstraklasa. Byle grać do przodu i nie bać się zaryzykować.

Daniel: Nie wyglądamy jako drużyna przekonująco ani w ataku, ani w obronie. Z dobrej strony w ostatnim meczu pokazał się nasz wiosenny nabytek, który zrobił więcej niż Plewka w trzech meczach. Dobra postawa Bashy i Savićevicia to będzie klucz do zwycięstwa w Kielcach. Jeśli wyjdziemy z Plewką w pierwszym składzie, to można gasić światło. Trzeba docenić, dobrą formę Miśkiewicza, ale kibice Wisły dobrze go znają więc wiedzą, że po kilku dobrych meczach musi wpuścić „Michałka”. Oby tak było jutro. Podsumowując, środek pola i słabszy dzień Miśkiewicza — w tym upatruje nasze szanse.

Maciek: „Jarek mówi, że musisz być rekinem, by nie zjadły cię inne rekiny. I Jarek jest rekinem i obrotny też jest” Od zawsze wiedziałem, że „Chłopaki nie płaczą” to film o życiu. Żeby ograć koronę, trzeba biegać szybciej, kopać mocniej i gryźć tak, żeby mięso odrywało się od kości. Pytanie tylko, czy mamy w kadrze piłkarzy, którzy wytrzymają taką fizyczną walkę na wyniszczenie. Uważam, że nie mamy i że będzie to jeden z najgorszych meczów w naszym wykonaniu.

Dwa słowa o spotkaniu i końcowy wynik okiem naszych mejwenów, influencerów, opinionistów januszy bukmacherki. Jak będzie wyglądał mecz Korony z Wisłą?

Staszek: Myślę, że czeka nas kilka zmian w podstawowym składzie. Czeka nas typowy mecz walki. Wierzę, że uda się zdobyć 3 punkty i puścić bukmacherów z torbami. 0-1

Daniel: Spodziewam się raczej meczu walki, czyli najczęstszego scenariusza w naszej lidze. Na pewno do składu wskoczy Savićević, po cichu liczę na zmiany napastników. Obstawiam sercem, więc 0-1 po błędzie Miśkiewicza…

Maciek: Myślę, że trzy punkty odlecą razem z wiatrem, który nie przestaje u mnie wiać. Obstawiam 2-1 po kolejnym słabym spotkaniu. Gola strzeli Wasilewski.

2 komentarze

2 Comments

  1. Pingback: Co mnie boli, co mnie cieszy... | WATCH EKSTRAKLASA

  2. Pingback: #PoKrakosku 34 | Każdy to powie... | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Wisła Kraków