Obserwuj nas

Lechia Gdańsk

Lechia Gdańsk zaczyna walkę o Ligę Europy

Zespół z Pomorza pierwszy raz po 36 latach wrócił do gry w europejskich pucharach. Mimo że w poprzednich sezonach było blisko, by osiągnąć ten cel zawsze czegoś brakowało. Po przyjściu trenera Stokowca nie trzeba było długo czekać.

Postawienie na mądrego szkoleniowca

Piotr Stokowiec przyszedł do zespołu w marcu zeszłego roku. Wtedy każdy kibic Lechii uznał, że zarząd sprowadził fachowca. W pierwszym roku pracy na Pomorzu nie miał żadnych osiągnięć, bo biało – zieloni bronili się przed spadkiem. Razem z Piastem byli na dnie ligowej tabeli. Nie poddawali się i walczyli każdego dnia o swój byt. Już wtedy trener Stokowiec stopniowo pokazywał zawodnikom, czego będzie od nich wymagał i oczekiwał. Przed jego przyjściem, w Lechii nie było cierpliwości do szkoleniowców. Jeśli nie odnosili dobrych wyników, od razu byli zwalniani już po pół roku pracy.

Zasługi Piotra Stokowca

Nasze kluby postępują zbyt chaotycznie. Nowemu szkoleniowcowi trzeba okazać zaufanie i potrzebny czas. Świetnymi przykładami wydają się być: Pogoń Szczecin, wspomniana Lechia, Cracovia. Moim zdaniem to, że w Gdańsku postawili akurat na Stokowca spowodowało, że osiągnęli sukces. Trzeba dodać, że jest on – jak na polskie warunki – bardzo doświadczonym szkoleniowcem. Poprzedni klub doprowadził do występów w europejskich pucharach. Ma odpowiednie umiejętności do tego by nie zawieźć w Europie. Poza tym dzięki  trenerowi piłkarze Lechii zajęli trzecie miejsce w lidze, zdobyli puchar Polski, a przed rozpoczęciem sezonu jeszcze Superpuchar Polski. Za to inaugurację ligi rozpoczęli od remisu z beniaminkiem, czyli ŁKSem Łódź.

Pojedynek z Brondby w II rundzie eliminacji do ligi Europy

Lechia ciężko pracowała, żeby być na tym miejscu, gdzie teraz jest. Teraz muszą postarać się, aby regularnie występować w eliminacjach. Piotr Stokowiec na konferencji prasowej mówił, że szanują rywala, ale chcą pokazać swoje walory: piękny stadion, kibiców i swoją siłę. Duńczycy są stabilnym zespołem, a największą jakość posiadają na skrzydłach. Wszyscy zawodnicy Brondby nie schodzą poniżej określonego poziomu. Jednak Biało-zieloni nie czują się kopciuszkiem i chcą pokazać dobrą dyspozycję z boisk ekstraklasy: dzięki zaangażowaniu, dobrej organizacji i agresywności.

Dobry początek

Pierwszy mecz został rozegrany w Gdańsku. Już przed spotkaniem trener Broendy mówił, że gospodarze są silnym zespołem. Zdaje sobie sprawę, że będzie to trudne starcie. Oba zespoły prezentują podobny poziom. Od pierwszych minut coraz większe zagrożenie zaczęli stwarzać goście. Nie trwało to długo, bo raptem kilka minut. Gospodarze trochę weszli zestresowani w mecz, lecz później wszystko układało się po ich myśli. Grali spokojnie i rozważnie szukając swoich szans na strzelenie gola. Zdobycie bramki po prostu były kwestią czasu, bo Lechia była konkretniejsza.

Bramka dla Lechii

Zawodnicy z Pomorza otworzyli wynik spotkania po świetnie rozegranej akcji kombinacyjnej. W decydującym momencie Udovicić podał do Mladenovicia, który został sfaulowany w polu karnym. Sędzia nie zawahał się i podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł najlepszy strzelec Lechii z poprzedniego sezonu – Flavio. Wziął na swoje barki brzemię odpowiedzialności za wykonie karnego i nie pomylił się. Umieścił piłkę pod poprzeczką. Oglądając ten mecz dało się zauważyć sporą różnicę w porównaniu do meczów z poprzedniego sezonu, a tym w europejskich pucharach. W minionym sezonie, gdy strzelili bramkę to oddawali inicjatywę rywalowi, a sami skupiali się na grze defensywnej.

Polacy idą po swoje

Lechia wiedząc, że mają w swoich szeregach dynamicznych skrzydłowych, próbowała swoich sił w grze z kontry. Na tle europejskiego średniaka, szukali kolejnych goli, mieli głód zdobywania kolejnych bramek. Kontrolowali wynik, prezentowali ciekawszy futbol niż Skandynawowie. Biało- zieloni na przerwę udawali się do szatni bez straconego gola. Jest to powód do dumy.

Niedosyt w drugiej połowie

Nasi zawodnicy trochę niemrawo weszli w drugą część meczu. Z lepszej strony pokazali się goście i po kontrze zdobyli bramkę. Nie trzeba było długo czekać i już w 63. minucie zespół gospodarzy wyszedł drugi raz na prowadzenie. Po tym trafieniu Duńczycy już się nie podnieśli i przegrali. Przy drugim golu asystę zaliczył Karol Fila, a głową piłkę w siatce zmieścił Patryk Lipski. Bardzo dobre dośrodkowanie młodzieżowego reprezentanta Polski, była to świetna sytuacja, której nie zmarnował pomocnik Lechii. Zespół z Gdańska po przebiegu tego meczu był drużyną zdecydowanie lepszą od rywala. Pokazali, że nie liczy się nazwa klubu czy to, jakich piłkarzy ma dana drużyna, tylko to, co pokaże się na boisku. Lechia była dużo lepsza. Mogła, a nawet powinna podwyższyć wynik. Swoje okazje mieli: Artur Sobiech, który niestety trafił w poprzeczkę,  Udovicić i Mladenović.

Rewanż zapowiada się na trudne spotkanie

Na pewno w drugim meczu łatwo nie będzie. Wynik  jest niebezpieczny, ale wygrana i każdy bramkowy remis promuje naszą drużynę. Zespół z Danii jest bardziej doświadczony od naszego, jeśli chodzi o występy na arenie międzynarodowej. Myślę, że rywal jest w zasięgu biało- zielonych. Gdańszczanie nie powinni bać się o wynik, bo gdy zagrają z taką samą determinacją, agresywnością tak jak w pierwszym meczu, to bez problemu powinni przejść dalej. Uważam, że nasza ekipa ma duże szansę na awans. Nasi zawodnicy pokazali, że potrafią grać w piłkę. Lechia ma wszystko w swoich rękach.

Historia występów Broendy w Europejskich Pucharach

W fazie grupowej występowali tylko Pucharze UEFA. Z grupy nie wyszli zajmując 4. miejsce. W ostatnich latach najdalej zaszli do czwartej rundy eliminacji. Jakby nie patrzeć, co roku występowali w europejskich pucharach. Największe sukcesy Brondby ma już za sobą, bo grało w 1/4 Pucharu UEFA w 1996 roku. W latach 2009 do 2018 pięć razy brało udział w fazach play-off. Odpadało z dobrymi europejskimi drużynami. W 2009 trafili na Herthę Berlin, w 2010 na Sporting Lizbona, w 2015 Paok Saloniki i w poprzednim roku podejmowali KRC Gent. Z Herthą i ze Sportingiem minimalnie przegrali – tylko jedną bramką. W następnych sezonach niestety zabrakło odpowiednio 5, 3 i 5 bramek do awansu.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lechia Gdańsk