
W końcu „to nasze życie to nasza pasja”. Jeśli ktoś czegoś nie może zrobić po prostu czekamy lub staramy się szukać pomocy wśród kibiców. Tak było przy okazji akcji z kubkami. Potencjał – jaki ma Wisła – jest olbrzymi, a jej kibice nie raz udowodnili, cytując słowa legendy, że „dla Wisły warto się poświęcać”
Poczatki Fundacji
Fundacja „ReymonTTa22” powstała 5 lipca 2018 roku, kiedy okazało się, że Wisła Kraków może stracić swój dom – Stadion Miejski im. Henryka Reymonta. Miasto stawiało klubowi twarde warunki podczas negocjacji, ponieważ klub wcześniej nie regulował zobowiązań. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Wisła będzie rozgrywać swoje mecze poza Krakowem. Właśnie wtedy sprawę w swoje ręce wzięli kibice i tak oto powstała Fundacja R22. Zaczęła ona sprzedawać plakaty – cegiełki o nazwie #WisłaTylkoPrzyReyemonta. Zebranie pieniądze zostały przeznaczone na dług wobec miasta.
W tym czasie pod patronatem Fundacji ruszyła także zbiórka na platformie „Fans4Club”, której celem było zebranie 360 tysięcy złotych na czynsz za trzy pierwsze domowe mecze przy Reymonta. Akcje te cieszyły się sporym zainteresowaniem i zakończyły się sukcesem, powiększając kasę klubu. Wisła nadal rozgrywa swoje mecze na swoim stadionie w Krakowie. Po tych działaniach fani nie mogli się doczekać kolejnych akcji „ReymonTTa22”, która zyskała ich zaufanie.
Koszulki, które biją rekordy
Na początku tego roku Fundacja postanowiła wesprzeć klub, który przechodził największy kryzys w swojej historii. W konkursie skierowanym do fanów na najlepszy projekt koszulki, zwyciężył ten autorstwa Tomasza Lebkuchena. Po tym jak koszulki ,,linia życia” zostały uszyte,limitowana kolekcja 1906 sztuk została wyprzedana w oszołamiającym tempie, w zaledwie w 1,5 h. Przy takim zainteresowaniu limit szybko został zniesiony i sprzedano 7808 sztuk za łączną kwotę 390 tysięcy złotych. Pieniądze te zostały przekazane wciąż znajdującemu się w kiepskiej sytuacji finansowej klubowi.
Dzięki robiącym furorę koszulkach, które na każdym meczu zdobią sylwetki kibiców na stadionie przy Reymonta, zdecydowano wypuścić do sprzedaży kubki ze słynną już ,,linią życia”. Wprawdzie nie cieszyły się one takim zainteresowaniem, ale i tak sprzedano ich pokaźną liczbę, czego dowodem jest zebranie 20 tysięcy złotych.
Czas pomyśleć o przyszłości
Fundacja pokazała, że nie myśli tylko o teraźniejszości. Wraz z firmą Inter Mobi wyremontowała szatnie dla Wiślackiej akademii. Juniorzy Wisły mogą cieszyć się teraz świetnymi warunkami. Nie pozostaje im nic innego, jak tylko z tego korzystać. Miejmy nadzieję że w przyszłości to zaprocentuje.
Oto jak swój sukces komentuje projektant koszulkek ,,linia życia” Tomasz Lebkuchen
W jaki sposób dowiedziałeś się o akcji #KoszulkaDlaWisły i dlaczego postanowiłeś wziąć w niej udział?
Mając wolną chwilę pomiędzy projektami, przeglądałem Twittera i natrafiłem na post Krzysztofa Stanowskiego. Zapisałem go sobie do realizacji w ciągu najbliższych dwóch-trzech dni, bo Wisła zawsze była bliska mojemu sercu i fajnie byłoby mieć jakiś udział w jej odbudowie. Do szybszego działania namówili mnie jednak znajomi z redakcji, co ostatecznie poskutkowało dość spontanicznym projektem. „Linia Życia” rozwinęła się na niewyobrażalną skalę. W dużej mierze było to zapewne spowodowane osobami, które podchwyciły mój post i udostępniły go dalej, dzięki czemu dotarł on do tak wielu fanów. Same pozytywne opinie i jak się okazało, spory sukces Wisły i Fundacji „ReymonTTa22”.
„Linia życia” od momentu powstania koszulki stała się swego rodzaju symbolem. Jaki był zamysł? Co Tobą kierowało, kiedy zdecydowałeś się wprowadzić ją do swojego projektu?
Sam pomysł na „Linię Życia” wziął się z ówczesnej sytuacji Wisły. Przypomnijmy, że klub stał na skraju bankructwa. Mieliśmy pewnych „niepoważnych inwestorów”, a każdy z kibiców modlił się o jakiś pozytywny znak. I stało się. Pojawił się Jarosław Królewski, Kuba Błaszczykowski oraz Tomasz Jażdżyński. Dali ten impuls. Przywrócili nadzieję na lepsze jutro. Wszyscy kibice się zmobilizowali i pokazali, że są z klubem w tym trudnym momencie. Wspierała nas większość piłkarskiej Polski. To właśnie symbolika „Linii Życia” – impuls dający nadzieję. Tu, po raz kolejny, należy docenić kibiców, którzy zakupili koszulkę, łącznie wspomagając klub na ponad pół miliona złotych.
Co czuje człowiek kiedy widzi, że koszulka jego projektu jest noszona przez tylu Kibiców Wisły?
Mogę powiedzieć krótko – dumę. To wielka frajda, gdy widzisz tak wielu fanów zmierzających w stronę stadionu, ubranych w koszulki zaprojektowane przez ciebie. Do tej pory jestem oznaczany przez fanów na Twitterze, którzy dziękują za ten projekt. To bardzo miłe.
Jak sam pisałeś na Twitterze: „Stanąć na murawie, odebrać gratulacje od Prezesa Wisłockiego i zostać nagrodzonym brawami przez ponad 20 tysięcy osób – coś niesamowitego!” Jakie wtedy emocje odczuwałeś?
Radość, ale też tremę. Można się trochę poczuć jak piłkarz, na którego każdy ruch spoglądają wszyscy. Poznałem Rafała Wisłockiego i Piotra Obidzińskiego. Dostałem pięknie oprawioną koszulkę z podpisami całej drużyny, która będzie mi przypominać o tym wydarzeniu – będzie to z pewnością dzień, którego nie zapomnę do końca życia.
Również Fundacja podzieliła się swoimi sukcesami po rocznej działalności
Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że początkowo „Grupa Reymontta22” (która później zamieniła się w Fundację „Reymontta22”) powstała, gdy okazało się, że Wisła może zostać pozbawiona możliwości rozgrywania swoich domowych meczów na Stadionie im. Henryka Reymana. Moglibyście przedstawić dokładną genezę tej grupy? Czy był to indywidualny pomysł jednej osoby, która później zaczęła zbierać ochotników? A może razem wymyśliliście taką akcje?
Na początku lipca ubiegłego roku, w kilka osób założyliśmy grupę na Twitterze. Wiślacka społeczność była już wtedy bardzo aktywna. Do grupy dołączyliśmy kolejne osoby, które w naszym odczuciu mogły coś do niej wnieść. Wpadliśmy na pomysł plakatu-cegiełki. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Projekt był gotowy kilkanaście godzin później. W trakcie akcji sprzedało się około tysiąca plakatów, co było naprawdę niesamowitym wynikiem.
Już w nazwie Fundacji pojawia się podwójne „T”, które nawiązuje do Twittera. Jak dużą rolę odegrał on w powstaniu tej grupy. Co ma na celu zaakcentowanie go w słowie „ReymonTTa”?
Drugie „T” w nazwie naszej grupy to bezpośrednie nawiązanie do Twittera. Tam powstała grupa, tak jesteśmy kojarzeni. Wybór nazwy był więc stosunkowo łatwy. Gdyby nie Twitter na pewno nie powstałaby grupa. Do dziś jest naszym najważniejszym kanałem komunikacyjnym. Zarówno między członkami Fundacji, a także między Fundacją, a wiślacką społecznością.
Pierwszym produktem, który wypuściliście, był plakat ze zdjęciem stadionu i hashtagami: #WisłaTylkoPrzyReymonta, #ReymonTTa22. Spodziewaliście się tak dużego zainteresowania tą akcją? Czy od początku było wiadome, że po tych cegiełkach planujecie kontynuować swoją działalność?
Szczerze mówiąc gdybyśmy na to nie liczyli, nie podjęlibyśmy się organizacji tej akcji. Kwoty, które należało znaleźć na pokrycie czynszu były wysokie, ale nas nie przeraziły. Akcja z plakatowej rozrosła się do ogólnokibicowskiej. Prowadzona była zbiórka pieniędzy przez Stowarzyszenie Kibiców, licytacje gadżetów. Zorganizowana została również kolejna akcja crowfudingowa na „Fans4club”. Udało się zrealizować cel, którym było zebranie środków na pokrycie czynszu trzech pierwszych meczów.
Podczas trwania akcji plakatowej, nie myśleliśmy co będzie później. Otrzymaliśmy dużo gestów poparcia dla naszej działalności. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy się założyć Fundację.
Co czuje człowiek, Kibic Wisły, który ma świadomość tego, że dzięki akcji, którą zorganizował, zjednoczył Kibiców, pomógł przetrwać w tym najtrudniejszym czasie?
Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Można nieskromnie powiedzieć iż w czasie największego kryzysu, którego doświadczył Nasz Klub, był to kamyczek, który poruszył większą lawinę. Siłą tej akcji było oddolne działanie kibiców z różnych sektorów i wspólny priorytet. Można polemizować, czy można było zrobić coś lepiej, lecz w tamtym czasie nie mogliśmy stać obok i przyglądać się jak Wisła Kraków jest eksmitowana z Domu. Domem Wisły i jej kibiców jest Stadion przy ulicy Reymonta 22 i wtedy to był nasz priorytet, który dał podwaliny do dalszych działań. Co czujemy teraz? Na pewno satysfakcję. Cała Polska zobaczyła, jaki potencjał i siła drzemie w kibicach Białej Gwiazdy. Sytuacja była trudna, kibice stanęli – jak się później okazało – pierwszy, ale nie ostatni raz na wysokości zadania.
Czy macie jakieś priorytety ,wartości, którymi kierujecie się niezmiennie od początku działania najpierw Grupy, potem Fundacji?
Chcemy uczciwie działać, a poprzez to działanie sprawiać, by Wisła oraz jej społeczność stawała się coraz silniejsza. Najbliżej nam do wspierania młodzieży. Pojawił się pomysł, by zakupić wysokiej klasy sprzęt, żeby wesprzeć szkolenie młodych piłkarzy. Priorytety jednak na tę chwilę są inne i z tym pomysłem musieliśmy się póki co wstrzymać. Skupiamy się więc na bieżących potrzebach klubu.
Czy Kibice Wisły podchodzili do Was od razu z zaufaniem? A może na początku patrzyli na całą akcję podejrzliwie i musieliście sobie na takie zaufanie zasłużyć?
Prowadzenie tego typu działalności z Wisłą, czy przy Wiśle wymaga udowadniania iż wszystko co robimy jest w 100% czyste i przejrzyste. Przede wszystkim każdy w Fundacji działa pro bono. Nie pobieramy żadnego wynagrodzenia niezależnie od wkładu pracy jaki generują organizowane przez nas akcje. Odbudowanie zaufania kibiców jest bardzo ważne. Nasz model wsparcia wygląda następująco. W pierwszej kolejności ogłaszamy co chcemy zrobić, na co będą przeznaczone środki i później następuje rozliczenie. Kto nam ufa może dokonywać wpłat niezależnie od akcji jakie przeprowadzamy. To pozwala nam np. zadziałać szybciej, bo określona kwota jest na naszym koncie i nie musimy czekać jak pieniądze zaczną spływać. Czasem pojawia się nagła potrzeba i dzięki takim wpłatom możemy działać od razu.
Jaki macie (jako Fundacja) kontakt z Kibicami? Jesteście otwarci na pomysły „z zewnątrz”?
Jesteśmy otwarci na kontakt z kibicami w końcu sami nimi jesteśmy. Liczymy się z ich zdaniem. Każdy może do nas napisać, zgłosić pomysł, oraz pomóc w realizacji do czego zachęcamy. (Trzeba tylko pamiętać, by pomysł zawierał plan jego realizacji.) Są sytuacje w których spotykamy się przed stadionem czy w trakcie meczu. Kibice kojarzą kto działa w Fundacji. Dostajemy sporo wiadomości. To bardzo budujące słyszeć te pozytywne i mniej pozytywne, ale konstruktywne opinie. Czasem też rozwiewać wątpliwości dlaczego zrobiliśmy coś tak, a nie inaczej.
Nie ma co ukrywać-Fundacja nie jest jedyną sprawą, którą zajmujecie się na co dzień. Macie też rodziny, pracę, inne zainteresowania. Jak to wszystko staracie sobie poukładać? Jest ciężko? A może na razie wszystko idzie idealnie?
To chyba najtrudniejsza kwestia i bez prawdziwej pasji, nie było by możliwe działać w ten sposób. Gdyby był to full time job, zapewne udawało by się coś lepiej szybciej sprawniej. Większość pracy wykonujemy po godzinach, często lekko zaniedbując obowiązki domowe 😉 Na szczęście nasze drugie połowy to rozumieją. W końcu „to nasze życie to nasza pasja”. Jeśli ktoś czegoś nie może zrobić po prostu czekamy,lub staramy się szukać pomocy wśród kibiców. Tak było przy okazji akcji z kubkami. Potencjał – jaki ma Wisła – jest olbrzymi, a jej kibice nie raz udowodnili cytując słowa legendy „dla Wisły warto się poświęcać”
Jaki był najgorszy moment Fundacji? Czy kiedyś zastanawialiście się, że Wasze akcje mają jakikolwiek sens? Były chwile zwątpienia, nieporozumień, stresu? Jak sobie z tym radzicie?
Tak pojawiają się takie momenty, to wynik tego iż jesteśmy różni. Część z nas to typowe „pistolety”. Chcemy żeby coś się działo, by każdy miał jakieś określone zadania i się z nich wywiązywał. Inni wola spokojniej i bardziej pragmatycznie podchodzić do działań. Wszystko to staramy się wypośrodkować. Forma w jakiej działamy też sprawia odrobinę problemów komunikacyjnych, ale krok po kroku, z fazy raczkowania powoli zaczynamy chodzić i wygląda to coraz lepiej. Konflikty i różnice zdań pozwalają nam wyciągać wnioski. Polemika u nas jest wskazana bo różnorodność daje nam możliwość lepszego przygotowania kolejnych akcji. Było by nudno gdybyśmy byli tacy sami 🙂
Co Wam, jako Kibicom Wisły, dała ta Fundacja?
Dla części z nas jest to narzędzie, które pozwala przełożyć miłość do klubu na działania i odwrotnie. To również coś, co zapewnia nam rozwój, uczymy się tej formy działalności. Uczymy się całej otoczki organizacyjnej, od pomysłu poprzez realizację do rozliczenia. Mamy u siebie wielu ludzi którzy są mocni w swoich dziedzinach i pomagają nam jak umieją najlepiej. Inni uczą się od nich, by w przyszłości ta wiedza zaprocentowała.
Jak wygląda Wasza współpraca z Klubem? Czy w niektórych kwestiach konsultujecie się ze sobą? Czy wyczuwalne jest wsparcie od Zarządu Wisły dla Waszych akcji?
Jesteśmy w kontakcie z klubem, i bardzo sobie chwalimy możliwość szczerej komunikacji. Pewne tematy jej wymagają, o innych staramy się informować z wyprzedzeniem. Są również takie przy których pracujemy razem. Więc, czy to jest Pan Piotr Obidziński, Karolina Kawula, Michał Hardek czy Marek Hejmo ta współpraca jest bardzo dobra. Tu też uczymy się siebie nawzajem, nasz styl jest specyficzny i dlatego komunikacja z klubem jest czymś ważnym, by Wisła i Wiślacka społeczność rosły w siłę.
Wasze akcje są niesamowite i z każdym kolejnym razem coraz bardziej zaskakują. Które z nich, według Was, najbardziej się Wam udały? Czy z któregoś projektu jesteście wyjątkowo dumni i możecie powiedzieć, że jest „truskawką na torcie”?
Prawidłowa odpowiedź na to pytanie powinna brzmieć – ta która jest dopiero przed nami. Trzeba mieć chłodną głowę, bo kibice powinni ocenić, co wypadło najlepiej. Pod względem medialności „Linia życia” z pewnością była czymś naprawdę wyjątkowym. Mieliśmy też mało czasu na przygotowanie się do tej akcji. To pokazuje jak „spontaniczne” podejście pozwoliło klubowi osiągnąć przychody z gadżetów, jakich chyba długo nikt nie będzie w stanie pobić. Była to nie tylko nasza zasługa. Pomysłodawcą był Pan redaktor Krzysztof Stanowski, świetny projekt Tomasz Lebkuchen, który wygrał zdecydowanie w głosowaniu kibiców. Działanie w tym tempie to było coś niesamowitego. Reklama w mediach dzięki programom Panów Krzysztofa Stanowskiego czy Michała Pola. To jak wielu kibiców zakupiło koszulkę-cegiełkę czyni tę akcję naszym numerem jeden, ale #WisłanieŚpi 😉
Jak się czujecie z myślą, że wielu Wiślaków pije kawę/herbatę z Waszych kubków? Jakie to jest uczucie, kiedy widzicie na Stadionie Kibiców noszących koszulki „Linia życia”, których jesteście twórcami?
To naprawdę miłe uczucie widzieć tylu kibiców, którzy wsparli klub poprzez zakup kubków. Prywatnie chyba każdy z nas kto był zaangażowany w te projektu czuje ze wykonał dobrą „pracę”. Spotkaliśmy się z samymi dobrymi komentarzami na temat wyglądu i jakości kubków. Na tym zależało nam najbardziej, by dostarczyć produkt, który wizualnie i jakościowo będzie na wysokim poziomie. Cieszymy się, że efekt końcowy spełnił nasze oczekiwania.
Myślicie już nad kolejnymi akcjami? A może są już konkretne plany? Możecie zdradzić coś więcej?
Mamy wiele pomysłów, z których niektóre są mniej lub bardziej realne do zrealizowania. Uczymy się, wyciągamy wnioski i staramy się, by każde następne działanie dawało więcej pozytywów. Pomysły na akcje czasem też przychodzą od ludzi z klubu, czy zewnątrz. Na przykład ostatnia akcja #14naGórnik to coś, co mogliśmy zrobić razem z Klubem. Możemy zdradzić, że pracujemy z Klubem nad projektem Ambasador… Mamy też pomysły na kolejne produkty cegiełki.