Obserwuj nas

Lechia Gdańsk

Lechia nie wykorzystała potknięcia Pogoni

Zawodnicy Piotra Stokowca przed meczem z Zagłębiem Lubin mieli serię pięciu zwycięstw z rzędu. Byli zdecydowanym faworytem. Logika Ekstraklasy pokazuje, że musieli przegrać ten mecz.

Przed Gdańskiem był Lubin

Piotr Stokowiec, a także jego asystent – Łukasz Smolarow w latach 2014-2017 pracowali w ekipie „Miedzowych”. Gdy obejmowali drużynę, występowała w rozgrywkach I ligi. Jeżeli chodzi o obecnego szkoleniowca Lechii, to przypominam sobie trzy kluczowe momenty wskazujące na to, jak dużo osiągnął w Lubinie. Pierwszy to awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 2014/15. Później trzecie miejsce na koniec sezonu w Ekstraklasie, w której Zagłębie było beniaminkiem. Dzięki temu, że piłkarze zajęli tak wysoką lokatę w lidze, mogli zagrać w kwalifikacjach do Ligi Europy. Bój o  Europę zakończyli na  III rundzie. Stokowiec ich szkoleniowcem przestał być 27.11.2017 roku.

Na pracę nie musiał długo czekać

Były trener „Miedziowych” najważniejszą osobą w sztabie szkoleniowym biało-zielonych został 5.03.2018 r. W tym też sezonie priorytetowym zadaniem było utrzymanie drużyny. W rozgrywkach 2018/19 nikt na pewno się nie spodziewał, że Lechia tak wiele osiągnie. Zawodnicy zajęli trzecie miejsce w lidze, zdobyli Puchar Polski, zagrali w eliminacjach do Ligi Europy i na początku nowego sezonu sięgnęli po Superpuchar Polski. Wydaje mi się, że okres, gdy zwalniano bardzo szybko trenerów nie dając im przy tym szans na wprowadzenie swojej filozofii, minął. Obecny szkoleniowiec cieszy się szacunkiem zawodników i zarządu. Pokazuje to chociażby sam fakt, że klub zdecydował się przedłużyć z nim kontrakt do 2022 roku.

Goście od pierwszych minut zaskoczyli Lechię

Już w 9. minucie na prowadzenie wyszli zawodnicy Martina Seveli. W niefrasobliwy sposób piłkę do własnej bramki skierował Błażej Augustyn. Futbolówkę z lewej strony dorzucał Alan Czerwiński. Stoper Lechii przelobował Dusana Kuciaka. Gospodarze stosunkowo dużo czasu potrzebowali by się obudzić i  odpowiednio wejść w mecz. Lewa flanka drużyny z Lubina napsuła im sporo krwi. Akcje po tej stronie boiska były groźne i sprawiały dużo problemów biało-zielonym. Szybko stracona bramka była czymś nowym dla trzeciej ekipy z poprzedniego sezonu. Jej piłkarze byli zdziwieni i nie wiedzieli jak zaskoczyć przeciwnika oraz go powstrzymać.

Brak liderów w formacjach defensywnych

W wyjściowym składzie zabrakło: Michała Nalepy i Filipa Mladenovicia. Pierwszy w poprzednim meczu musiał przedwcześnie opuścić murawę z powodu złamania nosa. Szkoleniowiec gdańszczan nie chciał na siłę wystawiać Nalepy w podstawowym składzie i posadził go na ławce w spotkaniu z Zagłębiem. Jeżeli chodzi o Serba, musiał pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek. Gdy ci gracze występują na boisku to Lechia  jest  wtedy najmocniejsza. Michał wraz z Błażejem Augustynem stworzył parę stoperów nie do przejścia. Kiedy są oni na murawie to pozostałym zawodnikom gra się łatwiej. Mladenović też jest kluczowym elementem w układance trenera Stokowca. Posiada bardzo dobre, dokładne dośrodkowanie czy to ze stojącej piłki z rzutu wolnego czy z akcji przeprowadzonej lewą stroną boiska. Od początku sezonu pokazuje, że znalazł wspólny język z Udoviciciem, co przekłada się na tworzenie okazji dla partnerów. Nalepę i Mladenovicia zastąpili: Mario Maloca i Żarko Udovicić.

Nie ma  Nalepy, są  problemy w obronie

Mario w wyjściowej jedenastce zagrał tylko jeden mecz i było to starcie z ostatniej kolejki z Zagłębiem Lubin. Oglądając jego grę dało się odczuć, że jest zagubiony. Wiele niecelnych podań, za dużo głupich strat. Nie był pewny w swoich zagraniach i interwencjach. Ciężko jest dobrze zagrać, gdy nie dostaje się regularnie szansy. Wcześniejsze złe wprowadzanie piłki przez Malocę obyło się bez konsekwencji dla biało-zielonych. Z kolei w 63. minucie to właśnie po jego stracie piłkę przejął Zivec oraz wypatrzył wybiegającego Damjana Bohara, który nie dał żadnych szans Kuciakowi i strzelił na 2:0.

Flavio dał nadzieję

Po stracie drugiej bramki opiekun gdańszczan zrobił podwójną zmianę. W 65. minucie wprowadził: Rafała Wolskiego i Flavio Paixao w miejsce Sławomira Peszki i Lukasa Haraslina. Peszko w pierwszej połowie przeprowadził zjawiskową akcję mijając trzech rywali i oddając celny strzał. Za to  pierwszym kontaktem z piłką Flavio zanotował asystę do Artura Sobiecha. Wejście smoka Portugalczyka z ławki. Dzięki tej bramce Lechia uwierzyła, że jeszcze można doprowadzić do remisu. Napastnik dał impuls, że wszystko jeszcze jest możliwe. Flavio chciał odmienić  losy meczu. Szkoda,że na więcej już nie było stać gospodarzy.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lechia Gdańsk