Obserwuj nas

Lechia Gdańsk

Lechia Gdańsk wpadła w kryzys

Paixao Lechia

Dnia 2.11.2019 r. Lechia Gdańsk podejmowała na wyjeździe Cracovię. Biało-zieloni prezentują się ostatnio poniżej oczekiwań. Jak na razie zastrzeżeń nie można mieć do Artura Sobiecha, bo jest najlepszym strzelcem gdańszczan z 6 golami na koncie. Napastnik i jego koledzy mają problem ostatnio z wygrywaniem meczów.

Lechia obniżyła loty

Co ciekawe, zespół prowadzony przez Piotra Stokowca zdołał sięgnąć  ostatnio po  3 punkty w lidze  21.09.2019 r. w starciu z Legią Warszawa. Od tego spotkania szło mu coraz gorzej. Biało-zieloni notują niechlubną serię 4 meczów bez zwycięstwa. Zanotowali 2 remisy i 2 porażki. Podział punktów z Arką Gdynia w derbach i Górnikiem Zabrze. Klęski z Cracovią i Zagłębiem Lubin. W  przerwie między ligowymi potyczkami zdołali pokonać w Pucharze Polski Chełmiankę. Sytuacja zespołu z Gdańska jest nie do pozazdroszczenia. W meczach, w których odniósł remisy – moim zdaniem – powinien wygrać. Miał wszystko w swoich rękach, aby dobić przeciwnika. Tylko w spotkaniach z Arką i Górnikiem piłkarze nie zadali decydującego ciosu, a rywal zdołał odrobić straty. Rok temu drużyna trenera Stokowca na tym etapie sezonu była liderem i pędziła od zwycięstwa do zwycięstwa. Na ten moment jest na 7. miejscu w tabeli ze stratą 5 punktów do liderującej Legii.

Częsta zmiana ustawienia powodem słabszej gry

Lechia ostatnio rozgrywała swoje mecze w ustawieniu 4-3-3. Z kolei spotkanie z Cracovią rozpoczęła  już  inaczej, a mianowicie: 4-2-3-1. Trener od  początku sezonu postawił na parę obrońców:  Michał  Nalepa i Błażej Augustyn. Piłkarze Stokowca byli najgroźniejsi, gdy zaczynali spotkania w formacji 4-3-3. Strzelili dzięki temu najwięcej goli w  tym sezonie. Na ten moment zdobyli 16 bramek. Ta statystyka w bardzo widoczny i przejrzysty sposób pokazuje, że zespół powinien grać w najskuteczniejszym ustawieniu.

Wydaje mi się, że w obecnych rozgrywkach trener nie chce pokazać wszystkim, że jego zespół potrafi się odnaleźć w innych formacjach i nie jest przywiązany tylko do jednej. W rozegranych 14 spotkaniach tego sezonu szkoleniowiec próbował różnych wariantów taktycznych, którymi mógłby zaskoczyć rywala. Oprócz 4-3-3 gdańszczanie występowali także w: 4-2-3-1, 4-4-2 i 4-1-4-1. Moim zdaniem biało-zielonym brakuje stabilizacji i wyboru jednego ustawienia, w którym prezentują się najlepiej. Teraz starają się być nieprzewidywalni dla przeciwników, przez co próbują swoich sił w innych formacjach. Zapominają, że najważniejsze jest trenowanie i doprowadzenie do perfekcji  jednej z nich i dorzucanie do tego różnych wariantów np: stałych fragmentów gry. W poprzednich rozgrywkach Lechiści grali od początku do końca w jednym ustawieniu i to im się opłaciło.

Kubicki nie na swojej pozycji

W meczu z Cracovią na środku obrony zaczęła para: Jarosław Kubicki i Michał Nalepa. Ciężko zrozumieć taką decyzję trenera, bo Kubicki to zawodnik występujący w drugiej linii. Trzeba dodać, że na pozycji środkowego obrońcy zagrał pierwszy raz w tym sezonie w 14. kolejce z Cracovią. Nominalny defensor był na ławce. Wydaje mi się, że szkoleniowiec chciał oszczędzić Błażeja Augustyna na kolejne spotkanie zważywszy na to, że w środku tygodnia rozegrał 90 minut w Pucharze Polski. Trener mógł skorzystać z Mario Malocy, dzięki czemu uniknąłby cofnięcia Kubickiego do bloku obronnego. Chorwat zagrał tylko raz od pierwszej minuty w spotkaniu z Zagłębiem Lubin, lecz – mówiąc łagodnie – nie spełnił pokładanych w nim  nadziei  i od tamtej pory siedzi na ławce.

Starcie drużyn, które liczą się w walce o Mistrzostwo Polski

Piast i  Lechia w sezonie 2017/18 ledwo uratowały się przed spadkiem do 1. ligi. Kluby te pokazują, że ciężką pracą można zajść daleko. Wtedy miały odpowiednio punkt i 3 punkty przewagi nad przedostatnim Bruk-betem Terminalicą Nieciecza. Cracovia w tamtym sezonie spokojnie się utrzymała, bo była liderem grupy spadkowej. Wszystkie trzy drużyny w następnych rozgrywkach wywindowały się aż na szczyt ligowej tabeli. Drużyna z Gliwic została nieoczekiwanym Mistrzem Polski, biało-zieloni byli trzecią siłą ligi, a zespół prowadzony przez Michała Probierza skończył rozgrywki na czwartym miejscu. Patrząc na to co zrobili w poprzednim sezonie, poprzeczka poszła wyraźnie w górę. Byłem ciekaw jak w sobotę pokażą się zespoły z Gdańska i Krakowa.

Lechia potrafi w trwających rozgrywkach rywalizować i pokonywać przeciwników, którzy znajdują się lub znajdowali się w górnej ósemce. Potrafiła pokonać chociażby: Legię, Lecha, Piasta i Wisłę Płock. Lepiej gra na wyjeździe w porównaniu do poprzedniego sezonu, bo aż trzy razy potrafiła przywieźć komplet punktów. Taka sztuka udała jej się w Warszawie, w Gliwicach i w Płocku. Cracovia średnio rozpoczęła te rozgrywki. Na początku przegrała z ŁKS-em, z kolei później pokonała Pogoń, Lecha i Piasta.

Obie drużyny miały swoje okazje

Od początku  pierwszej połowy lepiej piłką grali gospodarze, widać było, że mieli sporo przygotowanych wariantów na rozegranie akcji w ataku pozycyjnym lub wykonanie stałego fragmentu gry. Lechia ustawiła się w niskim pressingu czekając na błąd przeciwników i wyprowadzając szybkie kontry. Utrzymywanie się przy piłce bardzo odpowiadało „Pasom”. Już w 6 minucie oddali pierwszy celny strzał. Tworzyli kombinacyjne akcje. Zespół gospodarzy wykonywał dużą liczbę dośrodkowań, lecz nie przynosiło to oczekiwanego efektu, bo za każdym razem umiejętnie zachowywała się obrona Lechistów.

Mam wrażenie, że Cracovia chciała każdą akcję wypieścić dodając walor artystyczny, Lechia z kolei bazowała na swoich skrzydłach. Pierwszą dobrą okazję goście mieli już w 8. minucie, gdy – na prawą flankę – piłkę do Peszki dograł Wolski. Skrzydłowy z łatwością minął obrońcę, lecz jego dośrodkowanie  bez problemów złapał  bramkarz.  W 18. minucie Maciej Gajos udowodnił, że nie tylko Kubicki potrafi grać w destrukcji.  Odebrał piłkę, dograł do Sobiecha, który podał do Wolskiego. Rafał zdecydował się przeprowadzić indywidualną akcję zakończoną celnym strzałem. Była to bardzo dobra okazja. Szkoda, że nie padła bramka. Szybkie przetransportowanie piłki do przednich formacji, to jest to z czym gracze biało-zielonych nie mają problemu.

Zawodnicy Cracovii mieli za dużo miejsca w polu karnym gości. Lechiści pozostawiali im tak dużo przestrzeni, że swobodnie mogli dochodzić do sytuacji strzeleckich. Za mało w tym meczu „było” Haraslina. Słowacki skrzydłowy był aktywny tylko w dwóch akcjach. Pod koniec pierwszej połowy, gdy strzelił w boczna siatkę i w 68. minucie, gdy pokazał się Flavio.

Do 90. minuty mecz wyrównany

W pierwszej części najlepszą okazję do strzelenia gola miał Wolski. W drugiej połowie, gdy na murawie zameldował się Flavio zaczęło się robić bardzo intrygująco i ciekawie. Wszedł w 62. minucie za Sławomira Peszkę. Trzecią zmianą trenera Stokowca było wprowadzenie w 85. minucie Mario Malocy, dzięki czemu szkoleniowiec wysłał sygnał, że zamierza bronić remisu.

Wprowadzenie Flavio było rozsądnym rozwiązaniem, bo miał on wziąć grę na siebie. Widać było, że chciał odmienić losy spotkania. W 68. minucie pokazał jak ważnym jest zawodnikiem dla Lechii posyłając prostopadłą piłkę do – wybiegającego za pleców obrońcy – Haraslina. Paixao zaprezentował w tym momencie, że ma szeroki wachlarz możliwości. Nie jest to tylko zdobywanie bramek i asystowanie. W 71. minucie znowu dał o sobie znać Flavio, bo zebrał piłkę po rzucie wolnym wykonywanym przez Wolskiego. Portugalczyk dośrodkował, lecz partnerzy nie zdążyli zareagować.

Nastała nieszczęsna 90. minuta, w której to goście zostali zamknięci we własnym polu karnym. Gospodarze mieli rzut rożny, lecz piłka została wybita z obrębu „szesnastki”. Jeden z piłkarzy „Pasów” dograł piłkę na prawą stronę, gdzie już znajdował się Sergiu Hanca, który dośrodkował precyzyjnie na głowę Pelle van Amersfoorta. Holender z zimną krwią ustalił wynik meczu. Pod koniec pierwszej połowy Kuciak instruował Filę, by cała linia obrony nie dopuszczała do sytuacji strzeleckich i od razu agresywnie wychodziła do gospodarzy. W akcji bramkowej nie dość, że nie został podwojony Amersfoort, to też nie było dojścia do Hanki.

 

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lechia Gdańsk