
Legia rozgromiła Górnika, Arka wygrała przy Reymonta i świetny debiut zaliczył Bartosz Białek, to wszystko wydarzyło się w 15. kolejce Ekstraklasy.
Mecze kolejki
„Wojskowi” nie mieli litości, kolejna porażka gości
Legia Warszawa 5:1 Górnik Zabrze
Razem Legia i Górnik mają prawie 30 mistrzostw Polski. Ich mecze zawsze elektryzują kibiców. Jednak obecnie Legia jest liderem, co stawiało ją w roli murowanego faworyta. Warszawiacy prowadzenie mogli objąć już w 5. minucie, ale fantastyczną interwencją popisał się Martin Chudy. Na akcję bramkową kibice zgromadzeni na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej musieli czekać do 28. minuty. W środku boiska piłkę przejął Luquinhas, podał do Pawła Wszołka, a były zawodnik m.in. Polonii Warszawa minął dwóch rywali i strzelił w kierunku bramki. Futbolówka „przeleciała” jeszcze po pięcie Pawła Bochniewicza i ostatecznie zmieniła rezultat spotkania. W pierwszej części gry więcej goli nie było.
Po przerwie zawodnikom Legii wpadało dosłownie wszystko. W ciągu dziesięciu minut „Wojskowi” „zamknęli” mecz. Od 54. do 64. minuty padły cztery bramki. Najpierw gola samobójczego strzelił Bochniewicz, a potem na listę strzelców wpisali się: Paweł Wszołek, Arvydas Novikovas i Jarosław Niezgoda. Honor Górnika uratował, zdobywając bramkę w 75. minucie, Przemysław Wiśniewski. Legioniści utrzymali pozycję lidera, zabrzanie cały czas nie potrafią wygrać na wyjeździe.
Piłkarz meczu: Paweł Wszołek
Dwie bramki i asysta pokazują, że wrócił do dawnej formy.
Zdecydował samobój
ŁKS 0:1 Śląsk Wrocław
Jan Sobociński – rodowity łodzianin, wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego, reprezentant Polski U-21, uczestnik Mistrzostw Świata U-20, gra na pozycji środkowego obrońcy. W swojej karierze od początku występuje w ŁKS. Tylko raz, w rundzie wiosennej sezonu 2017/18 został wypożyczony do Gryfa Wejherowo. W obecnej edycji Ekstraklasy rozegrał 14 spotkań. Jednak starć z Jagiellonią (tydzień temu) i Śląskiem nie zaliczy do udanych.
Mecz w Łodzi lepiej rozpoczęli goście z Dolnego Śląska. W 13. minucie piłkę dośrodkował Przemysław Płacheta, a wspomniany już Sobociński wpakował ją do swojej bramki. Trafienie zdecydowanie ustawiło spotkanie. Przy dobrych wiatrach Śląsk prowadziłby po pierwszych 45. minutach dwoma golami, jednak pod koniec połowy znakomitej sytuacji nie wykorzystał Erik Exposito. W drugiej części meczu nie padła już żadna bramka, więc ŁKS spadł „pod kreskę”.
Na boisku wiało nudą
Wisła Płock 0:0 Cracovia
Choć był to mecz dwóch drużyn z czołówki, to media przed jego rozpoczęciem żyły bardziej konfliktem między trenerami: Sobolewskim i Probierzem. Napięte relacje wzięły swój początek w 2012 roku. Wtedy obecny coach „Pasów” zrezygnował z prowadzenia Wisły Kraków, ponieważ nie widział możliwości dogadania się z zawodnikami, których kapitanem był Sobolewski. Obaj panowie na konferencjach prasowych przed meczem odcinali się od pytań o konflikt. Trzeba było czekać aż zostanie rozegrane spotkanie. Przed nim szkoleniowcy obu drużyn podali sobie ręce, jednak bardziej dlatego, bo tak wypadało niż na znak zgody. Sam mecz był strasznie, ale to strasznie nudny. Jedyny celny strzał w pierwszej połowie oddał w 45. minucie Dominik Furman, lecz uderzenie z dystansu nie zaskoczyło Michała Peskovicia. Cracovię na prowadzenie tuż po wyjściu z szatni mógł wyprowadzić Rafael Lopes, ale minimalnie chybił. Kibice zgromadzeni na stadionie w Płocku nie zobaczyli bramek w tym meczu.
Arka przepłynęła przez Wisłę
Wisła Kraków 0:1 Arka Gdynia
Mecz ze „Śledziami” był bardzo ważny dla Wisły. „Biała Gwiazda” grała u siebie z bezpośrednim rywalem do walki o spadek lub jak kto woli – utrzymanie. Spotkanie było w miarę ciekawe, chociaż pozycje obu zespołów w tabeli tego nie zapowiadały. W pierwszym składzie Wisły wyszedł Paweł Brożek, który w 10. minucie mógł wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. Pavels Steinbors pomylił się przy wprowadzaniu piłki do gry. Futbolówka znalazła się pod nogami Brożka, jednak napastnik trafił wprost w bramkarza gości. Po chwili strzelać na bramkę próbował Jean Carlos, ale Hiszpan najpierw nie trafił w piłkę, a potem uderzył w trybuny. W 30. minucie gry to Arka doszła do głosu, a dokładnie Marko Vejinović, który starał się zaskoczyć bramkarza Wisły strzałem z dystansu. Piłka wprawdzie odbiła się od poprzeczki, ale ostatecznie nie wpadła do bramki.
Po zmianie stron Arka ciągle atakowała. W 54. minucie przyjezdni mieli rzut rożny. Dośrodkował Michał Nalepa. Piłkę głową skierował do bramki Christian Maghoma, jednak sędzia liniowy dopatrzył się pozycji spalonej. „Arkowcy” dopięli swego w 71. minucie. Wtedy to po dośrodkowaniu Nalepy gola strzelił Maciej Jankowski. Jak się potem okazało, było to trafienie na wagę zwycięstwa. Po tym triumfie Arka wygrzebała się ze strefy spadkowej. Za to „Biała Gwiazda” spadła na samo dno tabeli.
Pierwszy remis „Czerwono-Niebieskich”
Zagłębie Lubin 2:2 Raków Częstochowa
Raków był jedyną drużyną, która w tym sezonie jeszcze nie zremisowała. Był, bo w Lubinie częstochowianie zdobyli tylko, a raczej aż jeden punkt. Od pierwszego gwizdka „Miedziowi” atakowali. W 14. minucie Filip Starzyński dośrodkował w pole karne. Piłkę, wprost pod nogi Bartosza Białka, wybił bramkarz przyjezdnych. Białek podał do Bohara, który otworzył wynik tego spotkania. Następnie do roboty wziął się Raków. Po 20 minutach mieliśmy już remis. Na listę strzelców, po strzale z woleja, wpisał się Petr Schwarz. Na przerwę to jednak Zagłębie schodziło z jednobramkową zaliczką. W 42. minucie Starzyński świetnie znalazł w polu karnym Saszę Zivca. Słoweniec okiwał dwóch piłkarzy drużyny przeciwnej i wyłożył futbolówkę Białkowi, który strzelił swojego debiutanckiego gola w Ekstraklasie. Remis gościom uratował w 83. minucie Sebastian Musiolik. Podział punktów na pewno bardziej zadowoli częstochowian, bo – sądząc z przebiegu gry – to „Miedziowi” zasłużyli na zwycięstwo.
W Poznaniu bez bramek
Lech Poznań 0:0 Korona Kielce
Przed 15. kolejką Lech Poznań wysyłał do polskich klubów i osób związanych ze sportem słynne rogale świętomarcińskie. Rogal dotarł także do Kielc. „Koroniarze” byli świadomi, że w Poznaniu nie będzie słodko. „Kolejorz” od początku atakował, a najlepszą okazję miał w 25. minucie. Darko Jevtić dośrodkował w „szesnastkę” gości, strzał oddał Gytkjaer, ale dobrze obronił bramkarz Korony. W pierwszej połowie próbowali jeszcze Kamil Jóźwiak i Tymoteusz Puchacz, lecz w bramce przyjezdnych dobrze dysponowany był Marek Kozioł. Podczas drugiej połowy nie działo się zbyt wiele. W doliczonym czasie gry bohaterem w Poznaniu mógł być Paweł Tomczyk. Jednak piłka po jego strzale zatrzymała się na poprzeczce. Korona nie przegrała drugiego meczu, ale nie oznacza to, że gra lepiej.
Bomba Kozulja
Lechia Gdańsk 0:1 Pogoń Szczecin
Podsumowanie tego spotkania możecie przeczytać na Watch-esa: TUTAJ
Jedenastka kolejki
Marek Kozioł (Korona Kielce)
To głównie dzięki niemu Korona wywiozła z Poznania jeden punkt.
Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa)
Miał najwięcej wygranych pojedynków w meczu przeciwko Górnikowi.
Wojciech Golla (Śląsk Wrocław)
Nie byłoby zwycięstwa w Łodzi, gdyby Golla nie brylował w defensywie.
Benedikt Zech (Pogoń Szczecin)
Solidny mecz w Gdańsku.
Paweł Wszołek (Legia Warszawa) – Piłkarz kolejki
Dwie bramki, jedna asysta, znowu błyszczy.
Zvonimir Kozulj (Pogoń Szczecin)
Piękna bramka w meczu z Lechią.
Jorge Felix (Piast Gliwice)
Dwie bramki w spotkaniu z Jagiellonią.
Michał Nalepa (Arka Gdynia)
Harował przez cały mecz w Krakowie i zaliczył asystę.
Luquinhas (Legia Warszawa)
Dwie asysty – wreszcie ma liczby.
Bartosz Białek (Zagłębie Lubin)
Świetny debiut w Ekstraklasie, gol i asysta.
Jarosław Niezgoda (Legia Warszawa)
W tej kolejce zaliczył gola i asystę.
Następna kolejka
Górnik Zabrze – Wisła Płock
Lech Poznań – Piast Gliwice
Korona Kielce – Raków Częstochowa
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa
Lechia Gdańsk – ŁKS Łódź
Jagiellonia Białystok – Arka Gdynia
Śląsk Wrocław – Wisła Kraków
Cracovia – Zagłębie Lubin
Mecz kolejki: Pogoń Szczecin – Legia Warszawa
Najpierw przerwa reprezentacyjna, a potem mecz lidera z trzecią drużyną w tabeli.
Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.