Obserwuj nas

Rozgrywki

Pestka z Golem #MinąłWeekend – 18 kolejka

#MinąłWeekend

Twierdza Wrocław upadła, Górnik wreszcie zwycięski i Gol po siedmiu latach to wszystko zdarzyło się w 18 kolejce Ekstraklasy.

Mecze kolejki

Drużyna zabrzańska wreszcie zwycięska, sytuacja Wisły staje się coraz cięższa

Górnik Zabrze 4:2 Wisła Kraków

Sierpień to dla wielu osób czas na wypoczynek, wyjazd na wczasy. Jest to także czas wspomnień o Powstaniu Warszawskim. Mamy grudzień, dlaczego więc wspominam sierpień. Dlatego, że właśnie w lecie swoje ostatnie zwycięstwa zanotowały drużyny Górnika Zabrze i Wisły Kraków. Obie ekipy chciały przełamać złe passy i wreszcie wygrać. Mecz dobrze rozpoczęła Wisła. W 2. minucie piłkę dośrodkował Michał Mak, futbolówka dotarła pod nogi Pawła Brożka, który obrócił się z nią i zdobył swoja ósmą bramkę w obecnym sezonie. Poza tym w pierwszej połowie nie działo się zbyt wiele. Wisła była konkretniejsza i dlatego do szatni schodziła prowadząc. Obraz gry zmienił się po wejściu na boisko w 54. minucie Łukasza Wolsztyńskiego. Niecałe dwie minuty od kiedy zameldował się na boisku, strzelił gola. Zrobił to w bardzo podobny sposób jak napastnik „Białej Gwiazdy”, tyle tylko że Jesus Jimenez dośrodkował z lewej strony.

Kibice gospodarzy nie cieszyli się długo, ponieważ w 58. minucie Chuca, po raz drugi w tym sezonie, pokonał Martina Chudego i to Wisła znów prowadziła. Ostatni kwadrans meczu był jednak w wykonaniu gospodarzy bardzo dobry. Najpierw w 75. minucie dośrodkował Igor Angulo, a jego centrę na gola zamienił Jimenez. Drugi z Hiszpanów miał jeszcze bardzo dobrą sytuację w 84. minucie, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku. Chwilę potem Vullnet Basha we własnym polu karnym sfaulował Davida Kopacza. Sędzia po konsultacji VAR podyktował „jedenastkę”, którą wykorzystał Igor Angulo. W doliczonym czasie gry swoją drugą bramkę zdobył Jimenez i wiadome było że to Górnik odniesie pierwsze zwycięstwo od sierpnia.

Zadecydowała jedna bramka

Korona Kielce 0:1 Arka Gdynia

Mecz z typu tych o „sześć” punktów. Mierzyli się ze sobą bezpośredni rywale walczący o utrzymanie, lub jak to mówił trener Smuda: „o spadek”. Obie ekipy przed meczem były bardzo zdeterminowane, stawką było przecież wygrzebanie się ze strefy spadkowej. Jako faworyta tego meczu można było uznać gospodarzy, którzy na własnym obiekcie nie przegrali dwóch meczów z rzędu. Korona od początku przeważała, jednak to Arka strzeliła gola w 10. minucie. Adam Deja dośrodkował w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Maciej Jankowski, który wykorzystał błąd Mateusza Spychały i wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. Jak się potem okazało była to bramka, która zapewniła Arce 3 punkty. Nie byłoby zwycięstwa gości, gdyby nie Pavels Steinbors, który bronił nawet w najbardziej dramatycznych sytuacjach.

Koniec ery Mamrota w Jadze

Jagiellonia Białystok 0:1 Zagłębie Lubin

[Link]

Kolejny triumf  Lecha

Lech Poznań 2:0 ŁKS

Kiedy „Kolejorz” ostatni raz przegrał w lidze, z drzew spadały ostatnie liście , bo było to pod koniec października. Do Poznania przyjechał ŁKS, więc kibice liczyli, że dobra passa gospodarzy nie zostanie przerwana. Na to się nie zapowiadało. Lech grał pewnie i od początku prowadził grę. W 27. minucie z dystansu w kierunku bramki uderzył Darko Jevtić, jednak doskonałą interwencją popisał się Arkadiusz Malarz. Siedem minut później w dobrej sytuacji znalazł się Christian Gytkjaer, który uderzył głową, ale znów na linii dobrze ustawiony był bramkarz gości. Głównie dzięki Malarzowi w pierwszej części gry kibice nie ujrzeli żadnej bramki.

Gole padały jednak w drugiej połowie. W 59. minucie piłkę na prawym skrzydle dostał Joao Amaral, Portugalczyk minął dwóch zawodników gości i zdobył bramkę, chociaż miejsce, z którego strzelał nie było dosyć komfortowe. „Rycerze Wiosny” po stracie gola postanowili atakować, ale nie potrafili znacznie zagrozić bramce gospodarzy. Przyjezdnych dobił jeszcze w doliczonym czasie gry Kamil Jóźwiak. Kolejny zwycięski mecz „Dumy Wielkopolski”. Czy oznacza to że kryzys został zażegnany?

Lechia znów zwycięska

Lechia Gdańsk 2:0 Wisła Płock

Podsumowanie tego spotkania możecie przeczytać na Watch-esa: TUTAJ

Pierwszy Gol

Cracovia 3:0 Raków Częstochowa

Janusz Gol grał w GKS-ie Bełchatów, Legii Warszawa, a nawet Amkarze Perm (Rosja). Dla każdego z tych zespołów zdobywał bramki. Obecnie Gol gra w Cracovii, dla której nie zdobył jeszcze bramki. Zmieniło się to dopiero w niedzielę.

Zanim jednak przejdziemy do bramki Janusza Gola, trzeba wspomnieć, że w 15. minucie gry Sergiu Hanca mógł zaskoczyć bramkarza gości swoim centrostrzałem, jednak piłka zatrzymała się na słupku. W doliczonym czasie gry David Jablonsky uderzył w poprzeczkę… i to by było na tyle z ciekawych akcji pierwszej połowy. Wiadomo jednak że mecz piłkarski ma dwie połowy. W tej drugiej padły już bramki. Kto strzelił pierwszą z nich? Już wspominałem – Gol, Janusz Gol. Była to jego debiutancka bramka dla „Pasów”, a jednocześnie pierwsza w Ekstraklasie od przeszło siedmiu lat. W 58. minucie znów padło debiutanckie trafienie, tym razem Kamila Pestki. Potem przyjezdni nie mieli już pomysłu na grę, co wykorzystał w 90. minucie Pelle van Amersfoort, który ustalił wynik spotkania.

Pogonili mistrza

Pogoń Szczecin 1:0 Piast Gliwice

Ależ to miało być meczycho. Do lidera Ekstraklasy przyjechał mistrz Polski. Tylko że Piast w tym meczu nic nie pokazał. Oczywiście można mówić że to przez wiatr który tamtego popołudnia w Szczecinie był uciążliwy, jednak nie oszukujmy się, gliwiczanom do dyspozycji z tamtego sezonu dużo jeszcze brakuje. Pogoń dyktowała warunki od początku do końca.  W pierwszej akcji meczu Tom Hateley oddał strzał z dystansu w kierunku bramki gospodarzy, ale był on za słaby aby zaskoczyć Dantego Stiplicę. Tylko wspomnę że ten strzał Hateleya był najlepszą okazją „Piastunek” w całym meczu. Bo potem to Pogoń dyktowała warunki. W 8. minucie świetnym strzałem popisał się David Stec, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Wspominałem już chyba że „Portowcy” kontrolowali to spotkanie, owszem tak było. Piłkarze mistrza Polski muszą podziękować swojemu bramkarzowi, bo tylko dzięki niemu Pogoń nie wbiła Piastowi większej ilości goli. Mecz zakończył się więc wynikiem 1:0. „Portowcy” pozostają liderami Ekstraklasy.

Legia swoją pozycję w tabeli poprawia, na rzecz drużyny z miasta Wrocławia

Śląsk Wrocław 0:3 Legia Warszawa

Dla kibiców Śląska był to mecz, który na pewno wywoływał emocje. W końcu wrocławianie przystępowali do niego w roli lidera. Z tej okazji grupa najzagorzalszych kibiców Śląska zrobiła ciekawą oprawę. Kibice Legii nie byli obojętni i zaprezentowali swoją. Niestety w oprawy te wdała się pirotechnika i sędzia w 23. minucie musiał przerwać spotkanie.

Na boisku ciekawe sytuacje wydarzyły się jeszcze przed tym jak fanatycy użyli pirotechniki. Albowiem w 7. minucie spotkania Igor Lewczuk sfaulował we własnej „szesnastce”  Damiana Gąskę. Sędzia nie miał wyjścia i musiał wskazać na „wapno”. Do piłki podszedł Robert Pich, którego strzał obronił Radosław Majecki.  Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Zemsta nadeszła bardzo szybko, już w 14. minucie. Wtedy to Luqunhas minął dwóch rywali, podał do Michała Karbownika, a ten posłał piłkę w pole karne. Do niej dopadł Paweł Wszołek, który „otworzył” wynik tego spotkania. O pirotechnice pisać już nie będę, więc przejdźmy więc do drugiej połowy, a dokładnie do 72. minuty. Karbownik przebiegł z piłka pół boiska, podał do Wszołka, który odegrał do Jose Kante, a Gwinejczyk podwyższył prowadzenie. Kropkę nad „i” postawił w 83. minucie Luquinhas, który strzelił gola głową. Nic nadzwyczajnego, tylko że on ma 1.69 m. wzrostu. Legia wiceliderem, Śląsk spada z podium.

Jedenastka kolejki

Pavels Steinbors (Arka Gdynia)

To dzięki niemu Arka wygrała w Kielcach

David Stec (Pogoń Szczecin)

Piękna bramka, która dała zwycięstwo Pogoni

Alan Czerwiński (Zagłębie Lubin)

Asysta z Jagiellonią, poza tym solidny występ.

Kostas Triantafyllopoulos (Pogoń Szczecin)

Wielu myślało że przez kontuzję Zecha, defensywa Pogoni straci na wartości, zadbał o nią jednak Triantafyllopoulos.

Kamil Pestka (Cracovia)

Zdobył swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie.

Janusz Gol (Cracovia)

Zdobył bramkę w Ekstraklasie po raz pierwszy od przeszło siedmiu lat.

Jesus Jimenez (Górnik Zabrze) – Piłkarz kolejki

Dwa gole, które dały zwycięstwo Górnikowi.

Łukasz Wolsztyński (Górnik Zabrze)

Po jego wejściu na boisko,  gra Górnika się „rozruszała”. Autor pierwszej bramki dla zabrzańskiej ekipy w spotkaniu z Wisłą.

Joao Amaral (Lech Poznań)

Otworzył wynik w starciu z ŁKS-em.

Paweł Wszołek (Legia Warszawa)

We Wrocławiu zaliczył gola i asystę

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Chyba wraca do formy z poprzedniego sezonu. W starciu z Wisłą strzelił gola i zaliczył asystę.

 

Następna kolejka

[table “53” not found /]

Mecz kolejki: Legia Warszawa – Wisła Płock

Derby Mazowsza zawsze są ciekawe, tym bardziej że ostatnio dobrze w nich radzą sobie „Nafciarze”.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki