Obserwuj nas

Lechia Gdańsk

Lechia odniosła czwarte zwycięstwo z rzędu

W 19. kolejce biało-zieloni mierzyli się z Wisłą Płock. Mecz był rozgrywany w Gdańsku. W ostatnich 4 spotkaniach Lechii największym wygranym jest Flavio, który zdobył 5 bramek. Rozpędzona drużyna trenera Stokowca kroczy od  zwycięstwa do zwycięstwa.

Nie ma Augustyna, ale jego koledzy potrafią wygrywać

W poprzednich meczach Piotr Stokowiec nie był przekonany do Mario Malocy. Pokazuje to chociażby liczba minut, jakie dostawał obrońca. Pierwszy raz w podstawowym składzie zagrał dopiero 05.10.2019. Pierwszym wyborem trenera była para: Błażej Augustyn i Michał Nalepa. Szkoleniowiec wobec kontuzji Augustyna został zmuszony do postawienia na duet: Maloca i Nalepa. W spotkaniu z Cracovią niepotrzebnie cofnął do obrony Jarosława Kubickiego. Od meczu z Pogonią Szczecin rozegranego 10.11.2019 roku Maloca stał się pierwszym wyborem trenera. W pięciu spotkaniach Lechiści stracili tylko 3 bramki, a także 2 razy zagrali na zero z tyłu. Po Mario widać, że emanuje spokojem i gra o wiele lepiej w porównaniu do spotkania, gdy po raz pierwszy wystąpił w tym sezonie. Miało to miejsce w meczu z Zagłębiem Lubin. Wtedy biało-zieloni przegrali 1:2, a fatalnie zaprezentował się wspomniany piłkarz. Na ten moment świetnie zastępuje Augustyna.

Flavio się odblokował

Pierwszą bramkę w Ekstraklasie w trwającym sezonie Portugalczyk zdobył dopiero 20.10.2019 roku. Na następne trafienie musiał czekać prawie miesiąc. Był to trudny okres zarówno dla Flavio jak i całej drużyny. Mimo braku jego goli regularne trafienia zaliczał Artur Sobiech. Paixao nie mógł się  przełamać w lidze, ale potrafił wpisywać się na listę strzelców w każdym meczu Pucharu Polski. Później nadeszły starcia z beniaminkiem z Łodzi i Wisłą Płock, które były popisem Portugalczyka, bo strzelił w nich 2 gole. Od 23.11.2019 r trwa jego passa – w każdym spotkaniu strzela przynajmniej jednego gola. Nie tylko jest egzekutorem, ale także włącza się częściej do rozegrania, pomaga kolegom w formowaniu ataku. Co ważne, chce brać udział w akcji, a nie tylko czekać na piłkę w polu karnym  i dostawiać nogę.

Od początku lepsze wrażenie sprawiali  gospodarze

Flavio już w pierwszej minucie meczu z Wisłą mógł strzelić gola, lecz czujnie zachował się Dahne. Bramkarz wybił futbolówkę na rzut rożny. Bardziej zdeterminowani byli biało-zieloni. Widać było, że mocniej im zależy na szybkim wyjściu na prowadzenie niż drużynie gości. Od początku gracze Piotra Stokowca wysoko i agresywnie wychodzili do rywali, aby odebrać piłkę blisko ich pola karnego. W 15. minucie skutecznie w odbiorze popracował Flavio. Pokazuje to, że żaden zawodnik Lechii nie jest zwolniony z zadań defensywnych.  Po odebraniu piłki Portugalczyk błyskawicznie przetransportował ją do Peszki, który zagrał do wybiegającego Sobiecha. Napastnik zakończył tę ciekawie zapowiadającą się akcję niecelnym strzałem.

Często swoich kolegów musiał ratować Dahne, gdy ci nie wiedzieli jak się zachować. Obrońcy z Gdańska z dużym spokojem wymieniali podania, czasami korzystając z dłuższego zagrania do przednich formacji. Za to gracze trenera Sobolewskiego stwarzali zagrożenie pod bramką Alomerovicia tylko ze stałych fragmentów gry.

Podejmowanie ryzyka przez Lechię się opłaciło. Było ono związane z odważną, ofensywną grą i cierpliwym konstruowaniem akcji. W 34. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Fila rozegrał bardzo łatwą, a zarazem ładną akcję z Peszką. Można dodać, że wspomniana akcja należy do piłkarskiego abecadła –  podaj i od razu wyjdź na pozycję. Fila otrzymał piłkę zwrotną od skrzydłowego i wstrzelił ją w pole karne. Bramkarz gości tak niefortunnie wybił futbolówkę, że ta znalazła się pod nogami Flavio. Portugalczyk otworzył wynik spotkania. Lechiści mogli podwyższyć prowadzenie, lecz szansy nie wykorzystał Sobiech. Przez pressing Wolskiego błąd popełnił Marcjanik. Rozgrywający Lechii wprawdzie posłał piłkę w pole karne Wisły, ale ostateczne napastnik strzelił obok bramki.

Przebłyski gości

Pod koniec pierwszej połowy „Nafciarze” byli wstanie nawet zepchnąć do defensywy biało-zielonych. Nie trwało to jednak długo, ale sam fakt, że udało im się to zrobić zasługuje na szacunek. Dominik Furman był jedynym, który sprawiał dobre wrażenie. Na nim opierała się cała ofensywa drużyny. Goście zaczęli trochę lepiej grać w drugiej połowie. Wiślacy rozpoczęli drugą część od celnego strzału. Od 70. minuty zaczęli coraz częściej dochodzić do sytuacji strzeleckich. Impuls chciał dać Szwoch, po przeprowadzeniu efektownej akcji indywidualnej. W bardzo prosty sposób ośmieszył Mladenovicia podcinając nad nim piłkę. Następnie wystawił ją do Ambrosiewicza jak na tacy, lecz uderzenie zostało zablokowane przez Michała Nalepę. W 74. minucie Merebaszvili groźnie wrzucił futbolówkę w pole karne, po czym strzał głową oddał Uryga, lecz obronił Alomerović.

Pragmatyzm i pełna kontrola nad meczem

W drugiej połowie goście zagrozili bramce gospodarzy, lecz strzał Ambrosiewicza został zablokowany. Następnie została rozpoczęta kontra przez obronę Lechii i błyskawiczne podanie dostał Sobiech. Dograł idealnie w tempo do Wolskiego, który został sfaulowany w polu karnym przez bramkarza Wisły. Do rzutu karnego podszedł Flavio i strzelił swojego 2. gola w meczu i 6. w tym sezonie. Widać było, że po zdobyciu drugiej bramki Lechia grała z większym luzem i pewnością siebie. Gospodarze mieli pełną kontrolę nad meczem, robili co chcieli. Pomimo przewagi dwóch goli nie murowali się, tylko zamierzali cały czas grać ciekawą piłkę i tworzyć dobre akcje. Często utrzymywali się przy futbolówce. Można żałować, że dośrodkowania Mladenovicia nie były celne. 

W 65. minucie Flavio otrzymał podanie z głębi pola. Portugalczyk przyjął je. Później wypracował sobie miejsce i oddał strzał, który okazał się niecelny. Najważniejsze jednak, że koledzy go szukają, a on dochodzi do sytuacji. Tuż przed końcem meczu Nalepa zaliczył świetny przechwyt i zainicjował przez to groźną akcję. Pokazał, że umie czytać grę. Obrońca podał do boku do Flavio, a Portugalczyk dośrodkował właśnie w stronę Nalepy, który strzelił efektownie. Gdyby piłka wpadła do bramki, oglądalibyśmy gola sezonu.

Trzeba pochwalić Lechię, że rozegrała kolejny bardzo dobry mecz. Najważniejsze, że nie straciła bramki i jeszcze potrafiła zdobyć dwie. Można się cieszyć, że do formy wrócił Flavio. Walka o miejsce w pierwszym składzie zapowiada się ciekawie, bo każdy musi na nie zapracować i nie będzie łatwo. Jeżeli Paixao utrzyma solidną dyspozycję, a piłkarze z tyłu będą grać równie skutecznie, to zespół może powtórzyć osiągniecie z poprzedniego sezonu. 

 

1 komentarz

1 komentarz

  1. Pingback: Pestka z Golem #MinąłWeekend - 18 kolejka | WATCH EKSTRAKLASA

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lechia Gdańsk