Connect with us

1. liga

Wieści z zaplecza #2 – 2. kolejka

Za nami druga, trochę krótsza niż poprzednia, kolejka I ligi. Na zapleczu działo się całkiem sporo. Najlepszym dowodem na potwierdzenie tej tezy jest fakt, że padło 18 bramek, a rozegrano raptem sześć spotkań.

Arka Gdynia – Puszcza Niepołomice 3:2

Pierwszy mecz 2. kolejki można nazwać naprawdę pięknym widowiskiem. Faworytami spotkania byli gospodarze i sądzono, że Puszcza nie ma z nimi wielu szans. Warto przypomnieć, że w poprzedniej kolejce Arka rozwalcowała GKS Jastrzębie. Puszcza zaś sensacyjnie uległa Resovii. Jednak w piątek obejrzeliśmy dobrą walkę. Starcie Arki z Puszczą było o wiele przyjemniejsze do oglądania niż mecz Polski z Holandią.

Wynik meczu z rzutu karnego otworzył piłkarz, który w tym sezonie powinien być liderem Arki – Juliusz Letniowski. Mateusz Górski nie wyczuł sytuacji i rzucił się w przeciwnym kierunku. Strzelec – co ciekawe – nie miał jednak szczęścia w tym meczu. W 74. minucie był zmuszony udać się pod prysznic po tym jak obejrzał drugą żółtą kartkę.

Po przerwie bombą z dystansu wyrównał Tomalski. Nie na długo jednak Puszcza cieszyła się remisem. Dobrze rozprowadzona akcja ofensywna Arki, uderzenie z ostrego kąta z lewej strony i dobitka Jankowskiego dała  Arce prowadzenie. Z kolei 77. minuta przyniosła kolejne wyrównanie. Dośrodkowanie z lewej strony boiska trafiło na głowę Radionowa, a były zawodnik ŁKS-u bez problemu skierował piłkę do bramki. Dwie minuty później wynik spotkania strzałem z lewej strony pola karnego ustalił Mateusz Młyński. Arka odniosła kolejne zwycięstwo, ale tym razem nie poszło im tak łatwo jak z GKS-em.

Korona Kielce – GKS Jastrzębie-Zdrój 3:2 (mecz kolejki)

Znów mecz Korony był jednocześnie meczem kolejki. Tym razem jednak kielczan nie okradziono ze zwycięstwa, a GKS Jastrzębie pokazał, że mimo słabego początku, może powalczyć z rywalami. Jednym z bohaterów Korony był Paweł Łysiak, który przyszedł do Kielc przed sezonem z Błękitnych Stargard i pokazuje, że może być odkryciem na poziomie 1. ligi.

Zanim jednak do protokołu meczowego wpisał się Łysiak, golem popisał się „Ronaldo z Siedlec” – Jacek Kiełb. Jeszcze przed tą sytuacją byliśmy świadkami okropnego „padolino”. Najpierw Mateusz Słodowy uciekał z piłką. Dogonił go Kiełb, ale wciąż dzieliło ich około 1,5 metra. W tym momencie Słodowy pada jak rażony piorunem. Na jego szczęście sędzia Pskit nie wręczył mu zasłużonej kartki.

Gol Kiełba zbudowało dośrodkowanie z prawej strony, a pracujący na status legendy Korony zawodnik bez problemu trafił z bliska. Akcję na 2-0 zainicjował Jacek Podgórski, podał do Łysiaka, a ten uderzył w okienko. Zawiódł w tej sytuacji Mariusz Pawełek, który po prostu stał i patrzył jak piłka wlatuje do bramki. Kilka minut później bardzo dobre podanie od Skóreckiego wykorzystał Rumin i było 2:1.

Po przerwie przez długi czas byliśmy świadkami meczu walki, a bramki oglądaliśmy dopiero w końcówce. W 82. minucie, po bardzo dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego jastrzębian, piłka wylądowała na nodze Mroza, a ten pokonał Kozioła. Wydawało się wtedy, że ponownie Korona – po świetnej grze – nie wygra meczu.

Kilka minut później źle wybił Kulawiak. Piłka trafiła w Firleja, ten wpadł w pole karne, a obrońca GKS-u go sfaulował. Do rzutu karnego stanął Thiakane. Senegalczyk uderzył w prawy dolny róg, podczas gdy Pawełek rzucił się w przeciwną stronę i po słabym występie w swoim wykonaniu, dał Koronie zwycięstwo.

Sandecja Nowy Sącz – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0:1

Pamiętamy, jak przed trzema sezonami oba kluby mierzyły się ze sobą w ekstraklasie, a na ich pojedynki mówiono „derby gminy Żabno”. Z tego względu, że „Sączersi” grali w Niecieczy. Dziś nowosądeczanie ponownie swoje mecze rozgrywają przy ul. Kilińskiego. Do tego ostatniego spotkania jako faworyt podchodzili goście. Mecz drużyn z Małopolski nazwać można meczem dla koneserów.

Jedyną bramkę w meczu zdobył Artem Putiwcew dobijając uderzenie z dystansu. Warto poświęcić przy okazji parę słów postaci Kamila Palacza. Młody zawodnik wszedł na boisko w drugiej połowie i po kilku minutach dostał kartkę za dyskusje z arbitrem. Nie minęło zbyt wiele czasu, a wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce za brutalny faul. Nie jest to występ, który przysparzałby „dobrej” popularności.

GKS Bełchatów – Miedź Legnica 1:0

Do sensacji doszło w Bełchatowie. Skazywany na pożarcie kopciuszek z Bełchatowa, pokonał mającą aspiracje związane z awansem – Miedź. Podopieczni Jarosława Skrobacza nie zaprezentowali się z dobrej strony. Za to bohaterem GKS-u, grającego w stylu ultra defensywnym, został bramkarz Paweł Lenarcik. Jedyna bramka w tym meczu padła po akcji GKS-u zakończonej lobem Wrońskiego nad Heweltem.

Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 3:0

Do Sosnowca z GKS-em przyjechał były trener gospodarzy Artur Derbin. Ten mecz nie był jednak dla niego miłym powrotem na Stadion Ludowy. Pierwsza połowa spotkania nie należała do najatrakcyjniejszych. Obie drużyny miały problem z celnością. Lepiej zaczęło się dziać dopiero w drugiej części.

Nie może być chyba tak, że w I lidze kolejka przebiega bez kontrowersji sędziowskich… Wprowadzony w drugiej połowie nowy nabytek Zagłębia Sosnowiec – Goncalo Gregorio został sfaulowany i sędzia wskazał na rzut karny. Czy jednak rzeczywiście Gregorio wtedy został sfaulowany? Z ujęć kamery wyglądało to raczej na bardzo artystyczny pad, po delikatnym kontakcie z rywalem.

Chwilę później Gregorio strzelił gola. Warto wspomnieć, że w zeszłym sezonie Portugalczyk zdobył 19 bramek dla rezerw Bragi. Za to ostatnio po wejściu z ławki pokazał, że jest cennym wzmocnieniem Zagłębia. Końcówka meczu należała do Filipa Karbowego. Ten najpierw uderzył po ziemi z daleka, między fatalnie ustawionymi obrońcami GKS-u, na co nieprawidłowo zareagował Jałocha. Chwilę później Karbowy dołożył głowę przy pośrednim rzucie wolnym, wykorzystując gorsze ustawienie Nedicia i ustalił wynik meczu. GKS Tychy uznawany przez wielu za jednego z kandydatów do awansu, zalicza bardzo słaby start rozgrywek.

Górnik Łęczna – Resovia 2:0

W II lidze w ten weekend mieliśmy pojedynek spadkowiczów z I ligi Olimpia Grudziądz – Chojniczanka Chojnice. Za to na zapleczu ekstraklasy spotkało się dwóch zeszłorocznych drugoligowców. Wprawdzie Resovia w 1. kolejce rozbiła Puszczę, ale faworytem tego spotkania był Górnik. Nie bez przyczyny, bo zespół z lubelskiego okazał się lepszym.

Pierwszego gola zainicjowało dośrodkowanie na lewą stronę pola karnego, gdzie po ziemi uderzył Cierpka. Bez szans w tej sytuacji był Marcel Zapytowski. Drugą i zarazem ostatnią bramkę pięknym wolejem zdobył Bartosz Śpiączka. Jego trafienie można nazwać bramką kolejki.

Pora na nagrody:

Piłkarz kolejki: Paweł Lenarcik

Zaskoczenie kolejki: Zagłębie Sosnowiec

Rozczarowanie kolejki: Miedź Legnica

Spotkania Widzew – ŁKS, Stomil – Odra i Chrobry – Radomiak odbędą się 16 września ze względu na powołania z tych klubów do kadr młodzieżowych.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in 1. liga