Connect with us

Lechia Gdańsk

Top Ekstraklasy – 5.kolejka

Polska liga potrafi nas zaskakiwać. I chyba każdy ma tego świadomość, że zagranie tutaj kilku spotkań na bardzo wysokim poziomie udaje się tylko nielicznym. W ostatniej kolejce zabrakło tylko czerwonej kartki. Było za to wiele pięknych goli, kontrowersji i kilka wahań formy.

Dziwnie dobra Wisła


Czytając opinie kibiców Wisły przed meczem z zabrzanami, większość z nich wzięłaby remis w ciemno. I trudno się tu dziwić. Rozpędzony Górnik rozjeżdżał każdego rywala, którego spotkał na swojej drodze. Tylko że czegoś w maszynie trenera Brosza, podczas tego spotkania zabrakło. Czego? Większość powie, że Górnik po prostu zlekceważył rywali i chciał wygrał mecz na „stojaka”. A może po prostu to Wisła narzuciła gospodarzowi tak trudne warunki? Naprawdę przecierałem oczy ze zdziwienia, kiedy „Biała Gwiazda” zdominowała Jimeneza i spółkę w pierwszej połowie. Przy odrobinie szczęścia mogła ten mecz wygrać. Ale i w końcu na wygraną przyjdzie czas. Póki co remis na boisku lidera z wyraźną poprawą gry ofensywnej i defensywnej trzeba wziąć za plus.



Pierwsze zwycięstwo po dwudziestu czterech latach


Ależ musi smakować takie wyczekane zwycięstwo. I to nie z byle kim, bo przecież podopieczni trenera Skrzypczaka ograli drużynę, która 2 lata temu świętowała mistrzostwo. Do tego w poprzednim sezonie zajęła trzecie miejsce. Oczywiście obecnie Past w ligowych meczach jest bez formy. Jednak czy to dzisiaj ma jakieś znaczenie? No nie, bo „Piastunki” to drużyna, która na pewno się obudzi, a że grać potrafią – pokazali w eliminacjach do fazy grupowej LE. Przynajmniej w dwóch pierwszych spotkaniach. Bohaterem tego poniedziałkowego, już niestety chłodnego wieczoru został Mateusz Mak, który zdobył dwie bramki dla Stali Mielec. Całkiem nieźle sobie radzi w tym sezonie. W 5 spotkaniach zanotował już trzy gole. Oby tak dalej.

W taki sposób  Mateusz przypieczętował pierwszą wygraną Stali w Ekstraklasie:

Im Starszy tym lepszy – przed wami Flavio Paixao

Tylko trzydzieści sześć lat ma Flavio Paixao. Tylko, bo patrząc na to, z jaką łatwością zdobywał bramki w meczu z Podbeskidziem, śmiało można mu ten wiek trochę obniżyć. Cztery strzelone gole w pięciu spotkaniach, to naprawdę kapitalny wynik. Portugalczyk pokazuje, że wiek, to tylko liczba i że w tym sezonie spokojnie przekroczy granicę dziesięciu bramek.



Daniel „zapakuje gola w okienko” Tijanic

Bramka i asysta Słoweńca nie wystarczyły do tego, żeby zdobyć trzy punkty na terenie zdobywcy Pucharu Polski. VAR też nie pomógł, ale o tym za chwilę. Skupmy się na dokonaniach Tijanicia w tym spotkaniu. Najpierw doskonałe dorzucenie piłki na główkę Petraska. Swoją drogą, jak on się znalazł na pozycji napastnika? Tego nadal nie wie obrona Cracovii. Później fenomenalne uderzenie, po którym bramkarz „Pasów” mógł tylko wyciągać piłkę z siatki.

 


Nie ma systemu VAR – są kontrowersje. Jest system VAR – też są


Piłkarze Rakowa nie dowieźli zwycięstwa i to się w piłce zdarza. Ale jeśli system do rozstrzygania sporów zawodzi w takiej sytuacji, to ciężko wierzyć, że sprawiedliwość na tym świecie, a w szczególności w świecie piłki istnieje. Pięć minut doliczone, ale w dziewięćdziesiątej szóstej wydarzyło się to:

 

Ok, sytuacja nie była prosta, bo to jednak decydująca akcja. Duże nerwy nawet dla sędziów na wozie. Tyle tylko, że tych dwóch punktów może później Rakowowi zabraknąć do….ósemki? Może do czegoś więcej. Ale to nie koniec, bo – jak się okazuje – tej sytuacji w ogóle nie powinno być, gdyby sędziowie dostrzegli rękę obrońcy Cracovii, co miało miejsce kilkanaście sekund wcześniej.

Karny dla gości. Do tego pewnie nie byłoby dzisiaj dyskusji na temat spalonego, który dał wyrównanie drużynie z Krakowa.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Lechia Gdańsk