Connect with us

Minął weekend

Żuraw wyleciał #MinąłWeekend – 23. kolejka

#MinąłWeekend

Dariusz Żuraw został zwolniony z Lecha, Cracovia odniosła pierwsze zwycięstwo w tym roku, a Legia pewnie zmierza pod mistrzostwo – to wszystko wydarzyło się w 23. kolejce Ekstraklasy.

Mecz kolejki

Zagłębie dostało lanie od Lechii

Lechia Gdańsk 3:1 Zagłębie Lubin

Miedziowi jechali do Gdańska po dwóch porażkach. Ani razu, pod wodzą trenera Seveli, Zagłębie nie przegrało trzech spotkań z rzędu. Zawodnicy na pewno chcieli aby stało się to po raz pierwszy. Przyjechali jednak do dobrze radzącej sobie ostatnio Lechii, która u siebie nie przegrała od czterech spotkań.

Mecz rozpoczął się fantastycznie dla gospodarzy. W 6. minucie Jan Biegański podał do Łukasza Zwolińskiego. “Zwolak” zszedł na lewą nogę i pięknym strzałem zza pola karnego otworzył wynik spotkania. Zagłębie chciało szybko odpowiedzieć. Filip Starzyński również zdecydował się na strzał zza “szesnastki”. Jego strzał był jednak za słaby aby zaskoczyć Dusana Kuciaka. W 22. minucie Lechia podwyższyła prowadzenie. Maciej Gajos dośrodkował z rzutu rożnego. Centrę przedłużył Flavio Paixao, a na dalszym słupku zamknął ją Mario Maloca. Swoją droga z Malocą wiąże się bardzo ciekawa historia, bo Chorwat jeszcze niedawno trenował z rezerwami Lechii. Miedziowi w pierwszej połowie odpowiedzieli tylko jednym trefieniem. W ostatniej akcji pierwszej połowy gola strzelił Patryk Szysz.

Druga połowa, a zwłaszcza minuty 60-80, należała doi Lechii. Gospodarze w 64. minucie ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Jarosław Kubicki dośrodkował w pole karne, piłka trafiła do niepilnowanego Zarko Udovicicia, a Serb nie zmarnował okazji. Po chwili w sytuacji sam na sam z Dominikiem Hładunem znalazł się Flavio Paixao, ale bramkarz zachował czujność do końca i obronił strzał Portugalczyka. W 75. minucie powinno być 4:1. Udovicić wrzucił piłkę wprost na głowę Zwolińskiego, który zmarnował genialną okazję. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, nie zemściły się jednak, bo w końcówce do pustej bramki nie trafił Patryk Szysz.

Zagłębie przegrało zasłużenie, a to co robiła obrona Miedziowych woła o pomstę do nieba. Myślę, że gdyby jej nie było, nikt by tego nie zauważył. Lechia wygrała w pełni zasłużenie.

Cracovia wraca do żywych

Cracovia – Lech Poznań

Nie wszyscy mogą pamiętać, że dwa tygodnie temu Kolejorz przegrał we frajerski sposób z Jagiellonią. A więc przypominam. Lech przegrał z Jagiellonią 2:3 choć prowadził i grał w przewadze. W Krakowie Kolejorz chciał zmazać plamę po tej haniebnej porażce.

Spotkanie, krótko mówiąc, nie porywało. Można było odnieść wrażenie, że zawodnicy obu drużyn są już myślami przy świątecznym stole, a nie na stadionie przy ulicy Kałuży. W pierwszej połowie pierwsze celne strzały obu ekip zakończyły się bramkami. Na prowadzenie w 28. minucie wyszedł Lech. Jan Sykora dośrodkował w pole karne, a strzał oddał Michał Skóraś. Młodzieżowiec trafił słupek, ale piłka, szczęśliwie dla sympatyków Kolejorza, spadła pod nogi Mikaela Ishaka. Szwed bez problemów skierował futbolówkę do bramki. Pasy pierwszy celny strzał oddały w ostatniej akcji. No i, jak pisałem wyżej, ten strzał znalazł drogę do bramki. Obrona Lecha ewidentnie zaspała, po piłka bez większych problemów trafiła przed polem karnym do Michala Siplaka. Słowak wbiegł w pole karne, rozejrzał się gdzie jest bramkarz i bez trudu doprowadził do wyrównania.

Po przerwie zobaczyliśmy już tylko jedną bramkę, była to bramka dla gospodarzy. W 56. minucie o strzał pokusił się Sergiu Hanca, lecz ze strzału wyszła asysta przy golu Pelle van Amersfoorta. Lech pięć minut po bramce dla Cracovii miał znakomitą sytuację na strzelenie wyrównującego gola. Piłka po rzucie rożnym trafiła pod nogi Ishaka. Szwed spudłował z najbliższej odległości. Jak nie wykorzystuje się takich sytuacji, to trudno jest chociażby zremisować.

Jako, że mieliśmy święta wielkanocne, to można powiedzieć, że Cracovia wróciła do żywych. Podopieczni Michała Probierza wygrali po raz pierwszy w tym roku i oddalili się od strefy spadkowej. Jednak mówiąc, że Pasy bez problemów się utrzymają można mocno się pomylić. Walka o utrzymanie nadal trwa.

Miarka się przebrała

Choć jeszcze niedawno władze Kolejorza deklarowały, że Dariusz Żuraw pozostanie na stanowisku trenera do końca sezonu, to po dwóch porażka w słabym stylu, czara goryczy się przelała. Żuraw nie jest jest już trenerem Lech. Sytuacja z jednej strony dziwna, jednak z drugiej strony większość kibiców drużyny z Poznania czekało na taki obrót spraw. Czyżby w Lechu liczyli, że pod wodzą nowego szkoleniowca uda się jeszcze rzutem na taśmę wywalczyć awans do eliminacji europejskich pucharów? Bardzo możliwe, choć wydaje się to misją arcytrudna do zrealizowania.

Jeśli chodzi o trenera Żurawia, to Lech przeżywał pod jego wodzą chwile dobre i chwile złe. Ostatnio przeważały te złe, ale nie można zapominać, że Kolejorz pod wodzą Żurawia awansował do fazy grupowej Ligi Europy. W mojej ocenie zwolnienie Żurawia to dobra decyzja, Lech na wiosnę wyglądał bardzo źle i widać było, że z tej mąki już nie będzie chleba. Żuraw zasłużenie wyleciał. Teraz czekamy na nazwisko nowego trenera poznańskiej ekipy. Najprawdopodobniej będzie to Maciej Skorża.

Podbeskidzie nie składa broni

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 Wisłą Kraków

Po sobotnim zwycięstwie Cracovii sytuacja w dole tabeli zmieniła się na niekorzyść Górali. Podbeskidzie, jeśli chciało wygrzebać się z ostatniego miejsca w tabeli i nadal liczyć się w walce o utrzymanie, musiało wygrać z Wisłą. Przed meczem wydawało się, że o zwycięstwo może być bardzo  trudno. W końcu Wisła pod wodza Petera Hyballi stosując gegenpressing przed przerwą reprezentacyjną odprawiała wszystkich z kwitkiem. Lecz w Bielsku-Białej było inaczej.

Wisła w pierwszej połowie wyglądała fatalnie. Krakowianie prezentowali się źle zarówno pod względem piłkarskim, jak i fizycznym. Podbeskidzie prowadziło grę i w 13. minucie zasłużenie wyszło na prowadzenie. Desley Ubbink minął, jak tyczki, trzech zawodników Białej Gwiazdy i zagrał do Maksymiliana Sitka. Mateusz Lis sparował do boku piłkę po strzale Sitka, tyle, że dobiegł do niej Ubbink i skutecznie dobił. Pięć minut później powinno być 2:0. Ubbink dośrodkował na dalszy słupek do Jakuba Hory. Jednakże zawodnik rodem z Czech fatalnie spudłował.

Drugą połowę znakomicie rozpoczęli gospodarze. Już dwie minuty po wznowieniu gry prowadzili 2:0. Kamil Biliński chciał uderzyć, ale skiksował w taki sposób, że wyszło mu ładne podanie do Davida Niepsuja. Były zawodnik Wisły bez problemów umieścił piłkę w bramce. Strata drugiej bramki trochę otrzeźwiła przyjezdnych, którzy wreszcie zaczęli atakować. W 60. minucie Nikola Kuveljić  trafił w poprzeczkę, a kilka minut później nad poprzeczką uderzył Yaw Yeboah. Lecz ostatecznie Biała Gwiazda nie zdobyła ani jednej bramki w tym spotkaniu. Pod koniec meczu trzecią bramkę mogli zdobyć Górale. W jednej akcji zawodnicy Podbeskidzia uderzali aż pięć razy, ale żaden z tych strzałów nie odnalazł drogi do bramki.

Podopieczni Roberta Kasperczyka dzięki temu zwycięstwu wygrzebali się z ostatniego miejsca i nadal tracą do Cracovii tylko dwa punkty.

Udany powrót Magiery

Jagiellonia Białystok 0:1 Śląsk Wrocław

Jacek Magiera po 1304. dniach znów zasiadł na ławce trenerskiej w Ekstraklasie. Magiera w swoim debiucie w roli trenera Ślaska mocno zmienił skład w porównaniu do poprzedniego spotkania. Do składu wrócili m.in. Krzysztof Mączyński i Waldemar Sobota, a w bramce stanął Michał  Szromnik.

Spotkanie było rozgrywane w dość szybkim tempie. Obie drużyn atakowały, ale bardziej klarowne okazje miał Śląsk. W 31. minucie Dino Stiglec szczęśliwie zdołał dojść do sytuacji strzeleckiej, ale znakomicie interweniował Xavier Dziekoński. Pod koniec pierwszej połowy młody bramkarz Jagiellonii skapitulował. Przyjezdni przeprowadzili błyskawiczną kontrę. Mateusz Praszelik podał do Erika Expostio, a snajper nie pomylił się w sytuacji sam na sam. W drugiej połowie Jagiellonia mogła spokojnie wyrównać, lecz dobrze w bramce gości spisywał się Szromnik. Najlepszą sytuacje do wyrównania gospodarze mieli już w doliczonym czasie gry. Taras Romanczuk stanął oko w oko ze Szromnikiem, ale górą był golkiper przyjezdnych.

Jacek Magiera przygodę ze Śląskiem zaczyna od zwycięstwa. Lecz jak sam podkreśla przed drużyną z Dolnego Śląska jeszcze dużo pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że Śląsk wreszcie wygrał na wyjeździe – pierwszy raz od listopada.

Niemrawe otwarcie kolejki

Wisła Płock 0:1 Piast Gliwice

Po przerwie reprezentacyjnej jako pierwsi na ekstraklasowe boiska wybiegli piłkarze Piasta oraz Wisły. Gliwiczanie nie przegrali w lidze już od czterech spotkań. Na innym  biegunie są podopieczni Radosława Sobolewskiego, którzy na ligowe zwycięstwo czekają już od walentynek, kiedy to pokonali na własnym stadionie Lecha Poznań. Piast nie zamierzał się oszczędzać, mimo że w środę zagra w półfinale Pucharu Polski z Arką Gdynią.

Od początku nie można było wskazać drużyny, która potrafiłaby zdominować rywala. Piłkarze myślami byli bardziej przy wielkanocnym stole niż na murawie. Najgroźniejszą sytuację stworzył Arkadiusz Pyrka, który uderzył w poprzeczkę. Chwilę później zmusił bramkarza gospodarzy do świetnej interwencji, posyłając futbolówkę pod poprzeczkę.

W drugiej połowie Piast zaznaczył przewagę, czego efektem była zdobyta bramka przez Michała Chrapka w 54. minucie. Jak później okazało się, był to gol na wagę 3 punktów. Wisła próbowała się odgryzać, ale bez większego pomysłu na konstruowanie kolejnych ataków. Piast natomiast zadowolony był z jednobramkowego prowadzenia. Wynik nie uległ już zmianie do końca meczu.

Dzięki sobotniej wygranej przyjezdni mają nadal otwarte dwie furtki do gry w Europie. Wciąż walczą w Pucharze Polski, a w lidze do 3. miejsca tracą tylko 3 punkty. Natomiast Wisła musi spoglądać się za siebie po wygranych Cracovii i Podbeskidzia Bielsko–Biała.

Zlani dwa dni przed lanym poniedziałkiem

Legia Warszawa 4:2 Pogoń Szczecin

Gra o mistrzostwo. Takim hasłem można było zapowiedzieć to spotkanie. Zwycięstwo Legii zwiększy przewagę nad Portowcami aż do 10 punktów. Jednak gdyby goście wygrali, to traciliby do lidera tylko 4 punkty i sprawa mistrzostwa nie byłaby jeszcze rozstrzygnięta. Pogoń przyjechała do stolicy podbudowana dwoma zwycięstwami z rzędu, odniesionymi tuż przed przerwą reprezentacyjną. Mimo to zadanie wydawało się z tych: mission impossible. Legia nie przegrała spotkania w lidze od 31 stycznia, kiedy to dała się pokonać  Podbeskidziu tuż po przerwie zimowej.

Tak też się stało. Już  po pierwszym kwadransie Portowcy mogli wracać do Szczecina. Goście przegrywali 3:0. Na listę strzelców wpisali się kolejno Filip Mladenovic oraz dwukrotnie Tomas Pekhart: Jakby tego było mało, to w 29. minucie prowadzenie podwyższył Mateusz Wieteska. Podopieczni Czesława Michniewicza wyglądali naprawdę dobrze. Nie mieli większych problemów z forsowaniem obrony przyjezdnych. Pogoń nie mogła przejąć inicjatywy. Kosta Runjaic próbował coś zmienić w grze, dokonując zmiany. Za Mate wszedł Kozłowski. Jednak to na nic się zdało. W pierwszej połowie gości było stać jedynie na zdobycie jednej bramki w doliczonym czasie gry.

W drugiej odsłonie Legia grała wyrachowany futbol. Dała piłkę Portowcom, ale ci nie wiedzieli, jak przełożyć to na zdobycze bramkowe. Udało się to dopiero po golu z rzutu karnego, którego wykonawcą był Kamil Drygas. Trzeba przyznać, że Legia może szykować się do „podboju” eliminacji w Lidze Mistrzów. Nikt nie jest w stanie dogonić tak grającej Legii. Natomiast Pogoń musi skupić się na walce o medale, które są jak najbardziej w ich zasięgu.

Gra Warty trzech punktów warta

Górnik Zabrze 1:2 Warta Poznań

Poniedziałkowy maraton z ekstraklasą otworzył mecz w Zabrzu. Na Śląsk przyjechał najlepiej spisujący się z tegorocznych beniaminków – Warta Poznań. Podopieczni  Piotra Tworka nie mają noża na gardle, jak to ma miejsce w przypadku drużyn z Mielca czy Bielska. I to można zobaczyć w ich grze. Często grają cierpliwie w defensywie, wykorzystując nadarzające się okazję w ataku. W przypadku wygranej mogli zrównać się z gospodarzami.

Jednak w spotkaniu z Górnikiem Warciarze nie skupili się tylko na obronie, ale próbowali także przejąć inicjatywę. W 30. minucie poskutkowało to zdobyczą bramkową. Prowadzenie beniaminkowi dał gol Jana Grzesika. Zabrzanie nie byli w stanie odpowiedzieć na tę bramkę.

W drugiej odsłonie Warta zadała kolejne uderzenie. Tym razem gola strzelił Mateusz Kupczak, który wykorzystał błąd Krzysztofa Kubicy. Następnie Maciej Żurawski uderzył w słupek. Ten gol mógł definitywnie dobić gospodarzy. Górnik nadal nie potrafił skonstruować akcji, która dałaby choćby cień szansy na jakikolwiek punkt w tym meczu. W 69. minucie Jesus Jimenez znalazł pomysł na zdobycie bramki, oddając strzał z dystansu. Jednak to było wszystko, na co było stać tego dnia Górników.

Dzięki temu zwycięstwu Warta zrównała się z punktami z Górnikiem. Dodatkowo ma już 12 punktów przewagi nad strefą spadkową. Wiele wskazuje na to, że Warciarze są coraz bliżej pozostania w ekstraklasie na dłużej. Natomiast Górnik wciąż gra w kartkę, przez co cenne punkty uciekają. W tej kolejce wyprzedził ich Śląsk Wrocław i Piast Gliwice.

Jedenastka kolejki

Michał Szromnik (Śląsk Wrocław)

Wybronił Śląskowi zwycięstwo z Jagiellonią.

Josip Juranović (Legia Warszawa) – Piłkarz kolejki

Dwie asysty i znakomite spotkanie.

Mateusz Wieteska (Legia Warszawa)

Strzelił gola Pogoni Szczecin.

Filip Mladenović (Legia Warszawa)

Otworzył wynik meczu Legii z Pogonią. Serb nadal pokazuje, że jest najlepszym zawodnikiem Ekstraklasy.

Maksymilian Sitek (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Dobry występ przeciwko Wiśle Kraków.

Desley Ubbink (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Gol i solidny występ.

Andre Martins  (Legia Warszawa)

Dobry mecz okraszony asystą.

Mateusz Kupczk (Warta Poznań)

Warta kolejny raz zadziwiła i wygrała w Zabrzu. Mocno przyczynił się do tego Kupczak.

Zarko Udovicić (Lechia Gdańsk)

Druga bramka w przeciągu trzech spotkań. Czyżby wracał do dawnej formy?

Pelle van Amersfoort (Cracovia)

Zdobył zwycięską bramkę która dała Pasom pierwsze w tym roku zwycięstwo.

Tomas Pekhart (Legia Warszawa)

Super-snajper nie przestaje strzelać, tym razem strzelił dwa gole.

Następna kolejka

GospodarzeGoście
Stal MielecWisła Płock
Górnik ZabrzeŚląsk Wrocław
Bruk-Bet Termalica NiecieczaPogoń Szczecin
Jagiellonia BiałystokGórnik Łęczna
Lechia GdańskRaków Częstochowa
Radomiak RadomPiast Gliwice
Zagłębie LubinLech Poznań
CracoviaLegia Warszawa
Warta PoznańWisła Kraków

Mecz kolejki: Lech Poznań – Legia Warszawa

Polska święta wojna, Lech być może z nowym trenerem, Legia praktycznie pewna mistrzostwa.

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Minął weekend