Connect with us

Rozgrywki

Lany poniedziałek trwał cały tydzień

stadion Wisły Kraków

Przerwa nie podziałała pozytywnie na zawodników Wisły Kraków. Na pierwszy poświąteczny tydzień ekipa z Krakowa miała zaplanowane dwa mecze. W Poniedziałek Wielkanocny “Biała Gwiazda” mierzyła się na wyjeździe z walczącym o utrzymanie Podbeskidziem, natomiast w piątek z trzecią siłą ligi – Rakowem. Oba spotkania zakończyły się przegranymi Wisły.

Z Rakowem lepiej, ale wynik ten sam

W meczu rozgrywanym pod Klimczokiem w grze Wisły nie można było dostrzec żadnych plusów. Jak stwierdził Peter Hyballa, jego drużyna grała leniwie, niemal jak oldboje. Ciężko wyróżnić któregokolwiek gracza w tamtym meczu. Wszyscy zagrali poniżej oczekiwań.

Lepiej było jednak w pojedynku z Rakowem. Drużyna z Krakowa zagrała z twarzą, popełniała mniej błędów, była lepiej ustawiona i potrafiła tworzyć sobie sytuacje. Jak to często bywa w tym sezonie – brakowało wykończenia. Wisła poniosła kolejną porażkę. Możemy się jednak zastanawiać, co by było gdyby Zan Medved wykończył stuprocentową sytuację z 46. minuty. Wisła strzeliłaby bramkę do szatni i na przerwę schodziłaby z prowadzeniem, a spotkanie mogłoby się całkowicie inaczej potoczyć.

Poprawa skrzydłowych

Przeciwko Podbeskidziu wielu kibiców Wisły narzekało na grę wszystkich skrzydłowych. Yaw Yeboah, delikatnie mówiąc, nie zachwycał, a większość jego strzałów i dośrodkowań lądowała poza światłem bramki. Jean Carlos zagrał bardzo źle, zarówno w defensywie jak w ofensywie, co poskutkowało zmianą Brazylijczyka już w przerwie meczu. Wchodzący młody Starzyński również nie dał nic konkretnego, wpasowując się w poziom gry kolegów.

W piątkowym spotkaniu było już lepiej. Przed meczem Peter Hyballa słusznie odsunął od kadry meczowej Jeana Carlosa, a w wyjściowym składzie postawił na wspomnianych wcześniej Yeboaha i Starzyńskiego. Co zmieniło się na lepsze w ich grze? W moim odczuciu chodzi tutaj przede wszystkim o ustawienie ich na swoich naturalnych stronach boiska, czyli Yeboaha na lewej i młodego Polaka na prawej oraz umożliwienie im większej swobody w grze do przodu.

Wychowanek Ruchu Chorzów, gdy gra po lewej stronie, bardzo często musi schodzić z piłką do środka, a to nie wychodziło mu dotychczas najlepiej. Jego ulubione miejsce to boczny korytarz, w którym może się rozpędzić i próbować dryblować lub wrzucić piłkę w pole karne. Tak właśnie grał z Rakowem. Kibiców Wisły oczarował również swoim potężnym uderzeniem piłki sprzed pola karnego, które wylądowało na poprzeczce bramki strzeżonej przez Holeca.

Czy można być gorszym napastnikiem od Beqiraja? Žan Medved odpowiada!

Nie mają oka zarządzający klubem z Krakowa do transferów zawodników występujących na “9”. Co pojawia się jakiś nowy napastnik przy Reymonta, to finalnie jest jeszcze gorszy od poprzedniego. Po czasach mistrzowskich wyróżniających się snajperów można policzyć na palcach jednej ręki. Są to Alon Turgeman, Zdeněk Ondrášek, Carlitos, Marko Kolar czy w końcu legendarny Paweł Brożek. Nie licząc Czecha, który spędził pod Wawelem 3 lata i Pawła Brożka, reszta dość szybko opuściła zespół z Krakowa, a powodem były kwestie finansowe.

Niestety w Krakowie przewija się coraz więcej napastników o dość marnych umiejętnościach. Przykładem są tutaj m.in. Mateusz Zachara, Krzysztof Drzazga, Lubomir Tupta, Denis Bałaniuk, Artur Balicki czy Fatos Beqiraj. Teraz do tego grona może dołączyć kolejny zawodnik – Žan Medved. Słoweniec jest typem ”defensywnego napastnika”. Ma problemy ze wszystkim. Począwszy od wygrywania pojedynków, odejścia z piłką na pierwszych metrach, skończywszy na najważniejszym – wykończeniem akcji. 21-latek rozegrał z Rakowem dramatyczne spotkanie. Zmarnował m.in. 200-procentową sytuację, którą znajdziecie poniżej. Dobrze, że Medved z końcem sezonu wraca do Slovana…

Cel na następne okno transferowe? Boki obrony

Na jednej z ostatnich konferencji przedmeczowych Peter Hyballa wspomniał o odbytym spotkaniu z Zarządem, na którym poruszono temat przedłużenia kończących się kontraktów oraz ewentualnych transferach na przyszły sezon. Od dobrych paru meczów zawodzą w Wiśle obaj doświadczeni boczni obrońcy. Łukasz Burliga oraz Maciej Sadlok grają po prostu słabo i nic dobrego nie wnoszą. Ich umowy wygasają wraz z końcem obecnego sezonu.

Wydaje się, że to odpowiedni moment, by ich po prostu pożegnać. 32-latkowie lepsi już nie będą i nie można ich rozpatrywać w kontekście budowania drużyny na przyszłe lata. Przed zarządem trudne zadanie. Pieniędzy dużo nie ma, a przecież nie można polegać na samym Wachowiaku na lewej obronie, który rozegrał w Ekstraklasie tylko parę minut, zaś z drugiej strony boiska na Dawidzie Szocie i pewnie Konradzie Gruszkowskim.

Następny mecz? Łatwiejszego w obecnej kampanii nie będzie!

Podczas 25. serii gier krakowianie zmierzą się z Wartą Poznań. Będzie to ważny mecz pod względem mentalnym. Jeśli Wisła poniesie porażkę, to będzie się jej bardzo ciężko podnieść na ostatnie starcia w sezonie. Szczęście “Białej Gwiazdy” w tym, że Warta w ubiegłej kolejce rozegrała bardzo słaby mecz ze Stalą Mielec i wydaje się być w troszkę gorszej dyspozycji od Wiślaków. Po spotkaniu z drużyną z Poznania, Wiśle pozostaną starcia z Zagłębiem, Cracovią, Lechem, Legią oraz Piastem. Zwycięstwo z Poznaniakami jest zatem konieczne.

Fan Wisły Kraków, baczny obserwator ekstraklasy oraz piłki niemieckiej.

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Kolejny trudny tydzień przy Reymonta. Problemy Wisły i Hyballi! | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki