Connect with us

Minął weekend

Zwalniają, zatrudniają, spadają? #MinąłWeekend – 24. kolejka

#MinąłWeekend

Leszek Ojrzyński został zwolniony ze Stali Mielec, a Radosław Sobolewski z Wisły Płock, W polskim klasyku nie zobaczyliśmy bramek i Piast zwyciężył kolejne śląskie derby – to wszystko wydarzyło się w 24. kolejce Ekstraklasy.

Mecz kolejki

Świerczok z przodu, na bramce Plach, derby Śląska ponownie wygrywa Piast

Piast Gliwice 2:0 Górnik Zabrze

11 kwietnia zarówno Waldemar Fornalik jak i Marcin Brosz świętowali swoje urodziny. Na pewno najlepszym prezentem dla obu z nich byłoby zwycięstwo. Niestety zwycięzca może być tylko jeden. Faworyta w tej rywalizacji trzeba było upatrywać w drużynie Piasta. Po pierwsze, Piastunki w pięciu ostatnich spotkaniach z Górnikiem zremisowali dwa razy, a wygrali trzy. Po drugie, podopieczni Waldemara Fornalika w lidze są niepokonani od pięciu spotkań.

Górnik na początku atakował, lecz potem spuścił z tonu i to Piast dochodził do sytuacji. W 11. minucie Jakub Świerczok strzelił z dystansu, ale skuteczną interwencję zaliczył Martin Chudy. Słowacki golkiper piłkę z bramki musiał wyciągać za to w 28. minucie. Wtedy to Michał Chrapek podał bez przyjęcia do Świerczoka, który pięknym strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik spotkania.

Siedem minut po przerwie Piast podwyższył prowadzenie. Swoją drogą zrobił to w kuriozalnych okolicznościach. Najpierw skiksował Michał Chrapek, następnie uderzył Gerard Badia. Piłka po strzale kapitana gospodarzy leciała wzdłuż bramki. Nieporadnie uderzył ją Świerczok, ta trafiła w słupek. Wybić ją próbował Stefanos Evangelou, ale zrobił to w taki sposób, że wbił ją do własnej bramki. Więcej bramek nie padło. Gospodarze wygrali 2:0, choć mogli wyżej. W doliczonym czasie gry rzutu karnego nie wykorzystał Michał Żyro.

Piast zalicza kolejny mecz bez porażki. W następnej kolejce ekipa z Gliwic będzie mierzyła się z Lechią Gdańsk. Obie drużyny mają taką samą liczbę punktów i nadal liczą się w walce o europejskie puchary. Zwycięzca tego spotkania na pewno się do nich przybliży.

Sobol pożegnał się ze stanowiskiem

Pogoń Szczecin 2:0 Wisła Płock

Przed meczem z Pogonią trener Nafciarzy Radosław Sobolewski zaskoczył wszystkich wiadomością o odejściu z klubu po sezonie. W tym miejscu nasuwa się pytanie: czy w takim układzie opłaca się władzom Wisły trzymać trenera do końca sezonu, jeśli i tak odejdzie z klubu? Powodów do tego, aby zwolnić Sobolewskiego już teraz jest kilka. Główny to na pewno wyniki drużyny, które, co tu dużo mówić, są fatalne. Wisła nie wygrała (licząc także mecz z Pogonią) ośmiu ostatnich spotkań. Na razie nic nie zwiastuje, aby drużyna z Płocka odwróciła tę passę. Wisła gra zwyczajnie słabo i obecnie ma tylko pięć punktów przewagi nad ostatnią Stalą (ma jeszcze do rozegrania zaległy mecz z Rakowem). Jeżeli w Płocku nic się nie zmieni, to na koniec sezonu Sobolewski może odchodzić już z drużyny nie ekstraklasowej, a pierwszoligowej.

W kuluarach mówi się, że do objęcia posady trenera Nafciarzy szykowany jest Aleksandar Vuković. Być może władze Wisły Płock zdecydują się zatrudnić Serba jeszcze w tym sezonie. Moim zdaniem może być to ostatnia deska ratunku dla ekipy z Płocka, która niebezpiecznie zmierza w kierunku 1. ligi.

Władze Wisły już teraz zdecydowały się rozwiązać umowę z Radosławem Sobolewskim. Informację tę podano poprzez media klubowe, w poniedziałkowe popołudnie. Jak podaje Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl blisko Wisły jest Maciej Bartoszek. Inne informacje podaje Maciej Wąsowski z “Przeglądu Sportowego”. Możliwe, że w najbliższych godzinach dowiemy się, który z dziennikarzy jest bliżej prawdy.

 

Pogoń zrehabilitowała się po porażce

Sobotni mecz przebiegał pod dyktando Pogoni. Portowcy stłamsili rywali w pierwszym kwadransie, czego efektem była zdobyta bramka. Kacper Kozłowski dośrodkował z lewej strony, a Adrian Benedyczak głową strzelił gola. Na kolejne warte uwagi akcje trzeba było czekać do początku drugiej połowy. Wtedy to najlepszą sytuację w tym spotkaniu mieli Nafciarze. Po rzucie rożnym, przed szansą stanął Alana Uryga, ale piłka po jego uderzeniu obiła tylko poprzeczkę. W 65. minucie Luka Zahović wygrał walkę o piłkę w środku pola i zagrał do Michała Kucharczyka. Były zawodnik Legii pomknął w kierunku bramki rywali i płaskim strzałem po ziemi podwyższył prowadzenie. Przyjezdni mogli jeszcze zniwelować straty. Patryk Tuszyński próbował przelobować bramkarza rywali, ale trafił tylko w słupek. W pomeczowych statystykach pod rubryką “strzały celne” w Wiśle Płock widniało okrągłe 0. Naprawdę trudno jest wywalczyć chociażby punkt, kiedy nie oddaje się celnych strzałów.

Pogoń wygrała i tym samym zrehabilitowała się po ubiegłotygodniowej porażce z Legią. Portowcy umocnili się na drugim miejscu. Wisła jest trzynasta.

Najsłabszy mecz sezonu

Warta Poznań 0:0 Stal Mielec

Co można robić w sobotnie popołudnie? Można pooglądać dobry film albo spędzić czas z rodziną, co jest bardzo przyjemne, a może być też ciekawe. Można również posprzątać mieszkanie, co jest już mniej przyjemne, ale na pewno ciekawsze niż mecz Warta – Stal. Gdyby ten mecz się nie odbył, nikt by tego nie zauważył. Spotkanie beniaminków było tak fatalne, że stało się głównym kandydatem do miana najsłabszego meczu sezonu. Osoby, które zdecydowały się oglądać to spotkanie, dostają ode mnie słowa wsparcia.

W pierwszej połowie działo się tak wiele pod bramkami, że nie oddano żadnego celnego strzału. Zaraz po przerwie ta statystyka była już nieaktualna, bo przyjezdni oddali pierwszy celny strzał w meczu. Maciej Domański pokusił się o uderzenie z dystansu i zmusił do interwencji Adriana Lisa. W sumie to, co najciekawsze w tym meczu, działo się w pierwszym kwadransie po przerwie. W 55. minucie Łukasz Trałka oddał strzał zza pola karnego, ale był on za słaby, aby zaskoczyć Rafała Strączka. Trzy minuty później Mateusz Żyro podał do swojego bramkarza. Piłka toczyła się w tak mozolny sposób, że postanowił dobiec do niej Adam Zrelak, jednak szybciej dopadł do niej adresat podania Strączek i zapobiegł utracie gola. Jedynego gola w tym spotkaniu mogła przynieść ostatnia akcja. Makana Baku uderzył mocno z dystansu, lecz trafił tylko w poprzeczkę.

Ostatnio bardzo chwalona Warta zagrała w sobotę słabe spotkanie. Nie oszukujmy się, Warta na taki mecz mogła sobie po prostu pozwolić. Zieloni są praktycznie pewni utrzymania, a teraz grają tylko o to, aby wynik był jeszcze lepszy. Zgoła inna sytuacja jest w Mielcu. Stal musi zacząć wygrywać, jeżeli marzy o utrzymaniu. Z taką grą raczej nie wróżyłbym happy endu.

Ojrzyński zwolniony

W poniedziałek władze Stali poinformowały o zwolnieniu Leszka Ojrzyńskiego. Decyzja tak idiotyczna, jak nowe obostrzenia. W Stali chyba szykują się na spadek. Leszek Ojrzyński, człowiek który chyba jako jedyny mógłby jeszcze jakimś cudem utrzymać Stal, zostaje zwolniony.

Nowym szkoleniowcem zespołu z Mielca został Włodzimierz Gąsior. W latach 1968-1977 Gąsior był zawodnikiem Stali. Jako trener Stali pracował już kilkukrotnie, ostatni raz w latach 2012-2014. Ostatnim zespołem, jaki prowadził obecny trener Stali była Siarka Tarnobrzeg.

Sprawiedliwy remis

Śląsk Wrocław 1:1 Lechia Gdańsk

W sobotę we Wrocławiu spotkały się dwie drużyny, które mają nadzieję, że jeszcze uda im się zająć miejsce, gwarantujące udział w eliminacjach europejskich pucharów. Nie będzie to łatwe, bo kilka drużyn ma chrapkę na puchary.

Mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie, przebiegał w szybkim tempie. Lechii wystarczyło sześć minut, aby przeprowadzić dwie dobre akcje. Nie zakończyły się one bramkami. Golem dla Śląska zakończyła się za to pierwsza groźna akcja wrocławskiego zespołu. W 8. minucie Krzysztof Mączyński chciał uderzyć z powietrza, lecz zrobił to w taki sposób, że zamiast strzału wyszło dośrodkowanie. Piłka trafiła do będącego na piątym metrze Erika Exposito. Hiszpan uderzył, może nie najładniej, ale za to skutecznie, otwierając wynik spotkania. Gospodarze po strzelonym golu zaczęli przeważać i mieli kilka dobrych okazji do podwyższenia prowadzenia. Sam Exposito miał dwie świetne szanse na zdobycie drugiej bramki. Jednakże snajper najpierw uderzył w poprzeczkę, a potem uderzył nad bramką.

Wrocławianie przeważali, ale popełnili głupi błąd, który zakończył się golem dla Lechii. W 34. minucie Waldemar Sobota podał do… Tomasza Makowskiego. Młodzieżowiec wbiegł w pole karne i bez problemów wyrównał. Nie wiem, jaki cel miało podanie Soboty do tyłu. Chyba nawet on sam tego nie wie.

Po przerwie Śląsk mocno spuścił z tonu i to Lechia miała więcej akcji. Przyjezdni nieskuteczni i nie zdołali przechylić szali na swoją korzyść. Kibiców Śląska może martwić to, że w kolejnym spotkaniu ich drużyna gra dwie diametralnie różne połowy. Jeżeli Wrocławianie chcą jeszcze powalczyć o puchary, to muszą ten aspekt poprawić.

Hit do zapomnienia

Lech Poznań 0:0 Legia Warszawa

Dziennikarskie plotki potwierdziły się! Maciej Skorża wraca do Lecha Poznań! Sensacyjny powrót stał się faktem. Z jednej strony każdy się tego spodziewał. Lecz patrząc z innej strony, czy ta decyzja nie jest trochę dziwna? Skorża prowadził już raz Lecha w latach 2014-15. Co prawda zdobył Mistrzostwo Polski i Superpuchar Polski, ale z drużyną rozstawał się w nie najlepszych stosunkach. Po Lechu w ekstraklasie prowadził jeszcze Pogoń Szczecin. Pobyt na Pomorzu był dla niego fatalny. W ekstraklasie Pogoń prowadził w 14. meczach. Wygrał zaledwie dwa, trzy zremisował, a dziewięć przegrał. Teraz obejmuje Lecha w momencie, kiedy sezon jest dla Kolejorza praktycznie stracony.

Przychodzi nie po to, aby uratować sezon obecny, ale po to, aby w przyszłej kampanii Lech grał o najwyższe cele. Czy uda mu się odwrócić złą kartę i wyprowadzić Kolejorza na prostą? Tego dowiemy się dopiero po czasie. Na razie wiadomo, że Skorża swój ponowy debiut w Lechu zaliczy w przyszłej kolejce. W meczu z Legią drużynę poprowadził Janusz Góra.

Mecz był zapowiadany jako wielki hit. W końcu mecze Lecha z Legią zawsze emocjonują kibiców i dziennikarzy. Niestety ligowy klasyk zawiódł. Na boisku nie działo się zbyt wiele, ale to nie oznacza, że nie działo się kompletnie nic. Owszem można było odnotować kilka ciekawych akcji, tyle tylko, że było ich zdecydowanie za mało. Zabrakło też najważniejszego – goli. Choć piłka raz zatrzepotała w siatce. W 72. minucie Filip Mladenović wgrał piłkę na przedpole, gdzie do bramki skierował ją Tomas Pekhart. Radość Legii nie trwała zbyt długo, ponieważ w momencie podania Czech był na spalonym.

Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Mecz do zapomnienia. Pocieszeniem dla Lecha może być fakt, że zatrzymali rozpędzoną Legię, która wygrała sześć poprzednich spotkań. To taki mały pozytyw przed przyjściem nowego-starego szkoleniowca.

Gra o spokój

Jagiellonia Białystok 2:1 Cracovia

Punkt wspólny, który łączył obie drużyny przed tym meczem, to to, że w ostatnich siedmiu spotkaniach ligowych odnieśli jedną wygraną i było to zwycięstwo nad Lechem Poznań.  Wskazanie faworyta tego meczu było nie lada wyczynem. Cracovia na Podlasie pojechała po wygraną, która pozwoliłaby im złapać lekki oddech i uciec od strefy spadkowej.

Spotkanie rozpoczęło się od wielu błędów z obu stron. Pierwsi z błędu przeciwnika skorzystali goście, którzy po golu Thiago przed upływem pierwszego kwadransa gry wyszli na prowadzenie. Przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanął Rivladinho, ale piłkarz Pasów trafił w słupek. Nieoczekiwanie w 26. minucie Jagiellonia doprowadziła do remisu po strzale Bartosza Bidy, a po kolejnych dziesięciu minutach miejscowi mogli cieszyć się z prowadzenia. Taras Romanczuk po strzale głową pokonał Karola Niemczyckiego. Mimo wielu popełnionych błędów gospodarzom udało się zejść na przerwę z jednobramkowym  prowadzeniem.

W drugiej połowie dało się zauważyć większe zaangażowanie po stronie przyjezdnych. Gospodarze wydawali się zadowoleni z takiego wyniku. Jak podają statystyki, Cracovia była w stanie stworzyć w drugiej połowie jedynie 4 okazje bramkowe. Jak na zespół, który chce uciec od spadku, to trochę za mało. Do bramki trafił jedynie Pelle van Amersfort, ale był na pozycji spalonej, przez co bramka nie została uznana.

Jagiellonia odskakuje od ostatniej Stali na odległość 11 punktów, dzięki czemu jest już prawie pewna utrzymania. Natomiast tego nie mogą powiedzieć w Cracovii. Za tydzień pojadą na Łazienkowską walczyć o cenne punkty. Jeśli wyniki ułożą się niekorzystnie dla Pasów, to po kolejnej kolejce mogą znaleźć się na ostatniej pozycji w ligowej tabeli.

W pogoni za Pogonią

Wisła Kraków 1:2 Raków Częstochowa

Raków nie przegrał w lidze od 13 lutego, ale kilka remisów po drodze wybiło z głowy częstochowianom walkę o Mistrzostwo Polski. Jednak uplasowanie się na podium na zakończenie sezonu będzie i tak ogromnym osiągnięciem. Spotkanie z Białą Gwiazdą było niezłą okazją do podwyższenia wyniku punktowego. Wiślanie ostatnio nie zachwycają już swoją grą, jak to miało miejsce przed kilkoma tygodniami. Szczególnie Peter Hyballa krytykował swoich piłkarzy po ubiegłotygodniowej porażce z Podbeskidziem.

Mecz na własnym stadionie był okazją do poprawy swojej gry. Obie drużyny stworzyły dość wyrównane widowisko.  Jednak to Raków pierwszy przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę po golu strzelonym w 33. minucie przez Davida Tijanicia. Po chwili Michał Frydrych wyrównał stan spotkania, wykonując pewnie rzut karny. Do przerwy wynik odzwierciedlał przebieg spotkania.

Przez cały mecz żaden z zespołów nie potrafił zepchnąć na dłuższy czas rywala do defensywy. Dlatego o zwycięstwie mogła zadecydować jedna sytuacja. W 63. minucie prowadzenie gościom dał Marcin Cebula, który dostał prostopadłe podanie od Kamila Piątkowskiego.

Raków traci tylko 4 punkty do drugiej Pogoni, mając jeszcze zaległy mecz do rozegrania. Natomiast w środę zagrają kluczowe spotkanie o awans do finału Pucharu Polski z Cracovią. Wisła zagrała lepiej niż w Bielsku, ale to nie pozwoliło choćby na zdobycie jednego punktu.

Stałe fragmenty gry pogrążyły Górali

Zagłębie Lubin 2:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała

Miedziowi mają za sobą 3 porażki z rzędu. W tej kolejce na własnym stadionie podejmowali Górali. Nie ma chyba lepszej okazji na przełamanie się niż mecz z beniaminkiem, który znajduje się tuż nad strefą spadkową. Podbeskidzie jednak miało inne zamiary. W poprzedniej serii gier pokonali Wisłę Kraków i z pewnością chcieli pójść za ciosem.

Tak też się stało. Pierwszy kwadrans należał do przyjezdnych. Swoją przewagę Górale potwierdzili golem. Strzelcem był nie kto inny jak Kamil Biliński, który zdobył 10. bramkę w sezonie. To, co dobre dla Podbeskidzia w tym meczu dobiegło końca. Zagłębie starało się odrobić straty, ale żadna z sytuacji bramkowych w pierwszej połowie nie była na tyle skuteczna, aby wyrównać stan spotkania.

W drugiej odsłonie zarówno Zagłębie jak i Podbeskidzie przeprowadzali ataki, ale bez większego pomysłu na to, jak sforsować defensywę rywala. Jeśli problemem jest dokładane rozegranie piłki, to pozostają stałe fragmenty gry. Tę broń wykorzystali zawodnicy Zagłębia. Po rzutach rożnych w 73. minucie i doliczonym czasie gry gole strzelili odpowiednio Patryk Szysz i Damian Oko.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1381267755853361152?s=20

Gospodarze przerywają serię trzech porażek z rzędu i wciąż pozostają w walce o 4. miejsce, które przy sprzyjających okolicznościach może zagwarantować grę w eliminacjach do europejskich pucharów. Natomiast Górale nie wykorzystali okazji, aby powiększyć przewagę nad ostatnią Stalą Mielec. Za tydzień czeka ich spotkanie z drugą w tabeli Pogonią Szczecin, gdzie o punkty z pewnością nie będzie łatwo.

Jedenastka kolejki

Artur Boruc (Legia Warszawa)

Zaliczył kilka dobrych interwencji, które uratowały Legię przed stratą gola.

Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa)

Pięknie asystował przy bramce Marcina Cebuli.

Konrad Poprawa (Śląsk Wrocław)

Wskoczył do składu w poprzednim spotkaniu. Z Lechią pokazał się z bardzo dobrej strony.

Sasza Balić (Zagłębie Lubin)

Zaliczył asystę przy jednej z bramek.

Michał Kucharczyk (Pogoń Szczecin)

W sobotę zdobył swoją piątą bramkę w obecnych rozgrywkach.

Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok)

Strzelił gola, który zadecydował o zwycięstwie nad Cracovią.

Marcin Cebula (Raków Częstochowa)

Zdobył zwycięską bramkę.

Erik Exposito (Śląsk Wrocław)

Wreszcie zaczął strzelać. Z Lechią strzelił jednego gola, choć mógł więcej.

Patryk Szysz (Zagłębie Lubin)

W doliczonym czasie gry zapewnił Miedziowym zwycięstwo.

Adrian Benedyczak (Pogoń Szczecin)

Otworzył wynik meczu Pogoń – Wisła Płock.

Jakub Świerczok (Piast Gliwice) – piłkarz kolejki

Strzelił ślicznego gola, a przy drugim miał duży udział.

Następna kolejka

GospodarzeGoście
CracoviaWarta Poznań
Jagiellonia BiałystokLechia Gdańsk
Lech PoznańGórnik Zabrze
Legia WarszawaPodbeskidzie Bielsko-Biała
Piast GliwiceWisła Kraków
Pogoń SzczecinRaków Częstochowa
Śląsk WrocławStal Mielec
Wisła PłockZagłębie Lubin

Mecz kolejki: Raków Częstochowa – Lech Poznań

Powrót Macieja Skorży na ławkę trenerską Lecha. Trener swoją pracę na pewno będzie chciał rozpocząć od zwycięstwa. W Bełchatowie nie będzie to jednak łatwe. Raków wygrał ostatnio na wyjeździe z Wisłą Kraków. Podopieczni Marka Papszuna będą chcieli podtrzymać dobrą passę.

Autorzy

Mateusz Bartoszek

Mateusz Adamczyk

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Minął weekend