Connect with us

Rozgrywki

Remisy beniaminków #MinąłWeekend – 1. kolejka

#MinąłWeekend

Wszystkie beniaminki zremisowały, Legia wygrała w mocno eksperymentalnym składzie, a Wisła Kraków została pierwszym liderem – to wszystko wydarzyło się w 1. kolejce ekstraklasy sezonu 2021/22.

Mecz kolejki

Gliwiczanie dwa razy prowadzili, ale to częstochowianie zwyciężyli

Piast Gliwice 2:3 Raków Częstochowa

Tuż przed początkiem sezonu z Piasta odszedł Jakub Świerczok. Piast zarobił na nim milion euro. Do Piasta przyszedł za to Damian Kądzior. Choć dużo mówiło się o transferze Kądziora do Lecha, to ostatecznie nic z tego nie wyszło. Drużyna z Gliwic wyczekała okazję i ją wykorzystała. Powrót Kądziora na polskie boiska to duże wydarzenie. Były zawodnik Dinama Zagrzeb chce się odbudować i być może znów wywalczyć miejsce w kadrze narodowej.

Raków stracił kilku podstawowych zawodników (Holec, Piątkowski, Schwarz, Tijanić), ale nie to może być głównym problemem drużyny prowadzonej przez Marka Papszuna. Częstochowianie po raz pierwszy grają w eliminacjach europejskich pucharów. Niewiadomą jest to, jak poradzą sobie, grając na trzech frontach.

Mecz Piasta z Rakowem zapowiadał się ciekawie. Waldemar Fornalik deklaruje, że w tym sezonie Piast będzie walczył o podium. Podobne aspiracje ma również Raków. Przed meczem nastąpiło pożegnanie Gerarda Badii, który w ostatnich latach był kapitanem i kluczowym zawodnikiem klubu z Gliwic.

https://twitter.com/SzelegaMaciek/status/1419299473860272128?s=20

Spotkanie rozpoczęło się w najlepszy możliwy sposób dla Piasta. Już w 5. minucie przepięknego gola z rzutu wolnego strzelił Michał Chrapek. Na odpowiedź gości trzeba było czekać do 43. minuty.  Przyjezdni mieli rzut rożny, Nie był to udany stały fragment gry, ale po chwili piłka trafiła do ustawionego przed “szesnastką” Mateusza Wdowiaka. Były zawodnik Cracovii podrzucił sobie piłkę i uderzył z woleja. Do przerwy było więc 1:1.

Połowa z dużymi emocjami

Po przerwie do ataku rzucił się Raków. Piłkarze Piasta zdołali przetrwać natarcie drużyny z Częstochowy, a nawet w 66. minucie przeprowadzili akcję, po której gospodarze znów byli na prowadzeniu. Nowy zawodnik Piasta, Alberto Toril, wykorzystał błąd rywala i przejął piłkę na połowie przeciwnika. Hiszpan podał do Martina Konczkowskiego, a ten wgrał piłkę w pole karne. Wgrał ją idealnie do Patryka Sokołowskiego, który strzałem z pierwszej piłki umieścił futbolówkę w bramce.  Cztery minuty później Wiktor Długosz zahaczył, wpadającego w pole karne Rakowa Jakuba Holubka. Obrońca gospodarzy od razu postanowił, że się przewróci. Zrobił to, a sędzia Szymon Marciniak podyktował karnego. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Patryk Lipski. Lipski uderzył zbyt słabo, aby zaskoczyć Vladana Kovacevicia. Bramkarz, bez większych problemów, złapał piłkę.

Nie minęła nawet minuta, a na tablicy wyników był już remis. Długosz zdobył bramkę  i odkupił swoje winy. Raków złapał wiatr w żagle i wyszedł na prowadzenie. Tym razem to Holubek faulował Długosza i sędzia podyktował karnego dla gości. “Jedenastkę” pewnie wykorzystał Ivi Lopez. Mecz zakończył się zwycięstwem Rakowa, choć Piast w końcówce mógł jeszcze wyrównać. Zwycięstwo Rakowowi uratował Kovacević, który obronił groźne uderzenie Patryka Lipskiego.

Za ten mecz na pewno należy pochwalić nowego bramkarza Rakowa. Kovacević m.in. obronił karnego. Po pierwszych meczach sezonu chyba można stwierdzić, że w Częstochowie nie będą płakać po poprzednich bramkarzach. Kovacević godnie ich zastąpi. Plusik można postawić też przy Wiktorze Długoszu. Choć młodzieżowiec sprokurował rzut karny, to potem strzelił gola  i wywalczył “jedenastkę” dla swojego zespołu.

https://twitter.com/Mich_Mit/status/1419310681648685061?s=20

Remis w starciu Górników z Resztą Świata

Górnik Łęczna 1:1 Cracovia

Duma Lubelszczyzny wróciła do ekstraklasy po czterech latach. W pierwszym meczu po powrocie Górnicy podejmowali u siebie Cracovię. Pasy zmieniły się trochę kadrowo, ale w drużynie z Krakowa nie zmieniło się jedno. Nadal w Cracovii grają praktycznie sami obcokrajowcy. W podstawowym składzie Pasów był tylko jeden Polak – młodzieżowiec Patryk Zaucha.

W pierwszej połowie obie drużyny miały swoje okazje, ale to gospodarze byli częściej przy piłce. Na pierwszą niebezpieczną sytuację Górnika trzeba było czekać do 22. minuty. Wtedy to, Przemysław Banaszak w dobrej sytuacji uderzył obok bramki. W 27. minucie kibicom Zielono-Czarnych zaparło  dech w piersiach. Filip Balaj dostał podanie za linię obrony Górników.  Nowy zawodnik Pasów wychodził sam na sam, ale Maciej Gostomski wyszedł z bramki i wybił piłkę na aut. Dwie minuty później fani Górnika ponownie bili brawa Gostomskiemu. Hebo Rasmussen uderzył zza pola karnego, a golkiper Górnika wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny. Gostomski brylował w bramce, a w ataku brylował Bartosz Śpiączka. W 42. minucie popularny “Śpiona” odebrał piłkę w środkowej strefie i podał do Banaszaka. Przemek przebiegł z piłką kilka metrów, a następnie znakomicie podał do wbiegającego w pole karne Śpiączki. Napastnik dopełnił formalności i umieścił piłkę w siatce.

Bramka w końcówce i głupie tłumaczenie

Bramka do szatni jeszcze bardziej rozwścieczyła, już i tak wkurzonego, Michała Probierza. Szkoleniowiec Cracovii w przerwie dokonał aż trzech zmian. Kilka sekund po wznowieniu gry mogło być 2:0. Sergiej Krykun pomknął lewą stroną, minął jednego z obrońców i uderzył obok bramki. Górnik nie podwyższył prowadzenia, a już w następnej akcji mógł paść remis. Leandro zbyt słabo podawał do Kryspina Szcześniaka, co wykorzystał Thiago. Brazylijczyk pomknął w kierunku bramki gospodarzy i podał do, będącego na czystej pozycji, Pellego van Amesfoorta. Holender miał czas i miejsce, musiał tylko uderzyć w bramkę, no i strzelił… obok.

Niewykorzystana kontra nie podłamała Cracovii. Podopieczni Michała Probierza atakowali i dopięli swego w 82. minucie. Żaden z zawodników Górnika nie potrafił zatrzymać Marcosa Alvareza. Niemiec w końcowej fazie akcji już prawie się przewracał, ale jakimś cudem zdołał piętką zdobyć bramkę wyrównującą. Górnicy, mimo słabszej postawy po przerwie, w 90. minucie mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Adrian Cierpka znalazł się w akcji sam na sam z bramkarzem, ale uderzył obok słupka.

Remis, jednak Górnik pokazał się z dobrej strony. Oczywiście były fragmenty meczu, kiedy Zielono-Czarni grali trochę zbyt nerwowo (zwłaszcza w obronie), ale wstydu nie było. Bardzo podobała mi się gra Janusza Gola, który był liderem w środku pola. Grał po profesorsku. Mały plusik postawiłbym też przy Kryspinie Szcześniaku. Młodzieżowiec został wystawiony na nieswojej pozycji, ale spisał się w miarę dobrze. Na pochwałę zasługują ponadto napastnicy i skrzydłowi z Bartkiem Śpiączką na czele i Maciej Gostomski, który wybroni Górnikowi w tym sezonie kilka punktów.

Zdenerwowała, a raczej rozśmieszyła wypowiedź pomeczowa trenera Probierza, któremu nie podobała się długość trawy na boisku. Probierz chyba szuka już dziury w całym. Trzeba powiedzieć sobie jasno, Cracovia w sobotę zagrała dość przeciętnie, gdyby nie dobre zmiany, to raczej przegrałaby to spotkanie.

Jaga może czuć niedosyt

Jagiellonia Białystok 1:1 Lechia Gdańsk

Do Jagiellonii przyszło lub wróciło z wypożyczeń 9 zawodników. W pierwszym składzie wyszło tylko dwóch – Michał Pazdan i Israel Puerto. Zwłaszcza transfer tego pierwszego wzbudzał w kibicach duże emocje. Pazdan po pobycie w Legii i kilku sezonach w Turcji wrócił do Białegostoku. W Jagiellonii liczą, że doświadczenie byłego reprezentanta Polski pomoże w osiągnięciu dobrego wyniku w tym sezonie.

Lechia przed sezonem nie szalała na rynku transferowym. Przyszło do niej trzech nowych zawodników, plus jeden wrócił z wypożyczenia. Gdańszczanie zakontraktowali Miłosza Szczepańskiego, który powraca do gry po długiej kontuzji. Jedyny z nowych zawodników Lechii, który wybiegł na murawę w Białymstoku to Ilkay Durmus. Durmus jest tureckim skrzydłowym, ostatnio występował w szkockiej Premiership.

Sobotni mecz był nawet ciekawy. W pierwszej połowie Jagiellonia często atakowała, a Lechia odgryzała się podczas stałych fragmentów. W 12. minucie Błażej Augustyn uderzał głową z około trzech metrów. Na posterunku był jednak Zlatan Alomerović. Po chwili w dobrej sytuacji znalazł się Tomas Prikryl. Czech chciał wkręcić piłkę do bramki, ale ostatecznie przeleciała ona obok słupka. Goście odpowiedzieli w 25. minucie. Po dobrej wrzutce głową uderzał Łukasz Zwoliński. Piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Pięć minut później kolejną groźną akcję miał zespół z Białegostoku. Jesus Imaz uderzał niemalże z linii pola karnego, lecz minimalnie chybił.

Ładne akcje bramkowe

Na bramki kibice zgromadzeni przy ulicy Słonecznej 1 musieli czekać do drugiej połowy. Wynik w 52. minucie otworzyli przyjezdni. Joseph Ceesay wgrał piłkę w pole karne, Augustyn nie zdołał jej wybić i ta trafiła pod nogi Zwolińskiego. Popularny “Zwolak” uderzył bez przyjęcia i umieścił piłkę w bramce. Podopieczni Piotra Stokowca z prowadzenia nie cieszyli się zbyt długo. Trzy minuty później był już remis. Jagiellonia rozegrała bardzo ładną akcję, na jej końcu piłka trafiła do Jesusa Imaza, który wykończył, zdobywając bramkę. Imaz mógł pokonać Alomerovicia drugi raz, ale niemiecki bramkarz, nie bez problemów, zdołał wybronić uderzenie Hiszpana. Piłkę meczową w doliczonym czasie miał Andrzej Trubeha. Nowy nabytek Jagi uderzył głową w dolny róg bramki, ale bramkarz Lechii jakimś cudem zdołał wybić piłkę na rzut rożny.

Gdyby nie Alomerović, Lechia nie wywiozłaby z Białegostoku punktu. Trener Ireneusz Mamrot po meczu powiedział, że czuje niedosyt. Nie dziwię mu się. Jagiellonia była lepsza, ale zabrakło jej skuteczności.

Derby dla Legii

Legia Warszawa 1:0 Wisła Płock

Legia rozpoczęła sezon najwcześniej ze wszystkich ligowców, bo 7 lipca rozegrała pierwszy mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów. Gra na trzech frontach nie jest dla Legii nowością. W meczu z Wisłą Płock Czesław Michniewicz dał odpocząć kilku podstawowym graczom i wystawił mocno eksperymentalny skład. Dość powiedzieć, że w podstawowym składzie Legii znalazło się pięciu młodzieżowców.

Wisła chciała to wykorzystać, więc od początku zaczęła atakować. Najlepszą sytuację w pierwszej połowie Nafciarze mieli w 14. minucie. Zawodnicy z Płocka podeszli wysoko i odebrali piłkę na wysokości pola karnego Legii. Damian Zbozień dośrodkował do będącego przy dalszym słupku Patryka Tuszyńskiego. Tuszyński uderzył głową, a piłkę z linii bramkowej w ostatniej chwili wybił Maik Nawrocki. Właśnie Nawrocki zaliczył asystę przy jedynej bramce w tym meczu. Młodzieżowiec podał do Ernesta Muciego. Albańczyk zdecydował się na uderzenie z dystansu. Okazało się to bardzo dobrą decyzją. Muci zdobył fenomenalną bramkę, pierwszą w barwach klubu z Łazienkowskiej.

Po przerwie Wisła miała kilka swoich okazji, ale Kacper Tobiasz nie dał się pokonać. Choć pod koniec meczu pomogła mu… poprzeczka. Radosław Cielemęcki oddał ładny strzał z narożnika pola karnego, ale futbolówka zatrzymała się na poprzeczce.

Legia rozpoczyna sezon ekstraklasy od zwycięstwa, ale ważniejszy mecz rozegra we wtorek w Tallinie z tamtejszą Florą.

Więcej o meczu Legii z Wisłą Płock przeczytacie na naszej stronie. (TUTAJ)

Biała Gwiazda oślepiła Miedziowych

Wisła Kraków 3:0 Zagłębie Lubin

Zarówno w Wiśle, jak i w Zagłębiu przed sezonem doszło do zmiany trenerów. Nowym szkoleniowcem Wisły został Adrian Gula, a stery Zagłębia objął Dariusz Żuraw. Biała Gwiazda chce wrócić do górnej połówki tabeli i zadomowić się tam na dobre. Celem drużyny z Lubina, oprócz zajęcia jak najwyższego miejsca, jest ogrywanie młodzieży.

Poniedziałkowy mecz mógł bardzo dobrze rozpocząć się dla przyjezdnych. Miedziowi mieli rzut karny. Do piłki podszedł etatowy wykonawca “jedenastek” Filip Starzyński. Kapitan Zagłębia uderzył jednak w słupek. W 23. minucie sędzia Piotr Lasyk po raz drugi wskazał na “wapno”, tym razem karnego miała Wisła. Przyczyną podyktowania jedenastki było zablokowanie piłki ręką przez Jewgienija Baszkirowa. Wyznaczony do wykonania rzutu karnego został Yaw Yeboah i zrobił to niemalże perfekcyjnie. Dominik Hładun nie wyczuł intencji strzelca i rzucił się w drugą stronę. W 29. minucie było już 2:0. Yaw Yeboah bez problemów minął jednego z zawodników gości i podał do Michala Skvarki. Nowy zawodnik Wisły chciał uderzyć na bramkę, ale zamiast tego wyszła mu asysta. Gola strzelił Jan Kliment. Swoją drogą również nowy nabytek Białej Gwiazdy. Zagłębie mogło przed przerwą zdobyć bramkę kontaktową, jednakże piłka po uderzeniu Lorenzo Simicia obiła tylko poprzeczkę.

Dobry występ nowych zawodników

Po przerwie gospodarze spuścili trochę z tonu. Zagłębie szukało swoich okazji, a Wisła bardziej czyhała na kontry. W 76. minucie po jednej z takich kontr świetną okazję miał Skvarka, ale bardzo dobrze interweniował Hładun. Pięć minut później znów w roli głównej był Skvarka. Słowak dostał piękne podanie od Konrada Gruszkowskiego, wbiegł w pole karne, rozejrzał się i podał do Mateusza Młyńskiego. Były zawodnik Arki Gdynia spokojnie przyjął i bez problemu umieścił piłkę w siatce.

Biała Gwiazda odniosła zdecydowane zwycięstwo i została pierwszym w tym sezonie liderem ekstraklasy. Należy pochwalić kilku nowych graczy Wisły. Skvarka – zaliczył dwie asysty, Kliment – zdobył bramkę, a Matej Hanousek zagrał solidne spotkanie i zaliczył kilka niezłych dośrodkowań.

Inauguracja na remis

Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:1 Stal Mielec

Zaszczyt zainaugurowania sezonu 2021/2022 przypadł drużynom z południa Polski. To w Niecieczy, liczącej sobie niespełna 1000 mieszkańców piłkarze wyszli walczyć o pierwsze punkty w sezonie. Niecieczanie wracają do ekstraklasy po 3 latach przerwy. Po drugiej stronie boiska stanęli mielczanie. W drużynie Stali o spokoju nie ma mowy. Na 2 tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek z posady głównego trenera zrezygnował Włodzimierz Gąsior. Nowym szkoleniowcem Biało-Niebieskich został Adam Majewski, dla którego jest to debiut na tym poziomie rozgrywkowym.

Trzeba przyznać, że przyjezdni lepiej rozpoczęli spotkanie. Próbowali ataków pozycyjnych, ale bez większego zagrożenia. Wraz z trwaniem połowy to gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. Jednak tak jak Stal, nie potrafili wykreować dobrych okazji do strzelenia bramki. Pod koniec połowy przyszedł gospodarzom z pomocą golkiper Mielczan Michał Gliwa, który zagrał piłkę pod nogi Adama Radwańskiego. Pomocnik dostrzegł lepiej ustawionego partnera z drużyny Ernesta Terpiłowskiego, który pewnie wykorzystał swoją szansę i dał prowadzenie niecieczanom.

Goście szybko zrewanżowali się Termalice. Już 3 minuty po przerwie Grzegorz Tomasiewicz zdobył bramkę z rzutu karnego. Jedenastkę wywalczył Krystian Getinger, kiedy to po jego uderzeniu obrońca Marcin Wasielewski odbił piłkę ręką. Po wyrównaniu wyniku spotkania Stal, jak i Termalica nie wykazały się odwagą, aby powalczyć o pełną pulę. Gospodarze przejęli piłkę, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Przyjezdni także nie mieli sposobu na pokonanie linii defensywnej Niecieczy.
Obie ekipy nie powinny narzekać po tym meczu. Zgarnęły po punkcie, który pozwala im z nadzieją patrzeć w przyszłość. Dla obu ekip celem nadrzędnym na ten sezon jest utrzymanie. To, co uda się wywalczyć, będzie czymś dodatkowym.

Powrót po latach

Lech Poznań 0:0 Radomiak Radom

Ostatni sezon w wykonaniu Kolejorza był wielkim rozczarowaniem. W ekstraklasie zdołali zająć zaledwie 11. miejsce. Kibice Lecha musieli być bardzo rozczarowani, ponieważ jeszcze na początku sezonu zdołali awansować do fazy grupowej Ligi Europy. Beniaminek z Radomia, którego przydzielił im los w pierwszym meczu, wydawał się idealnym przeciwnikiem na otwarcie sezonu. Radomiak wrócił na najwyższy poziom rozgrywkowy po 36 latach przerwy. Na pewno przyjezdni mogli, a Lech musiał zdobyć komplet punktów, aby ponownie odbudować zaufanie kibiców.

Gospodarze spodziewanie przejęli kontrolę nad meczem. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy to beniaminek nie miał za wiele do powiedzenia. Kolejorz starał się utrzymywać przy piłce. Jednak za posiadanie futbolówki bramek nie przyznają. Trzeba przy tym jeszcze skutecznie pokonać bramkarza. A to nie było proste, gdyż z dobrej strony pokazał się golkiper beniaminka Filip Majchrowicz, dla którego był to debiut w ekstraklasie. Z każdą minutą zniecierpliwienie w szeregach Lecha wzrastało. Ishak, Kamiński, Skóraś i spółka nie znaleźli sposobu w całym meczu na pokonanie młodzieżowca. W pierwszej kolejności to jemu powinni dziękować kibice Radomiaka za zdobycie punktu przy Bułgarskiej. W trakcie spotkania w 35. minucie z powodu urazu boisko opuścił Machado, który chwilę wcześniej zagroził bramce gospodarzy.

Lech rozpoczyna sezon od jednego punktu. Z pewnością w Poznaniu nikogo taki wynik nie satysfakcjonuje. Lech musi jeszcze pracować m.in. nad rozgrywaniem akcji, aby były bardziej płynne. Natomiast Radomiak swój cel osiągnął. Zagrał dobre spotkanie w obronie, dzięki czemu do ostatniego gwizdka zachowali czyste konto.

Sprawiedliwy podział punktów

Śląsk Wrocław 2:2 Warta Poznań

Podopieczni Jacka Magiery rozpoczęli sezon ponad dwa tygodnie temu w ramach europejskich pucharów. Tam z powodzeniem wyeliminowali drużynę z Estonii oraz wygrali pierwszy mecz w starciu z ekipą z Armenii. Jednak styl wrocławian jest daleki od ideału. Natomiast Warta to rewelacja poprzedniego sezonu. Zajęła 5. miejsce i przegrała walkę o miejsce 4. ze Śląskiem bilansem bezpośrednich meczów. Zeszłoroczny beniaminek był o krok od sprawienia sensacji i zagrania w tym sezonie w Europie.

Wrocławianie zmienili trochę skład w porównaniu do czwartkowego meczu z Araratem. Na ławce usiadł między innymi Pich czy Piasecki. Śląsk w pierwszej połowie wypadł słabo. Przyjezdni przyjechali zdeterminowani wywalczyć komplet punktów i udowodnić, że wyniki w poprzednim sezonie nie były przypadkowe. I tak też się stało. Pełne ręce pracy miał Michał Szromnik. W 27. minucie obrona Śląska pękła. Na listę strzelców wpisał się Szymon Czyż, który wykorzystał dośrodkowanie Jana Grzesika. Głównym winowajcą straty bramki był debiutujący na polskich boiskach Diogo Verdasca, który stracił futbolówkę przed własnym polem karnym.

Trener wrocławian w przerwie dokonał dwóch zmian. Na murawę wszedł Bartłomiej Pawłowski i Robert Pich za Waldemara Sobotę i Lubambo Musondę. Był to strzał w dziesiątkę, gdyż zaledwie 5 minut później Pawłowski asystował, a Pich zdobył bramkę wyrównującą. Po chwili strzałem z dystansu popisał się Eric Exposito. Futbolówka po odbiciu od słupka wpadła do siatki. Wrocławianie wyglądali zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie. Wydawało się, że Śląsk dowiezie zwycięstwo do końca meczu. Jednak na 15 minut przed końcowym gwizdkiem Warta zdołała wyrównać po golu Mateusza Czyżyckiego.

Z przebiegu całego meczu końcowy wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy. Dlatego nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony.

Portowcy nie zawiedli

Pogoń Szczecin 2:0 Górnik Zabrze

Brązowi medaliści z poprzedniego sezonu zainaugurowali sezon przed własną publicznością, która tłumnie zgromadziła się na stadionie. Z pewnością chcieli wspierać swój zespół, ale także zobaczyć w akcji Lukasa Podolskiego. Jednak ten nie przyjechał do Szczecina. Pozostał na Śląsku, aby jeszcze indywidualnie potrenować. Pogoń do niedzielnego spotkania przystąpiła po czwartkowym remisie z NK Osijekiem. Wciąż pozostają realne szanse na awans do kolejnej rundy.

Od pierwszych minut było widać, kto jest pretendentem do medalu na koniec sezonu, a kto jest na etapie budowania drużyny. Pogoń zagrała bardzo dojrzale. Utrzymywali się przy piłce, wymieniając serię podań i czekając na odpowiedni moment zwieńczenia akcji golem. W 33. minucie Michał Kucharczyk wyprowadził Portowców na prowadzenie po pierwszym celnym strzale Pogoni w meczu. W drugiej połowie obraz gry za bardzo się nie zmienił. Górnik próbował przejmować inicjatywę, ale bezskutecznie. Wydarzeniem meczu z pewnością pozostanie bramka Kacpra Kozłowskiego. Zaledwie 20 sekund po wejściu na boisko przedryblował kilku zawodników Górnika i wykończył akcję pięknym strzałem. Powołanie Kacpra na tegoroczne EURO nie było przypadkowe i z pewnością w sierpniu pojawi się na kolejnym zgrupowaniu polskiej kadry.

Pogoń zagrała, jak na faworyta przystało. Z cierpliwością i wyrachowaniem czekała na swoje sytuacje i je skutecznie wykorzystywała. Natomiast przed Janem Urbanem i jego podopiecznymi jeszcze trochę pracy do wykonania, aby mogli zacząć cieszyć się dobrymi wynikami.

Następna kolejka

GospodarzeGoście
Górnik ŁęcznaLechia Gdańsk
Jagiellonia BiałystokLech Poznań
Stal MielecRadomiak Radom
Warta PoznańZagłębie Lubin
Legia WarszawaRaków Częstochowa
Bruk-Bet Termalica NiecieczaGórnik Zabrze
Śląsk WrocławWisła Płock
Wisła KrakówPogoń Szczecin
Piast GliwiceCracovia

Mecz kolejki: Radomiak Radom – Legia Warszawa

Po trzydziestu sześciu latach ekstraklasa wraca do Radomia. Nie mogło być chyba lepszego meczu na inaugurację niż mecz z Mistrzem Polski. Czy Radomiak postawi się Legii? Tego dowiemy się już w sobotę.

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki