
Raz na wozie, raz pod wozem – tak można opisać początek rundy wiosennej w wykonaniu Arki Gdynia. W swoich dwóch pierwszych meczach w 2022 roku rozbili na wyjeździe Widzew Łódź aż 5:2. Po czym odpadli z Pucharu Polski, przegrywając u siebie z Rakowem Częstochowa 0:2.
Transfery Arki Gdynia w okienku zimowym
Klub z Gdyni nie był najbardziej aktywnym graczem na rynku transferowym podczas zimowego okienka. Więcej zawodników odeszło niż przyszło do kadry trenera Tarasiewicza. Arkę opuścili: Adam Danch, który przeszedł do LKS-u Goczałkowice-Zdrój, Nestor Gordillo zasilił KKS Kalisz, Arkadiusz Kasperkiewicz wrócił do Ekstraklasy, a konkretnie do Stali Mielec, Maciej Rosołek wrócił z wypożyczenia do Legii Warszawa i Luis Valcarce odszedł do hiszpańskiego AD Alcorcon. Na Olimpijską przybyło tylko trzech nowych zawodników: były piłkarz Wisły Kraków Gordan Bunoza jako wolny transfer, Mateusz Kuzimski z Warty Poznań i Piotr Zmorzyński z Hutnika Kraków.
Fenomenalny start ligowych zmagań
Na inaugurację rundy wiosennej Arka jechała do wicelidera Fortuna 1 Ligi, czyli Widzewa Łódź. W rundzie jesiennej gdynianie pokonali na własnym boisku łodzian 3:1, więc tym razem także liczyli na zwycięstwo. Żółto-niebiescy wybiegli na murawę w następującym składzie: Krzepisz – Marcjanik, Bunoza, Dobrotka – Stępień, Deja, Milewski, Kobacki – Aleman, Adamczyk – Czubak. Spotkanie nie mogło zacząć się lepiej dla podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza. Już w 6. minucie przepięknym trafieniem z rzutu wolnego popisał się Adam Deja, otwierając wynik meczu. W 38. minucie gospodarze zrewanżowali się Arce i doprowadzili do remisu. Technicznym strzałem z rzutu wolnego bramkarza gości pokonał Radosław Gołębiowski.
Zawodnicy obu drużyn do szatni schodzili z wynikiem 1:1. Po przerwie to Arka ruszyła do ataku i w 7 minut pogrzebała szansę Widzewa na wygraną. W 50. minucie z rzutu karnego trafił Hubert Adamczyk, który chwilę później dwukrotnie asystował. Najpierw podając piłkę w pole karne do Karola Czubaka, a następnie fantastyczną prostopadłą piłką, uruchamiając Olafa Kobackiego, który z zimną krwią wykończył akcję. Było już 4:1 dla Arki, ale łodzianie jeszcze się nie poddawali. W 72. minucie Fabio Nunes pokonał Kacpra Krzepisza mocnym strzałem z ostrego kąta. 10 minut po tej bramce w polu karnym Jakuba Wrąbla faulowany był Bunoza i sędzia Przybył podyktował jedenastkę dla gości. Z 11 metrów nie pomylił się Christian Aleman, który pokonał bramkarza Widzewa „panenką”. Tym samym Ekwadorczyk ustalił wynik spotkania, co sprawiło że Arka wygrała 5:2.
Czas na rewanż?
Drugim meczem Arki miało być spotkanie w ćwierćfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. Arkowcy mogli podchodzić do tego starcia jak do rewanżu za zeszłoroczny finał, który przegrali 1:2. Trener żółto-niebieskich poszedł za powiedzeniem, że zwycięskiego składu się nie zmienia, więc wystawił identyczną jedenastkę, która rozpoczęła mecz z Widzewem.
Z nieba do piekła
Już w 4. minucie rywalizacji na stadionie w Gdyni wybuchła fala euforii. Karol Czubak wywarł presję na bramkarzu gości, który nabił napastnika Arki. Futbolówka trafiła do Alemana, a ten podał do Czubaka, który skierował piłkę do bramki Rakowa. Radość gdyńskich kibiców nie trwała jednak długo, bo po chwili sędzia Stefański dostał informację z wozu VAR o tym, że był spalony. W kolejnej akcji to drużyna Marka Papszuna mogła objąć prowadzenie, ale piękny strzał Iviego Lopeza jeszcze lepszą interwencją zatrzymał Krzepisz.
W 19. minucie Raków dopiął swego i zdobył pierwszą bramkę. Ivi Lopez dośrodkowywał z rzutu wolnego, a słabo pilnowany Musiolik głową skierował piłkę do siatki. W późniejszych minutach pierwszej połowy obie drużyny miały jeszcze swoje okazje do zdobycia gola, ale ostatecznie ta część spotkania zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem gości. Po przerwie mocniej zaatakowała Arka, ale wciąż nie mogła doprowadzić do remisu. To zemściło się w 65. minucie, kiedy Gutkovskis, który pojawił się na placu gry w drugiej połowie, po indywidualnym rajdzie podwyższył na 2:0. Pierwszoligowiec z Gdyni nie odstawał od trzeciej siły Ekstraklasy, ale gospodarzom brakowało najważniejszego, czyli strzelenia bramki.
Parę razy było blisko, ale koniec końców ani Arka, ani Raków nie zdołali zdobyć gola. Nie udało się Arkowcom zrewanżować za zeszły rok i to częstochowianie zagrają w półfinale Pucharu Polski, pozostając dalej w grze o obronę trofeum.
Pozytywna perspektywa
Kibice Arki mimo wszystko mogą być zadowoleni z postawy drużyny i optymistycznie spoglądać w przyszłość, licząc że może w tym sezonie uda się powrócić do Ekstraklasy. Najbliższy mecz żółto-niebieskich to domowe spotkanie z Górnikiem Polkowice, które odbędzie się 6 marca o godzinie 15.
![]()
Fot. pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Logo_of_Arka_Gdynia_at_graffiti_at_ulica_Jozefa_Bema_in_Gdynia.jpg_Autor:Pomeranian