Obserwuj nas

1. liga

Sinusoida przy Reymonta. Po wiślackim „welcome to the jungle”

Gdy piłkarze krakowskiej Wisły przegrywali pierwszy mecz w sezonie z tyskim GKS-em, wielu kibiców odbierało ów wynik jako „wypadek przy pracy” dobrze funkcjonującej maszyny Pana Trenera Brzęczka. Od tamtej potyczki nie minął nawet miesiąc, a nastroje przy Reymonta uderzają zdecydowanie bardziej w rytmy Gunsowego „Welcome to the jungle” (pozdrawiam Niepołomice) aniżeli „We are the champions” Queen.

Aby dostrzec progres, potrzebny jest cel

Nie zgadzam się jednak z pojawiającymi się opiniami, jakoby piłkarze w koszulkach z białą gwiazdą na piersi nie poczynili odpowiedniego postępu od startu rozgrywek.  Aby go dostrzec, musimy bowiem wyraźnie wiedzieć, do czego dąży drużyna. Tymczasem Jerzy Brzęczek nigdy otwarcie nie deklarował, jakim systemem chce grać. Mówi się wręcz o nim, że preferuje dostosowanie taktyki pod konkretnego przeciwnika, co zresztą było widoczne w końcówce poprzedniego sezonu. Wisła potrafiła cofnąć się, zagrać z kontry, nie próbowała dominować na boisku jak za trenera Guli. Zapewne dlatego, że wiedziała, że tego nie potrafi, a plan na każdy mecz miał być inny.

Warto jednak zauważyć, że Wisła w pierwszej lidze ma na tyle dużo jakości, aby prowadzić grę. W dziewięciu dotychczas rozegranych kolejkach aż ośmiokrotnie miała wyższe posiadanie piłki (najniższe – 51% w meczu z Resovią w drugiej kolejce, najwyższe – 66% w meczu z Puszczą w dziewiątej). Natomiast totalnie zdominować dała się tylko raz. W Głogowie, gdy grając w dziesiątkę futbolówkę miała jedynie przez 34% czasu gry.

Wysokie posiadanie piłki to oczywiście jedna z cech charakteryzujących słynną „krakowską piłkę”, jednak Wiślacy dalecy są od grania jej zawsze i wszędzie, bez względu na przeciwnika.  Wynikać to też może z dość sporej rotacji w składzie – na boisko, niezależnie od formacji, wychodzili już piłkarze o skrajnie różnych profilach, a wśród nich niewielu lubi grać szybko i technicznie.  Przyjrzyjmy się:

  • Atak: Rodado i Żyro
  • Skrzydła: Starzyński, Młyński, Pereira, Cisse,  Żyro, Gruszkowski, Talar
  • Środek pola: Jelić Balta, Basha, Plewka, Talar (na „szóstce” i „ósemce”), Fernandez, Duda, Szywacz („dziesiątka”, chociaż dwaj ostatni grywali także niżej)

Defensywa

Najbardziej „solidną” formacją wydaje się być defensywa, ale i tu w ostatnim czasie doczekaliśmy się małej rewolucji – z klubu odszedł Mehremić (489 minut w sześciu meczach), który miał być zmiennikiem Josepha Colleya (276 minut w sześciu meczach). Szwed jednak został znów poważnie kontuzjowany. Zresztą równie szybko, co wrócił na boisko po poprzednim urazie. Partnerem Igora Łasickiego na środku obrony będzie więc ktoś z dwójki Kacper Skrobański (18-latek, dwa mecze w tym sezonie, w tym jedno z III-ligowymi rezerwami Legii Warszawa, 134 minuty) lub Boris Moltenis (ostatni raz 90 minut na boisku spędził w kwietniu tego roku, grając dla trzecioligowej francuskiej drużyny US Boulogne).

Mimo tego jednak do meczu z Chrobrym Głogów wśród kibiców i środowiska piłkarskiego przeważało przekonanie, że przy Reymonta widać drużynę z odpowiednią mieszanką doświadczenia i młodości, z wyraźnymi liderami (Łasicki, Żyro) i charakterem.

Jak to można było spieprzyć, Panowie?

Punktem zwrotnym w ligowej rywalizacji była wyraźnie przegrana na wyjeździe w Głogowie. Wprawdzie kilka dni później Wiślacy pokonali w Pucharze Polski rezerwy warszawskiej Legii (potyczka miała jednak bardziej sparingowy charakter), jednak w starciu z kolejnym poważnym ligowym rywalem – Puszczą Niepołomice – również zaznali goryczy porażki.

W opinii Jarosława Królewskiego przyczyną tej dość wstydliwej wpadki była sfera mentalna:

Podobnie zresztą wypowiadał się też Igor Łasicki:

Odczuwamy z boiska, że mamy pełną kontrolę nad meczem i że naprawdę jesteśmy dużo lepsi, a nagle jedna bramka, druga, trzecia. Nie wiemy skąd i trudno cokolwiek powiedzieć. Jestem w szczególności rozczarowany tym wynikiem, bo gramy u siebie, musimy punktować. (…) Czeka nas poważniejsza rozmowa, bo musimy się wziąć w garść – mówił kapitan Wisły na łamach wislaportal.pl.

Przyznam, że w tym aspekcie zgodzę się z tym dość ekscentrycznym i ostatnio nieco wycofanym z mediów społecznościowych współwłaścicielem klubu z Reymonta oraz 27-letnim defensorem. „Jesteśmy dużo lepsi”, „nie wiemy skąd”, „musimy wziąć się w garść” – to wypowiedzi wyraźnie sugerujące, że drużyna czuje się dobrze, a nawet bardzo dobrze przygotowana do meczu, ale nie potrafi z jakiegoś powodu odnaleźć na boisku, coś ją blokuje.

Pierwszy (?) kryzys

Daleki byłbym jednak od twierdzeń, że to pierwszy poważny kryzys ekipy spod Wawelu. Trenerzy Brzęczek i Sobolewski muszą w możliwie jak najkrótszym czasie dotrzeć do swoich piłkarzy. Przeprowadzić kilka takich „poważniejszych” rozmów, postarać się nieco odciąć zawodników od atmosfery w klubie i znów zaszczepić w nich podobną wolę zwycięstw, jak w pierwszych spotkaniach.

Słowo klucz: „znów”. Warto bowiem przypomnieć, że z dużo większą niż obecnie nagonką medialno-kibicowską Wiślacy mierzyli się nie tak dawno, gdy z hukiem spadali z Ekstraklasy. Do tego doszła kompromitująca konferencja prasowa z udziałem właścicieli klubu, afera z cenami karnetów (pamiętacie Kasię i „marsjańską perspektywę”?), a do tego jeszcze kiepska postawa w meczu z Sandecją i gigantyczne problemy w organizacji tego  spotkania. Mimo to już tydzień później na spotkanie w Rzeszowie wyszli pewni siebie zawodnicy trenera Brzęczka, którzy zdawali się przybrać postawę „na wszystko wokół nie poradzimy, ale tu możemy zdziałać wiele”.  To spora zasługa byłego selekcjonera, chociaż pamiętać trzeba, że do spadku przyłożył również swoją cegiełkę.

Dlatego też wierzyć trzeba (o wierze i innych kibicowskich nieszczęściach pisałem jakiś czas temu), że i tym razem wujowi Kuby Błaszczykowskiego uda się zażegnać kryzys. Dość wymowne było zdjęcie opublikowane w mediach społecznościowych klubu, w którym za uchylonymi lekko drzwiami do szatni widać grupę Wiślaków trzymających się mocno za ramiona i wspierających się.

Jeśli okaże się, że zwycięstwa budują zespół, a trudne momenty go cementują, to możemy być spokojni o los Białej Gwiazdy.

Sympatyk Wisły Kraków z Cieszyna na pograniczu polsko-czeskim. Na co dzień dziennikarz lokalnego portalu informacyjnego.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej 1. liga