
Lech po dwóch bolesnych porażkach z Zagłębiem Lubin i Śląskiem Wrocław miał zmierzyć się z walczącą o utrzymanie Lechią Gdańsk. Kolejorz w tym meczu był ewidentnym faworytem, jednak nikt nie sądził, że poznaniacy aż tak przejadą się po Biało-Zielonych. Po 90 minutach bowiem na tablicy widniał wynik aż 5:0.
Nastawienia klubów
Lechia do Poznania przyjeżdżała w roli underdoga, liczącego na jakiekolwiek punkty przy ulicy Bułgarskiej. Nikt nie sądził jednak, że walczący o utrzymanie gdańszczanie będą w stanie cokolwiek z Lechem ugrać. Wiedzieli o tym gracze Kolejorza, którzy na murawę wychodzili z chęcią pewnej wygranej z Lechią, przez którą Lech nabrałby pewności przed meczem w Lidze Konferencji Europy z Djurgardens.
Udany początek Lecha i pierwsza połowa
Już od pierwszych sekund spotkania Lech starał się stworzyć sobie dogodną sytuację na gola. Już w 19. sekundzie dobrą piłkę w pole karne dostał Jesper Karlstrom, który jednak trafił w Mikaela Ishaka. Od tamtego momentu Lech kontrolował mecz i oprócz pojedynczych, bardzo nieudanych wypadów Lechii gdańszczanie nie mogli wyjść z własnej połowy. Próby Lecha przyniosły skutek w 25. minucie. Wtedy to z prawej strony pola karnego wrzutkę w pole karne posłał Pedro Rebocho, po której piłka odbiła się kolejno od głów Karlstroma i Milicia, aż w końcu wpadła do bramki zaskoczonego Dusana Kuciaka. Ten sam Dusan Kuciak bardzo zawinił przy drugiej bramce dla Lecha, w końcówce pierwszej połowy. Michał Skóraś doskonale nałożył pressing na golkipera Biało-Zielonych, co poskutkowało jego błędem. Kuciak bowiem nabił piłką 23-latka, a ta wpadła do bramki.
Druga połowa i prawdziwy rollercoaster w ciągu ostatnich 25 minut meczu
Druga część spotkała niewiele się różniła od pierwszej. Lech znowu dominował, chociaż Lechia miała jedną swoją okazję. W 51. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał na bramkę oddał Łukasz Zwoliński. Strzał jednak nie sprawił zbyt wiele problemów interweniującemu Filipowi Bednarkowi. W 66. minucie Lech strzelił na 3:0. Ishak wykorzystał swoją dobrą pozycję i dobił strzał Afonso Sousy. Przy tej bramce znów winnym okazał się Dusan Kuciak, który źle sparował strzał Portugalczyka, a następnie nie poradził sobie z lekką dobitką Mikaela Ishaka. W 83. minucie kapitalnym rajdem popisał się Kristoffer Velde, który następnie oddał efektowny jak i efektywny strzał na bramka Kuciaka. Pięć minut później Norweg zrobił dokładnie to samo, tylko w tym przypadku piłka po trafieniu w obrońcę rykoszetem poleciała do bramki. 5:0. I taki wynik miał się utrzymać do końca.
Fatalna sytuacja Lechii i świetny Lech
Ten mecz idealnie ukazał wręcz tragiczną sytuację w gdańskim klubie. Przed drużyną bardzo trudne chwile i kto wie, czy nie skończy się drugim z rzędu po Wiśle, zaskakującym spadku do I ligi. A Lech? Drużyna zagrała tak, że kibice mogli być zadowoloni – głodni bramek, dominujący pełne 90 minut, dobrze kończący sytuacje. Jest to na pewno bardzo pozytywny impuls przed niezwykle ważnym czwartkowym meczem w Lidze Konferencji Europy.
https://twitter.com/LechPoznan/status/1631766719017496576
Opinia autora o meczu
Mecz sam w sobie jednostronny, choć bardzo ciekawy. Szczególnie po Lechu można było spodziewać się kilku wariantów rozegrania tego spotkania. Lech na całe szczęście dla widowiska postawił na otwartą i efektywną piłkę, czego ostatnio mogliśmy nie zauważać u Kolejorza. W każdym razie dostaliśmy to, czego chcieliśmy – dobrego i pełnego bramek spotkania.
Lech Poznań
Pingback: Nafciarze wciąż bez przełamania #MinąłWeekend - 23. kolejka | WATCH EKSTRAKLASA