Obserwuj nas

1. liga

Co dalej z przyszłością Josepha Colleya w Wiśle Kraków?

13 listopada 2022 roku kibice Białej Gwiazdy po raz ostatni  zobaczyli w wyjściowej jedenastce szwedzkiego obrońcę – Josepha Colleya. Od tej pory minęły już trzy miesiące. Jednak były młodzieżowy reprezentant Szwecji w rundzie wiosennej Fortuny 1 Ligi nie pojawił się na boisku ani na minutę. Przy Reymonta mówi się już o jego odejściu. Co stało się piłkarzem, który miał stanowić o sile defensywnej ekipy ze stolicy Małopolski?

Czy sprowadzenie Colleya do Krakowa miało sens?

Joseph Colley do Wisły trafił podczas zimowego okienka transferowego w minionym roku z Chievo Verona. Wcześniej włoski klub w marcu 2021 roku postanowił wysłać Colleya na wypożyczenie do szwedzkiego IK Sirius. Tam z miejsca stał się ważnym ogniwem drużyny. Rozgegral tam 24 spotkania na poziomie Allsvenskan, w których zanotował jedną asystę. Dodając do tego fakt, że przez cztery lata występował w drużynach młodzieżowych Chelsea, wydawało się, że ten transfer może okazać się dobrym ruchem. Pozyskanie defensora urodzonego w Gambii chwalił między innymi ówczesny dyrektor sportowy Wisły Kraków – Tomasz Pasieczny.

„Szczerze wierzymy, że Joseph wzmocni nas w defensywie, jego mobilność, siła i poświęcenie na boisku będą bardzo przydatne, a transfer znacząco wpłynie na rywalizację wśród obrońców. Dodatkowo Joseph sprawnie operuje piłką, co idealnie wpisuje się w nasz sposób gry” – tak o Colleyu powiedział ówczesny dyrektor sportowy Wisły Kraków

Colley miał w drużynie 13-krotnego Mistrza Polski współpracować z Czechem – Michalem Frydrychem. Obaj panowie mieli za zadanie w rundzie wiosennej na poziomie PKO BP Ekstraklasy poprawić linię defensywy, tak aby na wiosnę zespół prowadzony wtedy przez słowackiego trenera – Adriana Gulę, tracił jak najmniej bramek. Jednak niestety ten plan nie został zrealizowany. Frydrychowi dwa razy w sezonie  przydarzyły się wpadki w postaci czerwonych kartek w meczach z Jagiellonią Białystok i Zagłębiem Lubin. Oczywiście te dwa spotkania Biała Gwiazda przegrała. Choć trzeba też zaznaczyć, że czeski obrońca jesienią był jednym z najskuteczniejszych piłkarzy Wisły, strzelając w meczach ligowych cztery gole. Sam Colley natomiast, pomimo że popełniał  mniej błędów od swojego partnera z drużyny, to jednak np. w meczu 26. kolejki z Pogonią Szczecin strzelił bramkę samobójczą.

***

Efektem było to, że gdy 23-letni stoper pojawiał się w pierwszym składzie u trenerów Guli i Brzęczka, Wisła nie wygrała ani jednego spotkania ligowego. Ostatnim wygranym spotkaniem na najwyższym poziomie rozgrywkowym było starcie z Górnikiem Zabrze w 28. kolejce (4:1). Być może stało się tak dlatego, że Colley był wtedy poza kadrą meczową. Od tej pory Wisła albo mecze przegrywała, albo remisowała. Ostatecznie jednak po przegranej w 33. kolejce z Radomiakiem Radom 2:4, Biała Gwiazda po blisko trzech dekadach pożegnała się z elitą.

W trakcie półrocznego pobytu w Krakowie Josepha Colleya na Reymonta działo się bardzo dużo. Dwóch zwolenników sprowadzenia szwedzkiego obrońcy do stolicy Małopolski, czyli: Tomasz Pasieczny i Adrian Gula, po kilku tygodniach opuścili Kraków. Natomiast jego partner z drużyny – Michal Frydrych, który wtedy był kapitanem Wisły Kraków, postanowił odejść i powrócił do Czech. Z klubu odeszło także wielu obcokrajowców, którzy zamiast pomóc w walce o utrzymanie Wisły Kraków na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce, dbali tylko o swoje własne portfele. Sam Szwed w tamtym pechowym sezonie wystąpił w 11 spotkaniach.

Nowy sezon – nowe nadzieje

Działacze krakowskiego klubu postanowili dać szansę Brzęczkowi, który miał za zadanie w sezonie 22/23 awansować z Wisłą do Ekstraklasy. Początek byłego selekcjonera reprezentacji Polski na poziomie Fortuny 1 Ligi był bardzo dobry. Zaczęło się od pięciu zwycięstw z rzędu. Sam Szwed, pomimo że miał szansę odejścia z Wisły, postanowił jednak ostatecznie zostać, przedłużając umowę z krakowskim klubem do 30 czerwca 2025 roku. Gdy Wisła Kraków zaliczyła serię pięciu zwycięstw, Colley wystąpił tylko w dwóch spotkaniach, grając w duecie z Igorem Łasickim. Potem Wiśle Kraków przydarzyła się mała wpadka. Mowa konkretnie o porażce z GKS-em Tychy 3:1, jednak tydzień później podopieczni Jerzego Brzęczka bardzo pewnie pokonali na własnym stadionie Skrę Częstochowa 3:0. Wydawało się, że Biała Gwiazda idzie dobrą drogą, której celem ma być powrót po rocznej przerwie do miejsca, w którym być powinna.

Niestety od przegranego spotkania na wyjeździe z Chrobrym Głogów 1:2, gdzie czerwoną kartkę złapał Luis Fernandez, było tylko gorzej. Podopieczni Brzęczka przez kolejne pięć kolejek nie wygrali ani jednego spotkania. Spowodowało to, że przed spotkaniem z ŁKS-em w 13. kolejce działacze podjęli decyzję o zwolnieniu Brzęczka. Szansę otrzymał jego asystent – Radosławow Sobolewski. Pomimo że u Sobolewskiego Colley grywał często od pierwszej minuty, a sama gra Białej Gwiazdy wyglądała trochę lepiej, to jednak wyników nadal nie było. 23-letni obrońca w rundzie jesiennej na boisku pojawił się w dziesięciu spotkaniach. Ostatecznie zimę Wisła Kraków spędziła na 10. miejscu ze stratą aż dziesięciu punktów do miejsca dającego bezpośredni awans do Ekstraklasy. Było wiadomo, że podczas zimowej przerwy na Reymonta dojdzie do wielu zmian.

Hiszpańska kolonia w Krakowie

Podczas tej przerwy większościowym prezesem Wisły został Jarosław Królewski. Jego pierwszym ruchem było sprowadzenie z Hiszpanii byłego trenera Białej Gwiazdy – Kiko Ramireza. Hiszpan w czasie swojej kadencji miał bardzo dobre oko do sprowadzania piłkarzy z Półwysepu Iberyjskiego. Sięgał po takich graczy jak: Carlitos, Pol Llonch, czy Jesus Imaz. Znalazł pracę przy Reymonta jako nowy dyrektor sportowy Wisły Kraków. Podczas zimowego okienka transferowego dzięki znajomościom Ramireza na Półwysepie Iberyjskim do drużyny trafili krajanie trenera: David Junca, Miki Villar, Alex Mula, Sergio Benito, Tachi. W ostatnim okienku transferowego Wiśle Kraków udało się wypożyczyć też z Realu Sarragosa środowego pomocnika – Jamesa Igbekeme.

Dodatkowo na Reymonta trafił w zimie również były zawodnik Rakowa Częstochowa – Igor Sapała. Nie licząc wypożyczenia Nigeryjczyka, wszystkie transfery Kiko Ramierza zostały dokonane „za darmo”. Krakowski klub  za tych piłkarzy nie musiał płacić ich pracodawacom. Sam Colley natomiast dostał konkurenta na swoją pozycją w postaci wychowanka Atletico Madryt, 25-letniego środkowego obrońcę – Tachiego.

Tak  więc przed startem rundy wiosennej po raz kolejny mówiło się, że Colley odejdzie. Zainteresowanie zgłaszały kluby ze Słowacji i Szwecji. Ostatecznie tak jak latem, szwedzki obrońca pozostał w Krakowie. Wiedział jednak, że o pierwszy skład będzie musiał powalczyć z Tachim, Igorem Łasickim, Francuzem – Borisem Moltenisem, powracającym do zdrowia Alanem Urygą, a także dwoma młodymi wychowankami Białej Gwiazdy: Jakubem Krzyżanowskim i Kacprem Skrobańskim. Podczas zgrupowania przed rozpoczęciem rundy wiosennej w Turcji wydawało się, że to duet Colley – Łasicki wystąpi w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej z Resovią Rzeszów. Jednak ostatecznie tak się nie wydarzyło.

***

Na miejsce Colleya wszedł francuski obrońca – Boris Moltenis, który jesienią był trzecim stoperem  w hierarchii Sobolewskiego. Sam 23-latek, który trafił do Krakowa jeszcze, gdy trenerem Wisły był Brzęczek, w pierwszych spotkaniach był często krytykowany za swoją grę. W meczu z Podbeskidziem już po 40 minutach gry musiał opuścić boisko za czerwoną kartkę, przez co pauzował potem przez dwa spotkania. W rundzie jesiennej Moltenis rozegrał tylko sześć spotkań i mało kto wierzył, że jego sytuacja na wiosnę się zmieni.

Jednak w meczu z Resovią zaliczył asystę przy samobójczym golu Łukasza Seweryna przy wyniku 1:0. Tydzień później podczas meczu wyjazdowego z Arką Gdynią strzelił dwie bramki, zapewniając trzy punkty dla Białej Gwiazdy. Na nieszczęście Colleya trzeba zaznaczyć, że asystę w tym meczu zaliczył również Tachi. W pozostałych spotkaniach sytuacja byłego młodzieżowego reprezentanta Szwecji nie zmieniła się. Wszystkie te mecze oglądał jako zawodnik rezerwowy. Małą nadzieją może być to, że w sobotę Colleya zobaczymy w pierwszym składzie podczas spotkania 23. kolejki Fortuny 1 Ligi w meczu z GKS-em Tychy.

Co dalej?

Jeżeli w najbliższych tygodniach sytuacja obrońcy nie zmieni się, będzie musiał ponownie zastanowić się, czy tym razem nie opuścić Krakowa. Jednak, aby tak się stało to najpierw zainteresowany klub musiałby zapłacić Wiśle odpowiednią kwotę. Obecnie według potalu salarysport.com były zawodnik Chievo Verona zarobia rocznie w aż 585 tysięcy złotych, więcej niż np. największa gwiazdy Białej Gwiazdy – Luis Fernandez. Ta kwota daje Colleyowi piąte miejsce w rankingu najlepiej zarabiających piłkarzy w ekipie spod Wawelu. Gdyby popatrzeć na cały okres gry Szweda w Krakowie, można powiedzieć, że te pieniądze nie są adekwatne do poziomu sportowego. Nie można byłoby się więc dziwić działaczom, gdyby ku uciesze księgowych, zechcieli się pozbyć kosztownego balastu. Czy uda się tego dokonać w lecie? Zobaczymy. Na razie 23-latek musi próbować, aby ponownie zdobyć zaufanie trenera Sobolewskiego i wywalczyć miejsce w pierwszym składzie Białej Gwiazdy.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej 1. liga