
Na Suzuki Arena byliśmy świadkami ciekawego i dynamicznego spotkania pomiędzy Koroną Kielce i Śląskiem Wrocław. Przed spotkaniem lekkim faworytem wydawała się drużyna z Kielc, która ostatecznie musi się zadowolić z bramkowego remisu. Kibice Śląska Wrocław mimo dobrej gry drużyny, mogą odczuwać niedosyt po inaugurującym meczu, choć dyspozycja piłkarzy przed pierwszym spotkaniem ligowym była wielką niewiadomą.
Korona bez większych argumentów w pierwszej połowie
Od samego początku spotkania to zawodnicy gospodarzy prowadzili grę na połowie Śląska Wrocław. Nie oznaczało to jednak wielu okazji dla podopiecznych Kamila Kuzery. Śląsk liczył na szybkie kontrataki i zwinność Dennisa Jastrzębskiego, jednak z dośrodkowań nie potrafili skorzystać Erik Exposito, który po raz pierwszy wybiegł na boisko z opaską kapitańską oraz Piotr Samiec Talar – czasami irytował brakiem decyzji na szybkie oddanie strzału będąc w polu karnym przeciwnika.
Wielka Ulewa
W międzyczasie – po 20. minucie spotkania – nad stadion nadeszły ciemne chmury, z których lunął potężnie deszcz. O tym jak mocny był to opad może świadczyć stojący przy ławce, kompletnie przemoczony trener – Jacek Magiera, co często było pokazywane w czasie transmisji. Takie warunki chciał wykorzystać choćby Nono. Uderzył z dystansu w 24. minucie, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Rafał Leszczyński. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Szybkie otwarcie w drugiej połowie
Na początku drugiej części spotkania polepszyła się pogoda, a duma Dolnego Śląska zaskoczyła rywali w 48. minucie spotkania. Dogranie Piotra Samca Talara w efektowny sposób wykończył Martin Konczkowski dla którego była to pierwsza bramka dla zespołu. Po strzelonym golu WKS wyczekiwał działań ze strony swoich rywali. Zawodnicy Korony podjęli próbę odrobienia strat. Jedną z takich okazji był oddany strzał Jacka Podgórskiego, jednak posłany został nad bramką.
Demony Śląska powracają
Ostrzeżenie zawodnicy gości otrzymali już w 73. minucie spotkania, kiedy to Łukasz Bejger był bliski zmylenia własnego bramkarza po niezbyt szczęśliwym przecięciu piłki po centrze. Zawodnicy wrocławskiego zespołu zaczęli bronić coraz głębiej co nie zwiastowało nic dobrego.
W 84. minucie po zamieszaniu w polu karnym z udziałem wspomnianego już wcześniej Bejgera oraz bramkarza – Leszczyńskiego debiutancką bramkę w Ekstraklasie zdobył wchodzący z ławki rezerwowych Adrian Dalmau. Mimo przewagi gospodarzy w końcówce, Śląsk dotrwał do końca spotkania. W 87. minucie swój debiut w Ekstraklasie zaliczył także Kenneth Zohore.
Pożegnanie Jacka Kiełba
Po spotkaniu miało miejsce uroczyste pożegnanie Jacka Kiełba, który reprezentował w trakcie swojej kariery barwy obu klubów. Z rąk dyrektora Pawła Golańskiego zawodnik, który rozegrał 258 spotkań w Ekstraklasie, otrzymał pamiątkową koszulkę. W tym sezonie pełni rolę jednego z asystentów w sztabie trenera Kuzery.
Przełamanie na Suzuki Arena
Mimo braku zwycięstwa, Śląsk może być zadowolony z przełamania. Jest to pierwszy zdobyty punkt po pięciu ostatnich porażkach na tym stadionie. Jego piłkarze do spotkania przystępowali bez wyeliminowanych przez urazy Mateusza Żukowskiego czy Petra Schwarza. Teraz przed wrocławianami inauguracja przed własną publicznością w derbach Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin. Oba zespoły w poprzednim sezonie były blisko siebie w ligowej tabeli, więc z niecierpliwością czekamy na tę konfrontację.
Jestem z Wrocławia i kibicuje swojej lokalnej drużynie. Piłką interesuje się od 7 roku życia czyli mundialu w RPA z 2010 roku. Pamiętam także zwycięstwo Śląska w Ekstraklasie w 2012 roku. Z klubem na dobre i na złe.