Obserwuj nas

1. liga

Zagrane jak z nut, czyli GKS Tychy – Lechia 1:3

Zapewne zdecydowana większość kibiców z Gdańska zgodzi się ze stwierdzeniem, że w Tychach Lechia zagrała dotychczas swój najlepszy mecz w sezonie. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3 dla gdańszczan. Nie tylko wynik napawa ogromnym optymizmem, ale również i styl gry, który był porywający przez cały mecz. Na szczególne uznanie zasłużył m.in. Maksym Khlan, który nie tylko zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie, ale też był jednym z najlepszych zawodników na boisku.

Pierwsza połowa pod kontrolą

Strzelanie w 24. minucie rozpoczął wcześniej wspomniany Maksym Khlan, świetnie wymijając kilku rywali, a następnie pewnie umieszczając futbolówkę w siatce. Bramka była jedynie potwierdzeniem, że pierwsze 20 minut należało do gości. Po wyjściu na prowadzenie, głównym celem Lechii było dalsze kontrolowanie przebiegu gry. Tyszanie próbowali stworzyć więcej dogodnych sytuacji po straconej bramce. Niestety dla gospodarzy, w świetnej dyspozycji byli zarówno pomocnicy, jak i defensywa biało-zielonych. Do końca pierwszej części meczu Lechiści zdołali spokojnie dowieźć prowadzenie.

https://twitter.com/adamkiedrowski_/status/1721145857276252442

W poprzednich spotkaniach Lechia po zdobytej bramce próbowała bardziej się bronić, niż kontrolować mecz. Stąd też jeszcze większy zachwyt ze strony wielu kibiców. W bardzo dobrej dyspozycji byli również skrzydłowi. Najwięcej piłek pod pole karne tyszan trafiało właśnie z bocznych stref boiska. Podopieczni Dariusza Banasika po raz ostatni ligową porażkę na swoim terenie ponieśli 23 kwietnia, aż do tego meczu. Zupełnie nie dało się odczuć, że biało-zieloni przyjechali na tak trudny na papierze teren.

Podtrzymanie dobrego stylu

Gospodarze kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy trafili do siatki. Wrzutkę Dominika Połapa wykorzystał Bartosz Śpiączka, który strzałem głową pokonał Bogdana Sarnawskiego. Po tej bramce można było spodziewać się, że GKS rozkręci się jeszcze bardziej. W praktyce jednak wyszło to zupełnie inaczej. Chwilę później akcję na gola zamienił Rifet Kapić, dając Lechii ponowne prowadzenie. Po stracie drugiej bramki zespół z Tych zgasł. Świetnie wykorzystali to po raz kolejny Lechiści, a dokładniej duet Tomasz Neugebauer – Tomas Bobcek. W środku pola świetną czujnością wykazał się ten pierwszy, który przeciął podanie rywala. Futbolówka powędrowała do słowackiego napastnika, który spokojnie wykończył całą kontrę.

Niewytłumaczalne dla mnie jest, i to powiedziałem zawodnikom w szatni, że po zdobytej bramce nasz zespół zamiast dostać powera, bo bardzo dużo nas kosztowało to, żeby tę bramkę zdobyć, po zmianach, po roszadach, gdzie my powinniśmy poczuć moc, zagrać lepiej (…) – skomentował na konferencji pomeczowej Dariusz Banasik.

Już do samego końca spotkania to Lechia podtrzymywała inicjatywę kontrolowania gry. Wyjątkiem jest tutaj pewien okres po 80. minucie spotkania. W stronę Bogdana Sarnawskiego powędrowało parę groźnych strzałów, lecz na wysokości zadania stanął ukraiński golkiper. Szczęśliwie dla przyjezdnych, tylko na tym się skończyło. Po kilku minutach Lechia wróciła do walki i znów kontrolowała przebieg meczu, co utrzymało się już do końca.

Jeszcze w końcówce spotkania czerwoną kartkę obejrzał Nemanja Nedić. Była to konsekwencja otrzymania drugiego żółtego kartonika. Co ciekawe, po raz pierwszy napomniany kartką został w 93. minucie, a z placu gry zszedł w 97. – tuż przed ostatnim gwizdkiem.

https://twitter.com/MirSolarek/status/1721167333928874490

Khlan najlepszy na boisku

W 13. kolejce Fortuna I Ligi, gdy Lechia na swoim terenie podejmowała Stal Rzeszów, bardzo dobre zawody rozegrał Maksym Khlan. Ukrainiec wówczas nie tylko zdobył bramkę, ale też zaprezentował swoje świetne umiejętności dryblerskie. W Tychach głównym zadaniem było podtrzymanie tej rozwijającej się formy. Jak później się okazało, wszystko wyszło idealnie. Od początku meczu 20-latek za każdym razem, gdy był przy piłce, próbował przenosić ją pod pole karne. Robił to skutecznie. Idealnym dowodem jest bramka zdobyta przez Ukraińca. Najpierw idealnie przyjął podanie Iwana Żelizko, a później zakręcił defensorami GKS-u Tychy. Wszystko wykończył strzałem z prawej nogi.

https://twitter.com/polsatsport/status/1721141500891873756

Na tym się nie skończyło, bo również po bramce pełnił bardzo ważną rolę w ofensywie Lechii. Z pewnością jest to bardzo jasny sygnał wysłany w stronę trenera Szymona Grabowskiego, mówiący, że warto postawić na niego w przyszłych spotkaniach. Moim zdaniem powinien mieć dzięki tym występom zagwarantowane miejsce w wyjściowej jedenastce na dwa najbliższe mecze. Mecze, które są bardzo ważne, ale też trudne dla gdańszczan. W najbliższy piątek nad Motławę przyjedzie Wisła Kraków, a dwa tygodnie później po tym spotkaniu zapowiadają się arcyciekawe derby Trójmiasta.

Podoba mi się fantazja ludzi piszących w internecie, ale proponuję nie za bardzo. To są bardzo miłe słowa dla Maksa, ale też dla nas. Przewaga jaką Maks stwarzał, podejmował pojedynki, na pewno był taką kluczową postacią, ale myślę, że takich kluczowych postaci było więcej. – powiedział po meczu trener Lechii, Szymon Grabowski.

Solidny zastrzyk energii przed następną kolejką

Tak jak już wyżej wspomniałem, następne spotkanie jakie czeka gdańszczan, to mecz z Wisłą Kraków. Będzie to również szansa na zrewanżowanie się za mecz 1/32 Pucharu Polski, gdy wówczas Biała Gwiazda wygrała po dogrywce 2:1.

Będzie wytężona praca i bardzo dobre przygotowanie pod kolejnego rywala. To słoneczko, które wyszło pod koniec meczu, to wyszło dla nas i dla naszych kibiców. Nie popadałbym w hurraoptymizm, wiemy, co osiągnęliśmy do tej pory, ale też wiemy, co chcemy osiągnąć w przyszłości – również stwierdził trener Grabowski.

Sam z niecierpliwością czekam na najbliższe starcie, gdyż będzie ono bardzo ważne również w kontekście nadchodzących derbów. W tabeli nieustannie widać spory ścisk, zwłaszcza na miejscach 1-5. Na fotelu lidera znajduje się wciąż Odra Opole z 27 punktami, zaś na piątym miejscu mamy GKS Tychy z dorobkiem 25 oczek. Jeżeli piłkarze Lechii rzeczywiście będą w stanie teraz podtrzymać dobrą formę oraz to, co pokazali w Tychach, to widzę tutaj bardzo realne szanse na pokonanie Wisły Kraków. Tak jak stwierdził Szymon Grabowski, nie można też popadać w hurraoptymizm, lecz po takiej grze można być bardzo pozytywnie nastawionym.

https://twitter.com/LechiaGdanskSA/status/1721180559290872081

Podsumowując, w Gdańsku widać teraz bardzo dobre nastroje. Słowa pochwały należą się całej drużynie Lechii, która świetnie rozpracowała styl gry tyszan. Z dnia na dzień w kadrze widać coraz lepszą atmosferę oraz zgranie, które buduje się między zawodnikami. Warto wziąć pod uwagę fakt, że kontuzjowani są jeszcze Luis Fernandez, Conrado Buchanelli Holz oraz Dawid Bugaj, czyli trzy ważne postacie w układance Lechii. Mimo wszystko, nie przeszkadza to gdańszczanom, którzy są niepokonani od siedmiu kolejek.

https://twitter.com/LechiaGdanskSA/status/1721203219043385518

Powiedzą, że młody i głupi. I zapewne mają racje, ale co go cechuje, to spore ambicje. Za życiowy cel obrał sobie zostać dziennikarzem i tego się trzyma. Po co komu wielkie mecze w Lidze Mistrzów, skoro można obejrzeć poniedziałkowe partidazo między Puszczą a Radomiakiem? Ponadto dzieciak z Gdańska, więc dużo tekstów jego autorstwa dotyczy miejscowej Lechii.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej 1. liga