
Lech, Pogoń i Lechia odskoczyły od reszty stawki, Lukas Podolski zdobył trzecią bramkę w trzecim kolejnym meczu, a Górnik Łęczna wygrał po raz pierwszy na wyjeździe – to wszystko wydarzyło się w 17. kolejce Ekstraklasy.
Mecz kolejki
Jedną strzelili, trzy stracili, więc to rywale o trzy punkty się wzbogacili
Lechia Gdańsk 3:1 Raków Częstochowa
Lechia po wysokiej porażce w Szczecinie na własnym boisku podejmowała Raków, czyli kolejnego bezpośredniego rywala o najwyższe cele w lidze. Wiadome było, że zwycięzca tego spotkania wskoczy na podium, za to przegrany od tego podium się oddali.
Mecz mógł znakomicie rozpocząć się dla gospodarzy. W 5. minucie mocno uderzył Jarosław Kubicki, lecz jego strzał ofiarnie zablokował Andrzej Niewulis. Raków odpowiedział w 16. minucie. Ze strzałem Iviego Lopeza Dusan Kuciak sobie poradził. Jednakże przy precyzyjnym uderzeniu Bena Ledermana nie miał już większych szans na skuteczną interwencję. Po zdobyciu bramki Raków trochę się cofnął i czekał na to co zrobi Lechia. Gdańszczanie przed przerwą zrobili niewiele, a więc do szatni schodzili przegrywając.
Dublet Durmusa
Po przerwie Lechia zaczęła grać szybciej niż w pierwszej połowie. Na efekty takiej gry nie trzeba było długo czekać. W 53. minucie Bartosz Kopacz dośrodkował z prawej strony wprost na głowę Ilkaya Durmusa. W Gdańsku było już 1:1. Na kolejną bramkę w tym spotkaniu kibice zgromadzeni na stadionie w Gdańsku musieli czekać do 75. minuty. Durmus dostał podanie od Flavio Paixao, przebiegł kilka metrów z piłką, zakręcił trochę Niewulisem i uderzył. I to jak uderzył. Po prostu fenomenalnie. Raków szansę na wyrównanie miał już trzy minuty później. Po lekkim zamieszaniu w „szesnastce” gospodarzy, na bramkę uderzał Mateusz Wdowiak. Lecz Kuciak do spółki z Michałem Nalepą zażegnał niebezpieczeństwo. Właśnie przez Nalepę Lechia mogła zapewnić sobie nerwową końcówkę. W 82. minucie ów Nalepa zatrzymał nieprzepisowo Vladislavsa Gutkovskisa, za co obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał przedwcześnie opuścić boisko.
Okazało się, że nie będzie nerwowej końcówki. Wszystko za sprawą Andrzeja Niewulisa. On też dostał czerwoną kartkę? Nie, po prostu źle podał do swojego bramkarza. Nic specjalnego, każdemu się zdarza, ale tak wyszło, że do piłki dopadł Paixao. Portugalczyk minął bramkarza drużyny z Częstochowy i ustalił wynik spotkania.
Lechia zajmuje trzecie miejsce w tabeli i ma już cztery punkty przewagi nad czwartym Rakowem. Raków ostatnio radzi sobie dość słabo. Częstochowianie w ostatnich pięciu meczach zdołali wywalczyć tylko pięć punktów.
Pogoń nie zwalnia tempa
Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:3 Pogoń Szczecin
Faworyta tego spotkania nie trudno było wskazać. Portowcy są wiceliderami. Do Niecieczy przyjechali po trzy punkty. Za Bruk-Betem przemawiało niewiele, a w sumie tylko to, że grali u siebie. Choć, nie ma co się oszukiwać, Termalica zarówno u siebie jak i na wyjeździe punktuje słabo.
Spotkanie wyglądało tak jak przypuszczano. Pogoń prowadziła grę i gol był tylko kwestią czasu. Wynik otworzył w 11. minucie Kamil Grosicki. Sebastian Kowalczyk znakomicie podał do wbiegającego w pole karne „Grosika”, a on, choć kąt był ostry, zdołał zdobyć swoją drugą bramkę w tym sezonie. W 24. minucie Pogoń prowadziła już różnicą dwóch bramek. Kacper Kozłowski podał do Jakuba Bartkowskiego. Boczny obrońca, podobnie jak wcześniej Grosicki, miał trudną pozycję, lecz zdołał umieścić piłkę w bramce.
Bruk-Bet nie miał zbyt wiele do zaoferowania w ofensywie, ale los uśmiechnął się do gospodarzy. W 27. minucie Kozłowski rzekomo dopuścił się faulu na Nemanji Tekijaskim. Owszem obaj zawodnicy walczyli o piłkę w polu karnym Pogoni i owszem Tekijaski przewrócił się, ale nie „pomógł” mu w tym zbytnio Kozłowski. Jednak sędzia, po konsultacji z VAR-em podtrzymał decyzję i Termalica miała rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Piotr Wlazło i strzelił gola kontaktowego. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy Bruk-Bet przejął inicjatywę, jednakże goście wytrzymali napór Słoni i na przerwę schodzili prowadząc.
Postawili kropkę nad „i”
Początek drugiej połowy wyglądał tak jak początek pierwszej. Przeważała Pogoń, która w 56. minucie ponownie była na dwubramkowym prowadzeniu. Wiktor Biedrzycki ręką zablokował strzał Grosickiego. Sędzia Łukasz Kuźma, po analizie VAR, wskazał na „wapno”. Karnego pewnie wykorzystał Kowalczyk. Pogoń mogła wygrać wyżej, ale mogła również zremisować. W końcówce meczu gospodarze oddali dwa groźne strzały z dystansu. W obu przypadkach czujny w bramce był Dante Stipica.
Do dobrych wyników u siebie Pogoń dokłada zwycięstwo. Portowcy nadal są drudzy w tabeli i do Lecha tracą trzy punkty. Zespół ze Szczecina jest obecnie najpoważniejszym rywalem Lecha w walce o mistrzostwo.
Tak to w tym sezonie już jest. #BBTPOG #CRALEG #ZAGLPO pic.twitter.com/674a2ozYQu
— Bartłomiej Wspaniały (@WspanialyB) December 5, 2021
Udana Barbórka
Jagiellonia Białystok 1:2 Górnik Łęczna
Górnik Łęczna, czerwona latarnia ligi, przyjechał do Białegostoku po zwycięstwo. Przed meczem w Białymstoku słysząc to mogli się uśmiechnąć. Po meczu nie było już w Jagiellonii do śmiechu.
42 sekundy – tyle czasu wystarczyło Górnikowi żeby otworzyć wynik tego spotkania. Jason Lokilo miał bardzo dużo miejsca na prawej stronie, mógł więc rozejrzeć się i pomyśleć gdzie zagra. Wychowanek Anderlechtu postanowił dośrodkować w pole karne. Tam na piłkę czekał już Damian Gąska, który z najbliższej odległości skierował ją do bramki. W 29. minucie wydarzyło się coś, co do tej pory w tym sezonie było rzeczą niespotykane. Zielono-Czarni prowadzili dwiema bramkami. Xavier Dziekoński zagrał wprost pod nogi Gąski. Były zawodnik Radomiaka uderzył precyzyjnie i strzelił swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. W 42. minucie bramkarz Jagi nieco się zrehabilitował, bo obronił groźny strzał… Błażeja Augustyna.
Po przerwie gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Już trzy minuty po wznowieniu gry piłkę z bramki musiał wyciągać Maciej Gostomski. Gola zdobył, były zawodnik Górnika, Fedor Cernych. Jednak radość gospodarzy była przedwczesna. Sędzia Krzysztof Jakubik po analizie VAR dopatrzył się spalonego w początkowej fazie akcji. Jagiellonia miała w drugiej połowie kilka okazji. W końcu gospodarze dopięli swego i zdobyli bramkę, jej autorem został Israel Puerto. Co ciekawe, po goli Jagi, to przyjezdni mieli niemal stuprocentową okazję. Jednakże Serhij Krykun trafił w słupek, a po chwili Israel Puerto wybił sprzed linii bramkowej piłkę po dobitce Przemysława Banaszaka.
Zmiana ustawienia dała efekt
W sobotę było święto górników czyli Barbórka. Górnik Łęczna sprawił górnikom z kopalni Bogdanka znakomity prezent. Podopieczni trenera Kamila Kieresia po raz pierwszy w tym sezonie wygrali na wyjeździe. W sumie było to drugie zwycięstwo Górnika w obecnej kampanii. Trener Kiereś przed meczem dokonał małej rewolucji w składzie. Po pierwsze zmienił ustawienie na 3-5-2. Ponadto po raz pierwszy od kilku spotkań nie wystąpił ani Tomasz Midzierski, ani Kamil Pajnowski. Kiereś w pierwszym składzie zdołał też upchnąć dwóch młodzieżowców – Michała Golińskiego i Kryspina Szcześniaka. Te wszystkie zmiany dały efekt. Co prawda Duma Lubelszczyzny nadal jest ostatnia, ale ma tyle samo punktów co Warta, Legia i Bruk-Bet.
Remis rzutem na taśmę
Warta Poznań 1:1 Wisła Kraków
Dla obu drużyn był to bardzo ważny mecz. Warta w przypadku zwycięstwa wyskoczyłaby ze strefy spadkowej. Za to Wisła dzięki trzem punktom odskoczyłaby od drużyn będących w strefie spadkowej na osiem punktów.
Mecz mógł rozpocząć się znakomicie dla gospodarzy. W 1. minucie piłka zatrzepotała w bramce Wisly, ale sędzia dopatrzył się spalonego i nie uznał gola Mateusza Kuzimskiego. W pierwszej połowie obie drużyny dobrze się broniły, a więc ciekawych sytuacji było jak na lekarstwo. Po przerwie nadal widowisko nie porywało. Aż do 65. minuty. Wtedy to, Robert Ivanov fantastycznie podał do Adama Zrelaka, który dobrze przyjął i zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie. Na odpowiedź Wisły trzeba było czekać do 85. minuty. Dor Hugi uderzył z dystansu, ale z jego strzałem poradził sobie Adrian Lis. Kiedy wydawało się, że Warta dowiezie już zwycięstwo do końca, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Hugi dośrodkował idealnie na głowę Michala Frydrycha. Czech zdobył bramkę i uratował Wiśle remis.
Piłkarzu Wisły: jeżeli doprowadzasz do sytuacji, w której Legia (po wygraniu słynnych 2 zaległych meczów) może zrównać się z tobą w tabeli, to wiedz, że jesteś ekstraklasowym dziadem.
PS. Bez Frydrycha byłbyś jeszcze większym dziadem bo Legia mogłaby cię nawet wyprzedzić #WARWIS
— Janusz Kibol (@JanuszKibol) December 6, 2021
Było blisko pierwszego zwycięstwa Warty pod wodzą Dawida Szulczka. Zieloni na pewno są wściekli, bo strata gola w ostatniej minucie boli najbardziej.
Stal mocniejsza od Wisły
Stal Mielec 2:1 Wisła Płock
Przed dwoma tygodniami Nafciarze odnieśli pierwsze zwycięstwo na wyjeździe przeciwko Warcie Poznań. Wisła chciała potwierdzić w spotkaniu ze Stalą, że zdobycz punktowa z Zielonymi nie była przypadkiem. Jednak przed przyjezdnymi stało bardzo trudne wyzwanie, ponieważ miejscowi są u siebie niepokonani od końcówki września, gdzie ulegli w lidze Rakowowi Częstochowa i w Pucharze Polski Wiśle Kraków.
Początek spotkania stał pod znakiem ostrej walki. Zwycięsko z tej całej sytuacji wyszli gospodarze. W 22. minucie rzut karny wywalczył Marcin Flis, a jedenastkę wykorzystał Grzegorz Tomasiewicz. Stal konsekwentnie neutralizowała każdą ofensywną akcję Wisły. Na dodatek tuż przed przerwą Stal zadała przyjezdnym kolejny cios. Mateusz Mak znalazł się sam na sam z bramkarzem gości, podcinką zdobył bramkę dającą dwubramkowe prowadzenie.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1466828656630763528?s=20
Maciej Bartoszek po zmianie stron dokonał potrójnej zmiany. Na boisku znalazł się m.in. Marko Kolar w miejsce Łukasza Sekulskiego. W drugiej odsłonie zobaczyliśmy zdecydowanie lepszą postawę gości. Stal skupiona była tylko na obronie. Nie potrafili oddać ani jednego strzału, nie mówiąc już o strzałach na bramkę. Wisła przewagi boiskowej nie potrafiła udokumentować golami. Zatrzymywali się na dobrze współpracującej defensywie Stali. Dopiero w 90. minucie udało się pokonać Rafała Stryczka. Dokonał tego zmiennik Kolar. Było to za mało, aby wywieźć z Podkarpacia jakikolwiek punkt.
Dzięki piątkowej wygranej Stal wyprzedziła Wisłę w ligowej tabeli i plasuje się pozycję przed nimi na 8. lokacie.
Nowak show
Górnik Zabrze 3:1 Śląsk Wrocław
Z pewnością w ostatnich tygodniach kibiców Górnika cieszy to, że Lukas Podolski zaczął trafiać do bramki. Po strzelaniu gola Legii i Górnikowi Łęczna, na celowniku niemieckiego napastnika pojawił się Śląsk Wrocław, który w ostatnich tygodniach nie może wrócić na zwycięską ścieżkę. Dlatego Górnik po dwóch wygranych z rzędu celował w kolejny komplet punktów. Tym razem przed własną publicznością.
Górnicy od początku wykazali inicjatywę do kreowania sytuacji bramkowych. Nie dawali większych szans przyjezdnym na zaatakowanie ich bramki. Sami jednak nie mieli z tym problemu. W 10. minucie bramkę zdobył Adrian Gryszkiewicz, ale znalazł się na pozycji spalonej. Do końca połowy oddali jeszcze jedenaście strzałów, ale żaden z nich nie trafił do siatki. Boisko z powodu urazu musiał opuścić Rafał Janicki.
Po przerwie upór Zabrzan został nagrodzony. W odstępie pięciu minut bohaterem gospdarzy został Bartosz Nowak. W pierwszej sytuacji skutecznie spuentował dobrą akcję Górnika, a przy drugim golu futbolówka szczęśliwie trafiła pod nogi Nowaka. Pomocnik nie zmarnował nadarzającej się okazji. Wrocławianie, którzy nie mieli już nic do stracenia, ruszyli do ataku, ale bez powodzenia. Górnik kontrolował przebieg spotkania. Prowadzenie podwyższył po mocny strzale Lukasa Podolskiego. Gości było stać jedynie na gola Adriana Łyszczarza. Warto zaznaczyć, że 22-latek strzela po raz kolejny bramkę po wejściu z ławki.
Górnik dzięki bezpośredniej wygranej nad Śląskiem zrównał się z nimi punktami. Godny odnotowania jest fakt, że trzeci mecz z rzędu z golem kończy Lukas Podolski.
Wygrana po małych problemach
Zagłębie Lubin 2:3 Lech Poznań
Po wygranym derbowym meczu z Wartą Kolejorz pojechał na wyjazdowe spotkanie z Zagłębiem Lubin prowadzone przez byłego trenera Lecha Dariusza Żurawia. Faworyt na papierze wydawał się zdecydowany – Lech Poznań. Miedziowi mają serię trzech spotkań bez punktu. Poznańska lokomotywa po dwóch remisach ponownie wkroczyła na zwycięską drogę. Mimo że Lech grał na wyjeździe, to mogli czuć się jak u siebie w domu. Na stadionie w Lubinie można było dostrzec więcej kibiców przyjezdnych niż miejscowych.
Od początku Lech nie pozostawił złudzeń gospodarzom, kto zgarnie komplet punktów. Po 12. minutach goście prowadzili 2:0 po golach Antonio Milicia oraz Joao Amarala. Kolejne bramki wydawały się oczywistością. Bezradne Zagłębie w wyprowadzaniu piłki, pewny w rozegraniu Lech. Mimo wielu okazji do zdobycia bramki goli do przerwy nie zobaczyliśmy. Strzały Lechitów kończyły się m.in. na obijaniu obręczy bramkowej.
Po przerwie Zagłębie zaatakowało po stałym fragmencie gry. Po rzucie rożnym Kamil Kruk dał Miedziowym kontakt z Lechem. Jednak zapał lubinian został zgaszony po czterech minutach po bramce Jakuba Kamińskiego. Wszystko za sprawą bardzo dobrego podania od Adriela Ba Louy. Ku zaskoczeniu wszystkim Zagłębie odpowiedziało kolejnym golem. Ponownie po rzucie rożnym. Na listę strzelców wpisał się Lorenco Simic, ale tym razem po błędzie Filipa Bednarka. Golkiper Lecha minął się z piłką. Zagłębie nie zamierzało odpuszczać, ale Kolejorz grał, ostrożnie, nie podejmował ryzyka, doceniając jednobramkową przewagę.
Miedziowi nie byli w stanie odrobić straty i przegrali czwarte spotkanie z rzędu. Posada Dariusz Żurawia wydaje się zagrożona. Ciekawe, co postanowią działacze Zagłębia w kolejnych dniach. Lech natomiast umacnia się na pozycji lidera i po pełnej rundzie rozegranych spotkań ma o jedno oczko więcej (38) niż w całym poprzednim sezonie (37).
Pasy złapały Legię
Cracovia 1:0 Legia Warszawa
Na ten moment jedyną szansą dla warszawian, aby zagrać w przyszłym sezonie w europejskich pucharach, jest zwycięstwo w Pucharze Polski. Legia w środowy wieczór wygrała kluczowe spotkanie z Motorem Lublin. Także zwycięstwo nad Jagiellonią w poprzedniej kolejce dawał nadzieję Legionistom, że mimo problemów wracają na właściwe tory. Cracovia pod dowództwem Jacka Zielińskiego postarała się o to, aby zmienić ich myślenie.
Od początku meczu Legia była aktywniejsza. Przejawiała chęci do kreowania kolejnych ataków, ale jak to w przypadku stołecznych ostatnio bywa, nie zamieniają tego na gole. Podsumowaniem była sytuacja Kacpra Skibickiego. Piłkarz Legii znalazł się sam na sam z Karolem Niemczyckim, ale nie był w stanie pokonać golkipera Pasów. Cracovia jak wyrachowany bokser wyczekała rywala i zadała cios. Jak się później okazało strzał na wagę trzech punktów. Po dośrodkowaniu piłki w pole karne przez Michala Siplaka dobrze odnalazł się tam Pelle van Amersfoort. Legia oddała jeszcze kilka uderzeń, ale ponownie dobrze w bramce spisywał się Karol Niemczycki.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1467584720087265290?s=20
W drugiej połowie Cracovia nie pozostawiła Legii już tyle miejsca, co w pierwszej odsłonie. Pasy były konkretniejsze w ofensywie od swoich rywali. Swoje okazje miał Jakub Myszor czy Otar Kakabadze, który uderzył w słupek. Marek Gołębiewski ratował się, wprowadzając na boisko młodych Polaków Szymona Włodarczyka, Tomasza Nawotkę i Bartłomieja Ciepielę. Jednak ten pomysł nie powiódł się.
Cracovia wykorzystała niemoc Legii, której brakuje zdecydowania przy rozgrywaniu piłki i tworzeniu sytuacji bramkowych. Problemy Wojskowych prezentuje Krzysztof Dąbrowski w swoim najnowszym artykule.
Mecz Radomiak Radom – Piast Gliwice został przełożony na 14 grudnia z powodu przypadków koronawirusa w zespole Piasta.
Następna kolejka
| Gospodarze | Goście |
|---|---|
| Lech Poznań | Zagłębie Lubin |
| Piast Gliwice | Radomiak Radom |
| Legia Warszawa | Cracovia |
| Górnik Łęczna | Jagiellonia Białystok |
| Śląsk Wrocław | Górnik Zabrze |
| Wisła Płock | Stal Mielec |
| Wisła Kraków | Warta Poznań |
| Pogoń Szczecin | Bruk-Bet Termalica Nieciecza |
| Raków Częstochowa | Lechia Gdańsk |
Mecz kolejki: Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin
Górnik trzy ostatnie spotkania wygrał. Pogoń jest niepokonana od sześciu spotkań. To spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie.
Autorzy:
Mateusz Bartoszek
Mateusz Adamczyk
Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.