Obserwuj nas

Felietony

Czarna seria na wyjazdach

„Od sierpnia nie udało nam się osiągnąć korzystnego rezultatu na terenie rywala, i ta passa trwa. Po stałym fragmencie gry dla „Pasów”, nie zdołaliśmy ani wyrównać, ani przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść. Wyjeżdżamy stąd bez punktów.” – tak po meczu z Cracovią trener Marek Gołębiewski podsumował sytuację, która dzieje się kiedy Legia Warszawa przyjeżdża na teren rywala. Porażka w Krakowie nie wróży dobrze przed pojedynkiem o wielką kasę ze Spartakiem Moskwa.

Jeden mankament zadecydował o wyniku

Po raz kolejny Legia Warszawa poprzez swoje gapiostwo w obronie przy stałym fragmencie gry traci bardzo cenne punkty w lidze. Co prawda była to bramka „imienia Jacka Przypadka”. Jednak mistrz Polski wcale na boisku nie prezentował dobrej formy, nie przeważał przez całe spotkanie. Momentami do Cracovia wyglądała na zespół, który awansował do fazy grupowej Ligi Europy. No dobra już zejdźmy na ziemię…

Stracona bramka? Kuriozum. Znów brak zdecydowanego doskoku ze strony Ribeiro i Luqinhasa. Kiedy dołożymy do tego wszystkeigo „szczyptę” lenistwa Mladenovicia, przepis na świąteczną stratę bramki mamy gotowy. Wystarczyło tylko zasłonić tor lotu piłki centrowanej przez zawodnika Cracovii. Dodatkowo Ribeiro mieli sytuację 2 na 1, gdzie tak naprawdę do dośrodkowania nigdy nie powinno dojść. Jeśli chodzi o Mladenovicia to więcej ma za uszami, biorąc pod uwagę całe 90 minut…

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1467584720087265290

Cracovia po zdobytej bramce wcale nie sprawiała zespołu, który miał zaszyć się pod swoją bramką i czekać na kontrataki. Raz po raz atakowali bramkę Artura Boruca. Było to setne spotkanie byłego reprezentanta Polski oraz legendy Legii Warszawa z „eLką” na piersi. Niestety Boruc po meczu nie mógł pozwolić sobie na wieczorowe świętowanie okrągłej liczby.

Josue – grający trener

Każdy, kto ogląda ostatnie spotkania Legii Warszawa zauważy, że jedynym wyróżniającym się zawodnikiem na tle reszty (oprócz Artura Boruca) jest Josue. Portugalczyk, który miał być „problemem” w szatni Legii poprzez swój temperament, jest tak naprawdę liderem. Po Portugalczyku widać najbardziej, że zależy mu na wynikach Legii. W meczu z Cracovią znów dyrygował całym zespołem i nadawał tempo gry. Jednak, jeśli w tak absurdalny sposób mistrz Polski, powtarzam MISTRZ POLSKI wychodzi z piłką do kontrataku to ręce opadają…

Legia wcale tego spotkania nie musiała przegrać.  Fantastyczną asystę mógł zanotować wspomniany „grający trener”, ale inne zdanie miał Skibicki, który nie zdołał pokonać w sytuacji sam na sam Karola Niemczyckiego. To było kolejne słabe spotkanie w wykonaniu Kacpra Skibickiego. Młodzieżowiec Legii coraz bardziej oddala się od wyjściowego składu. Z resztą gra tam tylko i wyłącznie dlatego, iż w taktyce Marka Gołębiewskiego tak naprawdę nie ma zawodnika, który umiałby tam zagrać. Lirim Kastrati jest kontuzjowany, więc jedyną opcją jest właśnie Skibicki. Uważam, że skrzydłowy Legii powinien w zimowym okienku transferowym odejść na półroczne wypożyczenie na zaplecze Ekstraklasy. „Skiba” nie jest jeszcze gotowy na grę dla mistrzów Polski. W obecnym sezonie nie ma miejsca na błędy, i właśnie najmniejsze drobnostki decydują o punktach….

***

Legia popełniała tak proste błędy w ustawianiu się i w przesuwaniu formacjami, że niewyobrażalne jest to jaki regres zaliczyli patrząc na to co prezentowali na początku sezonu. Niepokojące są ogromne przestrzenie, które powstawały pomiędzy formacjami. Bartosz Slisz starał się jak mógł, ale w pojedynkę nie potrafił uzupełniać dziur pomiędzy linią defensywy, a linią pomocy. Dodatkowo Emreli nie dostawał wsparcia od skrzydłowych, co powodowało coraz większą frustrację u napastnika. Reprezentant Azerbejdżanu zaciął się w zdobywaniu bramek. W niedzielę nie radził sobie z Siplakiem i Jugasem. No coś tutaj jest nie tak… Sfera mentalna u piłkarza leży i kwiczy…

Walka o grube miliony i przerwa potrzebna od zaraz

Legia Warszawa po raz jedenasty w tym sezonie PKO Ekstraklasy musiała uznać wyższość rywala. Nie chce mi się wierzyć, że w Polsce istnieją kibice, którzy nadal realnie wierzą w zdobycie mistrzostwa Polski. Sytuacja wydaje się dramatyczna, a przed Legią spotkanie, które będzie warte kilkanaście milionów euro. Natomiast zespół jest jak domek z kart, jedno dmuchnięcie i rozpadnie się w mak. Oczywiście Legia już raz ograła Spartak. Jednak mimo to, że minęło kilka miesięcy jest to zupełnie inny zespół. Moim zdaniem Legia, aby osiągnąć korzystny rezultat i pozostać w grze w Europie musi zdobyć pierwsza bramkę. Nic nie buduje bardziej w tak słabym okresie, jak zdobycie jako pierwsi gola. Być może to będzie właśnie ta złota bramka, która będzie warta grube miliony

Nic tak bardzo nie jest potrzebne Legii Warszawa, jak długa przerwa zimowa. Totalny reset mentalny i rozpoczęcie wszystkiego od nowa po nowym roku. Również w gabinetach klubu. Potrzebna jest totalna rewolucja, tak aby zacząć wszystko od nowa. Każdy z czystą kartą. Czy z nowym trenerem? To już właściwie wszystko zależy od Marka Papszuna i właściciela Rakowa. Na ten moment wydaje się, że więcej się o tym mówi, niż robi w tym temacie. Jednak przed zespołem ze stolicy jeszcze cztery spotkania. W tym trzy, które zadecydują o tym, czy mistrz Polski przezimuje przerwę w strefie spadkowej, czy nie. Matko, ależ to brzmi, że mistrz Polski znajduję się w strefi spadkowej i nie wygrał meczu na wyjeździe od sierpnia… Czarna seria trwa, strażak potrzebny od zaraz…

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

 

1 Comment

1 Comments

  1. Pingback: Podium odskakuje #MinąłWeekend - 17. kolejka | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Felietony