Obserwuj nas

Lech Poznań

Lech zawiódł w Radomiu

Zapowiadało się na bardzo dobry mecz w Radomiu i tak też było. Przyjechał lider, Lech Poznań do rozpędzonego Radomiaka, który wygrał 5 spotkań z rzędu. Beniaminek zaskoczył Ekstraklasę i tak było też tym razem. Pogoda i murawa nie rozpieszczały, ale kibice i piłkarze już tak. Radomiak Radom pokonał słabo grającego Lecha Poznań 2:1.

Gdzie był Lech w pierwszej połowie?

Dawno nie pamiętam, żeby Lech został tak stłamszony przez jakąś drużynę, a szczególnie w pierwszej połowie. Radomiak ruszył z impetem, zaangażowaniem, nakręcony przez swoich kibiców, którzy licznie pojawili się na trybunach. Po meczu z Zagłębiem Lubin napisałem, że „Naprawdę w pierwszej połowie istniał tylko jeden klub.” ,i tak było w tym przypadku, ale na niekorzyść drużyny z Poznania. Piłkarze Lecha sami prosili się o kłopoty. Dwukrotnie w polu karnym zagrywali piłkę ręką, ale za pierwszym razem karnego nie było, bo ręka była przy ciele. Za drugim razem, sędzia po obejrzeniu sytuacji na monitorze, odgwizdał przewinienie Szweda, Jespera Karlstroma. Jedenastkę pewnie wykorzystał Karol Angielski, ale to nie był koniec kłopotów dla Lecha Poznań. 

Chwilę później doszło do katastrofy w polu karnym „Kolejorza”. Radomiak świetnie pograł piłką, podanie Abramowicza przeszło do Mauridesa, a ten skutecznie sfinalizował akcję. Zablokowany został Thomas Rogne, dramatyczną interwencję chciał zaliczyć Murawski, ale nie trafił w piłkę, a Douglas się zagapił i potknął. Istna katastrofa. 

Radomiak do przerwy zasłużenie prowadził 2:0. Trener Radomiaka, Dariusz Banasik, zapowiadał, że jego drużyna zagra ofensywnie i nie będzie się chował za „podwójną gardą”. Słowa dotrzymał. Gospodarze zagrali odważnie w ofensywie, ale też pilnie i uważnie w defensywie. Warto docenić drużyną z Radomia, bo sam Lech grał źle, a obrona była strasznie dziurawa. Była to kolejna słaba pierwsza połowa w wykonaniu Lecha. 

Druga połowa wcale nie lepsza

Komentatorzy w tym spotkaniu na koniec powiedzieli, że w drugiej połowie Lech zagrał wreszcie jak on. Nie zgadzam się w tym w żadnym wypadku. Widziałem naprawdę dobre połowy w wykonaniu Lecha Poznań, a ta wcale taka nie była. Owszem przewaga była w posiadaniu piłki, strzałach, ale wielu klarownych sytuacji nie było. Piłkarze „Kolejorza” bili głową w mur. Nie pierwszy raz w tym sezonie, ale wcześniej zazwyczaj wychodzili z tego obroną ręką (z Jagiellonią porażka 1:0). Bardzo to spotkanie przypominało wyjazd do Białegostoku. 

W przerwie trener Skorża dokonał dwóch zmian. Zdjął bezproduktywnego w tym meczu Ba Louę i Murawskiego. Weszli Michał Skóraś i Nika Kvekveskiri. Gra diametralnie się nie zmieniła. Lech próbował, szarpał, ale mało z tego było okazji do strzelenia gola. Widząc to trener drużyny z Poznania wysłał na boisko Ramireza i Sobiech, żeby maksymalnie zwiększyć swoją siłę ofensywną. 

Lech był blisko gola w 71. minucie meczu. Zamieszanie po rzucie rożnym, strzelał Ramirez, piłkę trącił jeszcze Amaral ale sprzed linii bramkowej wybił ją Cichocki. Parę minut później Damian Jakubik zagrał ręką w polu karnym, a jedenastkę pewnie wykorzystał Mikael Ishak. Była to jedyna okazja napastnika Lecha w tym meczu. Kompletnie został odcięty od podań przez zawodników gospodarzy. Podobnie było z Amaralem, który nie zagrał tak jak w poprzednich spotkaniach. Kolejny raz dobrą zmianę dał Skóraś. To po jego zagraniu piłkarz Radomiaka zagrał ręką i Lech dostał rzut karny. Może Skorża weźmie to pod uwagę i warto będzie mu dać szansę gry od pierwszej minuty w meczu z Górnikiem. Ostatnio nie imponuje ani Kamiński, ani Ba Loua.

Wynik do końca spotkania się nie zmienił i można powiedzieć, że bardzo byłoby niesprawiedliwe, gdyby Lech wywiózł z Radomia nawet punkt. Radomiak w drugiej połowie już tak nie imponował, ale zasłużenie wygrał 2:1. Podsumowaniem tego spotkania niech będzie sytuacja w końcówce meczu, gdzie Kvekveskiri był ostatnim zawodnikiem z piłką, a spróbował rulety mając koło siebie dwóch rywali. 

Radomiak odnosi szóste z rzędu zwycięstwo w Ekstraklasie i jest coraz bliżej podium. Lech doznał drugiej porażki w sezonie i może zostać dogoniony przez Pogoń Szczecin, jeśli ta wygra w Zabrzu.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Lech Poznań