Connect with us

Transfery

Transfery Arki Gdynia

„Transfery to nie jest zakup bułek w piekarni” – takich słów użył kilka lat temu prezes Arki na pytanie o brak ruchów na rynku. Trudno się z tym nie zgodzić, bo na pieniądzach w Gdyni nie śpią, a każdą złotówkę ogląda się tu trzy razy z każdej strony, zanim się ją wyda. Ale czy nie jest tak prawie wszędzie? Choć Arka budżetem na kolana nie powala, to na rynku – tym razem – zaszalała. Inna sprawa, że były to głównie transfery bezgotówkowe. Trzeba było delikatnie pogłówkować, nieco pokombinować, aż coś z tego naszego kartofliska udało się wykopać. A i kopać głęboko nie trzeba było.

Pavel Steinbors

Jak dla mnie człowiek zagadka, bo jak ocenić kogoś, kto tak naprawdę nie miał okazji się pokazać? W sensie miał, ale nie w Arce. Kilka minut w Górniku jednak zagrał (tj. ponad 50 meczów). Wielu gdyńskich mędrców (ja oczywiście też) prorokowało, że wysoki chłopak o bujnej grzywie jest pewniakiem do bramki, a wygryzienie z niej Konrada „nie oceniaj mnie, skoro nie widzisz mnie na treningach” Jałochy to tylko kwestia czasu. Mylili się. Jałocha w bramce stoi dalej, a serca kibiców znad morza nadal drżą przy każdym dośrodkowaniu w pole karne.

Co ciekawe, jeszcze trzy lata temu rosły Łotysz kopał się po czole na arenach mistrzostw świata z roku 2010. Tak, Steinbors zaliczył dziewiętnaście występów w lidze RPA. Ten jego agent to musi być niezły ananas.

Dawid Sołdecki

Zawodnik ściągnięty po opuszczeniu klubu – w dosyć zawiły i nie do końca zrozumiały sposób – przez Alana Fialho. Naturalny następca Brazylijczyka. I na tym wszelkie analogie się kończą, bo Sołdeckiemu do brazylijskiego luzu jednak daleko, a i poziom nieco niższy. Oprócz spektakularnego występu Sołdeckiego  w Białymstoku, który okrasił czterema asystami i bramką, zawodnik raczej solidny. Ale jak już wspominałem kilkukrotnie, pod własną bramką równie niebezpieczny, co w polu karnym rywala (w poprzednim sezonie cztery trafienia w barwach Termaliki). Warunki fizyczne, jak na obrońcę, wzorowe. Gorzej, ze zwrotnością, bo to typowy „wóz z węglem”. Co nie zmienia faktu, że jest to pewniak w składzie Nicińskiego, który na środku obrony wiele nie wykombinuje. Kartka, czy uraz jednego ze stoperów będzie problemem.

Adam Marciniak

Człowiek anegdota. Lubi mówić. Dużo mówić. Podobno na zgrupowaniach, gdy mieszka razem z Antonim Łukasiewiczem, w pokoju aż dudni. Próbkę swoich możliwości oratorskich zaprezentował nam w Lidze+Ekstra. Co do samych umiejętności piłkarskich nie można mieć żadnych zastrzeżeń, bo w ligę wszedł – jak cała Arka – z pierdolnięciem. Nie codziennie ładuje się dwie sztuki Legii w Warszawie. Inna sprawa, że po Marciniaku można było spodziewać się najwięcej. Liga cypryjska to nie jest wcale liga buraczano-kartoflana. Kilku poważnych nazwisk się tam przewinęło, a i w pucharach zdarza się Cypryjczykom pograć.

Były reprezentant Polski pierwotnie ściągnięty został na pozycję lewego obrońcy, ale w lidze na razie występuje jedynie w środku pola. Ogólnie ciężko stwierdzić do jakiej pozycji Marciniak pasuje najlepiej. Teoretycznie lewy obrońca. Gra w środku pomocy. Kopać może również na środku obrony, czy na skrzydle. Człowiek renesansu!

Damian Zbozień

Podobno zamiast Zbozienia na Olimpijską trafić miał Keeba Ceesay z Lecha. Do transferu jednak nie doszło i dogadano się z byłym zawodnikiem m.in. Zagłębia Lubin czy Piasta Gliwice. To właśnie w tym ostatnim klubie Zbozień wyrobił sobie solidną markę. Choć zdania na temat tego transferu były podzielone, to nie ma co narzekać, bo na gdyńskie warunki to zawodnik przyzwoity. Szczególnie, gdy jako rywali ma Sochę czy Stolca. W Rosji odbił się jak od ściany, a w Zagłębiu przegrywał rywalizację z Todorovskim, ale to akurat żadnej hańby nie przynosi.

Adrian Błąd

Rezerwowy Zagłębia ściągnięty do… rezerw Arki. Nawet na tle trzecio- czy czwartoligowego rywala nieznacznie lub w ogóle nie wyróżniający się umiejętnościami. W momencie, gdy ze składu wylatuje Bożok lub Marcus na skrzydle robi się kaszanka, bo Błąd to zupełnie nie ten kaliber. Do swoich umiejętności nie może przekonać nawet trenera rezerw.

Dariusz Zjawiński

Odszczekuję to, co mówiłem zaraz po zakontraktowaniu tego zawodnika. Jego transfer uważałem za strzał w stopę, bo i dlaczego miałby być sukcesem? W Cracovii wieczny rezerwowy.  Gdy podnosił się już z ławki to tylko po to, by podać kolegom bidon z wodą. 48 meczów i ledwie cztery trafienia. Lepszymi liczbami mógł się pochwalić nawet Sołdecki. A tu proszę.  Nadmorskie powietrze potrafi zdziałać cuda. Zjawiński biega, skacze, pływa, bramki zdobywa. Ale co najważniejsze. To nie jest typ zawodnika pokroju Inzaghiego. O nie, „Zjawa” cofa się po piłkę, walczy w środku pola, strzela z każdej pozycji. Bez zbędnych ceregieli. Gra na „ścianę”, jeden kontakt. Naprawdę, klasa.

Szymon Lewicki

[vc_row][vc_column text_align=”center” width=”2/4″][TS_VCSC_Team_Mates_Standalone team_member=”7176″ custompost_name=”Konrad Pieczko” style=”style2″ show_download=”false” show_contact=”false” show_opening=”false” show_skills=”false” icon_align=”center”][/vc_column][vc_column width=”1/2″][/vc_column][vc_column width=”1/4″][/vc_column][/vc_row]

Sercem za Arką. Rozumem za Arsenalem. Albo odwrotnie. Sam nie wiem.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Transfery