Śląsk w ostatnim w tym sezonie meczu we Wrocławiu w dobrym stylu ograł Cracovię. Utrzymanie jest pewne, więc w Śląsku można już spokojnie myśleć o następnym sezonie. No właśnie. Czy aby na pewno spokojnie? Większość piłkarzy nuci sobie pod nosem słowa piosenki zespołu Elektryczne Gitary o tym, że to już koniec, że są już wolni i mogą iść. W zarządzie bez zmian, czyli jeden wielki bałagan. No i wśród pracowników klubu też chyba nie wszystko okej, skoro ogłaszają wykonanie zadania i twierdzą, że można świętować. W związku z tym, chciałbym grzecznie zapytać. Przepraszam, świętować, ale co?

Zacznijmy od meczu. Pełna kontrola. Każdy robił to co do niego należało. Celeban z Pawelcem czyścili. Dankowski z Augusto zasuwali od bramki do bramki. Pich z Engelsem robili sobie z przeciwników jaja. Kovacević rozbijał kontry. Morioka z Madejem prowadzili grę, a Biliński strzelił gola. Na koniec zostawiłem Mariusza Pawełka, któremu należy oddać to co jego. Zaliczył bezdyskusyjnie interwencję sezonu. Nie interesuje mnie to, czy ona wynikała z nieudolności piłkarzy Cracovii, czy z czegoś innego. Poszedł jak dzik w żołędzie i wyjął dwa strzały praktycznie z metra. Setki razy go krytykowałem, więc teraz należy mu się pełen szacunek za tę interwencję. To jednak nie zmienia faktu, że nadal jest tym, który pozbawił Śląsk kilkunastu punktów w tym sezonie i moim zdaniem powinien się z klubem pożegnać.

*

Cieszy mnie natomiast postawa Mario Engelsa. Z meczu na mecz chłopak wygląda coraz lepiej i jeśli w klubie zostanie, to w przyszłym sezonie we Wrocławiu będą mieć z niego sporo radości. Cieszy mnie jeszcze bardziej, że krytykowany przeze mnie równie mocno co Pawełek, Kamil Biliński się odpalił i strzela jak szalony. Mniej pocieszające jest to, że nikt z klubu nawet nie pofatygował się na wstępne rozmowy na temat nowego kontraktu dla Kamila. No właśnie, pytanie czy Bila na ten kontrakt zasłużył? Ogólne statystyki ma dobre, a nawet bardzo dobre. 10 goli i 5 asyst. Nie pamiętam kiedy ostatni raz polski zawodnik tyle dla Śląska nastrzelał. Jest jednak jedno dosyć potężne ALE. Połowę z tych bramek strzelił w czterech ostatnich meczach. Trzy beznadziejnemu Ruchowi i po jednej Arce i Cracovii. Szkoda, że tak późno się odpalił, albo że tak późno mu się zachciało.

*

Na pewno późno zachciało się Morioce, który dostał zapewnienie, że po sezonie będzie mógł odejść i nagle zaczął grać jak z nut. Tu gol, tu asysta, kluczowe podanie i nagle okazuje się, że Śląsk pod jego batutą może nie tylko wygrywać, ale też miażdżyć rywali. Jestem szalenie ciekawy czy rzeczywiście wcześniej grał tak beznadziejnie żeby wymusić zgodę na transfer, czy jednak wynikało to z jakichś niuansów taktycznych wprowadzanych najpierw przez Rumaka, a potem przez Urbana. Jako że mam jeszcze odrobinę wiary w ludzkość uznaję, że było coś nie tak z taktyką lub w grę wchodziły jakieś niesnaski z kolegami z drużyny. Jednego możemy być w sumie pewni. Morioki we Wrocławiu w nowym sezonie już raczej nie zobaczymy. Jedyne o co trzeba się teraz modlić to żeby pan Matysek sprzedał go z zyskiem dla klubu. Z drugiej strony mam nadzieję, że może jednak zajmie się tym już jakiś profesjonalista.

***

Śląsk ma już pewne utrzymanie, a w związku z tym wszystkie oczy wrocławskich kibiców powinny skierować się teraz na ratusz. Jak zapewniał niedawno pan prezydent Rafał Dutkiewicz, dopiero kiedy Śląsk będzie miał 100% pewności, że zostanie w Ekstraklasie, będzie można podjąć rozmowy o sprzedaży klubu i ogólnie o jego przyszłości. Co wiemy na tę chwilę? W sumie niewiele. Podobno jest dwóch chętnych do przejęcia akcji Śląska. Jeden zagraniczny. Według moich informacji to amerykańska firma SMG. Jest też zainteresowany inwestor z Polski. Tutaj mam tylko przypuszczenia, że pan Grzegorz Ślak jeszcze nie złożył broni, ale to tylko moje niczym niepotwierdzone przypuszczenia. Co wiemy na pewno? Wiemy, że na dziś na 9:30 zwołano nadzwyczajną radę miejską. Nasuwa się pytanie w jakim celu zwołano tę radę. Pozwolę sobie zacytować wypowiedź pana wiceprezydenta Bluja dla Przeglądu Sportowego:

Chcemy, żeby Rada Miejska wyraziła wprost swoje stanowisko co do finansowania klubu z budżetu miasta i podjęła decyzję, czy tym samym piłkarski Śląsk Wrocław ma istnieć i odnosić sukcesy, czy też pozwolimy mu upaść.

Nie wiem jak wam drodzy czytelnicy, ale jak dla mnie ta wypowiedź przeczy wszystkiemu co do tej pory mówił pan Bluj, pan Bobowiec, pan Dutkiewicz i cała reszta panów z magistratu. Z wypowiedzi pana wiceprezydenta jasno wynika, że jeśli klub nie będzie finansowany z budżetu miasta to upadnie. Można z tego wywnioskować, że żadnych inwestorów nie ma, a nadzwyczajna rada miejska została zwołana żeby dostać zgodę radnych na dofinansowanie klubu z budżetu miasta.

Szczerze mówiąc nawet by mi to finansowanie niespecjalnie przeszkadzało gdyby nie fakt, że panowie z magistratu znów powkładają do zarządu klubu totalnych amatorów w stylu Matysków albo innych Hołubów. Ci geniusze znów będą ściągać do klubu asów takich jak mistrz instagrama i topografii Wrocławia Łukasz Zwoliński czy ekspert od “happy futbolu” Mateusz Lewandowski. Co za tym idzie? Pętla. Znów marazm, znów chęć wydrapania sobie oczu od patrzenia na ich grę, znów nerwy i walka o utrzymanie. Boje się tylko, że to w końcu może nie wypalić.

Liczę jednak, że radni miejscy traktują dalsze finansowanie klubu z budżetu miasta jako plan B, w razie gdyby inwestor się w ostatniej chwili wycofał albo okazał się totalnym gołodupcem jak obecny mniejszościowy właściciel, czyli wrocławskie konsorcjum sportowe. No ale tu znów wracamy do resztek mojej wiary w ludzi. Jeden z moich kolegów, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam, ciągle mi powtarza, że taki klub będzie cholernie ciężko sprzedać. Dlaczego? Dlatego, że mało który inwestor o zdrowych zmysłach chce robić interesy z urzędnikami. Szczerze mówiąc nie wiem co o tym myśleć, więc ten temat pozostawiam wam do dyskusji w komentarzach.

***

Na koniec zostawiłem sobie temat świętowania i wykonania zadania. Moi drodzy, jakbyście w wojsku zameldowali dowódcy wykonanie zadania, a on zobaczyłby jak to zadanie zostało wykonane to do końca służby czyścilibyście kible szczoteczkami do zębów jako szeregowcy. Jakie zadanie zostało wykonane? Z tego co wiem, zadaniem była gra o górną ósemkę, a nie walka o utrzymanie. Można świętować? Co chcecie świętować? To, że pan Morioka łaskawie zaczął grać bo obiecano mu transfer? To, że pan Zwoliński kompletnie nie nadaje się do gry w piłkę? W zamian za to co chwilę robi foty na instagrama? Na dodatek robi je przy Pergoli i twierdzi, że jest w ogrodzie japońskim? Tu nie ma co świętować bo żadne zadanie nie zostało wykonane.

Można ewentualnie odetchnąć na chwilę, bo Śląsk się utrzymał. Tylko na chwilę, bo już teraz trzeba myśleć o kompletowaniu składu na nowy sezon. Zaraz ci bez kontraktów pójdą sobie w siną dal. Morioka już pewnie siedzi spakowany na lotnisku i czeka tylko na informację dokąd ma lecieć. Biliński czeka na kontrakt, a odzewu zero. Poważne zadanie do wykonania dopiero przed wami moi drodzy i jak was proszę spróbujcie tego tym razem nie spieprzyć.

Piotr Potępa

3 KOMENTARZE

  1. Mariusz Pawełek popełniał błędy w tym sezonie że aż momentami oczy bolały a serce krwawiło, ale przypisywanie winy za stratę kilkunastu punktów całego zespołu bramkarzowi jest mocno niesprawiedliwe, zwłaszcza po tym co momentami robiła (a raczej nie robiła) nasza linia obrony w tym sezonie. Tym bardziej Pawełkowi który może nie jest bramkarzem bardzo dobrym ale na pewno nie jest bramkarzem złym. Zwróć uwagę jak po każdym straconym golu coraz bardziej załamywał się Kamenar, przypomij sobie jak w poprzednim sezonie, chwalony przez Wszystkich Abramowicz stracił gola bodajże w meczu z Termalicą i załamany chciał uciec z boiska. Pawełek miał w tym sezonie bardzo nie równą formę ale to on przy po kolejnych wpuszczonych golach doczekał się w tym sezonie niejednej masowej zjebki od całego sektora B a mimo to twardo dalej stawał do walki i tego zaangażowania i twardej psychiki nie można mu odmówić. Chociażby dlatego nie zgodzę się z tobą że powinien klub opuścić. Powinien zostać chociaż jako wsparcie w przygotowaniach do meczy jego następcy.
    Wiem że rozwiązaniem mogło być wpuszczenie między słupki kogoś innego np Wrąbla ale tu przechodzimy do kolejnego tematu czyli tego co i jak robią władze i miasto. A o tym pisałem w ostatnim komentarzu do twojego artykułu… że lepiej dla nas kibiców i dla samego klubu żeby to grono jak najszybciej się zmieniło.
    Moje spostrzeżenia są takie że postawa graczy którymi jesteśmy zawiedzeni w perspektywie całego sezonu jak np Morioka,(oprócz tego że nie miał motywacji do gry to jak się później okazało nie było nawet w klubie jak się z nim na tej płaszczyźnie dogadać) właśnie najlepiej oddają sytuację wewnątrz klubu. Gracze nie są zaangażowani, trener wyrywa sobie ostatnie włosy a medialnie pracownicy klubu robią co mogą żeby to jakoś ubrać w pozytywny wizerunek… i tu się z tobą zgodzę że żal się robi kiedy musimy się cieszyć z utrzymania zamiast świętować coś co było w zasięgu tej drużyny.
    Na koniec jeszcze tylko komentarz do osoby Zwolińskiego, bez względu na to co reprezentuje swoją osobą, to właśnie jego wypożyczenie dało nam to z czego ostatnio mieliśmy okazję zie cieszyć czyli dobrą formę Bilińskiego. Biliński technicznie ma już swój poziom osiągnięty, ale psychicznie pojawienie się młokosa którego trener zaczął wystawiać w pierwszym składzie zadziałało jak prąd na żarówkę. Dobrze że właśnie tak to się potoczyło, bo szkoda by było wyprowadzenia innemu zespołowi napastnika kosztem naszego. Tylko zostaje pytanie co dalej…?
    Zostaje nam czekać i obserwować, w głębi duszy wygłaszając modły aby na kolejny sezon klub przygotowywany był przez ludzi, co oprócz serca będą mieli też wiedzę jak to zrobić.

  2. To ja zacznę od końca czyli od Zwolińskiego. 24 latka nazywasz młokosem? Młokosem to jest Wrąbel czy Danek. Zwoliński jest, przepraszam, powinien być już w pełni ukształtowanym piłkarzem. Póki co jest niestety tylko w pełni ukształtowanym mięśniakiem, który większą radość czerpie z robienia sobie zdjęć i układania włosów. Facet przez 2 lata strzelił jedną bramkę.

    Co do Pawełka to oczywiście. Silnej psychiki odmówić mu nie można, ale umiejętności już tak. Kilka meczów przegraliśmy przez jego durne błędy (1:0 z Cracovią). Kilka meczów przegraliśmy bo zaczęło się od jego durnych błędów. Nie zgodzę się z Tobą, że powinien zostać i nie ma opcji żebyś mnie do tego przekonał. Uważam, że to jeden z najsłabszych bramkarzy w Ekstraklasie i nawet ta kapitalna interwencja z soboty mojego zdania nie zmienia.

    Na temat włodarzy klubu nie ma sensu dyskutować bo już wszystko zostało powiedziane, a poza tym z tego co widzę to w tej kwestii zgadzamy się w 100%.

    • tak, jak napisałem, to co Zwoliński sobą reprezentuje to jest drugi plan całej historii, i jak najbardziej masz rację że powinien grać na zupełnie innym poziomie. Można było liczyć że się we Wrocławiu odbuduje bo miał na to szansę ale sam pokazał że to było mylne założenie. Mi chodziło o sam aspekt jego obecności bo wiekowo i pod kątem doświadczenia w stosunku do Bili to “młokos”. I lepiej że wypożyczony gracz się nie sprawdził a nasz się dzięki jego obecności podbudował psychicznie i dał nam całkiem niezłe mecze na koniec sezonu -o taki pozytywny aspekt Zwolińskiego mi chodziło a nie o jego piłkarskie umiejętności a raczej ich braki
      W kwestii Pawełka się nie zgadzamy, ale to dobrze bo to tylko potwierdza że temat nie jest jednoznaczny 😉

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here