Jak na I-ligowy klub, o Sandecji Nowy Sącz słyszeliśmy w poprzednim sezonie dużo. Dużo, ciekawie i barwnie. Od tego sezonu klub z Małopolski będzie rywalizować w Ekstraklasie, przez co krajobraz ligi znacznie się urozmaici.

Gdzie znajdziemy w Polsce klub, w którym trener zespołu ma pretensje to swoich graczy o… niezaproszenie na imprezę? Taka sytuacja miała miejsce w listopadzie poprzedniego roku – szkoleniowiec Sandecji U-19 wylał swoje żale w oficjalnym komunikacie na stronie internetowej akademii. Co prawda żale z przymrużeniem oka, na zasadzie „Trener też człowiek i zawsze można było go zaprosić”, ale mimo wszystko, młodzi piłkarze z Nowego Sącza musieli mieć nie lada zagwozdkę, w stylu „on tak na serio czy tylko podpuszcza?”.

W ogóle runda jesienna poprzedniego sezonu była dla nowosądeczan wyjątkowo zwariowana. Cała piłkarska Polska słyszała o meczu 11. kolejki między Sandecją a Chojniczanką Chojnice. W końcówce spotkania zwycięską bramkę po dobitce z rzutu karnego zdobył Tomasz Mikołajczak z Chojniczanki. Sędziowie jednak po gwałtownych protestach gospodarzy anulowali prawidłowo zdobytą bramkę (błąd arbitrów wykazał nawet szef Polskiego Kolegium Sędziów, Zbigniew Przesmycki). Po meczu kapitan klubu z Chojnic, Paweł Zawistowski nazwał sędziów „sprzedajnymi szmatami”, za co otrzymał czerwoną kartkę.

Klub drugich szans

Ogólnie znana jest historia Dawida Janczyka – był on jedną z najjaśniej świecących gwiazd podczas Mistrzostw Świata U-20, rozgrywanych w Kanadzie w 2007 roku. Ciekawostką jest, że ówczesny napastnik Legii Warszawa „wygryzł” z kadry na kanadyjski turniej… Roberta Lewandowskiego. Janczyk strzelił na mundialu 3 bramki, ale imponował przede wszystkim szybkością, instynktem snajpera oraz sprytem, a zarazem nie odstawał siłowo – przedstawiał się więc jako napastnik kompletny. Nic dziwnego, że po wychowanka Sandecji Nowy Sącz ustawiała się kolejka zagranicznych klubów, m.in. Atletico Madryt. Ostatecznie Janczyk wybrał bajoński kontrakt w CSKA Moskwa, a dalej historia potoczyła się sama: zaliczył on nieudany pobyt w Rosji i Belgii, a w tzw. międzyczasie popadł w alkoholizm. Pomocną dłoń wyciągały do niego Korona Kielce, Piast Gliwice i Legia Warszawa – niestety zawodnik cały czas nie mógł pokonać swoich alkoholowych demonów.

I wtedy na horyzoncie pojawiła się Sandecja – klub postanowił pomóc swojemu wychowankowi w odbudowaniu kariery. Początek miał obiecujący, w rudzie wiosennej sezonu 2015/16 strzelił 2 gole (z Olimpią Grudziądz i Rozwojem Katowice). Były to jednak miłe złego początki. W tegorocznych rozgrywkach nie zanotował ani jednego trafienia, na początku tego roku klub nie przedłużył z nim kontraktu a media w Polsce znowu piszą o „końcu Janczyka”.

*

Co ciekawe, na przełomie lutego i marca 2017 roku dużo mówiło się, że zawodnikiem Sandecji zostanie inny bohater Mundialu U-20 z 2007 roku – Freddy Adu. Amerykanin 10 lat temu nazywany był drugim Pele, występował w reklamach firmy Nike, ogólnie miał zrobić wielką międzynarodową karierę. Jak można się domyślić, nie zrobił. Okazało się, że temat „Adu w Sandecji” był tylko wymysłem mediów. Trzeba jednak przyznać, że marketingowo klub z Nowego Sącza rozegrał to popisowo – zawodnik uważany kiedyś za wielki światowy talent chce grać w Sandecji Nowy Sącz – brzmi nieźle!

Klub z prawdziwego zdarzenia

Teraz jednak o beniaminku Ekstraklasy mówi się w innym kontekście – jako o klubie z perspektywami, gdzie są dogodne warunki do budowania silnej piłkarskiej ekipy. Nowy Sącz liczy 84 tysiące mieszkańców – jest to duże miasto w skali kraju, co oznacza, że jest także zapotrzebowanie na wielką piłkę. Ponadto, ciężko w to uwierzyć, ale w rankingu najbogatszych miast Nowy Sącz wyprzedza m.in. Kraków, Rzeszów, czy Łódź. Przy klubie powołano także sportową spółkę akcyjną – jest to jeden z wymogów gry w Ekstraklasie. Tylko ten stadion… Obiekt im. Ojca Władysława Augustynka nie spełnia ekstraklasowych wymogów. Powoduje to, że Sandecja mecze domowe rozgrywać będzie w liczącej 800 osób Niecieczy. Co prawda są już projekty nowego stadionu, jednak jego realizacja potrwa najpewniej do przyszłego roku.

*

Ciekawie przedstawia się za to kadra zespołu, jaką dotychczas skompletowano. W przerwie letniej do drużyny dołączył Tomasz Brzyski – były reprezentant Polski oraz zawodnik takich klubów jak Legia Warszawa i Cracovia. Nowym zawodnikiem Sandecji został też Mateusz Cetnarski – piłkarz, który rok temu był bliski wyjazdu na Mistrzostwa Europy rozgrywane we Francji. Nie wolno zapominać również o Mateuszu Wdowiaku, którego porównuje się do Bartosza Kapustki oraz Jonatanie Strausie, wypożyczonym z Jagiellonii Białystok. Trzon beniaminka stanowią ekstraklasowi „wyjadacze”: Maciej Korzym, Maciej Małkowski, Grzegorz Baran i Michał Gliwa. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego stanowią więc ciekawą mieszankę doświadczenia i młodości.

*

A mówiąc o młodości, przy klubie prężnie działa Akademia piłkarska SANDECJA, która dostarcza zawodników do pierwszego zespołu. Każdy z młodych piłkarzy ma również swoje 10 przykazań, z których najciekawsze to: „NAJWAŻNIEJSZA JEST DRUŻYNA – dla niej krew, pot, radości i smutki”; „TRENER MA ZAWSZE RACJĘ – ale porozmawiać mogę” czy „SANDECJA TO MAGIA – to mój drugi dom i mój klub.” Trzeba przyznać, że jest to nietuzinkowy sposób na zmotywowanie młodych chłopaków, a zarazem podkreślenie wartości, jakie są wyznawane w klubie. Interesujące są też inspiracje, jakimi kierowali się twórcy Akademii Sandecja. Głównym powodem był oczywiście brak takowej akademii w promieniu ok. 40 kilometrów od Nowego Sącza. Natomiast impuls odnośnie funkcjonowania i organizacji przyszedł z… FC Barcelony, a konkretnie z mitycznej już szkółki „Dumy Katalonii” – La Masii. Właściciele akademii z małopolskiego klubu nie ukrywają, że chcą iść za przykładem wybitnego hiszpańskiego zespołu – przede wszystkim w aspekcie jednorodnej filozofii gry wszystkich roczników, a także zasad, jakimi należy się kierować na boisku oraz poza nim.

Ekstraklaso, nadchodzimy!

Przygotowania biało-czarnych do premierowego sezonu w Ekstraklasie przebiegają sprawnie. Kibice mogą mieć powody do umiarkowanego optymizmu – oprócz głośnych transferów, także sparingi wyglądały poprawnie – nieznaczne porażki z Lechią Gdańsk (2:3) i Cracovią (0:1), remis z mistrzem Cypru, APOEL-em Nikozja (3:3) oraz wygrana z Arką Gdynia (2:0). Warto zaznaczyć, że w spotkaniach z Arką i APOEL-em bramki zdobywał 22-letni Adrian Danek, który jest synem… prezesa klubu, Andrzeja Danka. Właściciel Sandecji (kieruje nią od 2008 roku) godzi zarządzanie klubem z prowadzeniem własnej piekarni.

Mimo iż w klubie zapowiadają, że celem w lidze jest walka o utrzymanie, warto przyglądać się beniaminkowi z Nowego Sącza. Bo z tej mąki może być naprawdę dobry chleb.

Adrian Dybcio

Obserwuj autora na Twitterze – @a_dybcio.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here