W życiu jest tak, że przy każdej porażce znajdzie się kozioł ofiarny. Czasem jest to osoba przypadkowa, czasem jednak mniej lub bardziej winna. Legia wczoraj sukcesu nie osiągnęła, zagrała fatalne spotkanie – kolejne. Włączam transmisję, a tu komentuje… Marcin Żewłakow.

Dla niezorientowanych – szef skautingu seniorskiego Legii Warszawa! Dlaczego z wykrzyknikiem? Bo wczoraj w eliminacjach Ligi Europy rozegrano 21 spotkań, może w 2-3 wszyscy ciekawi piłkarze byli poza zasięgiem Legii. To daje 17-18 spotkań wartych zobaczenia. Legia nie ma tylu skautów żeby obskoczyć wszystkie, to wie każdy. Natomiast obecność Marcina Żewłakowa na stadionie oznacza, że nie zobaczył on żadnego innego z tych 17-18 spotkań, zobaczył natomiast kolejny mecz swojej drużyny. Polecam zapytać szefów skautingu zagranicznych drużyn ile meczów swojej drużyny oglądają na żywo w sezonie – w najlepszym wypadku kilka.

Nowi zawodnicy nieprzygotowani do gry

Szlag mnie trafia nie tylko dlatego, że drużyna jest fatalnie przygotowana do rozgrywek – czy tam ktoś się uczy na błędach? Nie tylko dlatego, że żaden z nowych zagranicznych piłkarzy nie jest jeszcze gotowy do gry? Sadiku? Ok, coś gra, ale jak na najdroższego piłkarza w historii Ekstraklasy to jednak za mało. Pasquato? Berto? Już zaraz będą gotowi, zaraz się okaże, że tylko w lidze pomogą.

Po co jest skauting?

Skauting nie jest ani kluczowym departamentem klubu sportowego, ani najmniej ważnym. Jest częścią machiny jaką jest klub piłkarski. Może bardzo pomagać, a może wręcz przeszkadzać. Jedno jest natomiast pewne – praca skautingu nigdy się nie kończy. Czemu? Bo nawet jak masz kompletną kadrę, to nie wiesz czy ktoś nie złapie kontuzji, czy nie dostaniesz oferty nie do odrzucenia. A mecze w eliminacjach Ligi Europy to idealna okazja dla takiej Legii żeby kogoś dokładnie oglądać.

Tak, w klubie jest też Radek Kucharski, jest Michał Żewłakow, jest Tomek Kiełbowicz czy Tomek Jarzębowski. Wiadomo, jeżdżą i nikt im tego nie odbiera. Ale to, że szef skautingu seniorskiego Marcin Żewłakow komentuje w TV mecz swojej własnej drużyny to jednak są jaja, mówiąc potocznie.

To nie jest profesjonalne zachowanie!

Miał wcześniej już podpisaną umowę z TV? Ok, to nie możesz być szefem, może być szeregowym skautem. Jak masz kierować jakąkolwiek grupą, jeśli nie pracujesz na 100%? Możesz być pracoholikiem i siedzieć w robocie codziennie do północy, ale jak komentujesz mecz swojego klubu w TV to nikt nie powie o Tobie, że jesteś profesjonalistą. Bo to nie jest profesjonalne zachowanie, tyle.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here