Miało być inaczej. Ten sezon miał być po prostu lepszy. Bez grupy spadkowej, a z grupą mistrzowską. Tak chciano we Wrocławiu, ale cel ten okazał się nader optymistyczny. Z całkowicie innej strony patrzą na dzisiejszy mecz przybysze z Zabrza. Od nich nikt nie oczekiwał, że po 23. kolejkach będą tuż za podium. I może ten brak presji i zbędnych oczekiwań sprawił, że to Górnik przystępuje do tego spotkania jako faworyt.

Nowy-stary trener

Tadeusz Pawłowski
Tadeusz Pawłowski /fot. Krystyna Pączkowska/

Medialne spekulacje o możliwym zwolnieniu Jana Urbana stały się faktem. Na ławce trenerskiej zasiądzie po raz trzeci nie kto inny jak Tadeusz Pawłowski. Człowiek, dla którego Śląsk jest czymś więcej niż tylko kolejnym pracodawcą. Na to liczą działacze. Że ugasi trwające już pożary i uspokoi nieco widmo walki o utrzymanie, jakie coraz śmielej zagląda w oczy wrocławian. Scenariusz znany, prawda? W lutym 2014 roku otrzymał Śląsk w niemal identycznej, patowej sytuacji. A jednak znalazł wyjście, choć myślano, że Śląsk jest już dawno w ślepej uliczce. Zrobił nawet wynik ponad normę – obejmował zespół chcący przede wszystkim zostać w elicie, a ostatecznie wykręcił świetne, dziewiąte miejsce.

Na zrywy nie ma czasu. Doświadczony szkoleniowiec musi posiłkować się tym, co zdołał wypracować jego poprzednik i przede wszystkim grać o zwycięstwa, obojętnie jakim kosztem. Niespodziewanych nazwisk w wyjściowej jedenastce ciężko oczekiwać. Sam Pawłowski brutalnie to podsumował, mówiąc, że nie ma nawet zbyt wielu możliwości ku zmianom. Wąska kadra i brak wartościowych zmienników to też spory problem, jaki zastał przy Oporowskiej. Nikt jednak nie będzie szukał alibi i tłumaczeń – pierwsze punkty w nowym roku to absolutny mus.

Ślůnzoki! Dej pozór!

trybuna górnika

Zabrzanie są pewni swego. Ekstraklasę mają już w małym paluszku i wiedzą, że nikogo nie muszą się obawiać. To raczej inni muszą lękać się Górników. Beniaminek z przytupem wkroczył do Lotto Ekstraklasy i nie ma zamiaru odpuszczać i tracić tego, co dotąd udało się wspólnym wysiłkiem wypracować. Po tegorocznym falstarcie w Płocku, zanotowali przekonujące zwycięstwo z Bruk-Betem. Trzeba jednak przyznać, że porażka z Nafciarzami to pokłosie wykartkowania podstawowych obrońców – Wieteski i Suareza oraz urazu Michała Koja. Okazało się to zabójcze dla Trójkolorowych i przyczyniło się do przegranej, i to w fatalnym stylu. Eksperymentalnie utworzona formacja defensywna nie dała rady, popełniała zbyt wiele prostych błędów, szczególnie w ustawieniu.

I ta żelazna jedenastka, oprócz widocznych walorów, czyli maksymalnego zgrania i zrozumienia, ma też gigantyczny mankament. Wobec absencji któregoś z podopiecznych Marcina Brosza, powstaje problem i dylemat odnośnie doboru zastępcy. Wyjazdowe starcie z Wisłą pokazało, że na wielu pozycjach nie ma zmienników mogących z biegu wskoczyć do wyjściowego składu. Dzisiaj z kolei zabraknie kapitana Szymona Matuszka, lidera środkowej strefy, wspomagającego młodych, nieopierzonych chłopaków.

Dolnośląskie kontra Śląskie

Nie ma już wielkich derbów Śląska, czyli meczów Górnika z Ruchem. Jest mała namiastka, czyli Śląsk kontra Górnik właśnie. To nie to samo, ale co zrobić.

Gospodarze muszą punktować, a zmiana szkoleniowca to perfekcyjny moment by to zacząć robić. Goście zaś będą wspierani przez ponad dwutysięczną ekipę kibiców z Zabrza. A że potrafią oni wykreować klimat sprzyjający zwycięstwu, nie trzeba nikomu przypominać. Niedzielne popołudnie stoi pod znakiem śląskiego boju.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here