Obserwuj nas

Lech Poznań

Polskie El Clasico

stadion Legii

    Po dwóch rozczarowujących występach, przyszedł czas na hitowe spotkanie z jednym z odwiecznych rywali. Na mecze, jak dzisiejszy, czekamy całą rundę, szczególnie mając w pamięci dotkliwą porażkę z jesieni. Dzisiejszy mecz jest idealną okazją na wyparcie z pamięci wtorkowego spotkania z Jagielonią.

    Ligowy start w 2018 roku był bardzo obiecujący. Gdy jednak straciliśmy 5 punktów w przeciągu ostatniego tygodnia, w szatni Legionistów z pewnością musiała zapalić się lampka ostrzegawcza, ponieważ coś wyraźnie przestało funkcjonować. Osobiście ciężko mi stwierdzić, co miało wpływ na taki rozwój wypadków. Mecz z Cracovią odbywał się w bardzo trudnych warunkach i na kiepsko przygotowanej murawie. Natomiast potyczka z Jagielonią, która totalnie zdominowała Legię podczas wtorkowego spotkania już takiego wytłumaczenia nie daje. Częściowo plan gry posypał się po słusznej czerwonej kartce dla Domagoja Antolić’a. Chorwat wyraźnie „zagotował się” i bardzo bardzo chciał w tym meczy pokazać swoją wartość. (Na trybunach obecni byli jego rodzice), co teoretycznie nie powinno przytrafić się tak doświadczonemu piłkarzowi.

   Potyczka dwóch szkoleniowców z Chorwacji będzie również ciekawym aspektem, wszak Nenad Bjelica jest uczniem Romeo Jozaka. Nad głową Bjelicy zebrały się czarne chmury, gdyż Lech od blisko 200 dni nie wygrał w spotkaniu wyjazdowym, a w stolicy Wielkopolski wymagają o wiele więcej. Wygrana Legii pozwoli odskoczyć Lechowi na pięć punktów i spokojnie myśleć o gonitwie za liderem z Białegostoku. W zespole Legii na pewno zabraknie pauzującego za czerwoną kartkę Antolić’a, a także kontuzjowanych Łukasza Brozia i Crissa Philipsa. W kadrze meczowej znajdzie się zaś któryś z nowych nabytków Cafu lub Brazylijczyk Mauricio.

  Niestety kłopotem Wojskowych jest brak stabilizacji i przewidywalności. Po dobrych meczach przytrafiają się trudne do wytłumaczenia wpadki, tak samo jak jesienią. Z Jagielonią przytrafiło się to, czego mogliśmy się obawiać najbardziej – bardzo słabo grająca Legia i świetnie dysponowani piłkarze z Białegostoku, którzy dominowali przez 90 minut. Mimo wszystko trzeba być dobrej myśli, a pogrążony w kłopotach Lech może być właśnie idealnym kandydatem do przełamania złej passy i powrotu na właściwe tory. Miejmy nadzieje, że Romeo Jozak znalazł sposób na chwilowy kryzys, a skromne 2:0 w tym meczu będzie dla nas jak najbardziej satysfakcjonujące. Wierzę, że dzisiejszy wieczór będzie należał do tych szczęśliwych. Jednocześnie zapraszam na pomeczowe spostrzeżenia mojego autorstwa.

Przewidywane Składy:
Legia:

Malarz – Jędrzejczyk, Pazdan, Astiz, Hlousek – Mączyński, Remy, Szymański – Vesović, Niezgoda, Hamalainen

Lech:

Burić – Gumny, Dilaver, Vujadinović, Kostewycz – Radut, Trałka, Jevtić, Gajos, Situm – Gytkjaer

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lech Poznań